|
|
WARSZAWSKIE ŁAZIENKI
Miejsce zaklęte
Jestem z Łazienkami związany od czasów przedwojennych, od wieku dziecięcego, kiedy to jako zuch biegałem po parku. Po wojnie przychodziłem tutaj jako wagarowicz i całowałem się z dziewczynami na ławkach. Już wówczas doszedłem do wniosku, że w tym miejscu muszę osiąść. I tak się stało – jestem dyrektorem Łazienek i mieszkam w Łazienkach. Siedzę tu już ponad 45 lat. Miałem i mam dalekosiężne plany, i stopniowo. Los mi sprzyja i wiele zamierzeń zrealizowałem. Nie należę do żądnej grupy politycznej, ani do żadnych towarzystw wzajemnej adoracji. Czyli jestem wielkim samotnikiem wśród tłumów - mówi prof. Marek Kwiatkowski.
 |
Profesor Marek Kwiatkowski w swoich Łazienkach |
|
Prof. MAREK KWIATKOWSKI
dyrektor parku-muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie
Damian A. Zaczek: Panie Profesorze, czy wyobrażą Pan sobie Warszawę bez Łazienek? MAREK KWIATKOWSKI: Nie. Warszawa to Łazienki, a Łazienki to Warszawa. Zwłaszcza, że tu zaczęła się historia miasta. Na wzgórzu ponad Starą Pomarańczarnią był gród Jazdowski i z tym miejscem jest związana pierwsza wiadomość historyczna o Łazienkach. Był to rok 1262.
Czy widzi Pan siebie gdzie indziej – nie w Łazienkach? Nie. Jestem z Łazienkami związany od czasów przedwojennych, od wieku dziecięcego, kiedy to jako zuch biegałem po parku. Po wojnie przychodziłem tutaj jako wagarowicz i całowałem się z dziewczynami na ławkach. Już wówczas doszedłem do wniosku, że w tym miejscu muszę osiąść. I tak się stało – jestem dyrektorem Łazienek i mieszkam w Łazienkach. Siedzę tu już ponad 45 lat. Miałem i mam dalekosiężne plany, i stopniowo. Los mi sprzyja i wiele zamierzeń zrealizowałem. Nie należę do żądnej grupy politycznej, ani do żadnych towarzystw wzajemnej adoracji. Czyli jestem wielkim samotnikiem wśród tłumów. To jest i wygodne, i bardzo trudne.
Czy Łazienki są dla warszawiaków tylko parkiem? Nie. Łazienki to symbol dziejów historycznych i narodowych. W tym miejscu również działa się historia i to nie tylko w XVIII wieku, kiedy król Stanisław August Poniatowski zgromadził tu poczet najwspanialszych umysłów Rzeczypospolitej – wszyscy pamiętamy czwartkowe biesiady u króla, gdzie rozważano sprawy państwa, kultury etc. To był czas, kiedy Łazienki tętniły życiem kulturalnym, były tu trzy teatry... W XIX wieku Łazienki związały się z historią Polski jeszcze mocniej, bo to właśnie tu zaczął się narodowy zryw w 1830 r... Historię pielęgnujemy w Łazienkach do dziś. Społeczność warszawska nie wyobraża sobie swojego miasta bez Łazienek.
Łazienki spełniały więc rolę kulturotwórczą, edukacyjną... ...patriotyczną, wychowawczą. U nas nie można robić tego, na co zezwala się w innych parkach. Dbamy o to, żeby nie uprawiać sportów, żeby się właściwie zachowywać, nie krzyczeć, nie chodzić z tranzystorami, nie deptać trawników, nie gonić zwierząt – czyli zachowywać się godnie, bo to jest rezydencja królewska. Łazienki to miejsce związane z różnymi historycznymi postaciami, których pamięć przywołujemy chociażby poprzez stawianie pomników. Stoją u nas popiersia m.in. Piotra Wysockiego, Eugeniusza Kwiatkowskiego, Józefa Bema, Stanisława Ignacego Wyspiańskiego, Maurycego Mochnackiego, które sam ufundowałem, i pomnik Mickiewicza, Chopina. Jednym słowem – my tu staramy się dać publiczności impuls do intelektualnej zadumy nad przeszłością, tradycją, narodową tożsamością.
Wspomniał Pan o parkowych zwierzętach. Jakie to gatunki, ile ich jest? Proszę zwrócić uwagę, że Łazienki są parkiem-muzeum, są miejsce historycznym, zaklętym, które uratowało swój nastrój. My dbamy o to, żeby nie zniekształcić Łazienek w duchu nowoczesności. Chcemy, aby to było miejsce autentyczne historycznie. Nieustannie rewaloryzujemy znajdujące się tu zabytki. Łazienki to rezerwat przyrody, miejsce odpoczynku. Mamy tu również zwierzęta. Swobodnie chadza sobie u nas ponad 40 pawi, mamy łabędzie, wrony, gawrony, wiewiórki. Jest nawet sarenka. Mamy konie. Tym zwierzętom jest u nas dobrze. Mamy także psy strażnicze, a przy Starej Pomarańczarni urządziliśmy cmentarz naszych psów. Jest to pierwszy cmentarz psów w Polsce.
