Jeśli mówię prawdę o oszukiwaniu społeczeństwa przez tak zwane elity i te z prawej, i te z lewej strony sejmowej sali, jeśli mówię o przegniłych rządzących obecnie Polską elitach politycznych, jeśli mówię o wyprzedawaniu za bezcen majątku wypracowanego przez kilka pokoleń – nazywają mnie populistą. Jeśli okazuje się, że ludzie tak samo jak ja oceniają sytuację i popierają mnie w działaniach, wtedy przeciwnicy nazywają mnie demagogiem rzucającym obietnice bez pokrycia - mówi Andrzej Lepper.
 |
Andrzej Lepper |
|
Z ANDRZEJEM LEPPEREM
przewodniczącym
partii Samoobrona RP
rozmawia Damian A. Zaczek
Panie przewodniczący, zarzuca się Panu populizm, demagogię głoszenie kontrowersyjnych opinii bez pokrycia. Czy należy się Pana bać?
Przez piętnaście lat działalności politycznej przyzwyczaiłem się już do tego, że zarzuca mi się różne rzeczy. Populista, demagog, dyktator - to są najdelikatniejsze epitety jakimi jestem obrzucany przez tak zwane „światłe elity”, podobno dobrze wykształcone, kulturalne i uczciwe. Traktuję to jako normalne zjawisko w polityce. Natomiast jeśli ludzie uważający się za „niezależnych ekspertów”, ludzie warszawskich salonów, potrafią o przywódcy partii o największym poparciu społecznym wypowiadać się wulgarnie w stylu „watażka”, a o partii Samoobrona „chwast polityczny”, przekracza to wszelkie granice przyzwoitości i kultury nie tylko politycznej, ale zwykłej osobistej kultury na co dzień. Niektórym wydaje się, że jak mają tytuł naukowy czy możliwość publikowania swoich „wypocin” w mediach to im wszystko wolno. Takie zachowanie tak zwanych elit pokazuje, że ja mam rację i robię swoje.
Jeśli mówię prawdę o oszukiwaniu społeczeństwa przez tak zwane elity i te z prawej, i te z lewej strony sejmowej sali, jeśli mówię o przegniłych rządzących obecnie Polską elitach politycznych, jeśli mówię o wyprzedawaniu za bezcen majątku wypracowanego przez kilka pokoleń – nazywają mnie populistą. Jeśli okazuje się, że ludzie tak samo jak ja oceniają sytuację i popierają mnie w działaniach, wtedy przeciwnicy nazywają mnie demagogiem rzucającym obietnice bez pokrycia. Ale ci wszyscy moi oponenci obrzucający mnie błotem nie chcą dyskutować na temat programu Samoobrony, który jest spójny, logiczny, możliwy do realizacji w Polsce, wypracowany na podstawie najnowszych osiągnięć w światowej ekonomii i gospodarce. Polityczne podstawy programu społeczno–gospodarczego Samoobrony, który przedstawiam społeczeństwu podczas moich spotkań, są zbieżne z głoszonymi poglądami takich wybitnych ekonomistów światowych jak laureat Nagrody Nobla z 2001 r. prof. Joseph Siglitz i laureat Nagrody Nobla z 1993 r . D. C. Nort. Właśnie z tego wynika przypisywanie mi głoszenia kontrowersyjnych opinii bez pokrycia. A jeśli w tak zwanym „towarzystwie” warszawskich elit ekonomicznych nie wypada dobrze mówić o prof. Stiglitzu, to tym bardziej wypada przez te elity obrzucać błotem Andrzeja Leppera.
