Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

UCIEKAJĄCY ŚWIAT

Zaściankowość Polski i Europy
W Polsce nie ma przemysłu, który czuje się odpowiedzialny za swój własny los. Są przedsiębiorstwa, które mają jakąś technologię, na której opiera się ich rozwój i nie podejmują żadnych kroków ku przyszłości. Uważam, że jest już najwyższy czas, aby polski przemysł energetyczny zaczął w sposób agresywny wchodzić w nowoczesne technologie energetyczne, alternatywne paliwa.
Piotr D. Moncarz

Z dr. PIOTREM D. MONCARZEM

wykładowcą Stanford University

i prezesem US-Polish Trade Council

rozmawia Damian A. Zaczek

Jaką Polskę widzi z USA naukowiec?

Polska pojawia się sporadycznie i przez moment, gdy mowa jest o wybitnych osiągnięciach jakiegoś polskiego naukowca. Stałej obecności myśli polskiej w USA nie ma. Polska nie potrafi się promować, kreować wizerunku ludzi i kraju. Polska nie zadbała o nawiązanie głębszych stosunków naukowo-gospodarczych w dziedzinie information technology ze Stanami Zjednoczonymi. A to właśnie w Stanach znajduje się światowe centrum badań nad wysoko rozwiniętymi technologiami.

Czy jest to wina polskiego rządu i instytucji odpowiedzialnych za promowanie polskiej nauki?

Nie chciałbym wpadać w tradycyjnie polski ton malkontenctwa i obwiniać polskiego rządu. W Polsce nie wypracowano koncepcji, a może wręcz strategii, w promowaniu osiągnięć, w nawiązywaniu międzynarodowych kontaktów. Ponadto Polska nie wykorzystuje “inwestycji”, jaka dokonuje się na przestrzeni wieków – nie korzysta z milionowej rzeszy Polaków rozsianych po całym świecie. Tysiące Polaków doszło do znaczących osiągnięć w nauce, przemyśle, kulturze w Europie, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Polska w ogóle nie interesuje się tym potencjałem. Polonia była, i może nadal jest, traktowana jako dostawca paczek dla rodzin w Polsce. I taki obraz polonijno-polskiej współpracy pokutuje do dzisiaj. Czas z tym skończyć i wykorzystać wzory z Irlandii, która potrafi wykorzystać swoich obywateli mieszkających w USA. Drugim przykładem jest Izrael, który przy pomocy amerykańskiego środowiska żydowskiego zbudował między Tel Awiwem a Hajfą swoją Dolinę Krzemową. Kolejny przykład: Indie. W Bangalore rozwija się przemysł IT również dzięki kontaktom z Hindusami pracującymi w Silicon Valley. We wszystkich tych przypadkach wykorzystywano rodaków mieszkających w Ameryce.

Sugeruje Pan, iż nie ma kontaktów naukowych pomiędzy polskimi i amerykańskimi ośrodkami naukowymi?

Na pewno istnieją, ale nie mam informacji, żeby na ten temat mówić. Taka współpraca powinna być wiedzą powszechną, a nie tylko znaną w wąskim kręgu fachowców. Nie oszacowano nawet potencjału polsko-amerykańskiej współpracy. Prezydent Ronald Reagan rozumiał, że oprócz wymachiwania szabelką najważniejszym elementem pomocy Polsce na drodze do wolności będzie umożliwienie polskim intelektualistom przyjazdu do Stanów i zapoznanie się z dorobkiem i pracami tutejszych środowisk naukowych. Amerykanie wtedy przeznaczali na ten cel duże fundusze. Gdy szedłem przez kampus Uniwersytetu Stanforda, to na każdym kroku słyszałem język polski. To byli stypendyści z Polski. Kiedy w Polsce nastała wolność, Amerykanie uznali, że nie muszą juz finansować u siebie kształcenia Polaków. Dziś języka polskiego na Stanfordzie się nie słyszy. A to bardzo niedobrze, ponieważ jednym z najważniejszych elementów dynamicznego rozwoju naukowego i wdrażania jego efektów do przemysłu jest rozeznanie najświeższych trendów światowych, a te tworzone są przede wszystkim w USA. Jeśli tego się nie wie, to często praca naukowa okazuje się wyważaniem otwartych drzwi. W izolacji można pracować nad czymś, co ktoś już odkrył pięć lat temu. Albo można pracować nad czymś, nad czym ktoś już połamał sobie zęby i uznał, że nie tędy droga, bo mu rynek powiedział, że tego nie chce. Czyli ogromna strata potencjału. Bez współpracy międzynarodowej nie można zbudować nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy.

