Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

OPOZYCJA NA BIAŁORUSI

Trudno wyżyć / Difficult survival
Każda dyktatura opiera się na kłamstwie i totalnym ograniczaniu dostępu do niezależnych informacji i wspieranie mediów jest podstawą pomocy dla sił demokratycznych. Potrzebujemy wolnego radia i telewizji nadających z zewnątrz, w tym wypadku z Polski, niezbędnym jest wsparcie tych inicjatyw. Bardzo ważne jest wydawanie lokalnych gazet i gazetek, które będę nieść na wsie i do małych miasteczek prawdziwe wiadomości. Wsparcia finansowego potrzebują też nasze organizacje pozarządowe, których jest bardzo dużo i są dobrze rozwinięte, nawet w małych miasteczkach.
Aleksander Milinkevich on front cover of DECYDENT
Aleksander Milinkiewicz
Milinkiewicz wypatruje przyszłości

Z ALEKSANDREM MILINKIEWICZEM,

liderem demokratycznej opozycji
na Białorusi,

rozmawia Damian A. Zaczek

Czy białoruska opozycja ma jednego lidera?
W październiku 2005 r. na kongresie zjednoczonych sił demokratycznych byłem wybrany jedynym kandydatem opozycji na prezydenta. Według naszych ocen i niezależnych socjologów zagłosowało na mnie około 30% Białorusinów. Obecnie jestem przewodniczącym rady politycznej 10 zjednoczonych partii opozycyjnych i w tym sensie jestem liderem politycznym. Ta rada decyduje o strategii i taktyce działania, o przygotowaniach do następnych wyborow.

Dziesięć partii - to cała opozycja?
Partii jest więcej, część niezarejestrowanych, ale razem występuje tylko dziesięć. Dodajmy do tego ponad 200 organizacji pozarządowych. Tak wygląda demokratyczna koalicja na Białorusi.

Czy ta koalicja ma wspólną nazwę, znak rozpoznawczy?
Takiej nazwy nie ma, ale obecnie rozpoczęliśmy kampanię pod hasłem “Za Swabodu” (“Za wolność”) i ten cel nas jednoczy. Ruch społeczny “Za Swabodu” powstał w wyniku tegorocznej wiosennej kampanii prezydenckiej. Wtedy zgłosiła się do nas ogromna liczba nowych ludzi, przeważnie młodzieży, którzy nie chcą należeć do żadnej partii, ani organizacji pozarządowych, ale chcą działać, pracować społecznie na rzecz demokracji, samorealizować się. Tak więc ruch “Za Swabodu” zainicjowałem dla poszerzenia zakresu naszej działalności, żeby nie koncentrować się tylko na partiach politycznych, które w naszych warunkach nie są mocne. Nie chcemy i nie będziemy budować organizacji tylko dla własnego aparatu politycznego. Pomagamy ludziom w tworzeniu aktywnych grup społecznych, ale bez przyłączania ich do struktur już istniejących, bo tego nie chcą.

Opozycja na Białorusi powiększa się, jednak nadal wydaje się słaba.
W warunkach dyktatorskich nie wypada mówić o rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Państwo dyktatorskie opiera się na strachu, co powoduje w społeczeństwie uczucie apatii. Trudno ludziom działać w opozycji, gdy grozi im za to wyrzucenie z pracy, pobicie, areszty, sprawy kryminalne. Jeśli weźmie się te czynniki pod uwagę, to widać, że opozycja jest mocna. Proszę pamiętać, że po wiosennych manifestacjach ponad tysiąc osób zostało tymczasowo aresztowanych, setki studentów wyrzucono z uniwersytetów. Nie jest nam łatwo budować podstawy demokracji, ale większość Białorusinów chce przemian i to było ewidentnie widać podczas wiosennych wyborów, które ja w wielkich miastach wygrałem, chociaż nie miałem dostępu ani do radia, ani do telewizji i startowałem tylko z 1,5% społecznego poparcia. Mój sukces wyborczy to zasługa tworzącego się białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego.