Czy należy się mnie bać? Zdecydowanie odpowiadam, że społeczeństwo nie może się bać Andrzeja Leppera i społeczeństwo się mnie, ani Samoobrony nie boi. Kiedy Samoobrona uzyska mandat społeczny do rządzenia państwem, wtedy dopiero społeczeństwo złapie oddech i odzyska nadzieje na poprawę swojego losu. Bać się mogą ci, którzy w sposób nielegalny, wielkim społecznym kosztem, zdobyli fortuny, wprowadzili w Polsce stosunki ekonomiczne bardziej charakterystyczne dla dyktatorskich krajów trzeciego świata, a nie cywilizowanej Europy. Bać się mogą anachroniczni fundamentaliści rynkowi wierzący, że rynek może działać bez ingerencji państwa – oni stracą wpływ na państwo. I wreszcie bać się muszą wszyscy ci, którzy wykorzystują sprawowanie władzy do rozdawania przywilejów swoim bogatym przyjaciołom – oni zostaną z pewnością rozliczeni.
W Platformie Obywatelskiej mówi się o członkach Samoobrony per „barbarzyńcy”. Co Pan odpowie politykom PO?
To co już odpowiedziałem kiedyś publicznie. Rokita (lider PO) ogłosił wojnę z Samoobroną. Oni, w Platformie, mają duże zasługi w rozkradaniu Polski, wywodzą się przecież z takich partii jak Kongres Liberalno-Demokratyczny, który w swoim czasie społeczeństwo nazywało "kliką lewych dochodów" i Unii Demokratycznej, późniejszej Unii Wolności. Mają w swoich szeregach „wybitnych prywatyzatorów" majątku narodowego z panem Lewandowskim na czele. Na określenie Samoobrony przez Rokitę "barbarzyńcy” odpowiedziałem kiedyś "złodzieje". Teraz dodałbym jeszcze „niszczyciele polskiej gospodarki”. W szeregach PO są ludzie, którzy w piętnastoletnim okresie rządzili już Polską: Rokita, Lewandowski, Tusk Oni także, i to w znacznym stopniu, odpowiadają za te rozmiary biedy i nędzy polskiego społeczeństwa.
We wszystkich sondażach Samoobrona znajduje się na czele i toczy równorzędną walkę z Platformą Obywatelska. Czy PO jest dziś tą główną siłą polityczną, z którą Samoobrona powinna się liczyć? A co z lewicą? Sojuszem Lewicy Demokratycznej, Socjaldemokracją Polską?
Samoobrona jest partią o najwyższym poparciu społecznym. Nie jest to wynikiem jakiejś politycznej walki z kimkolwiek. Nie jest to także wynikiem walki z PO. Samoobrona ma wypracowany dobry, spójny program społeczno-gospodarczy dla Polski. Korzystamy z każdej możliwości zapoznania z naszym programem jak najszerszych rzeszy obywateli. Im więcej ludzi zapoznaje się z naszymi celami i dążeniami, tym bardziej Samoobrona zyskuje poparcie. My walczymy o zrozumienie przez społeczeństwo naszego programu, naszych celów i dążeń. Nie interesuje nas PO jako przeciwnik polityczny - jeśli wypracują lepszy od naszego program i społeczeństwo ten program zaakceptuje, to tylko wyjdzie na dobre Polsce. Ale jak do tej pory podobno ci „wybitni działacze i intelektualiści” skupieni wokół PO mogli społeczeństwu przedstawić „założenia programowe”, w których zawarto wyśmianą już przez większość ludzi propozycję podatkową 3x15, to znaczy liniowy podatek VAT, liniowy podatek CIT i liniowy podatek PIT - wszystko na poziomie 15% oraz ograniczenie samochodów służbowych i telefonów komórkowych dla urzędników państwowych. Czy jest to program godny dyskusji?. Dla nas najważniejszą siłą i suwerenem, któremu podporządkowujemy swoje działania jest społeczeństwo. My walczymy wyłącznie o pomyślność kraju o sukces obywateli naszego kraju we współczesnej Europie, we współczesnym świecie, a nie przeciwko, czy z taką, czy inną siłą polityczną bez względu pod jakim szyldem ona występuje - czy nazywa się PO, SLD, SDPL, PSL czy jeszcze inaczej.
Kim są wyborcy Samoobrony?