Wspomniał Pan o Izraelu, Indiach. A gdzie w tym wyścigu jest Europa?

Bardzo delikatne pytanie, z którego postaram się wybrnąć dyplomatycznie, mimo że jestem inżynierem. Wydaje mi się, ze Europa zachorowała na znaną w Polsce chorobę zaściankowości. Europa koncentruje uwagę na swoich programach kosmicznych, konstrukcji samolotów, budowaniu systemów telekomunikacyjnych nie uwzględniając amerykańskich dokonań w tych zakresach. W ten sposób Europa, tak jak Polska, straciła żywy kontakt ze środowiskiem naukowo-twórczym w USA. Również struktury administracyjne Europy są przeszkodą dla europejskiej myśli twórczej. Podam taki przykład. W rankingu światowych uczelni, wykonanym na zlecenie Unii Europejskiej, w pierwszej dziesiątce znalazło się siedem amerykańskich szkół wyższych i trzy europejskie. Ten wymowny rezultat wskazuje, że Europa coś zgubiła i ma dużo do nadrobienia.

Często przyjeżdża Pan do Polski. Co Pan przywozi, czego oczekuje, co radzi?

Po pierwsze, do Polski przyjeżdżam po tlen. Do życia za granicą przywykłem, do życia bez Polski nie potrafię i nie chcę. Po drugie, próbuję stymulować amerykańko-polską współpracę gospodarczą i naukową. Moim marzeniem jest doprowadzenie do realizacji sformalizowanego programu wymiany naukowej pomiędzy Stanfordem i uczelniami polskimi. Chciałbym, żeby na kilka tysięcy studentów zagranicznych, których mamy na Stanfordzie co roku, chociaż setkę stanowili polscy studenci i pracownicy naukowi. Przyjeżdżaliby oni na rok, dwa lub trzy. Warunkiem ich pobytu byłaby deklaracja chęci powrotu do Polski i kontynuowanie projektów rozpoczętych w USA. Chciałbym też zacząć żywą współpracę pomiędzy Dolina Krzemową a polskimi ośrodkami wysokich technologii. Chciałbym doprowadzić do tego, aby ta współpraca była wiodąca w Europie. Polska ma na to potencjał w postaci doskonale wykształconych, ale absolutnie niezagospodarowanych ludzi. Podczas niedawnej konferencji naukowej na Stanfordzie na temat komórek macierzystych błyskotliwą wiedza wykazali się polscy naukowcy. Amerykanie wyrażali się o n ich z wielkim uznaniem. Polska ma znakomite osiągnięcia w dziedzinie technologii materiałowej, ale są one robione do szuflady, nie mają kontaktu z rzeczywistością rynkową. A właśnie potrzeby rynku kształtują mentalność naukową w USA. Ta docelowość badań zawsze dyktowała wysiłki na uczelniach czy w ośrodkach badawczych.

Kto finansuje te badania? Przemysł, rząd federalny?

Do lat 70. finansował je przede wszystkim rząd. Dziś głównym zleceniodawcą i finansistą jest przemysł.

W Polsce nie ma przemysłu, który miałby takie potrzeby?

W Polsce nie ma przemysłu, który czuje się odpowiedzialny za swój własny los. Są przedsiębiorstwa, które mają jakąś technologię, na której opiera się ich rozwój i nie podejmują żadnych kroków ku przyszłości. Uważam, że jest już najwyższy czas, aby polski przemysł energetyczny zaczął w sposób – powiedziałbym – agresywny wchodzić w nowoczesne technologie energetyczne, alternatywne paliwa. Nie chodzi tu o wykorzystanie rzepaku, ale twórcze myślenie naprzód.

