Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

DYPLOMACJA

Niecierpliwy pesymista
Przebywałem niedawno w Gdańsku. Grupa bystrych, dalekowzrocznych kapitalistów brytyjskich zdecydowała się tam zbudować nowy terminal kontenerowy - mówi Charles Crawford, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce.
Ambasador Charles Crawford

CHARLES CRAWFORD 

 

Ambasador Zjednoczonego Królestwa w Polsce

 

 

Henryk Suchar: Obejmując placówkę w Warszawie musiał Pan w imieniu rządu Jej Królewskiej Mości postawić przed sobą precyzyjnie sformułowane zadania?

CHARLES CRAWFORD: W pracy będę się kierować jasnymi priorytetami, związanymi m.in. z wejściem Polski do Unii Europejskiej, co nastąpi pierwszego maja tego roku. Londyn i Warszawa zastanawiają się nad tym, czym jest i jaka ma być Europa? W naszych dyskusjach o wymiarze europejskim omawiamy mnóstwo szczegółowych, praktycznych spraw. Na porządku dnia są kwestie zbliżającej się Konferencji Międzyrządowej, polityki wschodniej UE, rurociągów surowcowych prowadzących z Polski do Europy Zachodniej. Wielka Brytania i Polska zajmują się także sytuacją w Iranie, Syrii, i na całym Bliskim Wschodzie. Pokrótce tak scharakteryzowałbym zagadnienia mieszczące się w polu wzajemnego zainteresowania.

Jak dalekie zmiany zajdą w Unii Europejskiej po rozszerzeniu?

Unia Europejska będzie taka, jak była tyle, że dojdzie do niej paru nowych gości. Dopiero z biegiem czasu na pewno zmieni się natura naszej organizacji. UE modyfikować będzie swe podejście i politykę wobec m.in. spraw energetyki. Nowy element to polskie ropociągi i gazociągi, stające się częścią nowej, większej infrastruktury. Reasumując – za trzy lata, pod koniec swej misji pragnąłbym z radością skonstatować, że w brytyjsko - polskich relacjach jest co najmniej tak dobrze, jak w tej chwili. Stosunki te są świetne, bez względu na to, kto sprawuje władzę w Londynie. I przed, i po wyborach parlamentarnych, są one zawsze takie same. Współpracujemy ściśle m.in. w dziedzinie zwalczania terroryzmu, upewniamy się, że nie zostaniemy narażeni na zagrożenia terrorystyczne. Wiadomo również, że Unia Europejska, każdy jej członek z osobna, cieszy się dobrymi kontaktami z Rosją. Są one stabilne. Warto o tę wartość dbać. Myślimy zarazem i o tym, by Ukraina oraz Białoruś przesunęły się bardziej w kierunku europejskim. W tej materii wiele jeszcze pozostaje do zrobienia.

Powiększona Europa stanie przed kluczowymi wyzwaniami gospodarczymi. Jak im podołać?

Europa musi się w pierwszej kolejności zmierzyć z problemem konkurencyjności wobec potęgi Stanów Zjednoczonych. Aktualnie przegrywa. Jeśli Ameryka rozwijać się będzie w tempie czterech procent przez następne pięć lat, to proszę sobie wyobrazić konsekwencje w sytuacji, gdy gospodarka Europy corocznie wzrastać będzie zaledwie o dwa procent. W skali jednego pięciolecia, różnica w wielkości produktu krajowego brutto (PKB) między Europą a USA powiększy się z dzisiejszych 500 miliardów dolarów do biliona ośmiuset miliardów USD. I wszystko to nastąpi w przeciągu zaledwie dwustu tygodni. Znaczy to, że przepaść między nami będzie się tylko systematycznie pogłębiać. Wiążemy zatem spore nadzieje z nowymi, wstępującymi do UE krajami. Są one po prostu elastyczniejsze. Spowodować mogą zatem poprawę konkurencyjności całej Unii. To olbrzymi kapitał, jaki są w stanie wnieść. Rząd brytyjski nadaje dużą rangę kwestii globalizacji, a więc automatycznie chce się przyczyniać do wzrostu konkurencyjności, bez której ciężko będzie o nawiązanie równorzędnej walki. Nie chcemy zmarnować osiągnięć gospodarczych ostatnich lat.

Toteż, gdybym miał wskazać na cele swojej pracy w Warszawie, powiedziałbym, że są one krótko- i długoterminowe. W dłuższej perspektywie chodzi mi o wspólne z Polską zbudowanie takiej architektury europejskiej, która zdolna będzie do stawienia czoła kolosalnemu wyzwaniu globalizacji.    

Polska marzy o bodźcu modernizacyjnym związanym z wejściem do UE. Jak Pan ocenia te oczekiwania?

