Obwód kaliningradzki to militarne wyjście Rosji na Europę. Mimo że zajmuje niewielki obszar, stanowi niezwykle silny ośrodek wojenno-wojskowy. Stosunki gospodarcze z nim z tego powodu są bardzo ograniczone i sprowadzają się w zasadzie do przemytu i działalności tzw. szarej strefy. Granica północna Polski z Rosją wynosi 210 km.
{ADDONS}
Polska jako państwo stowarzyszone, integrujące się w sposób ewolucyjny ze strukturami Europy Zachodniej, ma wejść do Unii Europejskiej w 2004 r. Wejście Polski do NATO w 1999 r. niewątpliwie tę integrację przyspieszyło. Nasza wschodnia granica staje się powoli granicą zjednoczonej Europy ze wszystkimi płynącymi stąd konsekwencjami.
Właśnie to wschodnie pogranicze Polski ktoś kiedyś nazwał “ścianą wschodnią” i termin ten wszedł na stałe do słownika gospodarki polskiej. Obejmuje ona większość powiatów czterech obecnych województw: warmińsko–mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Graniczą one z czterema zróżnicowanymi politycznie i gospodarczo krajami: Litwą, Białorusią, Ukrainą oraz obwodem kaliningr
adzkim Rosji.
Obwód kaliningradzki to militarne wyjście Rosji na Europę. Mimo że zajmuje niewielki obszar, stanowi niezwykle silny ośrodek wojenno-wojskowy. Stosunki gospodarcze z nim z tego powodu są bardzo ograniczone i sprowadzają się w zasadzie do przemytu i działalności tzw. szarej strefy. Granica północna Polski z Rosją wynosi 210 km.
Odcinek granicy między Polską a Litwą jest krótki i wynosi 103 km, jednakże coraz lepsze stosunki polsko–litewskie, zarówno na szczeblu państwowym, jak i lokalnym, nabierają coraz większego znaczenia politycznego i gospodarczego. Poza tym Litwa stanowi punkt tranzytowy kontaktów z Łotwą i Estonią (wszystkie trzy stanowią tzw. kraje nadbałtyckie).
Ze wszystkich polskich wschodnich odcinków granicznych granica z Białorusią wydaje się stanowić największy problem. Białoruś nie ma najlepszej prasy w Polsce i na zachodzie Europy, a stosunki z tym krajem pozostawiają wiele do życzenia. Granica ta liczy 416 km; przez Białoruś przechodzą główne korytarze komunikacyjne Wschód–Zach
ód (korytarz komunikacyjny A2 , zespół przejść kolejowych i drogowych Terespol–Kukuryki oraz Kuźnica Białostocka i Bobrowniki, nie mówiąc już o tym, że od strony Białegostoku jest to najlepsze wyjście na Druskienniki i Wilno).
Granica wschodnia z Ukrainą jest najdłuższa – liczy ok. 530 km. Zbieżność interesów geopolitycznych z tym sąsiadem w skali makro powinna doprowadzić do rozwoju stosunków gospodarczych, na co czekają mieszkańcy rejonów przygranicznych.
Z punktu widzenia istniejących układów komunikacyjnych największe znaczenie ma węzeł Medyka–Przemyśl (trasa A4 i linia kolejowa Przemyśl–Lwów–Kijów–Odessa). Coraz większego znaczenia nabiera linia Chełm–Dorohusk dająca bezpośrednie połączenie Lublina z Wołyniem i Kijowem.
Sytuację gospodarczą ściany wschodniej przedstawia tabela I. Nie jest to budujący obraz. “Ściana wschodnia”, podobnie jak kiedyś Kresy, jest najbiedniejszym obszarem Polski. Jest to region słabo zaludniony, chociaż zawsze tak było ze względu na duże obszary leśne i niską urbanizację. W do
datku obecnie trwa exodus ludności w poszukiwaniu pracy i perspektyw. Wsie powoli wyludniają się, szkoły zostają zamykane, pozostają tylko starzy. Bezrobotni w sile wieku wracają do starych rodziców i żyją na ich garnuszku.
Trochę wprowadzający jest w błąd wskaźnik bezrobocia. Oczywiście tam, gdzie region ma charakter rolniczy z nierozwiniętym przemysłem bezrobocie jest mniejsze niż gdzie indziej, bo w takim regionie nigdy tej pracy za dużo nie było. W takim razie zaskakująca jest stopa bezrobocia w ełckim. Prawdopodobnie tak duże bezrobocie wynikło z upadku tamtejszych PGR-ów. Udział w tworzeniu PKB również świadczy o pewnym zacofaniu tych ziem. Jest mniejszy od średniej krajowej, szczególnie w wypadku podregionu ch
ełmsko-zamojskiego.
