|
|
PRZED WYBORAMI
Mity a rzeczywistość
Pracowałem na wsi i tam od najmłodszych lat uczyłem się odpowiedzialności. Ziemia nie znosi lekkiego traktowania, lekceważenia, pychy. Jeśli w porę nie zasiejesz, to i nie zbierzesz. I nie ma przeproś. A do tego pracę na ziemi trzeba dobrze zaplanować tak, aby plony były dobre i żeby roboty w terminie wykonać. Tam właśnie, na wsi, jest naturalna szkoła odpowiedzialności, a jej brak momentalnie odbija się na rolniku, namacalnie i dotkliwie. A co cechuje rządy przez te szesnaście lat? Brak elementarnych zasad odpowiedzialności, brak generalnej strategii rozwoju kraju, beztroska w podejmowaniu decyzji o życiu i bytowaniu obywateli - mówi Andrzej Lepper.
 |
Andrzej Lepper |
|
ANDRZEJ LEPPER
przewodniczący Samoobrony , kandydat na prezydenta RP
Andrzej Will: Panie przewodniczący, od dłuższego czasu przyglądam się Pana działaniom i nieuchronnie rodzi się pytanie, po co to Panu? Ta szarpanina, polityczne utarczki, bezpardonowe ataki przeciwników i mediów, cały bogaty zestaw inwektyw - jak na jednego człowieka to zbyt duży ciężar. Co Panu przyświeca, że z uporem realizuje swoje założenia? ANDRZEJ LEPPER: Doświadczenie - jakiego nabyłem w pracy, można powiedzieć w takiej pracy od podstaw. Wiem, jak wygląda praca, ta najprostsza, a tym samym wiem, co myślą i co czują ludzie. Często zapomniani, zagubieni, pozostawieni sami sobie, wpędzeni w biedę - nie z własnej winy. Czy wie Pan, co to znaczy bezsilność, gdy widzi się swoje własne dziecko głodne i nie ma czym go nakarmić? Czy może Pan sobie wyobrazić ból, gdy umiera żona, bo w szpitalu nie ma leków, pieniędzy na leczenie? Jak się Pan czuje, gdy sądy wypuszczają bandziorów, a ścigają broniących swojego mienia, domu, życia? Tak więc, mojej pracy przyświeca walka o człowieka, takiego prostego, często nieporadnego, wpędzonego w wir krwiożerczego kapitalizmu. Bardzo dużo jeżdżę po Polsce, słucham ludzi, widzę, jakie spustoszenie zrobili i ciągle robią ci, których nazywam liberałami.
Czy SLD też Pan zalicza do liberałów?
Ależ oczywiście. A czymże SLD różni się od PO czy PiS-u? Niczym. No, może hasłami i wytartymi sloganami. W praktyce - niczym. Przecież to czysty paradoks – rządy niby lewicy, a decyzje bijące w podstawowe rzesze społeczeństwa! I to w te warstwy, które nie mogą się bronić. Dlaczego? Niepełnosprawni na wózkach przyjadą demonstrować pod Sejmem? Albo emeryci i renciści? Bije się tych, co to oddać nie mogą i już nie mają siły do walki. Pytał Pan, co mi przyświeca w tych utarczkach – taki właśnie stan naszego kraju, bezmyślność i bezwzględność sprawujących władzę, a często zwykłe chamstwo i głupota.
Nie za ostro Pan to ujął, Panie przewodniczący?
Nie, a wręcz przeciwnie - za delikatnie. Jak Pan wie, pracowałem na wsi i tam od najmłodszych lat uczyłem się odpowiedzialności. Ziemia nie znosi lekkiego traktowania, lekceważenia, pychy. Jeśli w porę nie zasiejesz, to i nie zbierzesz. I nie ma przeproś. A do tego pracę na ziemi trzeba dobrze zaplanować tak, aby plony były dobre i żeby roboty w terminie wykonać. Tam właśnie, na wsi, jest naturalna szkoła odpowiedzialności, a jej brak momentalnie odbija się na rolniku, namacalnie i dotkliwie. A co cechuje rządy przez te szesnaście lat? Brak elementarnych zasad odpowiedzialności, brak generalnej strategii rozwoju kraju, beztroska w podejmowaniu decyzji o życiu i bytowaniu obywateli. To właśnie liberałowie wszelakiej maści zapomnieli, kto jest dla kogo. Czy obywatel dla państwa czy państwo dla obywatela? Najwyższy czas przywrócić właściwe proporcje we wszystkich dziedzinach naszego życia. Dlatego założyłem Samoobronę i dlatego kandyduję na urząd prezydenta. Wiem, po co to robię i dla kogo robię i wiem jak ten stan totalnej zapaści zmienić.
Czyżby rewolucję Pan szykował?
