|
|
WARSZAWA
Moje miasto
Stolica to moje miasto, chociaż niektórzy uważają mnie za przybysza z Trójmiasta. Urodziłem się, wychowałem i studiowałem w Warszawie. Później na kilka lat wyjechałem do Sopotu. Jestem żoliborzaninem (ale nie ukrywam związków z Wybrzeżem) i to jest dzielnica, do której jestem najbardziej przywiązany. Ponadto, bardzo lubię okolice Placu Piłsudskiego. Lubiłem ówczesny Plac Zwycięstwa - był dlugo niezabudowany, a ja lubię przestrzenie. Warszawę da się lubić za bojowość, odwagę, za to, że jest miastem bardzo otwartym. W Warszawie denerwują mnie korki i chaos architektoniczny. Zdaję sobie sprawę, że zabudowa to są zaszłości 45 lat komunizmu - mówi Lech Kaczyński, prezydent Warszawy.
 |
Lech Kaczyński: Warszawa ma najsilnieszą w Polsce grupę inteligencji |
|
LECH KACZYŃSKI
prezydent m.st. Warszawy
Damian A. Zaczek: Panie Prezydencie, jaki jest Pana emocjonalny stosunek do stolicy?
LECH KACZYŃSKI: To jest moje miasto. Chociaż wiem, iż niektórzy uważają mnie za przybysza z Trójmiasta. Urodziłem się, wychowałem, mieszkałem i studiowałem w stolicy. Później, na początku lat 70 wyjechałem do Sopotu. Następnie wróciłem do Warszawy. Później znowu krótko mieszkałem na Wybrzeżu i teraz już na stałe jestem w Warszawie. Tak więc czuję się warszaw iakiem, ale nie ukrywam związków z Wybrzeżem.
Jaki klimat dominuje w Warszawie, ale nie atmosferyczny?
Dla mnie, oczywiście, najlepszym polem do porównań jest Trójmiasto, z którym czuję się związany. Warszawa ma silną grupę inteligencji i to znacznie liczniejszą, niż inne polskie miasta. Ten fakt oraz bolesna historia Miasta i jego obywateli w XX wieku w znacznym stopniu kształtują współczesną stolicę Polski. Sam wychowałem się w rodzinie o patriotycznych tradycjach na inteligenckim Żoliborzu, więc myślę, że to dobrze rozumiem. Warszawa, jak każde miasto, ma też swoje słabości…
Nie odczuwa Pan intelektualnej presji Krakowa?
Nie. Rywalizacja warszawsko-krakowska to mit. Lubię Kraków. Tam ludzie na mnie, na ogół, sympatycznie reagują.
Za co Warszawę da się lubić? Na pewno za bojowość, odwagę, za to, że jest miastem bardzo otwartym. Gdybym ubiegał się w Gdańsku o urząd prezydenta i gdyby istniało podejrzenie, że jestem warszawiakiem, to - przy całej sympatii dla Trójmiasta - nie miałbym tam większych szans. A mimo moich koneksji z Wybrzeżem, w Warszawie na prezydenta mnie wybrano. W stolicy nie ma również problemu z tym, że dwaj moi zastępcy (na czterech) pochodzą z Górnego i Dolnego Śląska. Oczywiście, od ładnych kilku lat mieszkają w Warszawie.
A co Pana denerwuje w mieście stołecznym? Denerwują mnie takie sprawy, które - po części - są udziałem także innych miast, np. korki uliczne. Denerwują mnie trudności z utrzymaniem w Warszawie czystości ulic. Jeśli chodzi o ludzi, to jest taki typ zakompleksionego obywatela, który żałuje, że nie jest warszawiakiem. Kiedy mieszkałem na Wybrzeżu i przyjeżdżałem do stolicy, mówiono, że jestem “z terenu”. Nie znoszę używania tego terminu. Skądinąd, w Trójmieście też używa się tego określenia na przybyszów z województwa. W Warszawie denerwuje mnie jeszcze chaos architektoniczny. Zdaję sobie sprawę, że to są zaszłości 45 lat komunizmu. Weźmy np. Plac Teatralny. Jego zabudowa mogłaby być wielkim atutem. Z jednej strony mamy gmach Teatru Narodowego, z drugiej odbudowany Pałac Jabłonowskich, a kilkadziesiąt metrów dalej nowoczesność wieżowców z lat 60. To tylko jeden przykład. Jeśli likwidacja chaosu w architekturze jest w ogóle możliwa, to zajmie co najmniej dwa pokolenia. Poprawę sytuacji możemy osiągnąć, gdy uda nam się spowodować pewne uelastycznienie wydawania unijnych funduszy strukturalnych. Dzisiaj wydawanie unijnych pieniędzy obwarowane jest licznymi restrykcjami.