Dla porównania: jakie ośrodki mają największy udział w tworzeniu PKB? Jeśli całą Polskę oznaczymy wskaźnikiem = 100, to Warszawa bije wszelkie rekordy – wskaźnik PKB wynosi 303, dalej Poznań - 206, Wrocław - 158, Trójmiasto - 153, Kraków - 149, Łódź i Śląsk - po 129. Czyli gros dochodu narodowego tworzą wielkie aglomeracje miejskie!
Sytuacja gospodarcza ściany wschodniej odbija się na dochodach gospodarstw domowych. Są zdecydowanie mniejsze niż gdzie indziej.
Podkreślić także należy niski stopień urbanizacji tego regionu.
Na obszarze mającym ok. ¼ powierzchni Polski nie występuje żadne miasto liczące ponad pół miliona mieszkańców. Białystok liczy ok.280 tys. mieszkańców, Biała Podlaska 57 tys., Zamość 67 tys., Chełm 70 tys., Przemyśl 69 tys. (dane z 1996 r.). Z drugiej strony granicy Lwów ma ponad 800 tys. mieszkańców, a Grodno ponad 300 tys. Pozostałe miasta w pasie przygranicznym mają poniżej 100 tys. mieszkańców.
Odsetek ludności miejskiej w rejonach wschodniej Polski jest największy w województwie warmińsko–mazurskim - ok. 60 proc. (z tym, że im dalej na wschód, odsetek ten się zmniejsza), następnie w podlaskim - 58 proc., lubelskim - ok.46 proc., a w województwie podkarpackim niewiele ponad 40 proc.
W dawnych województwach północno–wschodnich w miastach mieszkało ponad 50 proc. ludności, mimo niskiej przeciętnej gęstości zaludnienia. Wynikało to z koncentracji ludności w miastach wojewódzkich, ważnych ośrodkach władzy administracyjnej. Natomiast w województwach południowo–wschodnich
odsetek ten wynosił ok. 1/3.
Ten krótki przegląd statystyczny uzmysławia, że jest to region zacofany, rolniczy, słabo zurbanizowany. Posiada natomiast ogromen walory turystyczne: czystą wodę i świeże powietrze.
Opisywane ziemie już od czasu dziewiętnastowiecznego kapitalizmu odbiegały
in minus od pozostałych obszarów Polski. Jeśli jeszcze w I połowie XX wieku regiony nierozwinięte mogły liczyć na sprzedaż swoich nadwyżek w regionach rozwiniętych, obecnie takich możliwości raczej nie ma. Regiony rozwinięte mają nadwyżki wszystkiego i same poszukują dodatkowych rynków zbytu, również w gospodarkach zacofanych, które nie mają żadnych szans konkurowania z nimi.
Dochodzimy tu do problemu interwencji państwa. W kraju o niewystarczającej akumulacji “środki finansowania inwestycji dostarczane są często przez kapitał zagraniczny lub państwo. Państwo finansuje inwestycje bezpośrednio, albo wspiera krajowy kapitał prywatny premiami, pożyczkami na dogodnych warunkach, zamówieniami, gwarancjami zysków, i różnymi innymi
metodami. Oba źródła kapitału mogą być uruchamiane jednocześnie” – pisze Elżbieta Kaczyńska.
“Ściana wschodnia” liczy na pomoc państwa. Powstaje szereg propozycji rozwiązania trudnej sytuacji gospodarczej na pograniczu. Powstają badania i opracowania, ale poza tym nic się nie dzieje, bo państwo nie ma pieniędzy. Dlatego też rozwój tych ziem
– kresowych w stosunku do reszty Polski – może dokonywać się przede wszystkim we współpracy z regionami przygranicznymi państw ościennych. W latach 90. po otwarciu granic kontakty te silnie się rozwijały. Przede wszystkim rozwijał się handel. Przemysły wszystkich krajów postsocjalistycznych jeszcze całkiem nie upadły i było czym handlować. Jednocześnie po stronie polskiej ożywiony handel stwarzał możliwości rozwoju drobnej i średniej przedsiębiorczości. Nastąpił rozwój pozarolniczej, indywidualnej działalności gospodarczej. Od 1988 r. do 1996 r. wzrosła liczba małych i średnich zakładów ze 104 tys. do 300 tys. A liczba zatrudnionych w nich wzrosła ze 158 tys. do prawie 580 tys. Rozwój ten został zahamowany po wprowadzeniu obowiązku wizowego.
