Jedną z większych porażek lobbingowych ostatnich miesięcy było przeforsowanie w Sejmie ustawy o tworzeniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych.
 |
Damian A. Zaczek |
|
Specyfika lobbingu ujawnia się nieprzewidywalnością efektu podejmowanych działań. Nic dziwnego: każda ludzka aktywność prowadzi do sukcesu lub porażki. W jednym i drugim przypadku analizujemy ich przyczyny. Tak zdobywamy wiedzę, doskonalimy umiejętności zawodowe, stajemy się bardziej skuteczni. Rozpoczynając jakiekolwiek przedsięwzięcie nigdy nie możemy mieć stuprocentowej pewności osiągnięcia zamierzonego celu. Porażka zawsze pozostawia gorycz. Tym większą, im więcej - jak nam się wydaje - mieliśmy racji. Wartość samą w sobie stanowi droga, którą podążamy.
Jedną z większych porażek lobbingowych ostatnich miesięcy było przeforsowanie w Sejmie ustawy o tworzeniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Wątpliwy sukces w jej uchwaleniu odniosła głównie Samoobrona, a kluczową rolę odegrał tu poseł Waldemar Nowakowski. Prezydent Lech Kaczyński, zapewne mając na uwadze uratowanie ówczesnej koalicji, natychmiast podpisał ustawę. Było to na początku lipca br.
Lobbing przeciwn
ików nowego prawa, podkreślmy - złego prawa, stwarzającego wiele możliwości korupcyjnych i wcale nie broniącego małych sklepikarzy - był przykładem podręcznikowego działania.
Projekt ustawy jednomyślnie skrytykowali przedstawiciele wszystkich wielkich sieci handlowych: zagranicznych i polskich, m.in. AlmaMarket, PoloMarket, Piotr i Paweł. Suchej nitki nie zostawiły na niej również wszelkie możliwe organizacje gospodarcze polskie i unijne. Projekt został odrzucony przez Senat RP. Zanosiło się więc na sukce
s. Stało się inaczej. Dlaczego wygrał poseł Nowakowski, obrońca małych rodzimych sklepików i jednocześnie wróg supermarketów, osobliwie zagranicznych?
Elementów tej ustawodawczej układanki było kilka. Wymieńmy trzy: niechęć obecnej władzy do kapitału zagranicznego, chęć obrony drobnych sklepikarzy przed spadkiem obrotów i w konsekwencji bankructwem oraz niezrozumienie przez posłów głosujących za ustawą problemów, które on wywoła. O jednym ze złych dla siebie skutków tej ustawy mówi na naszych łamach Andrzej
Kowalski, producent dostarczający towar do supermarketów.
Tyle o porażce lobbingowej. Pocieszające jest to, że już niedługo obecny parlament przejdzie do historii, a w nowym bubli prawnych będzie mniej.
Jak Państwo zauważyli, kilka tekstów w tym numerze DECYDENTA ma wersje angielskie. W ten sposób stopniowo wraca DECISION MAKER. Autor każdego polskiego tekstu, który ukazuje się na łamach pisma, będzie mógł sobie zażyczyć wydrukowania go również w wersji angielskiej, jeśli uzna, że z tematami w nim zawartym
i powinni zapoznać się także cudzoziemscy decydenci pracujący w Polsce.
Od lat DECYDENTA otrzymują ambasady w Warszawie, ale mogli go czytać tylko polscy pracownicy przekazując (lub nie) streszczenia swoim zagranicznym pracodawcom. Obecnie takie pośrednictwo będzie sukcesywnie, w miarę przybywania angielskich tekstów, znikało. Do grona Czytelników dołączą także dyrektorzy i prezesi firm zagranicznych. Część nakładu będzie wysyłana, jak to było niegdyś, po Europie i świecie do starannie wyselekcjonowanych ś
rodowisk decydenckich zainteresowanych Polską.
Jeszcze jeden ważny fakt. Tym numerem DECYDENT & DECISION MAKER wkracza w dziewiąty rok na fascynującym rynku lobbingu prasowego.
Mimo opisanej wyżej porażki, lobbing na dobre zadomowił się w polskiej polityce ustawodawczej na szczeblach ogólnopolskim i samorządowym. Decydenci polityczni zrozumieli, iż lobbyści dostarczają im specyficznej, niszowej wiedzy na tematy niezwykle istotne dla obywateli w skali kraju i w każdym zakątku Polski z osobna.
Na łamach DECYDENTA & DECISION MAKERA zajmujemy się nie tylko lobbingiem. Dużo miejsca zajmuje PR, o czym świadczy zaproszenie DECYDENTA już po raz trzeci do medialnego patronowania międzynarodowemu forum PR organizowanemu przez prof. Henryka Przybylskiego, kierownika K
atedry Nauk Humanistycznych Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Co roku do Wisły zjeżdża kilkudziesięciu teoretyków i praktyków piaru z całej Polski. Jest to doskonała okazja do przeżyć intelektualnych i towarzyskich. A wywiad z prof. Przybylskim drukujemy kilka stron dalej.
Na naszych łamach pokazujemy ludzi różnych zawodów, którzy mają coś istotnego do powiedzenia i których przeżycia mogą skłonić do refleksji, a nawet do naśladownictwa. Taką osobowością jest Marek Kondrat, niegdyś aktor, dziś znawca i sprzedawca win, które sam wybiera objeżdżając europejskie winnice. Wino, to styl bycia, a jego degustowanie łagodzi obyczaje.
Nie znaczy to, że Polacy powinni stronić od mocniejszych alkoholi. Wódkę można pić, a do śledzia nawet trzeba, ale mądrze. Uczenie kultury picia wódki jest jednym z celów stawianych swoim członkom przez nowo powołane stowarzyszenie Polish Vodka Association, o czym też piszemy.
Tak sprawy wyglądają.
Damian A. Zaczek
DECYDENT & DECISION MAKER
wrzesień 2007