Polska ma ciekawe poglądy i przemyślenia, o których chętnie dyskutujemy - mówi ambasador Nikołaj Afanasjewski.
{ADDONS}
Z NIKOŁAJEM AFANASJEWSKIM
ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Polsce
rozmawia Henryk Suchar
Panie Ambasadorze, jakie problemy mogą nas poróżnić?
Rytmu stosunków politycznych nic nie zakłóca. Są one na wysokim poziomie, ale - co prawda, to prawda - nie dotrzymuje im kroku wymiana handlowa. Radzi jesteśmy z atmosfery relacji dwustronnych. Ale – wiadomo – to żywa materia, więc zdarzają się problemy i trudności.
Która kwestia jest kluczowa dla utrzymania dobrych – jak Pan je określa -stosunków między Moskwą a Warszawą?
Oby tylko suchą stopą przejść przez okres przystępowania Polski do Unii Europejskiej. Jak wiadomo na razie w handlu wzajemnym obowiązuje klauzula najwyższego uprzywilejowania (KNU). W mocy pozostają niższe cła. Na podstawie zawartych umów międzypaństwowych sprawnie funkcjonują przedstawicielstwa handlowe i komisja polsko-rosyjska. Dzięki temu, do tej pory szybko dochodziliśmy do ugody i kompromisów w sprawach gospodarczych. Lecz 1 maja 2004 roku, Polska wypowie traktaty ekonomiczne, regulujące substancję naszych kontaktów. Już nas o tym zawiadomiła. A co potem? Czy zanim Rzeczpospolita nie przyłączy się do mechanizmu Stałej Rady Współpracy Rosja – UE, nie wytworzy się próżnia prawna? Na szczęście obydwie strony świadome są zagrożenia. Sądzę, że korzystnym wyjściem byłoby przyjęcie mechanizmów przejściowych, tymczasowych.
Przed formalnym wejściem Polski do Unii, co jeszcze trzeba koniecznie uzgodnić?
Trzeba porozumieć się w dziedzinie standardów, norm fitosanitarnych, weterynaryjnych. Weterynarze rosyjscy osobiście jeżdżą, np. do Francji, i już tam, na miejscu sprawdzają jakość eksportowanego do nas mięsa. Musimy zasiąść do stołu rokowań i dogadać się, profesjonalnie ustalić wszystkie takie i podobne detale.
Czy w Polsce wyczuwa Pan obstrukcję wobec takich porozumień?
Nie. Ministerstwa: gospodarki i spraw zagranicznych rozumieją wagę sprawy. Wicepremier Marek Pol jest za usunięciem wszelkich możliwych przeszkód. Naprawdę warto jak najszybciej wyjaśnić czyhające niebezpieczeństwa.
Co dokładnie należy rozstrzygnąć, by później nie było spięć, zatargów i złośliwości?
To cały wachlarz spraw. Ich wyklarowanie pomoże uniknąć zbędnych kontrowersji i wstrząsów na polu administracyjnym, prawnym i technicznym. Oto ilustracja. Rosja sprzedaje do 15 krajów Unii Europejskiej, w ramach systemu kwotowego, m.in. nawozy, stal, węgiel. Produkty te trafiają także do Polski. Jest pytanie: czy po pierwszym maja przyszłego roku te same niezmienione kwoty (w identycznej wysokości) rozciągną się na dziesięć przystępujących państw? Nie chcemy przecież tracić.
A jak było, gdy szeregi Unii Europejskiej zasilały Austria, Szwecja, Finlandia, kraje niewątpliwie przyjazne Rosji?
Straty. Podliczyliśmy, że przez 2–3 lata pod rząd z każdym krajem traciliśmy po 70–80 milionów dolarów.
Nasz bilans handlowy z Rosją też od lat jest dla nas negatywny.
Ale saldo ujemne systematycznie się zmniejsza. Tegoroczne obroty osiągną pułap 6–6,5 miliarda dolarów. Wasz eksport przegania import z Rosji. Wygląda na to, że wyeksportujecie do nas o ponad 20 procent więcej niż w 2002 roku. Odrabiacie straty spowodowane krachem rubla w sierpniu 1998 roku. Kryzys rosyjski sprawił wtedy, że wiele polskich towarów przestało być konkurencyjnych. Natura nie znosi próżni i inne firmy zajęły wasze pozycje. Teraz ciężko jest odrabiać teren, ale odrabiacie. Ostatnio firmy polskie wygrały przetargi na duże projekty budowlane w Moskwie, Leningradzie, Jarosławlu i Samarze.
Po upływie czasu wydaje się, że propozycje inwestycyjne Polski w Kaliningradzie były albo palcem na wodzie pisane, albo Rosja odepchnęła je?
Skąd ten pański pesymizm? Marek Pol przedstawił swego czasu ponad 30 projektów. O ile sobie przypominam, czternaście klepnięto. Teraz są one w fazie uszczegółowienia. Trzeba rozwiać wszelkie niejasności, konkretnie zidentyfikować firmy, określić źródła ich finansowania. Te czynności trwają.
Wizy, wprowadzone w październiku tego roku, nie narobiły szkód, nie stworzyły napięcia między Rosją a Polską?
Odpukać. Wszystko idzie świetnie. Było odrobinę nieporozumień na początku, ale mamy je już za sobą. Nie ma praktycznie skarg na tryb załatwiania podań, na poziom opłat. Trochę psioczą firmy turystyczne. Zapanował względny spokój i cisza. Ożywienie nastąpi na wiosnę i pod koniec przyszłego roku, gdy w paszportach wygaśnie termin ważności wiz rocznych.
Czy tylko gospodarka określać ma oblicze stosunków polsko–rosyjskich?
Trudno, by dwaj wielcy sąsiedzi ograniczali swe kontakty wyłącznie go gospodarki. Stawiamy jeszcze na współpracę międzyregionalną oraz kulturę, sztukę, informację, a także fundamentalną kwestię wizerunku Rosji w Polsce, i na odwrót – Polski w Rosji. Ponadto przedmiotem wspólnego zainteresowania Moskwy i Warszawy są sprawy związane z Unią Europejską, przyszłością Europy, Iraku, Afganistanu, z terroryzmem, reformą ONZ. Polska ma ciekawe poglądy i przemyślenia, o których chętnie dyskutujemy.
Dziękuję za rozmowę.