|
|
SZTUKA MANIPULACJI
Schlebianie jako wymuszenie
Głupio jest być surowym sędzią, wygłaszać pretensje i wymówki (nie mówiąc już o oficjalnej i beznamiętnej naganie lub karze niesymbolicznej) wobec kogoś, kto tak się stara - pisze Mirosław Karwat.
 |
Mirosław Karwat |
|
MIROSŁAW KARWAT
Schlebiamy innym po to, aby im się przypodobać. Jeśli komuś spodoba się to, że jest d oceniany (lub nawet przeceniany), że go lubią lub podziwiają, to może również spodobać mu się ten, kto tak dobrze i tak ładnie o nim mówi, tak wdzięcznie okazuje mu estymę, ekspresyjnie przeżywa swoje przejęcie z powodu dopuszczenia do kontaktu. Zadowolenie z miłej wiadomości (że jestem taki świetny lub tak poważany) ma przenieść się na posłańca (a faktycznie – nadawcę) takich wieści.
Dlacz ego tak nam zależy na zwróceniu uwagi na siebie i spowodowaniu cudzej łaskawości? W jakim celu zadajemy sobie tyle trudu, żeby oderwać się od własnych spraw i przeżyć, zainteresować cudzymi przymiotami i działaniami, porozmawiać z kimś nie o sobie, lecz o nim?
No, nie przesadzajmy. W rzeczywistości rozmawiając z kimś o nim, o jego sprawach, z aletach, osiągnięciach, nie przestajemy mówić o sobie. Ten, kto schlebia, zachowuje się zupełnie podobnie jak ten, kto pośmiertnie wspomina przyjaciela lub znajomego; mówiąc niby to o nim, mówi jednak o sobie. Na jubileuszach i benefisach też jest tak, że hołdownicy , i owszem, wdzięczą się do jubilata i to jemu dedykują swoje popisy, ale przez to popis nie przestaje być popisem, a hołd jest okazją do autoreklamy.
Prz yjmijmy jednak, optymistycznie, że adresat ukłonów i obiekt panegiryków mimo wszystko jest na pierwszym planie.
Chcemy w ten sposób zyskać co najmniej jego przychylność i życzl iwość, a jeśli się uda, to i coś więcej – mianowicie kredyt jego zaufania i poparcia.
Natomiast program maximum schlebiania zakłada odwrócenie relacji między wierz ycielem a dłużnikiem. Wprawdzie to my zabiegamy o wsparcie na kredyt, ale próbujemy wytworzyć taką atmosferę kontaktu, że to odbiorca naszych kurtuazji, ukłonów i ochów-achów (zwykle potrzebny nam, silniejszy od nas, może nawet wpływowy) czuje się naszym dłużnikiem. To on czuje się zobowiązany, a gdyby miał zawieść na nasze późniejsze oczekiwania, zignorować jakieś prośby, to miałby co najmniej poczucie skrępowania lub wręcz winy.
Małym kosztem (bo tylko zwykłym komplementem lub rutynową fo rmułką w rodzaju “damy mają pierwszeństwo” albo “witamy w naszym gronie mistrzów”) próbujemy wykupić abonament uprawniający do dobrego traktowania i ułatwień.
Wywołując czyjąś wdzięczność, a w każdym razie poczucie zobowiąz ania z powodu zwykłej grzeczności czy miłej sercu pochwały, można “wkraść się w łaskę”. Co prawda, ktoś obdarzany gorliwymi hołdami może zauważyć nachalność prób przypodobania się, natręctwo gestów lub słów pochwalnych i zachowań mile głaszczących jego miłość własną albo wręcz samouwielbienie i pychę. Nawet zadufek, choć nie ma dystansu do siebie i skłonny jest uznać wszystkie hołdy, adoracje i pochwały za należne i oczywiste, może czasem dostrzec, że ktoś zbyt usilnie chce się przypodobać i w ten sposób spoufalić, że jego uniżoność, usłużność czy entuzjazm w ocenach zbyt mocno trąci interesem. Ale i wtedy nic straconego. Temu, komu nie uda się wkraść w cudze łaski, kto przedobrzył w schlebianiu i w tym sensie sam się zdemaskował, uda się w każdym razie wymusić przychylność, odwzajemnienie względów, a nawet faworyzowanie i pewne przywileje.