Obywatelami Rzeczypospolitej mającymi prawa wyborcze. Wśród wyborców Samoobrony są mieszkańcy naszego kraju i obywatele Polski mieszkający za granicą, wywodzący się ze wszystkich środowisk społecznych. Są to wyborcy mieszkający na wsi, w małych miejscowościach i dużych miastach. Rolnicy, robotnicy i inteligencja, bo Samoobrona jest partią ogólnonarodową, w której działaczami i członkami są przedstawiciele także wszystkich środowisk społecznych i zawodowych. Program Samoobrony jest także programem dla całego kraju, a nie adresowany tylko do wybranych grup społecznych.
W wypowiadanych publicznie opiniach na temat wyborców Samoobrony jest dużo obraźliwych słów pod adresem Polaków. Często można usłyszeć i przeczytać opinie tak zwanych „niezależnych” ekspertów, że wyborcami Samoobrony są wyłącznie ludzie niewykształceni, mieszkańcy wsi. Czasami dodaje się, że tacy którym nie chce się pracować. Jeden z uważających się za wybitnego publicysta wyraził nawet pogląd, że wyborcy Samoobrony to lumpenproletariat wywodzący się z dawnych Państwowych Gospodarstw Rolnych. Ileż trzeba mieć w sobie arogancji głupoty i nie szanowania własnego społeczeństwa oraz nienawiści dla Samoobrony aby 30% społeczeństwa deklarującego poparcie dla Samoobrony nazywać lumpenproletariatem.
Samoobrona powstała w 1992 r. Co było impulsem? Dlaczego doszło do powołania partii?
Już kilka razy mówiłem publicznie, że ojcem założycielem Samoobrony był Leszek Balcerowicz. To on skutecznie stworzył warunki do powstania ruchu społecznego w obronie przed nędzą i utratą dorobku życia ludzi. Samoobrona nie powstała tak jak inne partie polityczne na salonach, ani w gabinetach. Kiedy Balcerowicz najbardziej aktywnym ludziom zarzucił na szyję pętlę zadłużeniową w sierpniu 1991 roku wszedłem w Darłowie na przyczepę i przemówiłem do krzywdzonych ludzi. Do tych, którzy na rynek w Darłowie przyjechali ze swoim sprzętem rolniczym, aby pokazać jak niszczone jest polskie rolnictwo. Przedstawiłem ludziom koncepcję walki o godność, koncepcje samoobrony przed krzywdą jaką im gotuje nowa władza z głównym "specjalistą" od gospodarki Leszkiem Balcerowiczem. Najpierw powstał Związek Zawodowy Rolnictwa. Po jednym z protestów pod Sejmem i moją rozmową, jako przedstawiciela rolników, z Leszkiem Balcerowiczem utwierdziłem się w przekonaniu, że nadany polityczny kierunek jest zgubą dla Polski. Wtedy można powiedzieć „zawziąłem się”, przyrzekłem sobie, że muszę zorganizować ruch obrony przed polityką jaką wprowadza Balcerowicz. Jeździłem po kraju i rozmawiałem z ludźmi tłumaczyłem co nas rolników czeka, jeśli nie przeciwstawimy się zamiarom tych ludzi, którzy po 1989 roku przejęli Polskę. Coraz więcej ludzi wiedziało, kto to jest Andrzej Lepper i jaki jest program Samoobrony. Tak, można powiedzieć w sposób niezauważalny dla mnie, stałem się osobą publiczną. Wtedy w gronie kolegów zadecydowaliśmy o tym, aby oprócz związku zawodowego powołać partię polityczną, co umożliwi nam lepsza obronę interesów nie tylko rolników, ale coraz bardziej popadającego w biedę społeczeństwa.
I tak od 1992 r. na polskiej scenie politycznej funkcjonuje partia polityczna Samoobrona potrzebna Polsce, potrzebna społeczeństwu.
Jaki jest program Samoobrony?
Program Samoobrony jest obszerny, trudno przedstawić go w kilku zdaniach, spisany jest na 100 stronach. Podstawy polityczne programu opierają się na najnowocześniejszych teoriach ekonomicznych i gospodarczych. W programie najpierw dokonaliśmy diagnozy przyczyn kryzysu w gospodarce, następnie sformułowaliśmy główne założenia naprawy polskiej gospodarki, następnie przedstawiliśmy szczegółowe propozycje rozwiązań w podstawowych dziedzinach życia społeczno-gospodarczego. Przedstawiliśmy także propozycje rozwiązań dotyczące ogólnych problemów związanych z naszym członkostwem w Unii Europejskiej.
