Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

SZTUKA MANIPULACJI

Kogucie maniery
Spektakl próżności i zalotności bywa reakcją na okolicznościowy bodziec, powstałą przejściową okazję, a nie potrzebą odczuwaną bezwarunkowo. Przejawem tego są odruchowe reakcje męskie na pojawienie się ponętnej kobiety.
Dr hab. Mirosław Karwat

Dr hab. MIROSŁAW KARWAT

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego

 

 

Ludzie chytrzy lub bezwzględni znacznie częściej, niestety, postawią na swoim niż ludzie przyzwoici, pryncypialni, skrępowani poczuciem odpowiedzialności, taktu, imperatywami moralnymi, a nawet wymogami elegancji postępowania. Jednak i oni nie są rekordzistami w efektywności pokonywania cudzego oporu. 

Od cwaniaka lub chama nawet skuteczniejsi w narzucaniu swej woli mogą być kokiet albo kokietka. To niemal zapomniane dziś słowa, choć za powszechnie zrozumiałe uchodzi słowo kokieteria. 

„Kokieteria” to pojęcie zaczerpnięte z języka francuskiego. Nie bez powodu przyszło stamtąd, skoro to właśnie w kulturze francuskiej tak rozkwitła ars amandi (sztuka miłosna) kojarzona z wiedzą o wyrafinowanych metodach nawiązywania kontaktu i podejmowania finezyjnej gry uczuciowej: flirtu, zalotów, romansu.

Ciekawa jest i geneza, i ewolucja tego pojęcia. 

Coq to kogut, coquet – kogucik. Od takich właśnie skojarzeń wzięło się kolejne określenie: coquette (kokiet – najpierw rodzaju męskiego, a potem częściej kokietka).

W tym pierwotnym znaczeniu kokietować znaczy tyle, co puszyć się jak kogut wobec kur; stroszyć piórka, nadymać się (by wydać się większym), zaczepiać z jednoznaczną intencją (może by tak „szybki numerek”?), natrętnie sugerować i swoją samczą atrakcyjność, i sprawność, i gotowość seksualną.

Do podobnych efektów odnosi się skojarzenie przenośne: popisywać się swymi walorami i pewnością siebie. Po to, aby wzbudzić zainteresowanie, wywrzeć na kimś wrażenie, przykuć uwagę, uczynić podatnym na dalsze kroki, zwłaszcza na inicjatywy, zaproszenia, propozycje lub wręcz na zachowania władcze: życzenia, roszczenia. W tym uczłowieczonym sensie słowo „kokietować” brzmi znacznie mniej agresywnie, nie kojarzy się z otwartą pretensją do dominacji, z napinaniem mięśni i natręctwem (w stylu, to inna alegoria, „końskich zalotów”), lecz z użyciem wdzięku, uroku osobistego lub fałszywej skromności jako środka nacisku, któremu trudno się oprzeć, a w rezultacie trudno odmówić.

Kokietowanie to również wymuszanie uległości, ale nie przez zachowanie władcze, zaczepne czy nawet przez nachalną ofertę zbliżenia, lecz przez zagranie na cudzej próżności, niepewności, zachłanności lub pożądliwości, nieopanowanych pokusach. Gracz oscyluje tu między rolą adoratora, pyszałka, kusiciela i przyzwoitki zarazem. Rozbudza, by nie zaspokoić; a jeśli, to dyktując warunki w emocjonalnym przetargu. Skłaniając partnera do uznania własnej atrakcyjności przemyca przy tym uznanie tej atrakcyjności za swoją przewagę i tytuł do pewnego rodzaju (choć nienazwanej tak po imieniu) władzy nad nim.

Ludzki „kogut” osiąga swój cel (niekoniecznie tylko erotyczny) przez wzbudzoną fascynację i swoiste rozbrojenie partnera już to swoim urokiem, już to urokiem kontaktu, już to atmosferą niedopowiedzenia, zagadki (Czym to się skończy? Jak daleko się to posunie? Kto postawi na swoim, a kto ustąpi lub się wycofa?). Równie dobrze taką paraerotyczną sytuację i atmosferę można zauważyć podczas rozmaitych negocjacji, gier biznesowych, wywiadowczych, dyplomatycznych. 

W każdym razie pierwotne znaczenie słowa zainspirowane jest godowymi lub codziennymi, rytualnymi popisami samca, który nie w każdej chwili musi posiąść, zapłodnić, ale tak czy inaczej musi przypominać, kto tu dominuje, a więc z zasady bierze co chce, kiedy chce.

Trudno nie dostrzec analogii między zachowaniem koguta – pana w kurniku, zazdrosnego pretendenta do wyłączności i władzy nad żeńskim drobiem – a zachowaniem mężczyzny z silnym libido, spragnionego silnych wrażeń (erotycznych lub paraerotycznych) i wywierania wrażenia na innych, przepojonego potrzebą autoekspozycji, popisu i dominacji zarazem. Za mniej lub bardziej wyrafinowanymi formami „kogucienia” tak czy inaczej kryje się ów atawizm: jestem wspaniały i jedyny w swoim rodzaju, ja tu rządzę, do mnie należy wszystko, co  jest w moim zasięgu; to ja zaszczycam swoim wyborem.