Jak Pan widzi przyszłość Białorusi? Z Rosją czy jako państwa suwerennego?
Bez wątpienia absolutna większość Białorusinów chce żyć w państwie niezależnym. Rosja zawsze będzie dla nas partnerem strategicznym i rozwój stosunków gospodarczych jest dla nas niezbędny. Dysponujemy danymi sondażowymi wskazującymi, iż większość Białorusinów opowiada się za przystąpieniem kraju do Unii Europejskiej, ale rozumiemy, że jest to bardzo długa droga. Musimy więc wykorzystać możliwości, jakie oferuje nam nasz europejski sąsiad – Polska. Białoruś ma historię europejską i nie widzimy siebie gdzie indziej, niż w zjednoczonej Europie.

Jak Pan ocenia politykę Putina wobec Łukaszenki?
Dziesięć lat temu Łukaszenko zapowiedział, że będzie budował sojusz polityczny z Rosją prowadzący do zjednoczenia obu krajów pod roboczą nazwą Związku Białorusi i Rosji. Marzeniem Łukaszenki było objąć władzę na Kremlu. Po odejściu Jelcyna to marzenie stało się nierealne. Gdy po raz pierwszy wybory wygrał Putin, Łukaszenko przestał nalegać na połączenie obu państw. Należy dodać, że politycznej elicie rosyjskiej zależy na zjednoczeniu, gdyż byłby to krok do odbudowania imperium w dawnych granicach. Putin jest już zmęczony i zniechęcony zachowaniem Łukaszenki i jest to jeden z powodów konfliktów z dostawami i cenami ropy oraz gazu.

Wytworzyła się sytuacja patowa?
Łukaszenko nigdy nie zrezygnuje z planów zostania carem w Moskwie, choć wie, że nie ma na to szans, bo Rosja na to nie pozwoli. Proszę zwrócić uwagę, że Łukaszenko jest popularny w społeczeństwie rosyjskim, szczególnie w regionach. Gdyby były wolne wybory, to w takim połączonym państwie miałby spore szanse.

Na wiceprezydenturę?
Na prezydenturę. Łukaszenko naprawdę jest populistą z talentem. Jest bardziej popularny w Rosji niż na Białorusi, bo u nas rządzi już 12 lat i my go znamy. A w Rosji jest legenda Łukaszenki, jako człowieka, który nie pozwolił oligarchom wykupić kraju, nie zniszczył fabryk, kołchozów, walczy ze Stanami, dba o prostych ludzi. On gra na emocjach, nostalgii ludzi za imperium, a te uczucia w Rosji są ogromne.

Jak społeczeństwo ocenia rządy Łukaszenki?
Różnie. Betonowa część społeczeństwa, która zawsze będzie go wspierać, stanowi jakieś 20%. Dalsze 25-30% to ludzie opowiadający się za wolnością, szybkimi przemianami. Pozostałe 50% to niezdecydowani, czyli tacy, którzy już nie wierzą Łukaszence, ale jeszcze nie mają przekonania lub boją się demokratycznych przemian.

Kto popiera Łukaszenkę?
Przede wszystkim ludzie mniej wykształceni, starsi, mieszkańcy wsi. Po naszej stronie są ludzie młodzi, wykształceni i przedsiębiorczy.

Czym dla Pana jest Nagroda in. Andrieja Sacharowa, przyznana Panu przez Parlament Europejski za walkę o prawa człowieka i demokrację?
Wiadomość o jej przyznaniu odebrałem z ogromnym wzruszeniem. Naprawdę czuję się zaszczycony, ale muszę powiedzieć, że jest to nagroda dla całej białoruskiej społeczności obywatelskiej, dla tej młodzieży, która wyszła w protestach na ulice i która zrobiła ogromne wrażenie na Białorusinach i na społeczeństwach państw demokratycznych. Walka Białorusinów przeciw reżimowi wiosną tego roku zasłużyła na takie uznanie.