Do kogo adresujecie ten program
Program Samoobrony jest programem dla Polski zaadresowany do całego społeczeństwa.
Czy opowiada się Pan za wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi. Jeśli tak to kiedy te wybory powinny się odbyć?
Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej jest partią, która jako pierwsza prawidłowo oceniła sytuację polityczną w Polsce. Od dłuższego czasu prezentujemy niezmienne stanowisko, że w naszym kraju postępuje kryzys polityczny, kryzys władzy i kryzys państwa. Klub Parlamentarny Samoobrona RP już w czerwcu 2003 roku złożył projekt uchwały o samorozwiązaniu Sejmu. Wtedy już byliśmy pewni, że ten układ parlamentarny się wyczerpał, że niezbędne jest odnowienie mandatu do rządzenia Polską. Ale wtedy ówczesny marszałek Sejmu Marek Borowski, dzisiaj jeden z orędowników przyspieszonych wyborów, nie raczył nadać formalnego biegu naszej propozycji. Następny projekt uchwały złożyliśmy w grudniu 2003 r. Potem dopiero posypały się następne - innych klubów parlamentarnych. Jak wiadomo ówczesna koalicja rządząca SLD–UP sprzeciwiła się wcześniejszym wyborom i nie doszło do samorozwiązania Sejmu i przeprowadzenie wyborów razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego w dniu 13 czerwca. To jest wielka szkoda i wielka krzywda dla Polski. Każdy dzień trwania tego układu w Sejmie, który tak naprawdę jest w stanie zablokować jedynie projekty uchwał o samorozwiązaniu – bo innych ważnych dla Polski spraw nie jest w sanie załatwić- pogłębia kryzys i wyrządza wielką szkodę obywatelom naszego kraju. Samoobrona nie zmieniła swojej oceny sytuacji w Polsce i niezmiennie opowiada się za przyspieszonymi wyborami. Powinny się one odbyć w możliwie jak najszybszym terminie. Przeciwnicy przyspieszonych wyborów zarzucają nam, że wysokie notowania opinii Samoobrony są powodem naszego dążenia do przyspieszonych wyborów. Jest to bzdura nie mająca nic wspólnego z naszymi intencjami. Pierwszy projekt uchwały dotyczący samorozwiązania Sejmu złożyliśmy kiedy ośrodki badania opinii społecznej dawały nam poparcie w granicach 10 procent.
Przejdźmy do spraw europejskich. Co Pana partia chce osiągnąć w Parlamencie Europejskim?
Nasze plany co do Parlamentu Europejskiego zależą przede wszystkim od wyborców. W zależności od poparcia, jakiego nam wyborcy udzielą, będą zależały nasze możliwości działania w Parlamencie Europejskim. Jeśli w Parlamencie Europejskim będziemy mieli silną reprezentację umożliwiająca nam stworzenie grupy celowej, to znaczy co najmniej 20 posłów, z pewnością będziemy mieli szansę realizacji naszego programu. Naszym programem w Parlamencie Europejskim jest stworzenie warunków do renegocjacji niekorzystnego dla Polski Traktatu Akcesyjnego, partnerskiego traktowania Polski w Unii Europejskiej, obrona polskiego narodowego interesu w ramach członkostwa w Unii Europejskiej. Taka reprezentacja posłów Samoobrony pozwoliłaby nam także skutecznie przeciwstawić się traktowaniu Polski jako rynku zbytu dla nadwyżek produkcyjnych państw tak zwanej starej Unii, czyli państw piętnastki, blokowaniu europejskiego rynku pracy dla obywateli Polski, traktowaniu Polski jako państwa drugiej kategorii w Unii Europejskiej.