Pozostał jeszcze do odbudowania m.in. Pałac Saski. Może być dokładnie taki, jak przed wojną. Sądzę, że odbudowa Pałacu Saskiego, jak również Pałacu Bruhla, się uda. To ostatnie z większych zabytków wymagających rekonstrukcji. Ale myślę także o czymś innym. Chciałbym uczynić z Pragi, na odcinku między ulicą Targową a Wisłą, drugą część śródmieścia Warszawy. Jest tam cały szereg świetnych, przedwojennych budynków, z których przy odpowiednio dużych pieniądzach można by było uczynić ładną dzielnicę. Niektóre kamienice są odnowione, inne straszą zaniedbaniem. Z czego to wynika? W jednych działa w miarę bogata wspólnota mieszkańców, w innych - nie. Jeśli te kamienice są w rękach prywatnych lub wspólnot mieszkaniowych, to władze miasta niewiele będą mogły zrobić. Należy jednak próbować dodać urody tym miejscom, gdzie uregulowane są wszystkie sprawy własnościowe.
Widzę, iż jest pan zwolennikiem upiększania Warszawy w starym stylu? Tak, ale miasto musi mieć też nowoczesne rozwiązania mieszkalno-biurowe. Zgadzam się z poglądem, że Warszawa będzie miała swój Manhattan - między rondem Babka ulicą Towarową aż do Placu Zawiszy oraz wzdłuż Alei Jana Pawła II. Natomiast mnie zależy, żeby Śródmieście wyglądało znacznie ładniej. Tutaj główne zadanie spoczywa na konserwatorach zabytków. Wiem, że w prosty sposób nie można rewitalizować starych czy zabytkowych budynków, gdyż w wielu z takich miejsc lokatorami są ludzie z marginesu społecznego. To jest problem niezmiernie trudny. Zaletą Warszawy są jej parki i ogrody. Stolica, przynajmniej w centrum, ma wyraźnie więcej zieleni, parków, niż inne miasta w Europie. Ogród Saski, Łazienki, Agrykola, parki na Powiślu, część Pola Mokotowskiego - to wszystko znajduje się w śródmieściu Warszawy.
Czego brakuje w warszawskiej infrastrukturze?
Przede wszystkim trzech mostów, z których jeden będzie za trzy lata. Jeden powinien powstać w Śródmieściu u wylotu ulicy Karowej, drugi na północy, a trzeci na południu miasta.
Przepraszam, przecież jest most Świętokrzyski u wylotu ulicy Tamka, a Karowa jest raptem kilkaset metrów dalej? Jeżeli chcemy z Pragi zrobić część śródmieścia Warszawy, a taki jest mój perspektywiczny plan, to most Świętokrzyski nie wystarczy. Musi być jeszcze jedna przeprawa przez Wisłę z przedłużenia ulicy Karowej do Portu Praskiego. Jeżeli moglibyśmy na ten cel wydawać unijne środki strukturalne, to za osiem lat ten plan mógłby być zrealizowany. Osiedla mieszkaniowe, oczywiście, powstałyby za prywatne pieniądze.
Na co, wobec tego, miasto może przeznaczać środki strukturalne? Generalnie - na infrastrukturę. Poza mostami chcemy przede wszystkim budować drogi. Wylot Aleją Krakowską przez Raszyn i Janki z Warszawy na południe w stronę Katowic, Krakowa, Wrocławia i Łodzi jest za wąski. To istne piekło dla kierowców. Z Janek musi być druga droga do centrum Warszawy. Nie można poprowadzić jej po prawej stronie, bo ograniczeniem jest teren lotniska Okęcie. Budowę trzeba przewidzieć z lewej strony, w stronę dalekiej Ochoty, a nawet Włoch. Druga ważna zatłoczona arteria to ulica Puławska. Należy ją udrożnić poprzez budowanie ulicy równoległej. Nieco poprawiła się sytuacja po prawej stronie Wisły po poszerzeniu Wału Miedzeszyńskiego. Uważam, że po prawej stronie Wisły, równolegle do niej, należy poprowadzić ulicę dwupasmową, którą mogliby podróżować ci, którzy nie mają potrzeby przejeżdżania na lewy brzeg Wisły na wysokości mostów Północnego, Grota-Roweckiego czy Gdańskiego. Ci podróżni dojechaliby do słabiej obciążonego Mostu Świętokrzyskiego. Chodzi tu przede wszystkim o drożność Śródmieścia. Moim marzeniem, o którym może nie powinienem mówić, byłoby wykonanie szerokiego tunelu z południa na północ pod centrum Warszawy. Za klika lat korki w centrum stolicy osiągną tak gigantyczne rozmiary, że być może trzeba będzie wprowadzić rozwiązania londyńskie - słone opłaty za wjazd samochodem do centrum.