Jak sprawić, żeby w Stanfordzie znalazło się stu Polaków?

Zawsze twierdziłem, że Polski nie stać, żeby w pełni opłacać stypendystów. Byłoby to bezsensownym wydawaniem pieniędzy. Jak wiadomo, Stanford jest uniwersytetem prywatnym i zależy mu na zapraszaniu do siebie najzdolniejszych studentów czy pracowników naukowych z całego świata. Jest tylko jedno kryterium rekrutacji: muszą oni spełniać intelektualne wymagania poziomu Stanfordu. Ogromna większość naukowców i badaczy na Stanfordzie nie tylko nie musi płacić czesnego, ale jeszcze dostaje stypendia i wynagrodzenie za swoja prace. Projekty realizowane na Stanfordzie są finansowane przez przemysł lub rząd i mają wliczone w koszty utrzymanie pracowników. Ja w latach 70. przyjechałem do Stanfordu tylko z teczką, w której miałem książki. Oczywiście, gdzieś dorabiałem, ale nie po to, żeby płacić czynsz, ale po to, żeby kupić sobie modne adidasy. Czyli Stanford mnie utrzymywał.

To dlaczego nie ma tych stu Polaków?

Bo Polska o to nie zadbała. Impuls musi wyjść ze strony polskiej. Wiem, że takie wysiłki podjął m.in. prof. Michał Kleiber. Sprawą powinny zająć się na pewno Polska Akademia Nauk, Ministerstwo Nauki. Dużą rolę powinien odegrać Komitet Rektorów Akademickich Szkół Państwowych (KRASP). To rektorzy powinni mieć rozeznanie, którzy z ich studentów kwalifikują się do rozwoju w uczelniach zagranicznych, głównie amerykańskich. To są w kraju podstawowe środowiska, które powinny intensywnie zająć się zagadnieniem. A my, czyli US Polish Trade Council, będziemy pomagać, a może i nawet niekiedy, zachowując pełną skromność, podpowiadać.

Nie brak pieniędzy jest problemem lecz niedostatki logicznego, perspektywicznego myślenia?

Oczywiście, przede wszystkim problemem jest brak systemu, który umożliwiłby młodym ludziom wyjazdy do ośrodków naukowo-badawczych. Nie ma takiego miejsca, do którego można się zgłosić, zarejestrować i poprosić o pomoc w wyjeździe. Jestem dziwnie spokojny, że wyjeżdżający na staże naukowe wrócą później do Polski. A jeżeli ktoś wyjeżdża z wielkim wysiłkiem, własnym sumptem, z goryczą w sercu, że mu nikt nie pomógł, to takiego kogoś trudno przekonać, żeby wrócił.

Dziękuję za rozmowę.

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

OD REDAKTORA
Glejt żelazny
Gwoli sprawiedliwości dodajmy, iż intencje lobbystów należy traktować raczej jako prawdę subiektywną. Jest to przecież rzecznictwo konkretnych interesów. całość...
RELACJE PUBLICZNE
Rewia nijakości
Bezbarwność i nijakość, kompletny brak pomysłu na siebie może być równie dobrym narzędziem pozyskiwania wyborców, jak opracowany w najdrobniejszych szczegółach przez specjalistów od PR-u wizerunek medialny. całość...
DECYZJE I ETYKA
Konieczny wybór
Co należy zrobić, by przekształcić aktualną „szlachecką” rzeczpospolitą gospodarczą w rzeczpospolitą obywatelską? Kto jest rzeczywistym obywatelem rzeczypospolitej gospodarczej? całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Bajery
Bajerowanie nie sprowadza się do samochwalstwa czy bezsłownego popisu - eksponowania wdzięków, orderów, dyplomów, prężenia muskułów. Wręcz przeciwnie. całość...
ŻYDZI W POLSCE
Koszerny PR
Jedną z najważniejszych szans i jednym z najważniejszych zagrożeń jest restytucja mienia przedwojennych gmin żydowskich. Problemem są konflikty wewnątrz organizacji żydowskich. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.