Przebywałem niedawno w Gdańsku. Grupa bystrych, dalekowzrocznych kapitalistów brytyjskich zdecydowała się tam zbudować nowy terminal kontenerowy. Jak pamiętamy, w czasach komunizmu opracowywano tzw. plany pięcioletnie. Wypadały one tak sobie. A tu mamy do czynienia z dopiętym planem trzydziestoletnim. Północna Polska ma już przystanie kontenerowe, tyle że funkcjonujące na pół gwizdka. Dlatego rodzi się pytanie: czemu mamy budować nową przystań? A no, dlatego, ze ten nowy port przyjmować będzie duże jednostki. Stare porty nie są w stanie obsłużyć takich statków. To tak jak rzucenie kamienia do wody. Powstają rozchodzące się fale, oddziałujące na cały akwen, czyli na całą polską gospodarkę. Popatrzmy teraz na to z perspektywy trzydziestoletniej. Port ten znajdzie się na początkowym odcinku wielkiej trasy biegnącej z Gdańska do Stambułu w Turcji. Kierowcy jadący tą drogą, nawet nie będą się domyślać, że to nowy terminal kontenerowy w Gdańsku przyczynił się do wytyczenia tej magistrali. To właśnie jest zajęcie ambasadorów. Ale pewnie sam to się już tej autostrady nie doczekam. Wiek. Używając terminologii futbolowej, chodzi mi o to, aby Polska przeskoczyła z drugiej ligi do ligi mistrzów. Jeśli drużyna znajduje się w drugiej lidze, to niełatwo sobie wyobrazić, że kiedykolwiek przejdzie do ligi mistrzów.

Na spełnienie marzeń trzeba jednak mocno pracować.

Wielka Brytania postanowiła otworzyć swój rynek pracy dla Polaków właściwie bez ograniczeń. Co kieruje rządem?

Dodam, że Wielka Brytania jest jedynym, dużym państwem unijnym, przyjmującym bez zastrzeżeń pracowników z Polski, począwszy od pierwszego maja 2004 roku. Bo przewidujemy, że warto. Wiemy, że wniosą oni nowe impulsy. Cieszę się, że stwarzamy Polakom sprzyjające warunki. Ale na pewno nie zgodzimy się na to, by przyjezdni otrzymywali pieniądze za zwyczajne próżnowanie. Co to – to nie. Nie będzie tak, że wkrótce po pojawieniu się na terenie Zjednoczonego Królestwa podróżny taki otrzyma korzystne świadczenia socjalne. Z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Nie możemy dopuścić do krachu naszej liberalnej polityki wobec Polaków. Bo co wtedy? Inne kraje, rozważające liberalizację przepisów wobec Polaków, nie dadzą się już nabrać. Ważne, by się udało. Niechaj i inni przekonają się, że Europa zyskuje coś poprzez tworzenie elastycznego rynku pracy. Dla nas jest to zagadnienie strategiczne.

Myśli Pan, że i my zyskamy na współpracy z Unią? Że szerokim strumieniem napłyną tu zachodnie inwestycje?

Nie ukrywam, że marzy mi się o wiele więcej brytyjskich inwestycji w Polsce. Terminal kontenerowy w Gdańsku to już duże osiągnięcie. Ale w ambasadzie spotykam się z wieloma przedsiębiorcami zdenerwowanymi tym, że w Polsce jest za dużo zamieszania, niejasności, kłopotów, że lepiej pojechać z pieniędzmi gdzie indziej. Codziennie do dziennika "Financial Times" dołączany jest suplement o możliwościach biznesowych na świecie, o potencjale tkwiącym w tym czy innym państwie. Tylko jak ten potencjał właściwie spożytkować? Czemu idzie on tu, a nie tam? Kraje muszą rywalizować o pieniądze inwestorów, pilnować, by nie było za dużo korupcji, skomplikowanych procedur, by nie była zagrożona stabilizacja.

Ludzie są nadzwyczaj czuli na punkcie sygnałów rynkowych. Sygnały wychodzące z Polski złe nie są, ale nie są też fantastyczne. Niektórzy biznesmeni narzekają, że zdarzają się tu historie, jakie nie powinny się zdarzać. Codziennie tylko za pośrednictwem londyńskiego City, dzielnicy banków, przepływa w tę i z powrotem ok. 200 miliardów dolarów na cele inwestycyjne. Pytanie: ile może Polska z tego mieć? Wizyta burmistrza Londynu ma na celu zidentyfikowanie i pomoc w przezwyciężeniu trudności, przeszkadzających w podejmowaniu inwestycji.

Jakie to trudności?