Taki program w Parlamencie Europejskim mogą zrealizować tylko posłowie Samoobrony, bo my nie mamy żadnych zobowiązań w stosunku do Brukseli, my nie zawieraliśmy z unijnymi komisarzami żadnych układów ani politycznych, ani towarzyskich. Możemy bez żadnych zahamowań bronić polskiego interesu, tam gdzie jest potrzebna dyplomacja stosować się do jej reguł, a tam gdzie można bezpośrednio i twardo przedstawiać nasze żądania - przedstawiać je. Nam nikt nie powie, że w negocjacjach zachowywaliśmy się inaczej, że w negocjacjach coś innego obiecaliśmy. Mamy czystą kartę w obronie polskich narodowych interesów.
Czy europosłowie powinni bać się nowych kolegów - deputowanych z Samoobrony?
Znowu to straszenie Samoobroną i w dodatku przybiera ono już formę międzynarodową. Dlaczego niby europoslowie z innych krajów mieliby bać się Samoobrony? My do Parlamentu Europejskiego nie idziemy po to, by kogokolwiek straszyć. Idziemy tam po to, by dbać o polskie narodowe interesy. Mamy nadzieję, jesteśmy przekonani, że z naszymi posłami wszyscy będą współpracować na uczciwych, partnerskich zasadach. Już teraz w Parlamencie Europejskim jest czterech posłów z Samoobrony, pracujemy aktywnie, przedstawiamy na forum parlamentu stanowiska dotyczące naszego udziału w Unii Europejskiej i nie widzę, żeby ktoś się nas bał. Wręcz przeciwnie, po moim wystąpieniu jesienią 2002 r. otrzymałem gratulacje, w tym od przewodniczącego Pata Coxa. Tylko media w naszym kraju próbują zdezawuować działania Samoobrony na forum Parlamentu Europejskiego, to polskie media straszą i Polaków, i eurodeputowanych przed Samoobroną. Sprawy oczywiste i normalne, jak np. przekroczenie czasu wystąpienia niezauważane przez dziennikarzy mediów europejskich w Polsce przedstawia się jako wielką aferę i kompromitację kraju, bo zdarzyło się akurat o kilka sekund przekroczyć czas Andrzejowi Lepperowi.
O co będzie zabiegać, z czym walczyć Samoobrona w Parlamencie Europejskim?
Samoobrona zawsze i wszędzie będzie zabiegać o realizację polskiego narodowego interesu, zarówno na forum Parlamentu Europejskiego, jaki i w dwustronnych kontaktach z krajami Unii Europejskiej, ale także i z naszymi sąsiadami za wschodnią granicą: Ukrainą, Rosją, Białorusią. Będziemy zabiegać i walczyć o godne miejsce Polski w Europie i świecie, adekwatne do potencjału gospodarczego, kulturowego i intelektualnego naszego kraju. Będziemy przeciwstawiać się i walczyć z przejawami traktowania nas jak kraju gorszego, drugiej kategorii, wyłącznie rynku zbytu dla nadwyżek produkcyjnych. Będziemy bronić Polski także przed zalewem wzorców nieakceptowanej przez naszych obywateli tak zwanej kultury masowej – uniformizacji i, jak niektórzy nazywają, makdonaldyzacji życia. Polska kultura jest wielobarwna bogata, mająca wiekowe tradycje i będziemy walczyć, aby nasze wstąpienie do Unii nie było początkiem zacierania albo, co gorsza, likwidacji dorobku polskiej kultury.
Czego oczekuje Pan po eurowyborach? W Brukseli i na polskiej scenie politycznej?
Przede wszystkim, nie tylko oczekuję, ale jestem przekonany, że Samoobrona będzie miała liczną i dobrze przygotowaną do pracy w Parlamencie Europejskim reprezentację. Na nasze listy wystawiliśmy dobrze przygotowanych kandydatów do pełnienia funkcji posłów w europarlamencie. Oprócz zalet fachowych nasi kandydaci nie są i nie byli uwikłani w układy polityczne w kraju, co pozwala im bez żadnych nacisków i zgodnie ze swoją wiedzą i sumieniem bronić polskiego interesu na europejskim forum.
