|
|
INFORMATYKA
Na szarym końcu
Rozwiązania informatyczne zwiększają wydajność i efektywność pracy administracji, gospodarki. Stąd moje przekonanie o przydatności informatyki w życiu człowieka. Proszę spojrzeć na tę kwestię z punktu widzenia trendu cywilizacyjnego. W starożytności ludzie, żeby przeżyć, poświęcali 100 proc. czasu i energii na zdobywanie pożywienia. Dziś 5 proc. ludzi pracuje w rolnictwie. Później była rewolucja przemysłowa przez co większość ludności skoncentrowała się na gromadzeniu dóbr materialnych. Niedługo 10-15 proc. ludzi na świecie będzie zajmowało się produkcją wszystkich potrzebnych do życia dóbr. Człowiek będzie się skupiał na tym, żeby być - mówi Tomasz Sielicki, prezes ComputerLandu.
 |
Tomasz Sielicki: Najbliższe dwa, trzy lata będą przełomowe dla polskiej informatyki |
|
Z TOMASZEM SIELICKIM
prezesem zarządu ComputerLand SA
rozmawia Karol Jurasz
Jak Pan ocenia stan informatyzacji naszego kraju?
Polska wydaje bardzo mało na rozwiązania informatyczne. W przeliczeniu na jednego mieszkańca kilkunastokrotnie mniej niż światowi potentaci, ale także kilka razy mniej od Hiszpanii, Portugalii, Czech czy Węgier. Taka sytuacja powtarza się od lat. Tak też było w 2002 roku, w którym trudno o przykłady ciekawych, spektakularnych projektów informatycznych. Taka sytuacja powoduje, że w naszym kraju nadal brakuje wielu systemów, które wspomogłyby rozwój gospodarczy i ułatwiłyby nam życie. Mówię tu o różnych państwowych rejestrach, zbierających bardzo ważne dane (np. o świadczeniach medycznych, naszych dochodach itp.), aplikacjach ułatwiających zarządzanie sytuacjami kryzysowymi czy też w ogóle bezpieczeństwem, czy np. wspomagających ochronę naszych granic. Jesteśmy niestety na szarym końcu państw, które stawiają na informatykę.
Co przemawia za tym, aby bud ować takie systemy skoro dotychczasowe doświadczenia, projekty ciągnące się latami, niezbyt przekonują? Tych złych doświadczeń wcale nie jest tak dużo, wręcz przeciwnie - jest sporo pozytywnych przykładów. Mówię tu na przykład o zinformatyzowaniu systemu bankowego w Polsce, o budowie na terenie całego kraju systemów dla urzędów pracy i ośrodków pomocy społecznej, czy na przykład aplikacji wspomagających dowodzenie jednostek policji. Ale jak to bywa, o złych przykładach mówi się łatwiej i więcej. Natomiast powodów do budowy systemów jest aż nadto. Mogę podać jeden: po co marnować pieniądze podatników? Na przykład według naszych szacunków, z powodu braku rejestru usług medycznych straty państwa i samorządu sięgają co najmniej miliard złotych rocznie. Mówię tu np. o nieuczciwych praktykach rejestrowania niewykonanych zabiegów medycznych czy wypisywaniu recept na refundowane leki dla osób nieuprawnionych. Ale nie tylko – brak bieżących, rzetelnych informacji utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia, ministrowi zdrowia, a także samorządowi terytorialnemu, prowadzenie skutecznej polityki zarówno w sferze finansowej, jak też zabezpieczenia zdrowotnego obywateli. System informatyczny kosztowałby połowę tego czyli zwróciłby się w pół roku. Mogę podać więcej takich przykładów. Bez odpowiednich systemów informatycznych nie uda się tego opanować.
Ale przecież projekty informatyczne, duże kompleksowe rozwiązania kosztują sporo? My mamy dziurę budżetową. Skąd na to wziąć pieniądze?
Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest - obok finansowania budżetowego - kwestia partnerstwa publiczno–prywatnego, czy outsourcing’u, jako finansowanie pozabudżetowe. Powstanie systemu współfinansuje konsorcjum firm i banków, a państwo zgadza się odprowadzać malutką część opłat z eksploatowania tego systemu. Czyli płatność następuje dopiero wtedy, gdy są efekty, w związku z czym nieudane projekty nie uzyskują płatności. Płacimy dopiero wtedy, gdy system działa. Zyskują na tym wszyscy obywatele, bo mogą korzystać z nowych usług; państwo, bo nie musi szukać dużych pieniędzy od razu na realizację projektów i ma gwarancję, że system będzie działać. Zyskuje też firma czy też konsorcjum firm, bo dostaje wieloletnie zamówienie, może planować i zwiększyć zatrudnienie. Wieloletnia stabilność jest szczególnie ważna dla takich firm jak ComputerLand oraz firm publicznych, gdzie głównym akcjonariuszem są polskie fundusze emerytalne, inwestujące z perspektywą wieloletnią.
A kto ma panować nad informatyzacją? Czy uda się to planowanemu ministerstwu ds. informatyzacji?