Mimo tych ograniczeń po pewnym czasie sytuacja poprawiła się. Handel bazarowy zaczął znowu kwitnąć, ale często nielegalnie. Zaczął rozwijać się przemyt i “szara strefa”, która inicjuje współpracę międzyregionalną. Poza przemytem mamy również legalny obrót towarowy artykułami znacznie odbiegającymi od norm unijnych, ale za to tanimi.
Władze administracyjne muszą zrozumieć, że jest to inny rynek niż ogólnokrajowy. W swoim czasie powstała bardzo dobra idea euroregionów. Są naturalne powiązania między ziemiami pogranicza, które uzasadniają powstanie wspólnych rejonów gospodarczych. Naturalne jest ciążenie Przemyśla do Lwowa, a jeśli dodamy tradycyjne (jeszcze austro–węgierskie) powiązania
Podkarpacia z Preszowem na Słowacji - mamy trójstronną współpracę o trzy razy większych możliwościach. Zamość, Hrubieszów czy Chełm tworzą naturalny region gospodarczy z Włodzimierzem Wołyńskim, Kowlem i Łuckiem mając wyjście na dwa duże miasta: Lublin i Równe. Biała Podlaska łączy się z Brześciem, który ma wyjście na Kobryń, a po stronie ukraińskiej na Kowel. Suwałki już współpracują z Mariampolem, chociaż współpraca ta ma bardzo nieformalny charakter. Trzeba również uruchomić tradycyjne powiązania między Białymstokiem a Grodnem, które ma wyjście na Augustów i na Druskienniki po stronie litewskiej.
Wielka polityka i wielka gospodarka mało co obchodzą mieszkańców “ściany wschodniej” (i chyba z wzajemnością). Oni chcą godnie żyć i to niekoniecznie w luksusach. Chcą mieć pracę i udogodnienia cywilizacji XXI wieku. Chcą produkować i móc sprzedawać wytworzone dobra. Tego samego chcą Białorusini, Ukraińcy i Litwini. Powstanie euroregionów pozwoliłoby na zrealizowanie tych skromnych postulatów, uaktywniłoby rejony
przygraniczne. Pewna integracja gospodarcza terenów przygranicznych obudziłaby jakąś nadzieję. Ale niestety nie pozwala na to dążenie Polski do Unii Europejskiej.
Gdyby Ukraina i Białoruś starały się o przyjęcie do Unii Europejskiej i zostałyby przyjęte, sprawa została by rozwiązana od ręki. Ale jest to niemożliwe w najbliższej dekadzie lub dwóch. W ten sposób “ściana wschodnia” zostaje bez szans. Pieniądze unijne tam nie trafią, kapitał zagraniczny też nie. Nikt nie będzie inwestował w krainę niezurbani
zowaną, z nierozwiniętą infrastrukturą.
Co prawda wschodnie tereny przygraniczne mają jeden potężny atut – są przepiękne. Czyste, pięknie położone jeziora, wspaniałe lasy i urocze krajobrazy. Ale jest to atut dla wybranych amatorów. Trzeba sporych pieniędzy, aby stworzyć ośrodki turystyczne dla turystów z Polski, Ukrainy, Białorusi czy z państw nadbałtyckich.
Już powinien być opracowany wieloletni plan rozwoju “ściany wschodniej” i już powinny być wdrażane najważniejsze inwestycje. Następnie powinna być realizowana pomoc dla władzy lokalnej w rozwiązywaniu nabrzmiałych problemów społeczno-gospodarczych. Władza lokalna, jak i centralna, musi pobudzić inicjatywę prywatną i dać możliwość rozwoju tradycyjnego rolnictwa.
Z drugiej strony potrzebne są określone działania polityczne. Przede wszystkim potrzeba porozumienia między zainteresowanymi państwami dotyczącego współpracy gospodarczej i obrotu finansowego. A także uściślenia przepisów prawnych i sankcji centralnej w egzekwowania tych przepisów.
Następnie trzeba znaleźć formułę współpracy międzyregionalnej przed przystąpieniem do UE, ponieważ już dwa razy przegrano interesy “ściany wschodniej” dostosowując się do żądań unijnych. Nie możemy stać się “przedmurzem” cywilizacji zachodniej. Granica na Bugu nie może stanowić kordonu między Zachodem a Wschodem. Na pewno nie jest to interes naszych wschodnich sąsiadów. Ale również nie jest to nasz interes. Powinniśmy być teraz pomostem między Wschodem a Zachodem i to powinno być jednym z priorytetów
polskiej polityki zagranicznej.
WITOLD MACIEJ PUTKIEWICZ
Są to fragmenty wystąpienia
podczas konferencji naukowej
zorganizowanej przez Wyższą Szkołę
Zarządzania i Marketingu w Warszawie