Natomiast co do polskiej sceny politycznej jestem przekonany, że wybory 13 czerwca pokażą, że rządzący obecnie Polską nie mają mandatu i zgody społecznej do kontynuacji tego rządzenia. Wybory te pokażą, że obecni rządzący powinni natychmiast opuścić scenę polityczną, bo społeczeństwo nie chcę żeby dalej zajmowali się sprawami kraju. Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego będzie jednocześnie odebraniem społecznego zaufania obecnie rządzącym. Z tego nieuchronnego zbliżającego się szybkimi krokami faktu zdają oni sobie sprawę, wystraszony jest także jaśnie nam panujący prezydent Aleksander Kwaśniewski, dlatego jeszcze na kilkanaście miesięcy chce podtrzymać ten układ poprzez powołanie rządu Marka Belki. Potrzebne jest im jeszcze kilkanaście miesięcy, aby zatarli ślady swego rządzenia, bo zdają sobie sprawę, że wynik wyborów do europarlamentu będzie mocnym argumentem do przeprowadzenia jak najszybszych wyborów do Sejmu.
Czy Samoobrona chce doprowadzić do wystąpienia Polski z Unii Europejskiej?
Samoobronę próbuje się ubierać w różne buty, próbuje się także Unię Europejską straszyć Samoobroną. Mówiąc o tym, że Samoobrona będzie dążyć do wyprowadzenia Polski z Unii poszukuje się sojuszników za granicą wśród różnych sił politycznych w Europie, aby przyłączyły się do zwalczania nas na forum międzynarodowym. W sprawie członkostwa Polski w Unii przedstawiłem 18 listopada 2002 r. jednoznaczne stanowisko Samoobrony – jak już wcześniej mówiłem po tym wystąpieniu złożył mi gratulacje przewodniczący Pat Cox. W tym stanowisku stwierdziłem jednoznacznie, że Polska do Unii może przystąpić tylko na równoprawnych warunkach. Jesteśmy narodem, który wniósł największe zasługi do obecnego kształtu Europy i uczestnictwo w Unii na równych partnerskich warunkach nam się po prostu należy - nikt nam nie robi łaski. Wtedy w Parlamencie Europejskim powiedziałem, że opuszczeni przez zachodnich sojuszników jako pierwsi w 1939 r. stawiliśmy opór hitlerowskim Niemcom, w 1980 r. skutecznie zaczęliśmy demontować komunizm, co skończyło się skutecznym bezkrwawym jego obaleniem nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. To my stworzyliśmy warunki do obalenia muru berlińskiego, co niewątpliwie należy uznać za początek rozszerzenia Unii o kolejne 10 państw, które nastąpiło 1 maja 2004 r. z szansą na dalsze jednoczenie Europy. W swoim wystąpieniu powiedziałem także, że po takich historycznych przejściach jeśli Polska zostanie przez Unię oszukana, jeśli zamiast równoprawnych warunków członkostwa będziemy traktowani przez inne kraje jako kraj ekonomicznie podbity, jeśli zamiast partnerstwa będziemy tylko rynkiem zbytu i rezerwuarem taniej siły roboczej do wykonywania najgorszej pracy, to w Polakach będzie tyle determinacji, iż mogą z takiej Unii wystąpić. Powiedziałem też, że oszukanie Polski może być początkiem końca takiej Unii Europejskiej. Czy w takim stanowisku jest jakiekolwiek dążenie do wycofania Polski z Unii? Czy obronę prawa do partnerstwa i równego traktowania można nazwać chęcią doprowadzenia do wystąpienia z Unii?
Stwierdzam stanowczo i jednoznacznie: Samoobrona nie dąży do wycofania Polski z Unii Europejskiej. Samoobrona będzie dążyć do renegocjacji Traktatu Akcesyjnego, by Polska w Unii była równoprawnym jej członkiem.
Co ma Pan za złe Unii Europejskiej?