Korupcja, na pewno. Z jej przejawami również stykałem się, będąc na poprzednich placówkach. Jeśli rynek jest przeregulowany, przeładowany przepisami, to tworzymy żyzną glebę do rozkwitu korupcji. W mętnej wodzie gorzej widać, ludzie narażeni są na pokusy. Trzeba przyspieszyć, by uprościć, rozjaśnić procedury. Oto jedno z gotowych rozwiązań - "one stop shop". Wszystko załatwiamy w jednym miejscu. Przykład osobisty. Mam mieszkanie w dzielnicy Westminster. Dwadzieścia lat temu, trzeba tam było osobnych zezwoleń na dosłownie wszystko. Na parkowanie samochodu, na to, na tamto. I po każdy papierek petent chodził do innego urzędu. Teraz starcza jedna wizyta w jednym urzędzie, posiadającym wykwalifikowanych pracowników i komputery. Raz, dwa, trzy, i cała filozofia.

Na początek, jeśli chodzi o inwestycje zagraniczne, w Polsce można by ustanowić instytucję, od "a do z" rozstrzygającą kwestie merytoryczne. By interesant nie krążył od Annasza do Kajfasza. W odróżnieniu od Wielkiej Brytanii i USA, w Europie trzeba aż dwóch - trzech miesięcy, by uruchomić prywatny interes. U nas dość dwóch - trzech dni, i stu funtów. Dlatego do Anglii przyjeżdżają tysiące Francuzów, pragnących wywinąć się od biurokratycznej udręki we własnej ojczyźnie. Od formalności, wypełniania stosów formularzy, od niepotrzebnej straty czasu. Powolność, korupcja, brak wizji sprawiają, że wszystko staje się śliskie. A przecież istotą rzeczy jest poprawa konkurencyjności. Bez wyzwolenia talentów i energii narodu, kuleć będzie realizacja założonych celów, opóźniać się będzie rozwój. Można powiedzieć tak - na wszystko przyjdzie czas. Dobrze. Ale można też sprawić, by rzeczy działy się szybciej. Jestem niecierpliwym optymistą. Chcę więcej. I szybciej.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Czy etyka jest rodzaju żeńskiego?
Płeć kulturowa to coś więcej niż tylko przekonanie, że kobietom i mężczyznom przysługują „z natury rzeczy” jakieś cechy, role i ograniczenia - pisze profesor Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pochwała jako wyrzut
Kiedy ktoś ma do nas jakąś pretensję, to zmusza nas co najmniej do przemyślenia, czy aby postępujemy słusznie, czy go nie zawiedliśmy, czy jesteśmy godni zaufania - pisze Mirosław Karwat. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Przeciw lobbingowi
Sposób i kryteria doboru ekspertów to odrębne zagadnienie, ale jawność działania lobbystów może akurat ułatwić sprawdzenie czy na przykład nie doszło do konfliktu interesów - mówi poseł Marek Zagórski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Niemądre rozbicie
Zamierzam tworzyć partię Centrum w sposób racjonalny. Najpierw określiliśmy ramy ideowe. Od początku tego roku byłem w 13 województwach i wszędzie tam zostali powołani pełnomocnicy partii Centrum - mówi senator Zbigniew Religa. całość...
BRANŻA KOSMETYCZNA
Dezodoranty dla bogaczy
Ogólnie można powiedzieć, że tym większa siła lobbingu, im większy kapitał za nim stoi. Ale nie wolno zapominać o sile zdrowych argumentów - mówi Grażyna Paturalska. całość...
BRANŻA KOSMETYCZNA
Podatek akcyzowy
Kiedy akcyza zostanie, to szara strefa wzrośnie, czyli spadną wpływy z VAT-u, a one są znacznie wyższe niż z akcyzy. Złotówka akcyzy generuje ok. 2,50 zł VAT-u. Spadną wpływy z podatku CIT, PIT, wpływy do ZUS - mówi Henryk Orfinger. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Syndrom U-boota
W gospodarce miernikiem pozytywnej oceny warunków do prowadzenia działalności jest wzrost poziomu inwestycji, świadczący o zaufaniu w dłuższej perspektywie przedsiębiorców do władzy i jej poczynań - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Ale heca
Mocarzem może zostać nawet ten, który mocarzem nie jest, ale potrafi przekonywać, wyjaśniać, nakreślać, integrować, konsolidować itp., itd. i na dodatek być elastycznym - pisze Andrzej Will. całość...
DYPLOMACJA
Niecierpliwy pesymista
Przebywałem niedawno w Gdańsku. Grupa bystrych, dalekowzrocznych kapitalistów brytyjskich zdecydowała się tam zbudować nowy terminal kontenerowy - mówi Charles Crawford, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce. całość...
ZAPROSZENIA
DECYDENT patronował
DECYDENT był zapraszany do patronatów medialnych i na liczne imprezy. Oto wdarzenia, które redakcja wspierała swoim autorytetm. całość...
RECENZJA
Uczta zgniłych jabłek
Recenzja książki "Korupcja i rządy" napisana przez studentkę Martę Kowalską. Poniżej druga recenzja tej samej publikacji. całość...
RECENZJA
"Korupcja i rządy"
A to recenzja książki Susan Rose-Ackerman napisana przez Rafała Jaźwińskiego, również studenta, ale szkoły w Pułtusku. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.