Co prawda, ta władcza, a zarazem narcystyczna poza wszechzdobywcy i wcielonego cudu przesłania (i można się na to nabrać) pewną obiektywną i trwałą konieczność ukrytą za samouwielbieniem. W świecie zwierząt reguła jest jasna: kogut, który się nie puszy, lub który puszy się tylko „na pół gwizdka”, nie jest wiarygodny, przez to nieefektywny w walce o swoje miejsce, a nawet odpada w bezlitosnej selekcji. Ale dość podobnie jest pomiędzy ludźmi: o czym bowiem świadczy dzisiejsza ideologia „przebojowości”, asertywności?

Nieraz też umyka naszej uwadze, że ten popis, spektakl próżności i zalotności bywa reakcją na okolicznościowy bodziec, silną podnietę, powstałą przejściową okazję, a nie potrzebą odczuwaną bezwarunkowo. Przejawem tego są odruchowe reakcje męskie na pojawienie się ponętnej kobiety – takie jak: popisy siły lub dowcipu, natrętnej szarmancji i galanterii, zachowania rywalizacyjne (próby odstraszenia lub zdezawuowania potencjalnych rywali). Zresztą, ona nie musi być ponętna sama w sobie; ponętna staje się przez to, że jest jedyna i raczej niepodzielna w otoczeniu kilku pretendentów, którzy nawet nie planowali pretendować i rywalizować.

 „Kogucie zachowanie” równie dobrze może też być reakcją na poczucie zagrożenia. W chwili pojawienia się intruza „na naszym podwórku”, w sytuacji możliwego zamachu na to, z czego może nawet nie korzystamy, ale co zaliczamy do swojego żerowiska, mobilizujemy się i „młodniejemy”. Jak uśpiony mąż lub gnuśna i zaniedbana żona, których czujność i ambicja powraca w odpowiedzi na widmo trójkąta lub utraty własności już dawno zinwentaryzowanej. Kogut, który już nie musi, a nawet nie może konsumować swojej wyłączności, też walczy – z zawziętością jak „pies ogrodnika”.

DECYDENT & DECISION MAKER

grudzień 2007 r.

 

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

CZAS NA SNOBIZM
Koniec taryfy ulgowej
Antidotum na bylejakość i prostactwo. Dobrze pojęty snobizm. Lobbing, relacje publiczne, rozwój intelektualny. Zdobywanie wiedzy i jej wykorzystywanie. Tym będziemy zajmowali się na naszych internetowych łamach. Zapraszamy. całość...
PUBLIC RELATIONS
Amoralny PR-owiec?
Zanim zaczniemy ciskać gromy na morale PR-owców, warto pomyśleć, czy ich działania można jednoznacznie ocenić. Czy granica między tym, co nieetyczne i tym, co godne pochwały, nie jest umowna i nie zależy od punktu widzenia? całość...
DECYZJE I ETYKA
Dzień Decydenta. Przypomnienia
„Poziom umysłowy narodu – zwracał uwagę Jerzy Drobnik (1894-1974), publicysta, poeta - poznaje się po tym, czy umie on zmusić swoich głupców do milczenia, czy też pozwala im wychodzić na mównicę i przemawiać w swoim imieniu.” całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Kogucie maniery
Spektakl próżności i zalotności bywa reakcją na okolicznościowy bodziec, powstałą przejściową okazję, a nie potrzebą odczuwaną bezwarunkowo. Przejawem tego są odruchowe reakcje męskie na pojawienie się ponętnej kobiety. całość...
KLASTER KRYSZTAŁ EUROPY
Okrągłe żaglówki
Chciałbym ożywić przygraniczne jezioro Pomorze. A sposobem na to mają być żaglówki, ale ... okrągłe. Badania dowodzą, że są one nie tylko znacznie bezpieczniejsze od typowych łodzi żaglowych, ale i tańsze. całość...
BIBLIOTEKA D & DM
Kuchnia biznesu
Najważniejsza jest chęć zmiany starych nawyków, wola przełamania dotychczasowych przyzwyczajeń. Potem trzeba po prostu zacząć działać i - niestety - przygotować się na porażkę. całość...
PR W WIŚLE
Trzeba bywać
Doroczne konferencje public relations organizowane w Wisle przez prof. Przybylskiego z Akademii Ekonomicznej w Katowicach to spotkania obowiązkowe. W hotelu Stok wiedza współgra z wypoczynkiem. PR ma się dobrze. całość...
WIZERUNEK POSŁA
Dolce vita
Posłowie to mają fajne, bezproblemowe, dobrze opłacane życie. A mniejszość obywateli uważa, że praca posła jest ciężka i odpowiedzialna. Takie wyniki sondażu opublikowało CBOS. całość...
POLISH VODKA ASSOCIATION
Zero proMILA
W pierwszej połowie bieżącego roku pijani kierowcy spowodowali 2548 wypadków, zginęły 302 osoby, a 3655 zostało rannych. Te liczby nie maleją. PVA usiłuje przemówić bezmózgim do rozumu inicjując kolejne kampanie. całość...
ZAMIENIĘ
Na cokolwiek
Książkę Tomasza Lisa "Jak to się robi w Ameryce" zamienię na cokolwiek. Propozycje proszę zgłaszać mailem: decydent@decydent.pl. O czym pisze red. Lis? Proszę zajrzeć na stronę, ale nie jest to konieczne, aby złożyć ofertę. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.