Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

MEDIUM PUBLICZNE

Odważna telewizja
Telewizję obecną z telewizją przyszłości będzie łączyć jedno: zawartość. Nadawcy telewizji przyszłości będą musieli oferować znakomitą treść i wysoką jakość przekazu. Dzięki przekazowi cyfrowemu znacznie wzrośnie liczba kanałów telewizyjnych. Mimo, iż będą setki kanałów telewizyjnych, to wzrośnie znaczenie lojalności, tzn., że widzowie będą się obracać w pierwszej szóstce, ósemce, dziesiątce kanałów. Ponadto telewizje będą telewizjami niszowymi, coraz większe znaczenie będą miały kanały tematyczne, np. przyrodnicze, podróżnicze. Wreszcie technika – będzie ona tak rozwinięta, że kamerą cyfrową będzie się mógł posłużyć każdy, a satelity natychmiast przekażą obraz z dowolnego miejsca na Ziemi. Tak więc każdy posiadacz kamery będzie potencjalnym „nadawcą telewizyjnym”.
Prezes TVP na okładce tytułowej

Z ROBERTEM KWIATKOWSKIM

prezesem Telewizji Polskiej S.A.

rozmawia Damian A. Zaczek

Panie prezesie, jak Pan ocenia kampanię wyborczą w telewizji publicznej?
Zgodnie z oczekiwaniami. Nie było wielkich sensacji, kampania przebiegała w sposób dość schematyczny, zwycięzca był znany od dłuższego czasu. Wszyscy wykorzystali czas antenowy przysługujący z mocy ustawy. Niezwykłe były jedynie tragiczne wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, które na tydzień zakłóciły tok kampanii wyborczej i w pewnym sensie wpłynęły na jej telewizyjny wizerunek. Kampania zeszła nawet nie na drugi, ale na bardzo daleki plan.

Czy uważa Pan, że bloki wyborcze audycji bezpłatnych były nudne, sztampowe?
Z satysfakcją podkreślam, że na te audycje nadawca, czyli telewizja publiczna, nie miał żadnego wpływu. Mówię o satysfakcji, ponieważ były to audycje w sposób rażący odbiegające od poziomu, który telewizja publiczna prezentuje na co dzień. Bezpłatne audycje wyborcze sprawiły, że polska polityka odsłoniła swoją brzydszą twarz – amatorszczyznę i niechlujstwo. Mówię tutaj o warsztacie, a nie o konotacjach politycznych. Ale prawo jest prawem i naszym zadaniem było te audycje wyemitować.

Jakimi zasadami, kryteriami kierowała się TVP ustalając czas i formę prezentacji przebiegu kampanii wyborczej? Czy politycy mieli szanse przebić się z czymś własnym, oryginalnym?
Jak zawsze, polityk ma szansę i przebija się pod dwoma warunkami: jeśli ma coś ciekawego do powiedzenia i jeśli jest w stanie przedstawić swoje stanowisko w sposób atrakcyjny, wykorzystując logikę medium, którego używa do komunikowania się ze swoimi wyborcami. Mieliśmy trzy rodzaje audycji przy pomocy których politycy prezentowali siebie i swoje poglądy. Pierwszy – programy informacyjne, drugi – bezpłatne audycje wyborcze, trzeci – audycje własne telewizji publicznej, w których politycy byli “przesłuchiwani” przez naszych najlepszych dziennikarzy zajmujących się problematyką polityczną. Wywiadów politycy udzielali takim gwiazdom telewizji publicznej, jak Kamilowi Durczokowi, Maciejowi Czyżowi, Andrzejowi Kwiatkowskiemu, Piotrowi Gembarowskiemu, Barbarze Czajkowskiej czy Andrzejowi Turskiemu.

A skąd się brały oskarżenia lub żale niektórych polityków, że jednym kandydatom poświęcało się więcej czasu antenowego, innym mniej?
Żadne ugrupowanie nie powinno mieć takich pretensji do telewizji publicznej. Wygodnie jest znaleźć kozła ofiarnego, na którego można zrzucić odpowiedzialność za źle przygotowaną kampanię wyborczą. Tradycyjnie takim chłopcem do bicia jest telewizja publiczna, zresztą nie tylko w trakcie kampanii wyborczych. My się, oczywiście, tym przejmujemy, ale w ramach rozsądku. Dla nas, na szczęście, najważniejsi nie są politycy, ale widzowie. To oni są naszymi właścicielami, to oni – w pewnym sensie – dyktują nasze zachowania. Telewizja publiczna cieszy się dużym stopniem zaufania społecznego, jeśli chodzi o treść i sposób przekazu. Społeczeństwo ma zaufanie do telewizji jako instytucji.