Taką etykietkę mi przyszywają moi pseudosympatycy. Niektórzy wolą widzieć we mnie wroga niż partnera. Ze strachu gotowi wymyślić cokolwiek, aby tylko na chwilę odsunąć nieuchronną konieczności zdania sprawy ze sposobu, efektów - a głównie ze strat - sprawowanych rządów. Ale ten miecz Damoklesa wisi i trzeba będzie się rozliczyć nie tylko z pieniędzy, państwowych pieniędzy, ale przede wszystkim z decyzji będących zaprzeczeniem polskiej racji stanu. Zapewniam Pana i Szanownych Czytelników, że kiedy mówię o rewolucji, to oznacza ona rewolucję przy urnach wyborczych, która doprowadzi do zasadniczych zmian w rządzeniu krajem. Mówię, że to będzie rewolucja, bo wyborcy, społeczeństwo jednym postawieniem krzyżyka na kartce wyborczej odsuną od rządzenia tych wszystkich “wielkich” mądrali. Będzie to odsunięcie od władzy, urzędów i apanaży w ciągu jednego dnia kartką wyborczą, dlatego taką sytuację nazywam rewolucją. Będzie to rewolucja, która zapoczątkuje marsz do normalności.
Co Pan rozumie – przez marsz ku normalności? Czytał Pan program społeczno-gospodarczy Samoobrony?
Tak czytałem przed naszą rozmową.
To jest Pan, oprócz członków Samoobrony, jednym z nielicznych, którzy go przeczytali. Jak Pan na pewno zauważył składa się on z trzech przenikających się warstw - artykułów ustawy zasadniczej, czyli Konstytucji Rzeczypospolitej, w konfrontacji ze stanem faktycznym i naszymi propozycjami. Gołym okiem widać dysproporcje między zapisami konstytucji a życiem obywateli. Przepraszam, nie życiem zwykłych obywateli, a rządami i decyzjami, jakie mają wpływ właśnie na to życie. Przykładów nie trzeba przecież daleko szukać. Wystarczy otworzyć pierwszą z brzegu gazetę, aby dowiedzieć się, że awantura w służbie zdrowia wynika z tego, że pieniądze miały iść za pacjentem, a skończyło się na kontraktowaniu chorób. Paranoja. Rządy lewicowe wymyśliły ostatnio, tak dla dobra najuboższych, odpłatność za studia wyższe. Przecież jest to zaprzeczenie konstytucyjnej zasadzie równego dostępu do wykształcenia. A co się stało z pracownikami PGR-ów? Jedną decyzją pozbawiono nie tylko ludzi pracy, zwiększając bezrobocie na wsi, ale zaprzepaszczono możliwość rozwoju zorganizowanej produkcji rolnej. Nieprawdą jest przecież twierdzenie, że wszystkie PGR-y były złe. Złych był niewielki odsetek. Podjęto decyzję bez wizji przyszłości, bez troski o obywateli – dla samej zasady “zniszczyć wszystko co było”. A potem poszła lawina wyprzedaży zakładów przemysłowych, banków. I oczywiście otwarto drzwi dla kapitału zachodniego przy jednoczesnym dławieniu rodzimego, stosując wobec niego restrykcyjną politykę podatkową. Gdzie tu strategia, gdzie myśl przewodnia, jaki cel? Pomieszanie z poplątaniem. A gdy o tym mówię, gdy namawiam do rozwagi, do spokojnego, systemowego podejścia odsądza się mnie od czci i wiary. Bo moje myślenie o Polsce i Polakach nie przystaje do koncepcji liberałów “wszystko na sprzedaż”.
Nie możemy przecież zamknąć się przed światem, Europą.
Ale nikt nie mówi o zamykaniu się przed napływem obcego kapitału, nowymi technologiami, nowymi technikami wytwarzania, optymalnym zarządzaniem i tak dalej. Samoobrona jest otwarta na nowoczesność we wszystkich dziedzinach gospodarowania, wytwarzania dóbr i usług, ale jednocześnie twardo i bezkompromisowo dobijać się będziemy o interes Polski, o polską rację stanu, o dobro obywateli. Nie może być tak, aby polskie społeczeństwo ponosiło ciężary wynikające z ulg podatkowych, jakie mają np. supermarkety. Przecież ktoś te niedobory w budżecie musi uzupełnić. A co z naszym polskim handlem? Jakie ma szanse? Swoich dławimy, a obcym ułatwiamy. Czy to normalne? Takich przykładów jest na pęczki. Przykładów uległości, braku moralnego kręgosłupa, korupcji czyli sprzedajności kosztem ogółu. Przez wiele lat rozmawiano z zagranicą czy to ze wschodu czy potem z zachodu na kolanach. Czas już, najwyższy czas, wstać z tych kolan i rozmawiać jak partnerzy, z godnością i dobrze pojętą dumą narodową. I na rany boskie, nie można mieszać pojęć, przyjaźń to przyjaźń, a biznes to biznes. I nie ma tutaj miejsca na łatwowierność, na branie deklaracji za pewnik, a zapewnienia o dozgonnej wdzięczności za załatwienie biznesu. Tak przecież załatwiono nas z zakupem F-16 i tak zwanym offsetem. A nasza obecność w Iraku? Jak do tej pory tylko ponosimy straty, żołnierze giną i wydajemy kwoty, które śmiało mogłyby łatać dziury w opiece zdrowotnej, edukacji i innych działach gospodarki. Jesteśmy w Iraku, a w zamian mamy zapewnienia o przyjaźni i świetlanych perspektywach. I jak mamy być szanowani przez tych, którzy nasz kraj traktują jako normalny rynek zbytu?