Unii nie mam niczego za złe. Wręcz przeciwnie, z tak zwanej starej Unii czyli państw dawnej piętnastki mogę tylko brać przykład, jak należy bronić własnych narodowych interesów. Jest dla mnie rzeczą normalną, że każde państwa, że rządy każdego państwa powinnny bronić najpierw własnych narodowych interesów, a dopiero w drugiej kolejności interesów organizacji międzynarodowej, do której należy. Państwa piętnastki pokazały, że właśnie tak postępują. Natomiast mam za złe polskim negocjatorom i polskim ekipom rządzącym, że przyjęły takie warunki naszego członkostwa. To, że wstąpiliśmy do Unii na nierównoprawnych warunkach nie jest winą Unii, tylko naszych decydentów, którzy nas do tej Unii na kolanach wprowadzali. Te gorszące spory miedzy prezydentem a premierem, kto ma 1 maja wciągać flagę europejską na maszt. Sytuacja w Dublinie, gdzie przedstawiciel jedynego państwa wstępującego do Unii Polski odbierający flagę europejską był w dwóch osobach prezydenta i premiera, pokazuje mentalność i główny cel, jaki im przyświecał przy negocjacjach. Za wszelką cenę, nie zwracając uwagi na warunki, chcieli Polskę do Unii wprowadzić. Bo dla nich najważniejsza była ceremonia na skalę europejską, a nie warunki naszego członkostwa.
Kilkoro członków Samoobrony ma kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. Dlaczego lekceważycie polskie prawo?
My nie lekceważymy polskiego prawa. Poddajemy się sądom i z pokorą wykonujemy wyroki tych sądów. W tych kłopotach z prawem, głównie posłów, trzeba z wrócić uwagę na czym one polegają. W większości są to sprawy związane z działalnością polityczną - nawet za wystąpienia na trybunie sejmowej. Oczywiście, złodzieje i przestępcy ze wszystkich opcji politycznych, którzy mają na sumieniu wielkie sprawy gospodarcze, chcą do „swojego grona” wciągnąć posłów Samoobrony. Bo to posłowie Samoobrony wyciągają te wszystkie afery na światło dzienne. I w każdej najdrobniejszej sprawie uruchamiają prokuraturę po to, żeby media miesiącami mogły nadawać jacy to przestępcy są w Samoobronie. Oni to dobrze mają przetrenowane. Ich protoplaści w okresie stalinowskim skutecznie taką metodą niszczyli ludzi, a nawet skazywali na wyroki śmierci. Tę samą metodę chcą przenieść do zwalczania Samoobrony, ale na szczęście mamy inne czasy. Nie da się na nas wykonywać wyroków śmierci np. za powiedzenie prawdy o złodziejach z trybuny sejmowej, czym złodzieje czują się pomówieni i lecą z pozwem do sądu. Takie sprawy można wykorzystać tylko medialnie przez niektóre dyspozycyjne redakcje. Ale, jak widać, społeczeństwo jest bardzo mądre nie daje się nabrać na propagandę próbującą tworzyć dla posłów Samoobrony wizerunek przestępców.
Samoobrona słynie z „ niekonwencjonalnych” zachowań: blokowania mównicy w Sejmie, blokad na polskich drogach, wysypywanie zboża na tory kolejowe. Czy nie możecie uprawiać polityki bardziej cywilizowanymi metodami?