Tak jest, wymusić. Bowiem zauważmy, że pochlebstwo lub jakakolwiek inna forma schlebiania jest w istocie wysublimowaną odmianą szantażu emocjonalnego. Nie jest to wprawdzie szantaż tak otwarty, jak histeryczna pogróżka “jeśli mi nie ustąpisz, to znaczy że mnie nie kochasz” lub “jeśli mi odmówisz, to ja cię porzucę albo potępię”; lecz lekko zak amuflowany. Ale nie przestaje być szantażem: gdyż człowiekowi pochwalonemu czy w inny sposób doznającemu hołdów głupio byłoby odmówić temu, kto składa mu hołdy.
Nawet przytomny i szorstki szef, który opędzić się nie może od po dwładnego-lizusa, może go wprawdzie nie lubić i unikać, ale już choćby w tym daje się złapać w pułapkę. Unikanie przykrego kontaktu z nadgorliwcem, którego awanse wywołują niesmak lub nawet narażają na śmieszność, w praktyce jest niczym innym jak omijaniem trudności, przyznaniem się do bezradności wobec konkretnej osoby. A tym samym oznacza wyrwę w regule władzy, która z zasady ma być bezwyjątkowa. Lizus wytargowuje sobie wyjątkowe traktowanie. Załatwia sobie jeśli nie dopuszczenie do spoufalenia czy status protegowanego, to w każdym razie taryfę ulgową w wymaganiach i ocenach. Trudno jest być wymagającym wobec kogoś, kto stale osacza nas pochwałami, gratulacjami, wyrazami podziwu, natrętną adoracją. Głupio jest być surowym sędzią, wygłaszać pretensje i wymówki (nie mówiąc już o oficjalnej i beznamiętnej naganie lub karze niesymbolicznej) wobec kogoś, kto tak się stara. Mniejsza o to, że wyraźnie stara się o nasze względy zamiast o wyniki w pracy, o należyte wykonanie swoich obowiązków. Tak czy inaczej owe starania wytwarzają w nas mimowolne poczucie zobowiązania i w ogóle skrępowania w jakichkolwiek decyzjach, które miałyby go dotyczyć. Wciągnięto nas w pułapkę – i to nie przynętą, lecz wymuszeniem.
Mirosław Ka rwat
|
|
|
|
|
 |
|
ALPA w płynie i żelu łagodzi różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
W akacje
Jak klimat etyczny funkcjonowania gospodarki oraz jej politycznego kontekstu wpływa, w ocenie respondentów, na przyszłe powodzenie życiowe dzieci? - pyta Wojciech Gasparski. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Schlebianie jako wymuszenie
Głupio jest być surowym sędzią, wygłaszać pretensje i wymówki (nie mówiąc już o oficjalnej i beznamiętnej naganie lub karze niesymbolicznej) wobec kogoś, kto tak się stara - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Castro jako lobbysta
Poważną siłą Fidela Castro jest to, że umiał się wykreować na rzecznika Trzeciego Świata. Jego wiedza o problemach tej części świata jest imponująca. Ale, czy lobbing Castro działa? - pyta Zygmunt Broniarek. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Zabójcza troska
W mojej działalności gospodarczej w celu maksymalnego wyeliminowania kosztownej administracji niezbędne usługi podwykonawcze zlecam zazwyczaj firmom. Procedura jest gehenną - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
BIBLIOTEKA DECYDENTA
Sztuka wygrywania wyborów
Książka napisana została przez praktyków, konsultantów politycznych, którzy tworzyli projekty kilku udanych kampanii wyborczych w Polsce. Jest to już druga książka poświęcona tej tematyce wydana przez ten zespół (pierwsza całość...
|
|
 |
 |
|
|
|