Czego zazdrości Pan dyrektorom innych parków w Europie? Niczego nikomu nie zazdroszczę. Uważam, że ze wszystkich europejskich ogrodów, będących rezydencjami królewskimi i znajdującymi się w centrum wielkich metropolii, tylko Łazienki nie utraciły swojego dawnego, pierwotnego charakteru. Tamte europejskie parki stały się po prostu skwerami miejskimi. Ja tamtym dyrektorom współczuję, że ich ogrody są tak nędzne. Oni powinni przyjeżdżać do Łazienek i uczyć się, jak należy taki ogród rewaloryzować i pomagać mu w utrzymani właściwego charakteru. Przypuszczam, że gdyby oni poznali nasze Łazienki, to pozazdrościliby nam.
Uważa Pan, że Łazienek nie można porównać z żadnym europejskim parkiem? Nie, nie, nie. Wszystkie są żałosne. Hyde Park? Co to za park? Po trawnikach wszyscy chodzą, okropna trawa, krzewów w ogóle nie ma, gdzieniegdzie drzewko. Tylko forum tych krzykaczy politycznych. Ludzie leżą na trawnikach. Natomiast we Francji w parku nawet nie można usiąść, bo trzeba za krzesło zapłacić. Lasek Buloński? Za Paryżem. Jak nasz Lasek Bielański. Co to za ogród? Żaden. Dopóki ja będę dyrektorem, to Łazienki nie utracą swojego charakteru. Ale nigdy nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Mam obawy, żeby dookoła Łazienek nie wyrosły wieżowce, jak w Central Parku.
Ma Pan pieniądze na utrzymanie parku? Park wymaga stałej troski, ciągłych nakładów finansowych. Pieniędzy nigdy nie jest za dużo. Mamy za mało kwiatów, brakuje dwóch toalet... Ale póki żyję nie pozwolę na oświetlanie alejek, bo tu żyje zwierzyna i nie można jej stresować.
Jak zachowuje się w Łazienkach publiczność? Z Łazienek Polskę lepiej widać. Mam smutną refleksję: poziom kultury narodu obniżą się. Na zwróconą przez strażnika uwagę na niewłaściwe zachowanie następuje stek wyzwisk. Poza tym – niebywałe rozpasanie: niektórzy chcieliby na trawnikach zrobić sobie plażę, panowie z wielkim brzuchami rozkładają się na ławkach. Gdy im się mówi, żeby poszli sobie do Lasku Bielańskiego, to się oburzają.
Dzieci też nie mogą karmić wiewiórek na trawnikach? Mogą, ale rodzice powinni być ostrożni. W ogóle należy być ostrożnym przy karmieniu zwierząt żyjących na wolności. Wiewiórka jest niebezpieczna, ponieważ może ugryźć. Potem matki pytają, czy ja szczepiłem wiewiórki przeciw wściekliźnie? Nie daj Boże coś się stanie i ja będę musiał zrobić polowanie na wiewiórki. Ponadto, nauczycielki, z papierosami w ustach, przychodzą do parku z rozbrykaną przyszłością narodu. Dzieci biegają po trawnikach, gonią pawie, wrzeszczą. Panie zajęte są tymczasem plotkowaniem. A pawie też potrafią być groźne, szczególnie wiosną, mogą wydziobać oko. Wtedy cały naród będzie miał do mnie pretensje, że ja pawie do Łazienek sprowadziłem. A sprowadziłem je dlatego, że ich wygląd raduje oko. Wolę patrzeć na zwierzęta, niż na brzuchatych facetów na trawie, czy na ławkach.
Panie Profesorze, jakie ma Pan plany na przyszłość? Przede wszystkim, musimy skończyć zaczęte remonty budynków, najpilniej Świątyni Egipskiej. Ponadto, marzymy o połączeniu Łazienek północnych z Łazienkami królewskimi, rozdzielonych Trasą Łazienkowską. Dzisiaj urządzenia sportowe podchodzą niemal pod pomnik Sobieskiego na Agrykoli. To absurd. Fantastyczne założenie przestrzenne Łazienek północnych z Kanałem Piaseczyńskim, gdyby została zrobiona przecinka do Wisły, uratowałoby piękną oś parkową. Walczę o to kilkadziesiąt lat. Boję się, że te tereny staną się przedmiotem spekulacji i rozpoczną się tam inwestycje, które definitywnie zniszczą całą koncepcję.
Przy Kan ale Piaseczyńskim ma powstać stadion narodowy... To absurd. A radni są bezradni? Zgadzają się? Ten stadion musi być chociaż przesunięty dalej o 100 metrów – jest miejsce. U tych decydentów brak co najmniej patriotyzmu warszawskiego. Oni nie czują miasta. Albo są głupi, albo nikczemni. Niech chociaż słuchają tych, którzy się na tym znają.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
|
|
 |
|
ALPA w płynie i żelu łagodzi różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Słowa i czyny
Słowa muszą być prawdziwe, bo to w nich głoszone są zdania prawdziwe lub fałszywe. To na ich podstawie kształtują się przekonania, a te powodują, że podejmujemy czyny - przypomina profesor Wojciech Gasparski. całość...
|
BIBLIOTEKA DECYDENTA
Oswajanie lobbingu
Metafora gry pozwala na podkreślenie faktu, że w lobbingu obowiązują reguły i zasady, których przestrzeganie wpływa na wiarygodność, a nawet może decydować o skuteczności i wygranej. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Obietnice
Cała sztuka polega na tym, żeby potrzebujący poczuł się dowartościowany, podniesiony na duchu i żeby uznał, że ma sojusznika, a jednak by nie powstało jakieś krępujące zobowiązanie - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
|
|
|
|