Czy ta nagroda jest również jakąś gwarancją bezpieczeństwa dla Pana przed szykanami władz?
W pewnym sensie tak. Takie nagrody, spotkania z liderami państw demokratycznych zawsze dają pewne poczucie bezpieczeństwa, ale oczywiście niepełne. Jeżeli władza uzna, że Milinkiewicza należy zamknąć do więzienia, to i tak to zrobi. Jednak dzisiaj osobiście nie czuję jakichś szczególnych represji. To raczej moi trzej synowie są bardziej zagrożeni.

Czy Unia Europejska wystarczająco wspiera białoruską opozycję?
W sensie moralnym europejskie wsparcie jest ogromne. Jest ono super ważne, bardzo je cenimy. Muszę jednak przyznać, że Unia Europejska nie znalazła formuły, mechanizmów wspierania obywatelskich ruchów demokratycznych w krajach dyktatorskich. Mam na myśli wspieranie krajowych mediów, ludzi walczących z dyktaturą, którzy najczęściej są bezrobotni. Problemów jest dużo.

Oczekuje Pan pomocy finansowej, organizacyjnej?
Każda dyktatura opiera się na kłamstwie i totalnym ograniczaniu dostępu do niezależnych informacji i wspieranie mediów jest podstawą pomocy dla sił demokratycznych. Potrzebujemy wolnego radia i telewizji nadających z zewnątrz, w tym wypadku z Polski, niezbędnym jest wsparcie tych inicjatyw. Bardzo ważne jest wydawanie lokalnych gazet i gazetek, które będę nieść na wsie i do małych miasteczek prawdziwe wiadomości. Wsparcia finansowego potrzebują też nasze organizacje pozarządowe, których jest bardzo dużo i są dobrze rozwinięte, nawet w małych miasteczkach, regionach. Ich sytuacja jest nadzwyczaj ciężka, bo lokalny biznes ich nie dofinansowuje, gdyż jest zastraszony przez władze. Bez zewnętrznego wsparcia społeczeństwo obywatelskie po prostu nie wyżyje.

Nie obawia się Pan, że duże i nagłośnione poparcie spowoduje wzrost represji władz?
Dzisiejsza sytuacja na Bialorusi jest podobna do sytuacji w Polsce w czasie “Solidarności”, która bez wsparcia z zewnątrz nie mogłaby skutecznie walczyć z komunistycznym reżimem. Białoruska dyktatura jest ostatnia w Europie.

Jak Pan ocenia poparcie polskiego rządu?
Moim zdaniem Polska robi bardzo dużo w ramach wielu szeroko zakrojonych programów pomocy. Przypomnę tylko pomoc dla naszych studentów wyrzuconych z uczelni – teraz uczą się oni na uczelniach Polsce. Ponadto, pomoc dla osób represjonowanych, utworzenie Radia Racja i kanału TV dla Białorusi, który, mam nadzieję, rozpocznie nadawanie w przyszłym roku.

Czy radio jest wszędzie dobrze słyszalne?
Moc nadajników Radia Racja jest jeszcze słaba, są problemy techniczne. Program nadawany jest na falach średnich, które w miastach są źle odbierane. Czekamy, gdy radio będzie miało też zakres fal FM. Wtedy, przynajmniej w miastach na pograniczu, Radio Racja stanie się źródłem ważnych informacji wolnościowych.

Jaką rolę społeczną, polityczną odgrywa Związek Polaków na Białorusi?
Związek Polaków był największą organizacją pozarządową na Białorusi, liczył 25-30 tys. członków. Teraz, po rozłamie i wymianie przez reżim Łukaszenki kierownictwa Związku na posłuszny władzom w Mińsku, trudno podać dokładną liczbę. Prawdziwy Związek Polaków jest przykładem organizacji samorządnej, stworzonej przez ludzi, nie przez władze, jak to najczęściej na Białorusi bywa. Walka Łukaszenki przeciw Polakom, to jest walka z siłami demokratycznymi na Białorusi. Związek zawsze walczył nie tylko o prawa Polaków, ale także o prawa człowieka dla Białorusinów. Wielu Polaków jest bardzo aktywnych w siłach demokratycznych Białorusi. I ja im za to dziękuję. Jestem Białorusinem, ale mam zaszczyt być honorowym członkiem Związku Polaków.