Instytut Monitorowania Mediów podał statystykę czasu relacji w programach informacyjnych TVP, TVN i Polsatu poświęconym wyborom...
Sceptycznie podchodzę do takich statystyk. Idea tzw. minutażu, czyli odliczania ze stoperem, ile minut w jakim czasie jakiej partii poświęcono, jest z gruntu fałszywa. Bo przy odrobinie złej woli można poświęcić jakiemuś ugrupowaniu mnóstwo czasu próbując to ugrupowanie dyskredytować, a przy mniejszej ilości materiałów faworyzować inne ugrupowanie. My jednak ten minutaż, mówię to z ubolewaniem, stosujemy po to, żeby udowodnić politykom, różnego rodzaju krytykom, że nasz przekaz odpowiadał aktywności i pozycji ugrupowań zajmowanych w świadomości opinii publicznej. Minutaż to jest tradycja, którą zastałem i którą kontynuuję, choć zebrane w ten sposób argumenty mnie nie przekonują.

W jaki sposób telewizja publiczna stara się zachować bezstronność?
Podstawowym, zasadniczym sposobem jest etyka dziennikarska. Mamy jednak świadomość, że za treść programów odpowiadają szefowie anten – pierwszej i drugiej, szefowie oddziałów terenowych, szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i oczywiście prezes telewizji. Ale podstawowym gwarantem obiektywizmu jest niezależność dziennikarzy. W dużej mierze uwaga opinii publicznej skoncentrowana jest na dziennikarzach TAI, którzy opracowują i przygotowują programy informacyjne, takie jak Teleexpress, Panorama czy Wiadomości. Ale zasada niezależności obejmuje wszystkich dziennikarzy, bo przecież sporo kontrowersji budzą także nasze filmy dokumentalne czy audycje publicystyczne, np. Tygodnik Polityczny Jedynki lub Sprawa dla Reportera. Podkreślam, że podstawowym kryterium jest wiarygodność i rzetelność dziennikarska. Można też mówić o innych instrumentach, ale one mają charakter wtórny, np. działalność Akademii Telewizyjnej, komisji etyki telewizji publicznej oraz cały system szkoleń wewnętrznych.

Czy zdarzały się przypadki wywierania na dziennikarzy nacisków, np. ze strony polityków?
Oczywiście, wielokrotnie. Trudno mieć o to pretensje do polityków, ponieważ między dziennikarzem a politykiem zawsze toczy się swojego rodzaju gra. Żeby się dobrze przedstawić swoim wyborcom trzeba dotrzeć do właściwego medium, czyli do dziennikarzy, którzy niejako zarządzają informacją. Ja nie dziwię się próbom wywierania nacisków i nie jest to groźne, dopóki dziennikarze im nie ulegają.

Czy w tegorocznej kampanii komitety wyborcze rozumiały specyfikę telewizji, czy starały się atrakcyjnie “opakować” swojego kandydata?
Komitety wyborcze na pewno rozumiały siłę telewizji jako medium przy pomocy którego dociera się do wyborców. Gorzej było ze zrozumieniem warsztatu telewizyjnego, logiki przekazu obrazu i dźwięku. Należy jednak przyznać, że działalność sztabów wyborczych profesjonalizuje się.

Pokusiłby się Pan o rozwinięcie pojęcia “misja publiczna telewizji”?
Na ten temat albo można napisać książkę, albo odpowiedzieć krótko. Wybieram drugi wariant. Misja publiczna telewizji polega na uczeniu, informowaniu, bawieniu możliwie na najwyższym poziomie. Ponadto: tworzeniu atrakcyjnej, uniwersalnej, profesjonalnej oferty dla każdego.

Co jest największą konkurencją dla telewizji publicznej ze strony stacji komercyjnych?
Różni nas cel – telewizje komercyjne nie mają do wypełnienia misji publicznej. Ich głównym zadaniem jest wypracowywanie zysków i tworzenie atrakcyjnej alternatywy dla konkurentów – telewizji publicznej i innych stacji komercyjnych. Każda z tych stacji w czym innym się specjalizuje. Mocną stroną Polsatu są filmy (ale nie są to polskie produkcje) i sport, a właściwie piłka nożna. Mocną stroną TVN jest rozrywka i informacja. Raz im się to udaje lepiej, raz gorzej. To są obszary, na których my nawiązujemy równorzędną walkę. Zwracam jednak uwagę, że my musimy wojnę toczyć na wszystkich frontach, podczas gdy konkurencję stać na specjalizację.