Taką rolę ma spełniać Ministerstwo Nauki i Komitet Badań Naukowych prowadzone przez profesora Kleibera. Taki resort ma sens, bo będzie ktoś, dla kogo informatyzacja jest priorytetem i będzie koordynatorem tego procesu. Jest wprawdzie zagrożenie, że inne resorty poczują się uwolnione od tego problemu, a z drugiej strony nie zgodzą się na powierzenie swoich spraw informatycznych resortowi zewnętrznemu. Mam jednak nadzieję, że szef nowego ministerstwa sobie z tym poradzi.
A jak, Pana zdaniem, na zaawansowani e informatyzacji państwa wpływa perspektywa wejścia Polski do Unii Europejskiej? Wejście Polski do Unii Europejskiej na pewno może ten proces przyspieszyć. Po pierwsze dlatego, że będzie tego wymagała Unia, a po drugie musimy przecież zapewnić naszym obywatelom dostęp do takich samych usług czy informacji jakie mają obywatele innych krajów Unii. Rozwiązania informatyczne takie możliwości zapewniają. Jest jeszcze jeden aspekt naszego zjednoczenia: polskie firmy i instytucje finansowe muszą bardzo dobrze przygotować się do konkurowania na ogromnych rynku, który przecież rozwijał się przez lata. A rozwiązania informatyczne mogą im zapewnić przewagę konkurencyjną. Kto teraz nie znajdzie się w peletonie, później już może mieć kłopoty z dogonieniem liderów. Jednym słowem, dla wielu przedsiębiorstw i instytucji może to oznaczać “być albo nie być” na rynku, szczególnie w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Tu pojawia się nasza rola. ComputerLand nie jest prostym dostawcą rozwiązań informatycznych. My chcemy być partnerem i jesteśmy współodpowiedzialni za sukcesy biznesowe naszego klienta. Chcemy być doradcą, który wskaże nowe działania na rynku i je wdroży.
A jak będzie wyglądała sama branża informatyczna po wejściu Polski do Unii?
Z pewnością będzie większa konkurencja, ale i rynek się powiększy. Przecież nie jest tak, że wszystkie kontrakty przypadną zagranicznym firmom. Jak się obserwuje np. rynek francuski czy niemiecki, to przy zamówieniach w sektorze publicznym zamówienia często dostają rodzime firmy. Nie sądzę, żeby u nas było inaczej. Z pewnością polskie firmy mają silną motywację, aby nie tylko nie tracić polskiego rynku, ale próbować szans na innych, co po wejściu do UE powinno być łatwiejsze. Mamy niezłe referencje i produkty, jesteśmy tańsi i głodni sukcesu.... Na pewno nie jesteśmy więc gorsi.
Czy offset ma też szansę wpłynąć na przyspieszenie procesu informatyzacji kraju? Ostatnio przedstawiciele polskiego rządu mówili, że jednym z priorytetów mają być najnowsze technologie
Na pewno offset może przyspieszyć proces informatyzacji polskiego państwa. W ogóle przedsięwzięcia offsetowe związane z zakupem samolotu wielozadaniowego mogą stać się szansą dla polskiej gospodarki pod warunkiem wykorzystania ich w sposób przemyślany i mądry. Pierwsze efekty inwestycji offsetowych będą widoczne dopiero za kilka lat. Offset nie może więc być postrzegany jako remedium na bieżące problemy polskiej gospodarki. Aby program offsetowy spełnił swoje zadanie, czyli był czynnikiem odczuwalnego wzrostu gospodarczego, powinien być skonstruowany właśnie z myślą o jego długofalowych skutkach. Inwestycje związane z jego realizacją powinny być lokowane w tych sektorach gospodarki, które w dłuższej perspektywie zapewnią podniesienie konkurencyjności polskiej gospodarki, wzrost eksportu, rozwój potencjału badawczego i naukowego, zwiększą polski udział w międzynarodowym obrocie gospodarczym. Innymi słowy powinien objąć sektory, które w przyszłości będą odgrywać strategiczną rolę w polskiej gospodarce, będą “lokomotywami” wzrostu gospodarczego. Offset powinien kreować nowocześnie zorganizowane i zarządzane podmioty gospodarcze, które w perspektywie najbliższych 5-10 lat będą miały największe szanse stabilnego wzrostu, będą zdolne do międzynarodowej kooperacji i sprostają wymogom międzynarodowej konkurencji. Wokół inwestycji offsetowych będzie się również tworzył rynek pracy i rynek usług dodanych, co tworzy dodatkowy korzystny wpływ na polską gospodarkę. A takich projektów realizowanych w ramach offsetu powinno być jak najwięcej.
Mówimy o budowie społeczeństwa informatycznego lub informacyjnego? Skąd przekonanie, że musi ono powstać, że nie ma od tego odwrotu?
