Film Romana Polańskiego "Ghostwriter" bije wszelkie rekordy tumultu promocyjnego, a książki o tym samym tytule są dostępne tylko w niektórych księgarniach. Księgarzom pieniądze uciakają sprze nosa.
 |
"Autor widmo" Roberta Harrisa |
|
Nie miałem zamiaru kupować książki „Ghostwriter”. Zachętą nie było również to, że reżyserem filmu, który dzisiaj wchodzi na polskie ekrany, jest ścigany Roman Polański. Jednak przy okazji premiery pojawiły się recenzje filmu, abstrahujące od sprawy Polańskiego. Skoro jest to dobry thriller polityczny, a ja interesuję się politycznymi meandrami, to dlaczego książki nie kupić?
Jak postanowiłem, tak usiłowałem zrobić. Okazało się to nie takie proste. Mimo wielkiej akcji promocyjno-sensacyjnej we wszystkich mediach, książki w księgarniach praktycznie się nie uświadczy. Napisałem „praktycznie”, gdyż jednak ją kupiłem, ale po odwiedzeniu kilku księgarń.
Nie mogąc znaleźć „Ghostwritera” w polskiej księgarni, poszedłem do American Bookstore w Arkadii w celu nabycia wersji angielskiej. Słusznie bowiem przypuszczałem, że tam na pewno dostanę. Na półkach nie znalazłem. Pan sprawdził w komputerze – nie było. Okazało się, iż logiczne myślenie nie zawsze jest uprawnione nawet w wydaniu amerykańskim.
Poszedłem więc do Empiku w tejże Arkadii. W nowościach i bestsellerach nie było. Chodziłem między półkami i już miałem prosić o pomoc, ale skojarzyłem, że może znajdę dzieło w dziale kryminał, sensacja. Było! Na samym dole, z boku, niejako ukryte. Żadnej promocji!
W tym miejscu zapraszam do refleksji nad zagadnieniem wielowymiarowym, gdyż dotyczącym marketingu, handlu, promocji, psychologii, bezmyślności etc. Jak bowiem zrozumieć sytuację, kiedy we wszystkich mediach od rana do wieczora (również z okazji festiwalu filmowego w Berlinie) trąbi się o „Autorze widmo”, a księgarze w ogóle nie dostrzegli zjawiska, nie eksponują książki, nie chcą zarobić na jej sprzedaży?
Postawiłem znak zapytania, ale właściwie nie oczekuję odpowiedzi. Gdyby nawet najtęższe profesorskie umysły zgodziły się mitrężyć czas na tak bezsensowne rozważania, to i tak logiczna odpowiedź nie zbliżyłaby się do prawdy. No bo jaka może być mądra odpowiedź na proste pytanie: dlaczego książki nie ma w sprzedaży, skoro od tygodni wiadomo powszechnie, że Polański kończył montaż filmu na jej podstawie, a robi to w przymusowym odosobnieniu w Szwajcarii? Publicity jest tak wielkie, że na promocję książki ani wydawca, ani księgarze nie muszą wydać nawet złotówki, a pieniądze same napłyną do kasy.
Dam już spokój jałowości tego wywodu. Wczoraj zdążyłem przeczytać tylko pierwszy rozdział (do strony 30). Nie „wciągnąłem się”, ale może dalej będzie lepiej. Po tych kilkudziesięciu stronach mogę tylko powiedzieć, że autor Robert Harris pisze językiem prostym, potocznym, wartkim, bezrefleksyjnym. Atutem jest postać byłego premiera Wielkiej Brytanii Adama Langa (granego w wersji filmowej przez Jamesa Bonda – Pierce`a Brosnana), w której wcieleniu upatruje się Tony`ego Blaira.
Robertowi Harrisowi daleko do klasyków thrillerów, ale wygląda na to, że „Ghostwritera” doczytam do końca.
Robert Harris, „Ghostwriter”, tłum. Piotr Amsterdamski, Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2009.