Jak telewizja publiczna zamierza zareagować na programy typu Wielki Brat czy Dwa Światy?
Ten typ programów był wydarzeniem medialnym na rynku telewizyjnym w 2001 r. do dnia 11 września i pamiętnego zamachu na USA. Telewizja publiczna nie wchodzi i nie zaangażuje się w widowiska typu reality show nie dlatego, żebyśmy nie mieli możliwości technicznych, ale dlatego, że nie chcemy. To jest nasz świadomy wybór, wybór, który powoduje spadek oglądalności i spadek wpływów. Reality shows okazały się w pierwszej edycji bardzo zyskowne, ale następne edycje mają już mniejszą widownię.

Wspomniał Pan o zyskach telewizji komercyjnych. Czy stacja publiczna też nie mogłaby być dochodowa?
Wypracowywanie zysku nie jest pierwszoplanowym zadaniem telewizji publicznej ze względu na formę organizacyjną, w jakiej telewizja publiczna istnieje od 1994 r. Jesteśmy spółką akcyjną i mamy obowiązek kierowania się kodeksem spółek handlowych, a to narzuca pewne standardy i pewien sposób zachowania, m.in. dyscyplinę w gospodarowaniu pieniędzmi, a jednocześnie stwarza duże możliwości zarabiania pieniędzy. Ponad dwie trzecie budżetu telewizji publicznej to środki, które wypracowujemy.

A ilu telewidzów płaci abonament?
Nic się nie poprawiło. Obecnie z abonamentu otrzymujemy realnie tylko 70 proc. wpływów, które osiągaliśmy w 1994 r. To jest dobra odpowiedź tym wszystkim, którzy zarzucają nam komercjalizację. Dzisiaj telewizja stoi przed pytaniem: jak zdobyć pieniądze na kontynuację misji publicznej? Misji nie da się realizować za pieniądze z abonamentu, bo jest ich mało.

Gdyby nagle wszyscy telewidzowie zaczęli płacić abonament, to jak wyglądałaby sytuacja?
To jest pytanie pod adresem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ponieważ te pieniądze tam idą. Mogę tylko powiedzieć, że gdyby proporcje zostały odwrócone, to dochody z abonamentu stanowiłyby dwie trzecie budżetu i tym samym doszlibyśmy do sytuacji, która ma miejsce w Europie Zachodniej. Tam z wpływów abonamentowych (w znaczących stacjach) pochodzi ok. 50-80 proc. dochodów stacji. U nas jest to tylko 30 proc.

Czym tłumaczy Pan taką niechęć telewidzów do płacenia abonamentu?
Twierdzę, że jak na obecny stan prawny, to ściągalność opłat abonamentowych jest bardzo wysoka. Dzisiaj abonament jest tak naprawdę składką dobrowolną. Za jego niepłacenie nie grożą żadne sankcje, mało tego – nie ma żadnych instrumentów kontroli. To jest ze strony abonentów akt dobrej woli. Ponadto, część osób jest zdezorientowana, bo niektórzy operatorzy telewizji kablowych jeszcze niedawno wmawiali im, że płacąc abonament za telewizję kablową płacą tym samym za telewizję publiczną. To jest kompletne nieporozumienie. Telewizja publiczna w sieciach kablowych jest na zasadzie “przymusu”, konieczności umieszczania tam przez operatorów telewizji kablowych programów telewizji publicznej.

Jak w dniu zamachu na Stany Zjednoczone wypadł dla telewizji publicznej test medialnej jakości?
Przytoczę kilka kryteriów oceny sytuacji. Po pierwsze, te wydarzenia dowiodły, że telewizji publicznej bardzo potrzebny jest kanał informacyjny. O zgodę na uruchomienie takiego kanału występowałem już w 1998 r. i nie otrzymałem jej od ówczesnego ministra skarbu państwa Emila Wąsacza. Odmową min. Wąsacz uczynił telewizji publicznej wielką szkodę. Po drugie, ciekawa byłaby odpowiedź na pytanie, kto pierwszy podał informację o zamachu na Nowy Jork, bo ze zdumieniem czytam w różnych mediach, że był to TVN. Myślę, że warto byłoby poprosić o kasety i porównać. Mamy dowody – tę informację podaliśmy jako pierwsi. Po trzecie, myśmy się nie zdecydowali na szybkie “zrzucenie” zaplanowanego programu i relacjonowanie wydarzeń amerykańskich na bieżąco, bo nie mamy wspomnianego kanału informacyjnego. W przypadku TVN doszło do połączenia dwóch programów telewizyjnych: zamilkła stacja TVN, a zaczął nadawać kanał TVN 24. My takich możliwości nie mamy. Nam zajęło więcej czasu zorganizowanie takiego kanału informacyjnego. Jestem bardzo zadowolony z pracy zespołu i z doboru gości. Naszą skuteczność potwierdzili widzowie. Tego dnia na liście dwudziestu programów o największej widowni, “Fakty” znalazły się dopiero na czternastym miejscu, natomiast trzynaście poprzedzających je pozycji, to programy informacyjne TVP. W skali całego dnia, Jedynka miała wtedy ponad 39 proc. oglądalności, a Dwójka 11 proc. Razem daje to 50 proc. na dwóch antenach. TVN miał 20 proc. Jest to różnica klas. Oczywiście, były też niedoróbki warsztatowe, ale poradziliśmy sobie z nimi. Z błędów wyciągnęliśmy wnioski.