W czym tkwi przyczyna takiego stanu?
W mitach, które przyjęto jako rzeczywistość. A są to przecież całkiem inne obszary. I w kompleksie zależności, takim swoistym kompleksie niższości według którego wszyscy są lepsi, mądrzejsi, bogatsi i w ogóle więcej i lepiej wiedzą. Przecież to kosmiczna bzdura, a jednak sprowadzaliśmy różnego rodzaju doradców spod ciemnej gwiazdy, aby za nasze pieniądze doradzali nam, jak ich mocodawcy mogą się najkorzystniej urządzić na polskim rynku. Obłęd. Przyjęto za normę, że każdy z Zachodu jest uczciwy i dobrze nam życzy, i będzie dbał o nasz interes lepiej niż my sami. I co? Znowu mit. Ułatwiano, sprzedawano, załatwiano, udogadniano. Efekty wszyscy znamy. Podam tylko jeden przykład. Szesnaście lat temu Polska była w europejskiej czołówce producentów cementu a dzisiaj “Portland 450" importujemy. Zabrakło instynktu samozachowawczego, takiego zwyczajnego zdrowego rozsądku.
Co więc trzeba zmienić w podejściu do otaczającej nas rzeczywistoś ci? Zawsze i wszędzie być sobą. Nie udawać, że jesteśmy innymi niż jesteśmy. Zdawać musimy sobie sprawę z naszych możliwości, zasobów, jakie tkwią w gospodarce, społeczeństwie i również, niestety, z naszych słabości. I pamiętać zawsze, jak pacierz, że Ojczyznę mamy jedną i że to Polska właśnie.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
|
|
 |
|

Bardzo jęczliwy utwór Boba Dylana
Romance in Durango Oto jest, dla przypomnienia
W zakładce Linki pod numerem 10.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
REDAKTOR APELUJE:
Czas na lobbing!
Lobbyści - tych kilku odważnych już działających i ci, którzy zdecydują się na wykonywanie tego ważnego i trudnego, ale ciekawego zawodu, stoją na początku drogi. całość...
|
FARMACJA
Skrzypłocze versus mężczyźni
Tylko skrzypłocze, żyjące sobie cichutko na uboczu, mogą się poszczycić genealogią sięgająca głęboko w przeszłość, jeszcze przed epokę dinozaurów. W całych dziejach Ziemi trudno się przejmować zagładą rodzaju ludzkiego. całość...
|
DECYZJE I ETYKA
Między impulsem a namysłem
Teoretycy projektowania powiadają, że podobnie jak w nauce dąży się do prawdy, tak w rozwiązaniach praktycznych zwanych "produktami", dąży się do trafności. Trafność polega na spełnianiu przez "produkty" kilku kryteriów. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Obiecanki
Obietnice nieszczere mogą polegać albo na zupełnym oszustwie, albo na zamierzonej przesadzie, albo na mitomańskich popisach, w których skupiamy uwagę na tym, by jak najkorzystniej wypaść w oczach innych. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Lustracja głupoty
Spróbujmy zlustrować polityków, którym przedsiębiorcy mogą zaufać i postawić krzyżyk przy ich nazwisku. Dla uzasadnienia tytułu pragnę wyjaśnić, że głupotą jest zabawa w politykę bez odpowiednich kwalifikacji. całość...
|
KONKURS
Wybierz markowe
W postrzeganiu marek i produktów markowych widać skutki zaistniałej w Polsce w ostatnich latach edukacji konsumenckiej. Słowo ,,marka” nie jest już terminem, którym posługują się wyłącznie specjaliści od marketingu, lecz całość...
|
...TAK NAS PISZĄ
Spojrzenie Rosjanina
Znany pisarz i dysydent rosyjski Władimir Bukowski komentuje polską rzeczywistość w 25-rocznię powstania "Solidarności". Rezultaty solidarnościowego buntu nazywa "opłakanymi". całość...
|
|
 |
 |
|
|
|