Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

PUBLIC RELATIONS

Moja siła
Banał o milczeniu, które jest złotem znajduje zastosowanie w politycznym PR. Krótkotrwałe powstrzymanie się od działań o charakterze public relations też jest bowiem PR. Zabieg to niezbyt chwalebny, jakiego media bardzo nie lubią i jaki balansuje na pograniczu kultury PR, lecz nadchodzą w polityce momenty wyboru mniejszego zła, a wówczas chwilowe milczenie staje się po prostu niezbędne.
{ADDONS}

GRZEGORZ CZWARTOSZ

senior account executive
ACES Warsaw Public Relations

W przeciwieństwie do public relations uprawianego przez kręgi gospodarcze, polityczne PR pokonało w Polsce największą drogę ku względnej normalności i z powodzeniem jest stosowane jako narzędzie pracy polityka. W ostatnich latach wzrosła także skuteczność działań politycznego PR, bez względu na to, czy skuteczność tę postrzegać jako państwowotwórczą, czy też nie. O jednym wszakże polscy politycy jeszcze zapominają - PR to siła budowania, ale także autodestrukcji

Rok 2001 to chyba pierwszy rok wyborczy w III RP, gdy agencje PR nie odbierały telefonów z pytaniami od partii politycznych o to, czy jest możliwe nadrobienie w kilka dni 4-letnich zaległości w pracy z elektoratem. Tłumaczenie, iż nie jest to możliwe zazwyczaj kończyło się trzaśnięciem słuchawką ze strony anonimowego rozmówcy.

Do historii polskich kampanii wyborczych przejdzie zapewne przemarsz ulicami Warszawy reprezentantów byłego Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Gdyby niezmiernie (by nie powiedzieć, że w ówczesnej Polsce nieprzyzwoicie) eleganccy członkowie KLD mogli słyszeć komentarze przechodniów na swój temat sławna zagraniczna agencja, która na pomysł owego przemarszu wpadła, zapewne długo czekałaby na zapłacenie faktury za tę niedźwiedzią przysługę. Przemarsz ten uważa się za jeden z gwoździ do trumny KLD.

Rozwój politycznego PR w Polsce jest związany m.in. z wycofaniem się z agencji PR zachodniej kadry menedżerskiej oderwanej od polskiej kultury, obyczajowości, doświadczeń historycznych, a przede wszystkim od realiów życia codziennego. Dzięki temu przedwyborcze epatowanie luksusem i sukcesem odeszło do historii, a zewnętrzne atrybuty politycznej korporacyjności to dziś już tylko elegancja klubowa lub sportowe kurtki.

Jeszcze w 1995 r. większość polskich polityków postrzegała public relations jako natrętną akwizycję. Tak oto z barierą niezrozumienia dla twórczej roli PR borykał się wówczas proces informowania opinii publicznej o rodzącej się ustawie o Państwowej Służbie Cywilnej. Co prawda nie każdemu środowisku zależało na powołaniu w Polsce PSC (co zrozumieć można), lecz nawet urzędnicy ministerialni tego szczebla, który miał być objęty dobrodziejstwem służby cywilnej, umiarkowanie pomagali w działaniach PR na rzecz ustawy, a to zrozumieć już nie tak łatwo.

Brak PR to też PR

Banał o milczeniu, które jest złotem znajduje zastosowanie w politycznym PR. Krótkotrwałe powstrzymanie się od działań o charakterze public relations też jest bowiem PR. Zabieg to niezbyt chwalebny, jakiego media bardzo nie lubią i jaki balansuje na pograniczu kultury PR, lecz nadchodzą w polityce momenty wyboru mniejszego zła, a wówczas chwilowe milczenie staje się po prostu niezbędne.

Tymczasem rzadkie doświadczenie wynosi z ostatnich wyborów SLD - dotychczasowy symbol politycznej dyscypliny. Nie zdarza się bowiem, aby w ostatnich dniach przed wyborami kandydat na premiera aż dwa razy stawał się w mediach interpretatorem nieostrożnych wypowiedzi prominentnych postaci życia politycznego przygotowywanych do objęcia kluczowych ministerstw. Nieostrożność ta być może kosztowała sojusz utratę ok. 7 proc. poparcia i możliwości samodzielnego formowania rządu.

