Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

FAŁSZOWANIE HISTORII

Jak to się robi nad Wisłą
Wkład w fałszowanie w Polsce historii opanowania Chambois ma wiele środowisk, które nigdy o nic nie zapytały walczących tam Amerykanów, za to garnęły się do działalności wydawniczej. Nie wszystko da się przypisać PRL-owi i jego patologiom. Nowa demokratyczna Polska wnosi nowe elementy w fałszowanie historii zdobycia Chambois - pisze Grzegorz Czwartosz.
Grzegorz Czwartosz

 

GRZEGORZ CZWARTOSZ

 

Jaka jest w Polsce świadomość przedstawionego w poprzednim odcinku historycznego elementarza związanego z amerykańskimi partnerami Polaków w Chambois? W roku 2003 pisze oto (na szczęście jeszcze nieoficjalnie) krajowy historyk: „90. DP przed dwoma tygodniami wylądowała w Normandii i nie była jeszcze »ostrzelana«, stąd też i natarcie wykonane na Chambois było niepewne... [...]”. Jest to próba ogłoszenia w Polsce kolejnej, i nowej, nieprawdziwej informacji, iż amerykańska 90. dywizja rzekomo nie miała żadnego doświadczenia w walce, bo jakoby wylądowała w Normandii 5 sierpnia 1944 r. - zaledwie na dwa tygodnie przed pierwszymi walkami o Chambois. W rzeczywistości to dywizja gen. Stanisława Maczka zeszła na ląd w Normandii w 54 dni po jej amerykańskich partnerach z Chambois - między 29 lipca a 4 sierpnia 1944 r.

Jest ze strony polskiej rzeczą w najwyższym stopniu niestosowną pisanie o braku doświadczenia bojowego 90. DP. W dniu, w którym polska 1. Dywizja Pancerna weszła do jakiejkolwiek akcji amerykańska 90. DP zdążyła mieć w Normandii straty w wysokości 460 oficerów i 7503 żołnierzy niższych rang (dane z końca lipca 1944 r.). Są to straty mierzone według ośmiu przyjętych przez siły zbrojne kategorii. Polska 1. DPanc nie miała tak wysokich łącznych strat nawet w dniu zakończenia II wojny (304 oficerów i 4855 żołnierzy niższych rang). Zanim polscy pancerniacy ujrzeli z kanału La Manche brzeg Francji 90. DP zdążyła wziąć udział w walkach nad rzeką Merderet (razem z siłami spadochronowo-szybowcowymi US Army), w bitwie o Chef du Pont, w walkach o silnie ufortyfikowane rejony Beau Coudray i Foret de Mont Castre oraz wziąć udział w zdobywaniu Mayenne i Le Mans - by wymienić tylko najważniejsze i najkrwawsze miejsca walk 90. dywizji.

 

Fałszowanie w Polsce historii amerykańskiej 90. DP ma miejsce w sytuacji, gdy o otwarciu drugiego frontu w Europie można przeczytać, albo dowiedzieć się osobiście, niemal wszystkiego. Jest to wszak batalia klasyfikowana jako jedna z 20 w historii ludzkości, jakie uratowały wartości zachodniej cywilizacji. Tymczasem polscy autorzy, także ci z Londynu, mający lepszy dostęp do literatury przedmiotu, nawet nie potrafią poprawnie nazwać jednostek amerykańskich walczących u boku Polaków w Chambois. Padają więc na kartach starych i najnowszych polskich publikacji nazwy nieistniejących jednostek amerykańskich rzekomo partnerujących Polakom - takich, jak „385. batalion”, „395. batalion” lub „395. Pułk Piechoty”. To też pokazuje ignorancję, brak warsztatu pracy historyka i polską arogancję wobec Amerykanów, którzy na kartach swoich publikacji starają się zachować poprawność pisowni polskich nazwisk i jednostek.

 

ABSTRAKCJA LICZB

 

Jest swoistą polską aberracją fakt, iż do historii kotła Falaise wprowadza się elementy rywalizacji z innymi aliantami. Nie odnajdziemy takiego zjawiska w Kanadzie lub Stanach Zjednoczonych. Irracjonalnej rywalizacji na prędkość marszu (jak z Kanadyjczykami) lub na statystykę (jak z amerykańską 90. DP) niekompetentni polscy autorzy nie są w stanie wygrać. Kanadyjczycy w kotle Falaise zajechali dalej na wschód niż Polacy, zaś 90. DP wzięła do niewoli znacznie więcej jeńców i zniszczyła dużo więcej niemieckiego sprzętu niż polska 1. DPanc i to w krótszym czasie. Tylko o czym to ma świadczyć?

