Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

RELACJE PUBLICZNE

Bez twarzy
Rządzić można tylko wtedy, kiedy przeciągnie się na swoją stronę wszystkich niezdecydowanych, bo to oni stanowią przeważającą większość w społeczeństwie.
Monika Iskandar

MONIKA ISKANDAR

dyrektor zarządzająca IMR advertising by PR

Na początku lat dziewięćdziesiątych profesor Maria Janion ogłosiła urbi et orbi koniec “romantycznego paradygmatu” w Polsce. Jej zdaniem, wraz z upadkiem komunizmu i odzyskaniem pełnej suwerenności, do lamusa odeszły romantyczne ideały. Upłynęło trochę czasu i sama profesor Janion musiała przyznać, że nieco się pospieszyła z ogłaszaniem końca romantyzmu. Romantyczne myślenie i romantyczny sposób widzenia świata wciąż w naszym życiu dominują. Przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Ale zatrzymajmy się tylko na jednej sprawie. Romantycznym ideale wieszcza narodowego.

Przypomnijmy – w romantycznym ujęciu wieszcz to poeta–przewodnik narodu. Więcej widzi, więcej wie, więcej rozumie i pokłada nieograniczoną niczym wiarę w moc swojego słowa, poprzez które realizuje misję wyznaczoną mu przez Boga. Misja jest oczywiście słuszna i święta, więc wieszcz żyje opromieniony jej blaskiem i porywa za sobą tłumy, nie troszcząc się o nic więcej. Cóż z tego, że ktoś o wieszczu powie, że jest cuchnącym Litwinem. Wieszcz wie, że “imię jego Milijon, bo za milijony kocha i cierpi katusze” i tylko czasem, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to “misja” jest najważniejsza, rzuci parę złośliwych uwag o kontr-wieszczu, że to “Kościół bez Boga” (taki niby ładny i zadbany, ale treści – czytaj prawdziwej misji – w nim nie ma), a jego główny życiowy problem to zdobycie pieniędzy na codziennie nową parę rękawiczek. To nie fikcja – taki poziom przyjmował nader często, znany ze szkolnych podręczników, konflikt Mickiewicza ze Słowackim.

Dziś w krajach, w których romantyzm skończył się w XIX wieku, wieszcza raczej nie uświadczysz. Ale w Polsce czas stanął gdzieś w okolicach pisania “Dziadów” przez Mickiewicza. Tyle tylko, że dziś to nie poeci wyznaczają sobie rolę narodowego wieszcza. Romantyczne sny o “byciu Milijonem” roją politycy, zwłaszcza politycy prawicy, przekonani, że misja, którą wyznaczyli im Bóg i Historia, usprawiedliwia wszystko. Nawet całkowity brak pomysłu, jak tę misję “sprzedać”, by zyskała aprobatę nieprzekonanych. Szczytne hasła to trochę za mało. Te hasła muszą prezentować konkretni ludzi, którzy sprawią, że będą one brzmiały nie tylko wiarygodnie, ale także (a może przede wszystkim) atrakcyjnie. O tej, wydawałoby, oczywistej prawdzie całkowicie zapomnieli politycy PiS-u.

A na początku wydawało się, że będzie to pierwsza partia, która świadomie zbuduje swój wizerunek. Na pierwszą linię wysunięty został Kazimierz Marcinkiewicz. Konferencja prasowa w Łazienkach, wizyta telewizji w służbowym mieszkaniu premiera, zdjęcia Marcinkiewicza w kąpielówkach na plaży – to wszystko zyskiwało PiS-owi sporo zwolenników także wśród tych, których wcześniej raził wojennych język braci Kaczyńskich. Tym bardziej, że nawet sami Kaczyńscy zdawali się “uczłowieczać” – jak choćby wtedy, kiedy Jarosław pojawił się na otwarciu kampanii przed wyborami samorządowymi z kaczką – maskotką.

Wśród tych pozytywnych działań PR-owskich ginęły gdzieś wszystkie wpadki PiS-owskich polityków i ich otoczenia. I nagle, niemal z dnia na dzień, to budowanie pozytywnego wizerunku partii skończyło się. Po przegranej w wyścigu o fotel prezydenta Warszawy Marcinkiewicz praktycznie całkowicie zniknął. PiS został zdominowany przez polityków, przekonanych, że jak na wieszczów przystało prowadzą naród ku świetlanej przyszłości, którą na razie widzą tylko oni. A skoro mają taką misję, nie muszą specjalnie troszczyć się o swój obraz.

