Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

SZTUKA MANIPULACJI

Atrakcyjni w porównaniu
Nie jestem szczególnie mądry czy najbardziej kompetentny, ale w porównaniu z poprzednikami czy rywalami i potencjalnymi zmiennikami okazuję się ucieleśnieniem znajomości rzeczy i rozwagi - pisze Mirosław Karwat.
Mirosław Karwat

Prof. dr hab. MIROSŁAW KARWAT

Uniwersytet Warszawski

Osoby i grupy pozbawione samoistnej atrakcyjności (tzn. same w sobie nieatrakcyjne) mogą wydać się atrakcyjne, zaś osoby lub zespoły niedość atrakcyjne mogą zdawać się bardziej atrakcyjne niż w rzeczywistości, jeśli zbiegiem okoliczności lub własnym przemyślnym staraniem wystąpią na tle innych osób lub grup nieatrakcyjnych albo odpowiednio jeszcze mniej atrakcyjnych. Wydają się lub zgoła stają się atrakcyjne przez porównanie z kimś (które wypada na ich korzyść). Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy w odbiorze środowiska są zaprzeczeniem cech uosabianych przez ich konkurentów czy oponentów, a powszechnie budzących dezaprobatę, niechęć, awersję lub poczucie zagrożenia. Wówczas uznanie dla nich jest alternatywą dla kogoś odrzucanego. Istnieje więc atrakcyjność względna – porównawcza, kontrastowa lub alternatywna (należałoby może powiedzieć: atrakcyjność negatywu).

Atrakcyjność porównawcza związana jest z dostrzeganiem przez otoczenie stopniowalnego charakteru cech akceptowanych, budzących podziw, uznanie oraz cech przeciwnych, wywołujących niepokój, poczucie obcości, dystans, obawy, pragnienie odgrodzenia. A tym bardziej z dostrzeganiem przez dane środowisko, że atuty, walory i defekty są wyraziście przeciwstawne tylko w abstrakcji, w rzeczywistości natomiast tworzą pewną skalę, na której łatwo jest niezauważalnie przekroczyć granicę między tym, co się akceptuje i ceni a tym, czego się nie lubi i zamierza unikać.

W takim przypadku „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” (i od układu odniesienia, który może być stały, ale bywa też sytuacyjnie zmienny). I to sprawia, że możliwy jest, a nawet nieunikniony, paradoks rozumowania w stylu:

Nie jestem szczególnie mądry czy najbardziej kompetentny, ale w porównaniu z poprzednikami czy współczesnymi rywalami i potencjalnymi zmiennikami okazuję się ucieleśnieniem znajomości rzeczy, myślenia, rozwagi. Mnie przynajmniej wyborcy już znają – nie tylko z moich słabości, błędów, zaniechań, ale również z pewnych osiągnięć. Ich jeszcze nie poznali w pełni, ale to, co już o nich wiedzą, wystarczy, by nie byli ciekawi reszty.    

Nie jestem przesadnie piękna, ale na pewno niebrzydka i najładniejsza z tych, spośród których możecie wybierać. I to wystarczy, abym została Miss Powiatu; a skoro jestem Miss Powiatu, to czyż nie należę do tych najpiękniejszych?

Nie jestem typem sportowca, ale w porównaniu z tymi łamagami błyszczę swoją sprawnością.

To typowa atrakcyjność porównawcza. I ten schemat ukochali m.in. specjaliści od reklamy, marketingu, promocji. Na tym oparte są asekuracyjne, choć tak sugestywne hasła, które mają zwabić klientów.

U nas najtaniej.

Bardzo zmyślnie: zamiast bawić się w niemożliwy dowód, że u nas jest tanio, wystarczy stwierdzić, że u nas jest taniej niż u innych. Przy tym „najtaniej” niekoniecznie znaczy, że taniej niż u wszystkich pozostałych bez wyjątku; może to brzmieć jak stwierdzenie, że my należymy do grupy tych najtańszych. To ważna asekuracja na wypadek, gdyby ktoś przypadkiem lub z powodu upierdliwej dociekliwości doszukał się podobnych cen jeszcze w kilku innych miejscach.

Najdroższe meble świata najtaniej w Warszawie.

Tu serwuje się podwójne kryterium  atrakcyjności.

Najdroższe meble świata – to ukłon w stronę snobów, którzy muszą mieć u siebie rzeczy najdroższe. Bo najlepsze tudzież ekskluzywne, gdyż nadają nam status wyjątkowy, pozwalają się wywyższyć ponad tłum podobnych sobie i aspirować do tych „lepszych” od siebie, są te przedmioty (zwłaszcza przedmioty zbytku, luksusu, rozmaite ornamenty), które są najdroższe. Snob, jak wiadomo, musi zadzierać głowę – z dwóch powodów: aby patrzeć z góry na tych, z których sam się wywodzi i z kręgu których chce wyrwać się jak najszybciej, i aby tęsknie spoglądać (z nadzieją na nobilitację, a przynajmniej protekcjonalne poklepanie po ramieniu i dopuszczenie do obcowania) ku górze, ku rzeczywistej lub mniemanej elicie. Do takich „aspirantów” skierowane są podobne wyróżniki – jak sprawozdania z wygranej licytacji. Gdyby nie narażało ich to na śmieszność, pozostawiliby metki i etykietki z ceną na wierzchu. Poniekąd zresztą tak czynią: metka nie sterczy z ubrania, obuwia czy mebli, ale za to każdego natrętnie informują, ile ich to kosztowało, z taktownym komentarzem „mnie na to stać” (w domyśle: w odróżnieniu od ciebie).

Jednak parweniusz-snob, choć często naprawdę jest „nowobogackim”, z przyzwyczajenia – z czasów swojej mozolnej wspinaczki pełnej na początku wyrzeczeń i upokorzeń – pozostaje skąpcem. Siłą inercji jest przerażony każdym większym wydatkiem (jak zagrożeniem dla egzystencji). Boleśnie (choć skrycie, intymnie) przeżywa swój wielki gest na pokaz. Toteż uspokaja swoje rozterki i koi swój własny szok przechwałką, że to, co tak drogie i w ogóle najdroższe, on kupił tak tanio. To ma być znieczuleniem na własny użytek. Ale też w ten sposób się dowartościowuje: podziwiajcie mnie nie tylko za to, co mam, co zdobyłem, co jest nieosiągalne dla innych, ale i za to, jaki jestem zapobiegliwy, sprytny, jak wydając potrafię jeszcze zaoszczędzić, ba, zarobić. Przypomina to rozterki masochisty, który musi zapewniać sobie rozkosz samoudręczeniem, ale przy tym dba, aby tortura była znośna.

Mirosław Karwat

 

 

 

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

SZTUKA MANIPULACJI
Atrakcyjni w porównaniu
Nie jestem szczególnie mądry czy najbardziej kompetentny, ale w porównaniu z poprzednikami czy rywalami i potencjalnymi zmiennikami okazuję się ucieleśnieniem znajomości rzeczy i rozwagi - pisze Mirosław Karwat. całość...
IMR ADVERTISING BY PR
Renesans tranu
Ogłaszam renesans tranu i jego powrót do codziennej diety. Nie jest to ohydny tran, którego smak pamiętam z dzieciństwa. Tran Lysi jest nawet smaczny – mówi Monika Iskandar, dyrektor zarządzająca IMR adveretising by PR. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1114752 Czytelnikiem.