Wyraźnym sygnałem dla elektoratu o wysokich wymaganiach wobec kultury życia politycznego miało być powstrzymanie się przez AWS, PO i UW od prowadzenia kampanii wyborczej w dniach po aktach terroru w Stanach Zjednoczonych. To nowy model obyczajowy, jednak zawodny tak samo, jak elektorat, do którego był skierowany. Któż z nas nie ma w swoim otoczeniu kulturalnych, dobrze wykształconych ludzi, którzy na polskie wybory nie chadzają w przekonaniu, że nie ma na kogo głosować?

Wszystko na sprzedaż?

To, że nawet niezbyt wyszukanym, ale sprawnym PR można wynieść do władzy prawie każdego pokazuje historia XX wieku, włącznie z jego konfliktami. Moc sprawczą, dzięki której w nowym parlamencie znalazły się nowe osoby, Adam Michnik nazwał “ludźmi sprytnego marketingu”. Trudno to odczytać jako pochwałę zawodu zwanego PR i odpowiedzialności za użyczanie nietuzinkowej wiedzy.

Obliczone na szybki sukces prestidigitatorstwo z pogranicza PR, socjotechniki i wizażu nie stanowi jednak polskiej specyfiki. Wspomnijmy dzieło amerykańskich “ludzi sprytnego marketingu” z lat 90. Wówczas to Rossowi Perot - obywatelowi bogatemu i aktywnemu na różnych polach, lecz w aspekcie politycznym postaci znikąd - udało się w toku kampanii prezydenckiej nieźle zamieszać w głowach statecznych amerykańskich wyborców i wywołać niemałą konsternację wśród polityków.

Większość polskich agencji reklamowych i public relations odmawia świadczenia przedwyborczych usług ludziom w polityce przypadkowym. Jest jednak rynek specjalistów niezależnych, którzy realizują zlecenia, jakich w trosce o reputację nie przyjmują agencje. Jest to problem charakterystyczny dla służb specjalnych: Jak zagospodarować wiedzę ludzi opuszczających tego typu środowisko zawodowe? Rzadko można nad tym zapanować, a czynnikiem decydującym i tak pozostaje indywidualny poziom moralno-etyczny specjalisty “niebezpiecznej” dziedziny.

W sytuacji gdy PR przestało być w Polsce wiedzą tajemną, do niedawna reglamentowaną dla i przez zachodnich inwestorów, stało się ono wiedzą na sprzedaż. Z wiedzą tą jest jednak tak, jak z handlem saletrą - może się kiedyś okazać, że została sprzedana nie do nawożenia pól, lecz do wyrobu bomby.

Grzegorz Czwartosz

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Zarządzanie w kryzysie
Sytuacje kryzysowe są różnej skali: globu (terroryzm), państwa (kryzys finansów), regionu (powódź), firmy (bankructwo), osoby (wypadek). Łączy jes to, że są to sytuacje przymusowe - pisze prof. Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie pułapka
Pułapka, w jaką wciągamy pytanego, tkwi w jego poczuciu ulgi, które obraca się przeciw niemu. Rad jest, że pytają go „tylko o to” - pisze Mirosław Karwat. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Audiencja u Stalina
Bohaterem naszej opowieści jest Maksymilian Berezowski, mój przyjaciel, były korespondent „Trybuny Ludu” w Londynie i w Waszyngtonie - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
OD REDAKTORA
Witam i zapraszam
W lobbingu najważniejsza jest przejrzystość postępowania i etyka lobbystów. Należy też podkreślić, że lobbing nie jest działalnością charytatywną - pisze Damian A. Zaczek. całość...
LOBBING W SEJMIE
Prawo nade wszystko
Mam 27 lat i z oczywistych przyczyn interesuje mnie tworzenie prawnych warunków podnoszących szanse młodzieży - mówi Adam Bielan. całość...
LOBBING W SENACIE
Priorytety wyznaczone kalendarzem
W Polsce mamy jeszcze trochę osób, które najwidoczniej nie są w stanie pojąć tak oczywistego faktu, jak ten, że reforma nie musi prowadzić do bałaganu - mówi Zbyszko Piwoński. całość...
ALTERNATYWY
Placebo...
Nie panujemy nad naszymi finansami. Ale jak można nad nimi zapanować w państwie, w którym 80 proc. sektora bankowego należy do obcego kapitału, w którym lokowany jest kapitał spekulacyjny? - dziwi się Marek J. Zalewski. całość...
PROGRAMY EDUKACYJNE
Europejski Socrates
Głównym celem programu jest poprawienie jakości nauczania, wzmocnienie europejskiego wymiaru edukacji oraz promocja nauki języków obcych. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.