Rozwiązania informatyczne zwiększają wydajność i efektywność pracy administracji, gospodarki. Mogą nam ułatwić pracę, ale także codzienne życie. Stąd moje przekonanie o przydatności informatyki w życiu człowieka. Proszę spojrzeć na tę kwestię z punktu widzenia trendu cywilizacyjnego. W starożytności ludzie, żeby przeżyć, poświęcali 100 proc. czasu i energii na zdobywanie pożywienia. Dziś 5 proc. ludzi pracuje w rolnictwie. Później była rewolucja przemysłowa, przez co większość ludności skoncentrowała się na gromadzeniu dóbr materialnych. Niedługo 10–15 proc. ludzi na świecie będzie zajmowało się produkcją wszystkich potrzebnych do życia dóbr. Człowiek skupiał się będzie na tym, żeby być. 80 proc. ludzkości już za kilka lat skoncentruje się na spełnianiu mniej materialnych, mniej elementarnych potrzeb. Żeby być konkurencyjnym w tym miejscu, musimy mieć efektywność i wydajność nieporównywalną z dzisiejszą. Nie będziemy jednak w stanie tego dokonać, jeżeli nie będzie większej elektronizacji czy automatyzacji wszystkich dziedzin życia. Oczywiście nie należy zapominać o ważnej kwestii: dostęp do dóbr wynikających z informatyzacji powinni mieć wszyscy, jest to element nowoczesnej demokracji: dostęp do informacji. I tu pojawiła się idea społeczeństwa informacyjnego.
Jednym słowem, wierzy Pan w prosperity sektora informatycznego i jednocześnie w to, że ludzie z tych rozwiązań będą korzystać?
Wierzę, że najbliższe dwa, trzy lata mogą być przełomowe dla polskiej informatyki. Będzie to czas nadganiania zaległości, a z drugiej strony ciekawych projektów informatycznych. Myślę tutaj np. o budowie systemów scentralizowanych dla PKO BP, PZU, Rejestru Usług Medycznych, Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, systemów wspomagających zarządzanie sytuacjami kryzysowymi np. w obliczu powodzi czy ataku terrorystycznego i wiele innych. To przyspieszenie będzie efektem wchodzenia Polski do Unii Europejskiej, offsetu, korzystnych zmian w prawie, kontynuacji reform w Polsce, ale także wychodzenia z recesji. Takie czynniki na pewno sprzyjają przyspieszeniu procesu informatyzacji kraju. W tym procesie na pewno nie zabraknie pracy dla polskich liderów tej branży, czyli także dla ComputerLandu. Bo przecież chociażby ze względów bezpieczeństwa nie może być tak, że wszystkie projekty realizuje jedna firma. Liczą się referencje i doświadczenie.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
|
|
 |
|
Żele łagodzą różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
UEtyka
Europejskie standardy etyki i społecznej odpowiedzialności biznesu były tematem konferencji zorganizowanej w grudniu 2002 r. przez Centrum Etyki Biznesu (CEBI) Instytutu Filozofii i Socjologii PAN oraz WSPiZ w Warszawie. całość...
|
ALTERNATYWY
Szopka polska
Sezon, a właściwie festiwal „Szopka polska” uroczyście zainaugurował nasz niedoceniony rząd pod wytrwałym przywództwem Leszka Millera. Początkowo, co prawda, nic nie zapowiadało tej feerii żartu - pisze Marek J. Zalewski. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Z kolan, panowie
Polska była od zawsze w Europie, jeśli nawet nie jako państwo to jako naród, jako wspólnota językowa, wspólnota kultury, wspólnota wiary - pisze Andrzej Will. całość...
|
UCHWAŁA SEJMU
Zmiany w regulaminie
Zmiany w Sejmie istotne dla osób parających się działalnością lobbingową. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Robaczywe jabłko
Program I TVP zaczął prezentację naszych warunków wejścia do Unii w stylu Gomułki z grudnia 1970. Najpierw długa lista podwyżek cen, a potem obniżki cen na bilety lotnicze i telefony - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing w Chinach a córka Passenta
Jak Daniel Passent wykorzystał córkę Agatę prosząc ją, aby obwiozła po Warszawie chilijskiego ministra finansów, Eduardo Aninata, będącego służbowo w Warszawie - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Ludzie wybrali
Gra się zawsze po to, żeby wygrać. Polityka jednak wymaga rozwagi, a nie porywania się na sprawy, w których nie ma żadnej możliwości uzyskania sukcesu - mówi Marek Balicki. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Władza prawdziwa
Lobbowanie na rzecz pieniędzy dla miasta jest procesem bardzo złożonym i niewdzięcznym - mówi Paweł Piskorski. całość...
|
OD REDAKTORA
Nie ograniczać
PSL proponuje uchwałę zaostrzającą Regulamin Sejmu. Ludowcy nie mają słuszności mówiąc, iż należy ograniczyć lobbystom dostęp do komisji sejmowych. Nie tędy droga - pisze Damian A. Zaczek. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Sugerowanie zachowań
Na czym polega sugestia wolicjonalna? Jest ona ekwiwalentem otwarcie for-mułowanych porad, wskazówek, podpowiedzi czy dyrektyw - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|