 

O niczym - najwyżej o zbiegach okoliczności. Olbrzymia liczba ponad 12 tys. jeńców (bez uwzględnienia 1 tys. przekazanego przez Polaków) pojmanych w kotle Falaise przez 90. DP w ciągu zaledwie czterech dni (18-21 sierpnia 1944 r.) nie świadczy bynajmniej o wybitnych talentach jej kadry dowódczej lub o nadzwyczajnej dzielności jej żołnierzy. Dywizja po prostu znalazła się w dobrym miejscu i czasie, reszcie zaś dopomogły zbiegi okoliczności. Jeden jedyny sierż. Rodney Cloutman pojmał 1841 jeńców. Samotny sierżant-szczęściarz przeżył to spotkanie tylko dlatego, iż nie zetknął się z Waffen SS, ale z Wehrmachtem pragnącym już tylko świętego spokoju. Tu należy przypomnieć, iż według Franciszka Skibińskiego (patrz: „Decydent” nr 10/2003) Amerykanie wzięli pod Chambois tylko „kilkuset” jeńców.

 

Tak więc liczba tylko 5,7 tys. jeńców pojmanych w kotle Falaise przez Polaków w ciągu aż 14 dni nie świadczy o nieudacznictwie Polaków na tle Amerykanów. Nieprzyzwoitość licytowania się na prędkość marszu w terenie lub na efekty walk w sierpniu 1944 r. widać po tym, iż polska 1. DPanc i amerykańska 90. DP poniosły w tym czasie prawie tak samo ciężkie straty - Polacy 1441 ludzi, zaś Amerykanie 1559 (zabitych, rannych i zaginionych). Już choćby z tego powodu polskich i amerykańskich kombatantów spod Chambois powinno łączyć najwspanialsze męskie braterstwo broni bez żadnego cienia górnolotności w tym sformułowaniu. Tak jednak nie jest. Łączy ich zawstydzający konflikt żyjący własnym podskórnym życiem.

 

Mogłoby się zdawać, iż nowa demokratyczna Polska wzniesie poziom pisania o Chambois na pułap nieosiągalny w PRL. Stało się wręcz odwrotnie. Aroganckie, pełne mitów i megalomanii, antyamerykańskie „czarne public relations” uprawiane obecnie na świecie przez sekretarza londyńskiego koła 10. Pułku Strzelców Konnych 1. DPanc nie tylko kompromituje Polskę, ale też nie wydaje się być dobrym sposobem na wyjście z amerykańsko-polskiego konfliktu. Wszelkie rekordy biją już dwie publikacje z 2003 r. zawierające nie tylko dotychczasowy katalog polskich kłamstw na temat wydarzeń w Chambois, ale także błędy ortograficzne. Gdzie leżą granice historyczno-wydawniczej amatorszczyzny i co jeszcze zostanie w Polsce zmyślone dla deprecjonowania Amerykanów i Kanadyjczyków spod Chambois?

 

CZAS NA FINAŁ

 

Skąd nagle w Polsce po 59 latach wracają demony II wojny światowej na Zachodzie? Cała ta niemiła historia wprawdzie podskórnie trwa przez dziesięciolecia, jednak jej nowa odsłona nastąpiła w roku 2000. Oto w roku tym ukazuje się w Polsce krajowy przekład książki prof. Stephena E. Ambrose’a pt. „Citizen Soldiers” (wyd. pol. pt. „Obywatele w mundurach”). Jest tam przedruk fragmentu rozmowy (zaczerpnięty ze wspomnianej książki „War from the Ground Up” Johna Colby’ego), jaka odbyła się w Chambois między kpt. Laughlinem E. Watersem z amerykańskiej 90. Dywizji Piechoty, a polską eskortą jeńców, która według wcześniejszych polsko-amerykańskich ustaleń miała przyprowadzić Watersowi 1,5-2 tys. jeńców, przyprowadziła zaś tylko 200 i oświadczyła, że reszta jeńców została rozstrzelana. Niezwykłe – nikt się w Polsce nie zdziwił, nikt się nie oburzył, nikt nie zgłosił do tego – jak na polską mentalność – szokującego faktu żadnych pytań. Krajową opinię publiczną zatkało i zapadła zasłona według zasady „ciszej nad tym grobem”, co w tym przypadku dalekie jest od przenośni.

 

Owej rozmowy w Chambois polscy kombatanci 1. DPanc publicznie się wypierają zarzucając kłamstwo i zachodnim historykom, i polskim dziennikarzom. Tymczasem autentyczność tej rozmowy bez trudu potwierdza się nawet dziś stosując do tego normalny warsztat pracy historyka i/lub dziennikarza. Jako wieloletni badacz historii opanowania Chambois i nieformalny szef dużego międzynarodowego zespołu weryfikującego wszystkie wątki polsko-amerykańskiego konfliktu o zdobycie tego miasteczka sam zresztą to zbadałem. Rozmowa odbyła się w posiadłości wspomnianych państwa Buquet i w obecności wielu świadków, w tym znającej język angielski Denise Buquet. Czy się to nam podoba, czy też nie, co najmniej jeden opublikowany amerykański opis polskich egzekucji na jeńcach w Chambois to na świecie fakt publiczny i nie ma od niego ucieczki.

