Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

NOWY ŚWIAT TEATRU

Wyścig szczurów / Rat race
Myślę, że zmierzch etosu aktorskiego jest połączony z odchodzącym w cień etosem polskiej narodowej inteligencji. Każdy będzie musiał sam zdecydować, jakiego typu wizerunek własny buduje i z jaką widownią rozmawia.
Olgierd Łukaszewicz

OLGIERD ŁUKASZEWICZ

 

aktor, prezes

Związku Artystów Scen Polskich

 

Damian A. Zaczek: Panie prezesie, środowisko aktorskie jest podzielone. Gdzie, którędy przebiegają linie niezgody?

         OLGIERD ŁUKASZEWICZ: Wraz z nadejściem demokracji środowisko aktorskie uświadomiło sobie, że nie jest monolitem. Jest wiele linii podziałów. Najpierw zaczęły rysować się podziały wokół pewnej ideologii, tzn. wokół wyobrażenia o misji aktora, misji inteligenta wobec narodu. Ta misja była kształtowana na romantycznej literaturze, teatrze Młodej Polski od inscenizacji "Dziadów" poczynając. To był etos polskiego artysty teatralnego. Etos szlachectwa wiążącego się z przeświadczeniem, że jedynie sukcesy w głównych rolach na scenie teatralnej, a nie film, naprawdę pasowały wykonawcę na aktora. Kiedy pojawił się przemysł reklamowy dały o sobie znać podziały i pierwsze wyraźne deklaracje. Kolega rektor Andrzej Łapicki zdecydowanie sprzeciwił się udziałowi aktorów w reklamach. Kolega Piotr Fronczewski przeciwnie, uznał, że granie w reklamówkach jest częścią zawodu i nawet sprawia mu to przyjemność. I to była pierwsza bitwa o etos.

         Linia następnego podziału wynikała z zakwestionowania siatki płac. Zburzona została cała konstrukcja zespołu teatralnego. Pojawił się status gwiazdy, która powinna być bardzo dobrze wynagradzana, bo na jej nazwisko publiczność przychodzi do teatru. Nazwisko gwiazdy najczęściej zostało wykreowane przez media pozateatralne. W ten sposób medium teatru ugięło się pod dyktatem telewizji i filmu. Znaczące zróżnicowanie płac w filmach doprowadziło do rozwarstwień w zespołach teatralnych. Pojawiły się dwie skrajne grupy zawodowe aktorów: bardzo bogaci i bardzo biedni. To spowodowało, że bogaci chętnie przebywają w gronie sobie podobnych, a biedni w swoim środowisku. Tak więc etos wydaje się dziś pustym słowem, ponieważ jest utożsamiany z niesprawiedliwością, utratą bezpieczeństwa socjalnego, dekompozycją zespołów teatralnych. I na taką erozję dotychczasowego przyzwyczajenia nałożyły się zmiany w hierarchii wartości, gdzie popularność niekoniecznie ma coś wspólnego z talentem, świadomością artystyczną. W ten sposób urosła nowa szlachta aktorska, która rekrutowała się w dużym stopni z aktorów drugiego i trzeciego planu. To na nich bazują seriale. Produkcja filmów fabularnych niemal zanikła, więc wielu aktorów skapitulowało  dołączając do serialowej szlachty.

         Kolejny podział środowiska przebiega na linii: centrum - prowincja. Zlikwidowanie regionalnych ośrodków telewizyjnych spowodowało, że w centrum w Warszawie powstała swojego rodzaju giełda aktorska. Teraz w stolicy można obserwować zjawiska do tej pory obce mojemu pokoleniu: wyścig szczurów. Młodzież stawiana jest przed koniecznością dobijania się albo o role w reklamach, albo o role w serialach. Warszawa to zupełnie inny świat. Prowincja żyje swoim życiem. Jeszcze dwa lata temu pojawiła się obawa, że zwycięży koncepcja likwidacji stałych zespołów teatralnych i zastąpienia ich dorywczo kompletowanymi zespołami złożonymi ze znanych aktorów z telewizyjnych seriali, którzy mieliby przygotowywać przedstawienia. A wszystko po to, aby "dowartościować" teren. Czyli centrum miało tam znaleźć dodatkowy rynek pracy.

          

Czy można pogodzić interesy indywidualne i środowiskowe?

         Myślę, że zmierzch etosu aktorskiego jest połączony z odchodzącym w cień etosem polskiej narodowej inteligencji. Każdy będzie musiał sam zdecydować, jakiego typu wizerunek własny buduje i z jaką widownią rozmawia. Czy jego decyzje o sposobie finansowania własnego życia wpłyną na ten wizerunek, czy nie. Wydaje mi się, że tutaj nie ma już szans na jakiekolwiek wymuszanie jednego rodzaju szlachectwa.

        

Jak Pan ocenia stan dzisiejszego polskiego teatru?

         Żadnego teatru nie zamknięto, ale większość ma poważne problemy finansowe. Zespoły zostały zdegradowane, zmniejszono ich liczebność. Jeśli nie porozumiemy się z samorządami w sprawach finansowych, to teatrom grozi poważny regres. To, że teatry żyją jest zasługą wspaniałych ludzi teatru. Myślę, że upłynie wiele lat zanim model polskiego teatru się utrwali i zostanie zaakceptowany przez widzów oraz środowisko aktorskie. Wierzę, że uda nam się ochronić medium teatru, bo widzę już takie pozytywne zjawiska, jak powrót widzów do teatrów. Kajdany przykucia do telewizorów pękają. Powoli otrząsamy się z tego jedynego medium, jakim była telewizja.

         Dziękuję za rozmowę.

           

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

NOWY ŚWIAT TEATRU
THE NEW WORLD OF THEATER
Wyścig szczurów / Rat race
Myślę, że zmierzch etosu aktorskiego jest połączony z odchodzącym w cień etosem polskiej narodowej inteligencji. Każdy będzie musiał sam zdecydować, jakiego typu wizerunek własny buduje i z jaką widownią rozmawia. całość...
GOSPODARKA
ECONOMY
Włoski syndrom / Italian syndrome
Bez prywatyzacji Polska obecnie byłaby biednym i zacofanym krajem, a większość dzisiaj świetnie prosperujących firm nie istniałaby. Ciągle jest to jednak proces powolny i wywołujący skrajane emocje. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.