Jak Pan sądzi, kiedy skończą się prześladowania Andżeliki Borys, poprzedniej, demokratycznie wybranej przewodniczącej Związku Polaków, zastąpionej przez Polaka służalczego wobec reżimu Łukaszenki?
Kiedy na Białorusi zapanuje demokracja. Reżim nie cierpi niezależnych ludzi z pozycją, jaką ma Andżelika. Walka będzie coraz bardziej zacięta, gdyż reżim traci poparcie społeczne, a więc wzmaga terror.

Czy widzi Pan rozłam w Związku Polaków?
W procesie odradzania się świadomości narodowej Polaków, ale również Białorusinów i innych narodowości, wychodzą na jaw skutki wieloletniej indoktrynacji sowieckiej. Wielu Polaków ma świadomość historyczną i narodowościową polską. Ale jest też dużo homo sovieticus czyli ludzi, którzy ulegli sowieckiemu sposobowi myślenia. I podział przebiega pomiędzy nimi. Ci pierwsi są po stronie Andżeliki Borys.

Jakie są nastroje społeczne na Białorusi?
Po tegorocznych wyborach prezydenckich nastroje się zdemokratyzowały, na szczęście. Obywatele uwierzyli, że walcząc można coś zmienić. Znaczna część ludzi przezwyciężyła strach, podniosła się z kolan. I to jest olbrzymi sukces tego roku. Żeby nie zniszczyć tego nastroju, nie zmarnować tej energii, należy bez przerwy ciężko pracować. To nie tylko praca społeczna, polityczna, informacyjna, ale także pomoc ludziom represjonowanym. To ważne, żeby społeczeństwo czuło, że o takich ludziach nie zapominamy.

Czy zajmuje się Pan tylko polityką czy pracuje też zawodowo?
Jeszcze pięć lat temu mogłem wykładać na Uniwersytecie Grodzieńskim i działać w politycznej opozycji. Dzisiaj to jest absolutnie niemożliwe. Każdy, kto jest w opozycji społecznej czy politycznej żyje pod groźbą wyrzucenia z pracy.

Gdzie nauczył się Pan tak dobrze mówić po polsku?
Urodziłem się w Grodnie w rodzinie, w której umiano mówić po polsku. Przed II wojną światową moi rodzice przez pewien czas mieszkali w Warszawie na Bielanach, współpracowali m.in. z Januszem Korczakiem. Ojciec ukończył Uniwersytet Warszawski, później wykładał w Liceum im. Stefana Batorego.

Dziękuję za rozmowę.

DECYDENT & DECISION MAKER nr 69, grudzień 2006 r.

 

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
RP czy PR?
Poddawajmy wyborcze ogłoszenia publikowane przed Dniem Decydenta uważnej ocenie po to, by wyłuskać co w tych ogłoszeniach, wypowiedziach, plakatach, ulotkach zasługuje na wiarę, a co jest jedynie chwytem reklamowym. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Hołd jako przynęta
Obietnica lub pochlebstwo w pierwszej chwili odbierane są jak dar, ale potem okazuje się, że to dopiero zaliczka, a nawet cała należność za to, co teraz nam wypada uczynić. A co nam wypada? - pisze Mirosław Karwat. całość...
RELACJE PUBLICZNE
Metamorfoza
Lepper najwyraźniej nie chce być gorszy od najważniejszych w państwie osób. Pamięta też doskonale gospodarskie zatroskanie towarzysza Edwarda Gierka. Udaje się więc z gospodarskimi wizytami. całość...
PR W WIŚLE
Naukowo i towarzysko
Nie zapomnieliśmy w Wiśle także o etycznych aspektach public relations i społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw, poświęcając tym zagadnieniom kilka godzin pracy w sekcji. całość...
FARMACJA
Siła mitów
Mężczyźni są silniejsi, gdy chodzi o dźwiganie ciężarów czy inne zajęcia wymagające dużego wysiłku. Wynika to z praw fizyki. Ale poza tym mężczyzna to w gruncie rzeczy istota bardzo delikatna. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.