Jak widzi Pan przyszłość telewizji? Czy będzie interaktywna, tzn. czy widz będzie mógł np. bezpośrednio ingerować w program?
Telewizję obecną z telewizją przyszłości będzie łączyć jedno: zawartość. Nadawcy telewizji przyszłości będą musieli oferować znakomitą treść i wysoką jakość przekazu. Dzięki przekazowi cyfrowemu znacznie wzrośnie liczba kanałów telewizyjnych. Mimo, iż będą setki kanałów telewizyjnych, to wzrośnie znaczenie lojalności, tzn., że widzowie będą się obracać w pierwszej szóstce, ósemce, dziesiątce kanałów. Ponadto telewizje będą telewizjami niszowymi, coraz większe znaczenie będą miały kanały tematyczne, np. przyrodnicze, podróżnicze. Wreszcie technika – będzie ona tak rozwinięta, że kamerą cyfrową będzie się mógł posłużyć każdy, a satelity natychmiast przekażą obraz z dowolnego miejsca na Ziemi. Tak więc każdy posiadacz kamery będzie potencjalnym “nadawcą telewizyjnym”.

Czy to jest telewizja Pana marzeń?
Taką będzie dobra, atrakcyjna, oglądana telewizja. Telewizja, która ma obiektywną, szybką informację, telewizja, która jest dociekliwa, odważna i która zachęca widzów do myślenia.

Dziękuję za rozmowę.

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

ALTERNATYWY
Odpowiedzialność
Jest takie powiedzenie o tym, czym mądry różni się od głupiego. Otóż tym, że mądry wie co mówi, a głupi mówi co wie. W naszych mediach druzgocącą przewagę mieli niestety, ci drudzy - uważa Marek J. Zalewski. całość...
DECYZJE I ETYKA
Morale polityki
Ton nadawać musi klasa polityczna, by decyzje przestały być towarem, który sprzedawany jest za jakąkolwiek cenę - uważa prof. Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pułapka
Zwabianie w pułapkę to posłużenie się – jak owym serkiem w potrzasku czy miodem w lepie – jakąś przynętą, wykorzystanie cudzej pokusy, która skłoni kogoś do błędu, lekkomyślności - pisze Mirosław Karwat. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing Pentagonu i MON-u
Pentagon był – i jest nadal - wielką „fabryką promocyjną” amerykańskich sił zbrojnych i – pośrednio – przemysłu zbrojeniowego USA - wspomina Zygmunt Broniarek. całość...
DYPLOMACJA
Wizerunek Polski
Skuteczna dyplomacja publiczna warunkuje nie tylko realizację celów politycznych, ale także efektywność bardziej wyspecjalizowanych typów promocji. całość...
PLATFORMA OBYWATELSKA
Zasada trzech E
Małe i średnie przedsiębiorstwa wytwarzają w Polsce połowę produktu krajowego. Jednak ich rentowność w ostatnich pięciu latach znacznie spadła i obecnie wynosi zaledwie 1%. całość...
SPONSORING
Zamiast brandowania jajek
Firm, korporacji można nie lubić, można protestować przeciw ich zapędom monopolistycznym czy globalizacyjnym, ale trudno przeoczyć, że wspierają różne przedsięwzięcia. całość...
BEZPIECZEŃSTWO W UE
Zagrożenie terroryzmem
Zainteresowanie terroryzmem, jako problemem ówczesnych członków Wspólnot Europejskich, zaczęło się krystalizować w 1975 roku. Wtedy to rozpoczęła spotkania tzw. Grupa z Trevi. całość...
GOSPODARKA MORSKA
Podupadła potęga
Jednym z nielicznych polskich przedsiębiorstw, które skutecznie funkcjonują na światowym rynku w sektorze przewozów morskich jest Polska Żegluga Morska. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Zabrakło argumentów
Cztery lata temu sądziłem, że pracując nad nowymi regulacjami prawnymi koalicja AWS-UW mocno zaakcentuje punkty widzenia ważne dla Polski - mówi Aleksander Bentkowski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Grzechy transformacji
Chcąc zapewnić powodzenie zainicjowanych reform musimy doprowadzić do generalnej przebudowy systemu funkcjonowania finansów publicznych w państwie - mówi Piotr Andrzejewski. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.