Brak troski o pozytywny wizerunek dałby się może nawet jakoś przełknąć. Gorzej, że PiS bardzo konsekwentnie wobec siebie stosuje czarny PR. A to, wtedy jeszcze minister spraw wewnętrznych, Ludwik Dorn grozi wzięciem lekarzy w kamasze i krytyków rządu nazywa “wykształciuchami”. A to bracia Kaczyńscy rozpoczynają wojnę z mediami, której apogeum staje się konferencja prasowa, na której prezydent nie chce słuchać pytań od “małpy w czerwonym”. Wreszcie na plan pierwszy w partii wysuwają się ludzie tacy, jak Przemysław Gosiewski, na których tle, co prawda, premier prezentuje się wręcz rewelacyjnie, ale którzy tworzą wizerunek PiS-u jako organizacji dającej szanse na zrekompensowanie przez politykę mniej czy bardziej ukrytych kompleksów. Towarzyszy temu całkowite lekceważenie tych wszystkich sytuacji, które wizerunek partii mogłyby poprawić.

Najdobitniejszym tego przykładem było spotkanie żon prezydentów Polski i Rosji. Politycy PiS-u zbyli je kilku frazesami, choć dziesięć lat prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego pokazało, że nic tak dobrze nie wpływa na sondaże popularności i zaufania, jak umiejętne wykorzystanie atutów Pierwszej Damy.

W krajach, które zdążyły już zapomnieć, że romantyzm kiedykolwiek gościł na ziemi, polityk zatrudnia cały sztab specjalistów, którzy pracują nad jego wizerunkiem. Począwszy od fryzury i koloru krawata, a skończywszy na doborze odpowiednich czasów gramatycznych w wystąpieniach publicznych. W Polsce króluje ciągle styl, który można by określić “polityk saute”. Mickiewicz mógł sobie cuchnąć i mieć poplamiony surdut. W jego czasach wybaczano mu to, bo w końcu najważniejsze było jego SŁOWO. Dziś taka abnegacja u polityka sprawia wrażenie braku szacunku dla wyborców. I to tych najważniejszych – nie przekonanych do głoszonych przez polityka haseł. Wybory wygrywa się nie dzięki tym najwierniejszym. Najwierniejsi co najwyżej mogą zapewnić przekroczenie progu procentowego głosów, który umożliwi wejście do parlamentu (a i to nie zawsze). Rządzić można tylko wtedy, kiedy przeciągnie się na swoją stronę wszystkich niezdecydowanych, bo to oni stanowią przeważającą większość w społeczeństwie.

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

OD REDAKTORA
Warto być
Warto być obecnym w umysłach Europejczyków i decydentów oraz obywateli w świecie, warto lobbować. Rzecznictwo interesów to mądre dbanie o własne sprawy. całość...
RELACJE PUBLICZNE
Bez twarzy
Rządzić można tylko wtedy, kiedy przeciągnie się na swoją stronę wszystkich niezdecydowanych, bo to oni stanowią przeważającą większość w społeczeństwie. całość...
BEZPIECZEŃSTWO
Wojna polsko-polska
Złe oznakowania dróg, wadliwe rozwiązania inżynieryjne, nielogicznie zastosowane ograniczenia szybkości, to wszystko podnosi poziom agresji. Czasami wręcz przyjmuje się przepisy, utrudniające życie kierowcom. całość...
ESPERANTO
Język przyszłości
120-letnia praktyka używania esperanto wykazała, że idea języka w pełni międzynarodowego jest bliska milionom ludzi. I tylko oni mogą zdecydować czy warto ułatwić sobie kontakty przez powszechne wprowadzenie wspólnego języka. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Uwdzięcznienie
Wdzięk może być naturalny i autentyczny i wtedy wrażenie jest równie silne jak pozytywne. Ale zdarza się też dysonans między nienaturalnym, przesadnym i natrętnym wdzięczeniem się a zakłopotaniem lub niesmakiem odbiorcy. całość...
BIBLIOTEKA D & DM
Machiavelli w Brukseli
Lobbing wzmacnia demokrację w Unii Europejskiej. Jest też czynnikiem wspomagającym zarządzanie europejskimi sprawami publicznymi. To kompendium wiedzy o meandrach unijnego procesu decyzyjnego. całość...
DECYZJE I ETYKA
Caux Round Table Polska
Imperatyw praktyczny Kanta: Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w swej osobie jako też w osobie każdego innego używał zawsze jako celu, nigdy tylko jako środka. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1114752 Czytelnikiem.