Rząd musi być bardziej otwarty na komunikację z inwestorami. Polska może obecnie zajmować czołowe miejsce do lokowania inwestycji zagranicznych w Europie Środkowej - pisze Tony Housh.
{ADDONS}
W połowie maja “The Economist” zorganizował “Okrągły stół z polskim rządem”. Amerykańska Izba Handlowa (AmCham) była jednym z partnerów konferencji, w której brało udział wiele naszych firm członkowskich.
Lista mówców ze strony rządu była imponująca: premier Leszek Miller, wicepremier Grzegorz Kołodko, wiceminister gospodarki Jacek Piechota, minister skarbu Piotr Czyżewski. Oprócz przedstawicieli rządu przemawiali także: członek Rady Polityki Pieniężnej Dariusz Rosati oraz szef Zespołu Doradców Ekonomicznych Prezydenta RP Witold Orłowski. Przedsiębiorcy byli reprezentowani przez Bank BPH PBK, Office Depot, CA IB i International Paper – firmy członkowskie AmCham.
Mówcy z najwyższych kręgów politycznych, ustawodawczych oraz największych międzynarodowych firm mieli na celu rzeczowe omówienie wyzwań, szans i prognoz dla Polski na 2003 rok i lata następne. Nie będę relacjonował ich wystąpień, lecz raczej wyrażę opinię na temat tego, jak powinien wyglądać produktywny i pożyteczny dialog.
Czasami można spotkać się z sytuacją opisywaną jako Mars kontra Wenus, kiedy uczestnicy jakiegoś wydarzenia lub dyskusji wydają się pochodzić z różnych planet. Wspomniana konferencja była jedną z takich sytuacji.
Przedsiębiorcy nadali ton dyskusji już pierwszego dnia, mówiąc przede wszystkim o sukcesach i kłopotach rynkowych. W centrum zainteresowania znalazły się sprawy wymagające albo pilnych działań ze strony rządu lub powstrzymania się od nich, a to w celu tworzenia środowiska sprzyjającego inwestycjom i kreowaniu miejsc pracy. W swoim wystąpieniu David Bailey, prezes International Paper i członek zarządu AmCham, powtórzył maksymę z kampanii przed wyborami prezydenckimi w US
A: “Gospodarka, głupcze!” Niestety, jasne i sprecyzowane tematy zeszły z mównicy wraz z przedstawicielami świata biznesu.
Wystąpienia przedstawicieli najwyższych kręgów rządowych tchnęły spokojnym optymizmem dotyczącym postępów Polski na drodze do Unii Europejskiej. Jasnym jednak było, że wszyscy chcą mówić o referendum i o tym, czym dla Polski będzie przystąpienie do Unii. To wspaniale. Wszyscy mocno popieramy wstąpienie Polski do UE. Ale biznesmen mógłby zapytać, co rząd planuje robić w ciągu najbliższych 12 miesięcy, zanim Polska zostanie członkiem UE i ziszczą się obietnice? Na podstawie większości wypowiedzi wydawać by się mogło, że czeka nas widmowy rok.
Konferencja zorganizowana przez “The Economist” cieszyła się zainteresowaniem mediów i zagranicznych inwestorów, ale wydaje się, że zabrakło jasnego przekazu ze strony rządu. Nikt nie wspomniał o trudnej sytuacji politycznej, ani o możliwości zmian w administracji rządowej czy nawet możliwości przedterminowych wyborów. Nie komentowano także niedawnych skandali. Fakt, że nie wspomniano ani słowem o obecnej niełatwej sytuacji podkopał znaczenie wystąpień, choć były wygłaszane
w najlepszej wierze.
Dlaczego przedstawiciel rządu, który deklaruje poparcie dla zwiększania zatrudnienia, wzrostu inwestycji i rozwoju gospodarczego, w błyskawicznym tempie przeczytał grupie obecnych i potencjalnych inwestorów, złożonej w większości z osób nie mówiących po polsku, skomplikowane opracowanie prawne uzupełnione prezentacją slajdów po polsku? Czy ta od dawn
a planowana konferencja zaskoczyła rząd? Kiedy tłumacz symultaniczny nie jest w stanie nadążyć za prelegentem, rodzi się obawa, że mówca nie dba o to, czy jest rozumiany. Kiedy minister proponuje: “jeśli znacie przypadki korupcji, skontaktujcie się z moim biurem” - jak gdyby wątpił w prawdziwość zarzutów - można tylko pokręcić głową.
Udział w konferencji, uśmiech i ustalony zestaw komentarzy były głównymi elementami wystąpień rządu. Doradca ekonomiczny prezydenta i członkowie RPP byli bardziej konkretni, ale zanim się pojawili, ja i wielu innych uczestników straciliśmy większość zainteresowania. Liderzy tego rządu po raz kolejny stracili świetną okazję otwartego dialogu na temat Polski
i możliwości, jakie ciągle oferują inwestorzy zagraniczni – jeśli obecny i przyszłe rządy będą miały wolę polityczną prowadzenia kraju ścieżką silnego wzrostu gospodarczego.
Przyciąganie nowych i utrzymanie obecnych inwestycji jest celem deklar
owanym przez wszystkich mówców i musi on być traktowany jako jeden z priorytetów. Konferencje są doskonałą okazją “sprzedania” możliwości oferowanych przez Polskę inwestorom. Ponieważ to inwestorzy tworzą miejsca pracy, przynoszą nowe technologie i know how, konieczne jest zrozumienie faktu, że kapitał idzie tam, gdzie się go przychylnie wita i szanuje.
Rz
ąd musi być bardziej otwarty na komunikację z inwestorami. Polska może obecnie zajmować czołowe miejsce do lokowania inwestycji zagranicznych w Europie Środkowej, ale bez zdecydowanej, jednolitej promocji i koordynacji działań wewnątrz rządu nie ma gwarancji, że utrzyma tę pozycję. Zegar tyka.
TONY HOUSH,
członek zarządu
Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce
Tłumaczenie z angielskiego: Agata Zielińska