Największy sukces polskiego lobbingu od wstąpienia naszego kraju do UE. Polscy lobbyści z premierem Donaldem Tuskiem na czele usadowili byłego premiera Jerzego Buzka na fotelu przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.
 |
Damian A. Zaczek |
|
Wielotygodniowe zabiegi lobbingowe w Brukseli, Strasburgu, stolicach europejskich, również wśród dyplomatów akredytowanych w Warszawie, gry, obietnice, targi, ustępstwa, państwowe i partyjne kompromisy doprowadziły do wygranej Jerzego Buzka w batalii o przywództwo europejskiej władzy ustawodawczej.
Dla niepamiętających przypomnijmy, iż Jerzy Buzek był premierem rządu koalicyjnego Akcji Wyborczej Solidarność z Unią Wolności w latach 1997-2001 (UW nie dotrwała w koalicji do końca kadencji gabinetu Buzka).
Polski lobbing naszych eurodeputowanych, urzędników ministerialnych, a przede wszystkim premiera Tuska przejdzie do podręczników skuteczności wywierania wpływu. Dodajmy jednak, że gdyby nie ciężka i efektywna (ale daleka od efekciarstwa) pięcioletnia praca eurodeputowanego Buzka w EPP-ED oraz na szerszym strasbursko-brukselskim forum - sukcesu by nie było.
Jeśli uznajemy, że przewodniczący Komisji Europejskiej jest najważniejszym człowiekiem w zjednoczonej Europie, to szef europarlamentu jest drugim po Bogu.
Tak więc po raz pierwszy na forum 27 państw pokazaliśmy, jak potrafimy wychodzić z polskiego zaścianka i skutecznie zaprezentować interesy nie tylko narodowe, ale również regionu środkowo-europejskiego.
Nawet prezydent RP Lech Kaczyński nie przeszkadzał, a nawet wymęczył z siebie skromne werbalne poparcie.
Damian A. Zaczek