Jesteśmy już członkiem Unii Europejskiej. Wymienił pan najbardziej niewinne formy protestu w krajach Unii i nazywa je Pan niecywilizowanymi? Czy nie widział pan protestów rolników francuskich? Gdyby polski rząd miał do czynienia np. z rolnikami francuskimi przekonałby się wtedy, jak wyglądają blokady nie takich dróg, jak polskie, tylko autostrad. We Francji np. w sytuacji protestu kilka tysięcy maszyn rolniczych blokuje autostradę, na autostrady wysypywane są dziesiątki ton płodów rolnych: kapusty, kalafiorów, pomidorów. Pod francuskie ministerstwo rolnictwa przyjeżdżają ciężarówki wysypując dziesiątki ton pomidorów i nikt w Europie nie mówi o tym, że te protesty są niecywilizowane. Proszę sobie przypomnieć milionowe demonstracje włoskich robotników w obronie kodeksu pracy albo robotników niemieckich protestujących przeciwko cięciom socjalnym i domagających się podwyżek płac. Nazywa pan grupki zmarzniętych rolników polskich blokujących drogi przez kilka godzin, pielęgniarki blokujące przejścia na ulicach Wrocławia jako niecywilizowane protesty. Niecywilizowane jest w sytuacji takich protestów zachowanie polskich władz. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało w Niemczech, we Włoszech czy we Francji, gdyby jakikolwiek rząd wydał rozkaz strzelania z broni gładkolufowej do protestujących rolników lub robotników. Przecież gdyby w tych krajach rząd zachowywał się tak w stosunku do protestujących rolników lub robotników, to wywołałby rewolucję i pewnie ze swoich gabinetów wywieziony byłby na taczkach.
Także jeśli chodzi o blokowanie trybuny sejmowej to cóż tu jest niecywilizowanego? Marszałek Marek Borowski chciał zamknąć usta posłom Samoobrony. Myślał, że Sejm to jest salon w jego mieszkaniu i myślał pewnie, że jeśli on nie pozwoli mówić, to wszyscy powinni siedzieć cicho. Do blokady sejmowej trybuny byliśmy zmuszeni przez pełniącego wtedy funkcje marszałka Marka Borowskiego. Musieliśmy pokazać, że nie pozwolimy sobie zamknąć ust – obiecaliśmy wyborcom, że w Sejmie będziemy mówili prawdę i musieliśmy sobie wywalczyć możliwości do tego mówienia. Kiedy Sejmem kierował Marek Borowski niespełna przez dwa lata regulamin Sejmu zmieniany był kilkanaście razy i zawsze po to, aby utrudnić posłom Samoobrony wypełnianie mandatu. Musieliśmy się przed taką dyskryminacją bronić i poszukiwać metod tej obrony. W takiej sytuacji nazywanie niecywilizowanym działaniem blokowanie trybuny czy wnoszenie transparentu na sejmową salę jest wielką przesadą. Takie metody działania najbardziej krytykują i najbardziej są oburzeni najwięksi polscy złodzieje – rozgrabili Polskę, a teraz zrobili się najbardziej delikatnymi ludźmi i największymi moralistami i estetami.
Jakie jest Pana stanowisko w sprawie polskiego uczestnictwa w operacji wojskowej w Iraku?
Jestem zdecydowanie przeciwny. Pan powiedział "operacji wojskowej", ja to nazywam jednoznacznie - okupacją Iraku. Nie jest to nasza wojna. Polacy w niej uczestniczą w obronie interesów, i trzeba też jasno powiedzieć, brudnych interesów amerykańskich. Za wysłanie naszych wojsk do Iraku, przy jednoczesnym złamaniu polskiej Konstytucji, odpowiada przede wszystkim jaśnie nam panujący Aleksander Kwaśniewski. Ja od samego początku byłem przeciwny udziałowi w tej wojnie i w ogóle rozpętaniu wojny, i okupacji Iraku przez Amerykanów. Robiłem wszystko, żeby do tego nie doszło. Przedstawiłem swoje inicjatywy pokojowe, które polegały na tym, że rozwiązaniem problemu irackiego i obaleniem reżimu dyktatora Saddama Husajna powinna zająć się ONZ. Wtedy pod niebieską flagą ONZ udział polskich żołnierzy w Iraku miałby inną wymowę zarówno polityczną, jak i moralną. Obecnie jest to udział Polaków w zwykłej okupacji obcego państwa i temu zdecydowanie się sprzeciwiam. Podczas debaty sejmowej nad expose premiera Marka Belki 14 maja powiedziałem jednoznacznie, że jeśli po przyspieszonych wyborach społeczeństwo da szansę sprawowania władzy przez Samoobronę, to polscy żołnierze zostaną z Iraku wycofani w ciągu dwóch miesięcy od dnia przejęcia władzy.
Dziękuję za rozmowę.