Dzień Decydenta. Przypomnienia
„Poziom umysłowy narodu – zwracał uwagę Jerzy Drobnik (1894-1974), publicysta, poeta - poznaje się po tym, czy umie on zmusić swoich głupców do milczenia, czy też pozwala im wychodzić na mównicę i przemawiać w swoim imieniu.”
 |
Profesor Wojciech Gasparski |
|
Prof. dr hab. WOJCIECH GASPARSKI
Wyższa Szkoła
Przedsiębiorczości i Zarządzania
im. Leona Koźmińskiego w Warszawie
Swego czasu Dniem Decydenta nazwałem dzień wyborów. Od tego czasu Dzień Decydenta powtórzył się kilka razy. Za każdym razem Dzień ten opatrywałem komentarzem już to pisanym przed tym Dniem, już to po nim. Może warto z okazji tegorocznego Dnia Decydenta nie tyle pisać o tych samych sprawach na nowo, ile przypomnieć (bez zbędnej dbałości o formalne atrybuty owych przypomnień) z pewnymi modyfikacjami i uzupełnieniami, fragmenty owych komentarzy zgodnie z rzymską zasadą repeticio est mater studiorum.
Na początek przypomnijmy dlaczego dzień wyborów nazwałem Dniem Decydenta. Uczyniłem tak dlatego, że jest to dzień meta-decyzji, tj. decyzji wpływających na to, kto będzie w imieniu głosujących decydował o tym, jak potoczą się sprawy kraju przez następne lata.
Wskazywałem wyborcy taki oto elementarz:
1. Nie oddawaj przysługującego ci prawa wyborczego walkowerem, bowiem jeśli nie położysz swego odważnika na wyborczej wadze, to ryzykujesz, że szala przechyli się na stronę aktywnych tak, czy inaczej, ale niekoniecznie jakbyś sobie tego życzył/życzyła.
2. Nie głosuj na tych, którzy dostarczają fałszywego świadectwa o konkurentach, bowiem kłamstwo to nie technika walki wyborczej, lecz postawa, która może być wykorzystana również przeciw tobie.
3. Nie daj się zwieść reklamie politycznej mamiącej szatą graficzną, skojarzeniem, aluzją; zdobądź się na trud roztropności, by nie ułatwiać szalbierzom zdobycia władzy.
4. Nie kieruj się stereotypami, bo są fałszywe.
Czym się różni kupno krawata od kupna samochodu? – pytałem w związku z kolejnym Dniem Decydenta. Ten pierwszy kupujemy pod wpływem wrażenia jaki na nas zrobił. Sprzedawca krawatów powiedział mi kiedyś, że krawat jak dziewczyna – musi oczarować. I już wiadomo, że to jest to! A samochód? W szczególności używany? Od dawna sprzedawcy używanych samochodów są ikoną nierzetelności kupieckiej. Czy wybór w Dniu Decydenta jest bliższy kupnu krawata, czy samochodu? Jeśli samochodu, to jakiego: nowego, czy używanego?
Zmiany o jakie nam chodzi, gdy wybieramy, „produkt polityczny”, jak powiadają spece od marketingu politycznego, powinny być zmianami rzeczywistymi, a nie mniemanymi. Zwracać przeto należy uwagę na to, czy zachwalane nam „produkty” oraz chwalące się same, to nie przypadkiem absolwenci wydziałów mniemanologii stosowanej. Wszelkie zmiany mają być zamierzone, a przy tym faktyczne. Nie dajmy się zwieść opakowaniu, bo nie o nie chodzi.
Plus ratio quam vis, głosi inskrypcja w Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego, czyli w swobodnym tłumaczeniu: siła argumentu, a nie argument siły. „Trzeba, by rząd był dość silny – pisał Tadeusz Kotarbiński – aby się móc oprzeć wichrzycielom, lecz dość słaby, żeby się nie móc oprzeć rozumnemu prawu. Bo władza nie tym jest niebezpieczna, że ma władzę, lecz tym, że może jej swobodnie nadużywać.”
Rok temu pisałem na tych łamach, że sprawa na kogo głosować jest skomplikowana nie dlatego i nie przede wszystkim, iż każdy ma preferencje co do kierunku zmian i przekonania, kto zmiany te najlepiej mógłby realizować. Skomplikowanie związane jest z zawodem, jaki wielokrotnie nas spotykał ze względu na rozbieżność obietnic i niespełniania po wyborach tego, co przed wyborami było obiecywane. Co więcej, ów niedostatek integralności, czyli różnicy między słowami a czynami nie ma szczególnego zabarwienia politycznego. Przyjęło się bowiem powszechnie zastępować otwarty dialog społeczny technikami tzw. marketingu politycznego opartego na sztuce - czytaj „sztuczności”, bo nie o artyzm, czyli sztukę par excellence tu chodzi – wpływania na ludzi, by ich skłonić do oddania głosu na klienta firmy zajmującej się owym marketingiem.
Problem polega na tym, jak odróżnić to, co jest bajeczką, jakimi – na podobieństwo reklam medialnych i plakatowych obiecujących nam cudowne środki na każde niemal schorzenie – wypełniony jest przedwyborczy czas i przestrzeń, od rzetelnych danych, informacji i wiedzy.
„Poziom umysłowy narodu – zwracał uwagę Jerzy Drobnik (1894-1974), publicysta, poeta, a po wojnie korespondent rozgłośni katolickiej w Chicago – poznaje się po tym, czy umie on zmusić swoich głupców do milczenia, czy też pozwala im wychodzić na mównicę i przemawiać w swoim imieniu.”
(Tekst został napisany kilka dni przed wyborami parlamentarnymi 21 października 2007 r.)
DECYDENT & DECISION MAKER
grudzień 2007 r.