A co z metrem?
W 2006 roku metro powinno dotrzeć do Bielan. Proszę jednak zwrócić uwagę, że jeszcze przez jakiś czas nie nastąpi w Polsce masowe przesiadanie się Polaków do środków miejskiej komunikacji. U nas samochód jest wciąż stosunkowo niedawną zdobyczą powszechną i ludzie niezbyt chętnie z samochodów wysiadają. Oczywiście, myślimy o drugiej linii metra ze wschodu na zachód. Jest pomysł, aby wykorzystać istniejące tory kolejowe biegnące przez centrum Warszawy pod ziemią.
Czy Warszawa jest miastem bezpiecznym?
W ostatnich latach spadła liczba ulicznych rozbojów, zwielokrotniła się aktywność i skuteczność policji i Straży Miejskiej. Dzisiaj sytuacja jest lepsza, niż przed laty, ale daleka od ideału. Wiele jest jeszcze do poprawienia. Pracujemy nad tym.
Czym dla Pana jest Pałac Kultury i Nauki? Najkrócej mówiąc - rzeczywistością, której się nie da zasłonić, chociaż nie jestem zwolennikiem urody tego gmachu. Trzeba przyznać, że jest to budynek użyteczny społecznie i biznesowo. Mieści się w nim i Pałac Młodzieży, i kina i teatry, biura, basen. Wadą Pałacu jest jego dość droga eksploatacja, szczególnie na wyższych piętrach. W PKiN będzie się mieściła europejska instytucja ochrony granic zewnętrznych Unii Europejskiej i oni się bardzo cieszą, że dostali taką lokalizację.
W Pałacu będzie się też mieścić Muzeum komunizmu Socland. Czy jest ono w ogóle potrzebne? Dla młodzieży - tak. Ja się niczego w nim nie dowiem, bo przeżyłem w rzeczywistości komunizmu 40 lat. Doświadczenia współczesnych muzeów historycznych pokazują, że tego typu placówki kulturalne mają do odegrania ważną rolę
Które miejsca w Warszawie należą do Pana ulubionych? Jestem żoliborzaninem i to jest dzielnica, do której jestem najbardziej przywiązany. Ponadto, bardzo lubię okolice Placu Piłsudskiego. Lubiłem ówczesny Plac Zwycięstwa - był długo niezabudowany, a ja lubię przestrzenie. Pamiętam, była tam pętla autobusu 106, którym można było się dostać do akademików na Jelonkach, gdzie mieszkali niektórzy koledzy. Dzisiaj budynek Millenium nie pasuje do tego miejsca. Lubię Ogród Saski, zdecydowanie lubię Saską Kępę, Kolonię Staszica przy Filtrach i w końcu tę okolicę, którą lubi każdy, kto kończy studia uniwersyteckie - Trakt Królewski na odcinku Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
|
|
 |
|
Żele łagodzą różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Słowa i czyny
Słowa muszą być prawdziwe, bo to w nich głoszone są zdania prawdziwe lub fałszywe. To na ich podstawie kształtują się przekonania, a te powodują, że podejmujemy czyny - przypomina profesor Wojciech Gasparski. całość...
|
BIBLIOTEKA DECYDENTA
Oswajanie lobbingu
Metafora gry pozwala na podkreślenie faktu, że w lobbingu obowiązują reguły i zasady, których przestrzeganie wpływa na wiarygodność, a nawet może decydować o skuteczności i wygranej. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Obietnice
Cała sztuka polega na tym, żeby potrzebujący poczuł się dowartościowany, podniesiony na duchu i żeby uznał, że ma sojusznika, a jednak by nie powstało jakieś krępujące zobowiązanie - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
|
|
|
|