Jeśli Pan Premier chce pozostać w polityce i historii jako pozytywna postać, powinien natychmiast zdjąć baletki i wykonać zdecydowany krok do przodu wzorując się na działaniach Margaret Thatcher - pisze Wojciech S. Pratkowski.
 |
Wojciech S. Pratkowski, PKMC Management Consultants |
|
WOJCIECH S. PRATKOWSKI
W jednym z poprzednich numerów DECYDENTA napisałem, że aktualny stan Polski przypomina sytuację Wielkiej Brytanii z okresu dojścia do władzy Margaret Thatcher i że nasi dzielni politycy wszelkiej maści oraz Pan Premier powinni zapoznać się z działaniami Żelaznej Damy z tamtych czasów, aby mieć gotowy skuteczny scenariusz przeprowadzenia niezbędnych reform naszej gospodarki i finansów publicznych.
Niestety nasi decydenci albo nie znają angielskiego, albo mają tak głęboko wpojoną - że aż wrodzoną - niechęć do zachodnich rozwiązań i wybrali metodę drobnych kroczków, która wspaniale sprawdza się w rosyjskim balecie klasycznym, natomiast przy opóźnieniu naszego rozwoju gospodarczego będzie mało skuteczna, a już na pewno nie przyniesie szybko oczekiwanych skutków w postaci spadku bezrobocia, tak oczekiwanego przez społeczeństwo, a także przez kierownictwo SLD-UP.
Brak pracy lub zagrożenie jej utraty jest teraz problemem społecznym numer 1 i to się na pewno przełoży na wynik następnych wyborów parlamentarnych. Jeśli Pan Premier chce pozostać w polityce i historii jako pozytywna postać, powinien natychmiast zdjąć baletki i wykonać zdecydowany krok do przodu wzorując się na działaniach Margaret Thatcher, wyciągając wnioski z moich felietonów w DECYDENCIE lub kierując się po prostu zdrowym rozsądkiem.
Brak zdecydowanego przyspieszenia w reformowaniu gospodarki i finansów publicznych pcha Polskę w przepaść katastrofy i przekształci ją wyłącznie w rynek zbytu dla Unii Europejskiej, a na pewno nie było to naszym celem gdy mówiliśmy „tak” w referendum akcesyjnym.
Takie ślamazarne i mało skuteczne działania rządzących spowodują, poza kryzysem, także to, że w świadomości przedsiębiorców i całego społeczeństwa pan Miller dołączy do panów Buzka i Krzaklewskiego, jako symboli nieudolnego i nieskutecznego sprawowania władzy, co nie sądzę by było jego celem pod koniec 2001 r.
Jedyną naszą szansą na to, że polska gospodarka nie będzie się przynajmniej cofać, ciągnąc w ogonie i na garnuszku powiększonej Unii Europejskiej, jest pan Hausner i szansa, że jego koncepcje - choć według mnie zbyt ostrożne - przebiją się przez gąszcz miernoty i prywatnych interesów naszej klasy politycznej i zostaną, jako początek nowej drogi rozwoju, wprowadzone w życie.
Przykre jest to, co robi tak zwana światła - według mojej opinii - część opozycji, czyli Platforma Obywatelska w ramach sukcesu sondażowego. Główne ich zajęcie, to tworzenie gabinetu cieni i niekonstruktywna krytyka SLD, zamiast powiedzieć społeczeństwu, że my zrobilibyśmy to tak a tak i przyniosłoby to konkretne pozytywne takie a takie skutki, a rząd to i to robi źle i dlaczego.
Takie działanie przyniosłoby pozytywne skutki w postaci większej mobilizacji SLD wokół planu Hausnera z pożytkiem dla polskiej gospodarki i problemów społecznych Polaków. A tak tworzy się nam sztuczny problem, czy premierem ma być śledczy, czy któryś z Kaczyńskich, choć żaden z nich nie ma pojęcia o ekonomii, a dodatkowo programy wyborcze ich partii to niekonkretny zlepek sloganów.
Przedsiębiorcy i myśląca część społeczeństwa, czyli większość, oczekuje konkretnego programu działań gospodarczych na najbliższe lata tak, żeby nasze wnuki nie musiały żyć w kraju korupcji, klasy politycznej na poziomie A.D. 2003 i w ekonomicznej biedzie.
Mając nadzieję na cudowne przebudzenie i konsolidację naszych polityków w najważniejszej sprawie, czyli niezbędnych i odważnych działaniach reformatorskich w naszej gospodarce i finansach, pamiętając o przysłowiu o nadziei, życzę Państwu z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia zdrowia i cierpliwości, przedsiębiorcom lepszych warunków do działania i rozwoju, a armii aktualnych i potencjalnych bezrobotnych, stworzonych przez polityków szans na więcej miejsc pracy i godne życie.