Siadając do wigilijnego stołu , łamiąc się opłatkiem pomyślmy przez moment o Polakach rozrzuconych po świecie, o ich dzieciach i o tym, co możemy dla nich zrobić, czym możemy się z nimi podzielić - pisze Andrzej Will.
 |
Andrzej Will |
|
ANDRZEJ WILL
Lubię zapach Świąt Bożego Narodzenia, krzątaninę, biały świeżo wykrochmalony obrus, choinkę. Z dzieciństwa pamiętam katusze, jakie przechodziłem, kiedy zmuszany do siedzenia przy stole nie mogłem się doczekać, aby zanurkować pod choinkę i zobaczyć co też przyniósł mi Święty Mikołaj. Prezenty można było bowiem rozpakować tylko po kutii, a przed kawą dla dorosłych. A jaka radość, gdy Świętemu Mikołajowi udało się trafić w oczekiwania „poszukiwaczowi wigilijnej gwiazdki”.
Niezatarte wspomnienia, ale i okazja do refleksji jak zmieniło się nasze życie, czego oczekiwaliśmy pod choinką, a czego oczekują nasze dzieci, nasze wnuki. Jak zmieniliśmy świat, aby właśnie one nasze i nie nasze pociechy miały lepsze, ciekawsze i łatwiejsze życie od naszego. Czy zapas miłości, jaki daliśmy wystarczy im i ich dzieciom, i dzieciom ich dzieci. Czy system wartości, zasad, norm wystarczy na zbudowanie trwałej podstawy samodzielnego życia. Czy wystarczająco głęboko wpoiliśmy uczciwość, tolerancję, współczucie a jednocześnie czy nauczyliśmy bronić się przed podłością, zawiścią, oszustwem.
Takie i podobne pytania, rozterki nękają rodziców i dziadków, kiedy „pisklęta” podrywają się do lotu, kiedy szykują się do samodzielnego życia. W wielu rodzinach pytania takie są na porządku dziennym i dobrze, bo przecież trzeba tym młodym dać szanse takie, a nawet lepsze, niż my mieliśmy.
Świat jednak nie kończy się na naszej rodzinie. Święta Bożego Narodzenia, ich ceremoniał, historia, tradycja skłaniają do głębszej refleksji. Do wyściubienia nosa poza nasz próg. Nie bez przyczyny przecież stawiamy na wigilijnym stole jedno wolne nakrycie dla „tego co w drodze”, to najczystsza polska tradycja. To wolne miejsce przy wigilijnym stole czekało na rodaków z powstań, wracających z zesłania, z tułaczki za chlebem. To wolne miejsce w Wigilię niosło nadzieję, dodawało sił tym, którzy tęsknili za domem, rodziną, Ojczyzną. Daleko od rodzinnego domu wspomnienia zapachu potraw, choinki, palonych świeczek, kochanych twarzy dawały siłę przetrwania, szczepiły nadzieję.
Wielu z naszych rodaków nie doczekało wigilii w Ojczyźnie, rozpierzchli się po świecie. Niektórzy zmienili paszporty, zapomnieli ojczystego języka, ale pozostała olbrzymia rzesza, dla której słowo Polska było i jest słowem zaklętym. Coraz więcej obywateli innych państw poszukuje swoich korzeni w Polsce, swoich rodowodów, swoich przodków. Szukają śladów historii, o jakich opowiadali im, daleko na obczyźnie, rodzice, dziadowie. „Bo wiesz synu, w Polsce był taki zwyczaj ...” i snuła się opowieść o śniegu po kolana, o sannie na zamarzniętym jeziorze, o trzaskających polanach w kominku, o kolędach śpiewaniu, o pasterce w północ, o tym czymś nieuchwytnym, a jakże bolesnym, wyciskającym łzy tęsknoty.
W sierpniu tego roku w Łącku odbył się drugi już Międzynarodowy Integracyjny Plener Artystyczny zorganizowany przez Fundację Semper Polonia. Szczególny plener. Plener młodzieży mieszkającej w Polsce i młodych Polaków z Białorusi , Litwy, Mołdawii i Czech. Młodzież plastycznie uzdolniona pod okiem mistrzów między innymi takich, jak Franciszek Starowieyski, Alojzy Balcerzak, Janusz Lewandowski, Andrzej Kacperek uczestniczyła w warsztatach kształtujących artystyczne gusta, korygujących błędy, otwierających możliwości ekspresji, wyrażania siebie, a przede wszystkim uczących bycia razem.
18 listopada w Muzeum Ignacego Jana Paderewskiego i Wychodźstwa Polskiego odbył się wernisaż pokłosia tego pleneru. Obok urokliwych naiwnością prac młodzieży zaprezentowano obrazy mistrzów Jerzego Dudy-Gracza, Adama Kwaśnego, Danuty Lipskiej, Iwajło Petrowa i wielu innych wspaniałych twórców. Prace i dzieła poplenerowe wystawione zostaną na aukcji, a uzyskane środki zasilą fundusz stypendialny adresowany do młodzieży polskiego pochodzenia rozsianej na całym świecie.
I jak powiedział Jan Wołek, komisarz pleneru, znamienity człowiek renesansu, aktor, artysta malarz, a przede wszystkim społecznik „... bo my tutaj jesteśmy im to winni, aby Polskę przybliżać, aby się nią dzielić ...”
Siadając do wigilijnego stołu , łamiąc się opłatkiem pomyślmy przez moment o Polakach rozrzuconych po świecie, o ich dzieciach i o tym, co możemy dla nich zrobić, czym możemy się z nimi podzielić. Semper Polonia na każdym skrawku ziemi.