Możemy odgrywać kluczową rolę w polityce wschodniej Unii, tym bardziej, że w projekcie Traktatu Konstytucyjnego przewiduje się szczególne traktowanie państw sąsiadujących mówi Edmund Wittbrodt.
{ADDONS}
EDMUND WITTBRODT
senator Bloku Senat 2001
Komisja Spraw Zagranicznych
i Integracji Europejskiej
Damian A. Zaczek: Panie Senatorze, co Pana niepokoi na kilkadziesiąt dni przed przyjęciem Polski do UE?
EDMUND WITTBRODT: Czasu pozostało rzeczywiście niewiele, a sporo naszych zobowiązań negocjacyjnych nie zostało jeszcze do końca zrealizowanych. Dotyczy to przede wszystkim rolnictwa, w tym systemu IACS. Ponadto, rząd powinien skierować do Sejmu ponad 20 ustaw, aby dostosować nasz system prawny do standardów unijnych, w tym - co najgorsze - brakuje bardzo ważnej ustawy o zamówieniach publicznych. Bez niej nie możemy rozpocząć przetargów i ruszyć z realizacją projektów finansowanych z funduszu strukturalnego, a przecież od początku mieliśmy obawy, czy zdołamy w pełni skorzystać z przewidzianych dla nas środków. Mam sygnały, że nie wszystkie samorządy terytorialne są dobrze przygotowane do korzystania z możliwości, jakie da nam członkostwo w Unii Europejskiej. Polacy mają już znacznie większą wiedzę o Unii Europejskiej, ale o naszym funkcjonowaniu decydować mogą nawet przyzwyczajenia i nawyki, a tu potrzebne są zmiany mentalnościowe. To wymaga jednak czasu. Młodzieży będzie łatwiej niż dorosłym.
W społeczeństwie panuje nastrój wyczekiwania na coś lepszego po 1 maja. Czy rząd dobrze informuje o naszej przyszłości w zjednoczonej Europie?
To “coś lepszego” nie nastąpi od razu, z dniem naszego wejścia do Unii Europejskiej. Zasadnicze zmiany odczujemy dopiero po paru latach, ale nie możemy na nie tylko czekać, bo samo nic się nie stanie. Stając się członkiem Unii Europejskiej otrzymujemy szansę, a od nas samych zależy, jak ją wykorzystamy. Doświadczenia państw przystępujących wcześniej były różne, wystarczy przypomnieć Irlandię i Grecję. Niestety rząd słabo informuje o naszej przyszłości w zjednoczonej Europie. Pochłonięty jest własnymi problemami. Trzeba jednak przyznać, że integracja z Unią Europejską, to sprawa nie tylko rządu i koalicji rządzącej, ale całego społeczeństwa. Obowiązkiem nas wszystkich jest dobre przygotowanie społeczeństwa do funkcjonowania we Wspólnocie. To zadanie nie tylko dla oświaty i szkolnictwa wyższego, ale także dla organizacji pozarządowych.
Czy nie obawia się Pan, że Polacy nie będą wiedzieli, kogo mają wybrać do PE w czerwcu br.? Czy dwuznaczne moralnie kandydatury, które już dziś się pojawiły, mają szansę na wygraną?
Wybór dobrych przedstawicieli do wszystkich instytucji Unii Europejskiej, w tym Parlamentu Europejskiego, jest niezwykle ważny, szczególnie na początku naszego członkostwa. Pierwsi nasi przedstawiciele mogą zadecydować o opinii o nas na wiele kolejnych lat. Będzie to zależało od ich mądrości, aktywności i umiejętności przekonywania za pomocą rozsądnych argumentów. Musi to być przede wszystkim wybór merytoryczny, a nie związany tylko z “zasługami” partyjnymi lub “emeryturą” polityczną. Czy społeczeństwo będzie wiedziało, kogo wybrać? Obawiam się, że nie za bardzo. Listy będą w większości partyjne, a znacznie trudniej będzie wybrać kandydujących z list obywatelskich. Bardzo wiele zależeć więc będzie od polityków, którzy decydować będą o nazwiskach umieszczanych na listach wyborczych. W moim pełnym przekonaniu nie mogą to być osoby budzące jakiekolwiek zastrzeżenia etyczne i moralne.
Jaką rolę w Unii powinna odegrać Polska? Łącznika z USA? Pomostu z Rosją? Ukrainą? Jakie powinny być priorytety naszej polityki międzynarodowej?
Polska może odgrywać znaczącą rolę w Unii Europejskiej. Będziemy mieli istotne wpływy na podejmowane decyzje, bo należymy do szóstki największych państw Wspólnoty. Mamy też ogromne atuty, wynikające z naszego doświadczenia historycznego. Możemy odgrywać kluczową rolę w polityce wschodniej Unii, tym bardziej, że w projekcie Traktatu Konstytucyjnego przewiduje się szczególne traktowanie państw sąsiadujących. Dotyczy to Ukrainy i Rosji, a być może w dalszej przyszłości także Białorusi. W Unii Europejskiej ma też miejsce “ściślejsza” współpraca w makroregionach. Jesteśmy aktywni w regionie państw Morza Bałtyckiego, należącego do najdynamiczniej rozwijających się w Europie. Mamy też dobre relacje z USA, co możemy wykorzystać. To kraj, który jest niekwestionowanym liderem w nauce i technologii. Kluczem jest jednak przede wszystkim ułożenie dobrych relacji z Niemcami i Francją - na zasadach partnerskich.
Dziękuję za rozmowę.