 

Nie istnieje jednak żaden polski „problem Chambois”. Istnieje natomiast olbrzymi problem niewiedzy polskiej opinii publicznej na temat realiów kampanii normandzkiej, na którą to kwestię nakłada się problem wprost gigantyczny – patologicznej kreacji polskiego wojska, jako jedynych w historii ludzkości sił zbrojnych nieskalanych brakiem odwagi i czynem przestępnym. Na to zaś nakłada się nasza polska niezdolność do przyswajania jakiejkolwiek najdrobniejszej, a niekorzystnej, historycznej informacji na nasz temat. Jeśli dodać do tego postrzeganie II wojny na Zachodzie przez pryzmat kina akcji, owego „Złota dla zuchwałych”, i dopiero raczkujący w Polsce książkowy rynek przekładów solidnej literatury na temat II wojny na Zachodzie – każda inna od tych stereotypów informacja będzie szokująca i niewiarygodna. Dla Polaków II wojna na Zachodzie to taka nie najgorsza przygodowa wojenka, która już prawie może się podobać. Jedzenia, picia i dobrego sprzętu wojskowego tam pod dostatkiem, mundury estetyczne, ludzie względnie kulturalni i tylko pogoda czasami burzy dobry nastrój lub zamierzenia planistów wojskowych. Takich wojen jednak nie ma, tak jak nie ma wojen, z których wychodzi się z czystymi rękami, bez względu na to, czy walczy się po „złej”, czy też po „dobrej” stronie.

 

(c.d.n.)

Grzegorz Czwartosz

 

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Etyka na szczycie
„Posługiwanie się pojęciem ‘etyka’ określającym zasady moralne zakłada, że wszyscy jesteśmy związani wspólnym rozumieniem co przez to pojęcie pojmujemy" - uważa Jayantha Dhanapale. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Prawo o prawie
Zgłosiłam pomysł, aby uchwalić ustawę o tworzeniu prawa, która ujęłaby w stabilne ramy procedurę tworzenia prawa. Wcześniej takie pomysły były negowane przez różne środowiska - mówi Teresa Liszcz. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Daję pomysł
Jako wieloletni prokurator muszę stanowczo stwierdzić, że żenujące jest zastępowanie organów ścigania przez dziennikarzy, właśnie takich organów, jak policja, służby specjalne czy prokuratura - mówi Zbigniew Wassermann. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Banalność komplementu
Komplement może być wypowiedziany niemal bez udziału mózgu nadawcy; stanowi raczej transmisję wzorów społecznych niż wyraz osobistej inwencji i inicjatywy - pisze Mirosław Karwat. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Maria Curie i Albert Einstein
Dlaczego Maria Curie-Skłodowska nie przyjechała do Sztokholmu po odbiór Nagrody Nobla? - zagadkę po latach opisuje Zygmunt Broniarek. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
W Nowym Roku
Jesteśmy dopiero na progu wejścia do Unii, a już pokazaliśmy, czym dla nas, Polaków, jest solidarność, równoprawność i prawdziwe partnerstwo - pisze Andrzej Will. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Grizli i łososie
Lobbysta to człowiek, który poprzez swoje umiejscowienie w systemie legislacyjnym lub decyzyjnym władzy, jest źródłem informacji na temat merytorycznej strony opracowywanego prawa - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
DYPLOMACJA
Wspólne interesy
Polska niechaj uprzejmie przypomina o pozycji, znaczeniu, intencjach Ukrainy. To przecież polski papież podkreślał jedność cywilizacyjną kontynentu - mówi ambasador Ihor Charczenko. całość...
DYPLOMACJA
Składnik tradycji
Kraj mój położony jest na skrzyżowaniu dróg cywilizacyjnych, handlowych, energetycznych, tu też zbiegają się tzw. korytarze energetyczne dla transportu gazu i ropy - mówi ambasador Candan Azer. całość...
PR A MEDIA
Będzie lepiej
W warszawskim hotelu Sheraton odbyła się II. Ogólnopolska Konferencja PUBLICON – Biznes, Media, PR. Zaprezentowano wyniki badania pt. „PR w oczach polskich menedżerów – diagnoza stanu obecnego i prognozy na przyszłość”. całość...
APEL EMERYTÓW
Fundacja "Kombatant"
W imieniu warszawskiego środowiska członków Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, Zarząd Fundacji zwraca się o dobrowolne wpłaty pieniężne na rzecz podopiecznych Fundacji Pomocy i Promocji KOMBATANT. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.