|
|
DUCH CZASU
Klawiatura wyborcza
E-voting to nie tylko elektroniczna urna wyborcza stosowana raz na kilka lat. Jest to system, który pozwala na oddawanie głosów dużej ilości osób rozsianych na dużym obszarze, szybko je przelicza, zapewnia anonimowość, dokładność i bezstronność.
{ADDONS}
W 1858 roku w Australii Południowej wprowadzono kartki do głosowania. 145 lat później nadal jesteśmy na etapie, gdy świat demokratyczny używa kartek i długopisów. W naszym kraju dodatkowo istnieje “półpańszczyźniany” system przypisania wyborcy do lokalu wyborczego w miejscu jego zameldowania. Pozwolenie na głosowanie w innym miejscu można uzyskać, ale w wypadku np. wyborów do samorządu jest trudne. A tymczasem frekwencja systematycznie spada...
Jednocześnie wiele osób, które chciały zagłosować, nie mogły tego zrobić. Nie są to jednostkowe przypadki – jak obliczył CBOS - w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2001 roku – 22 procent osób, które nie zagłosowały, było poza miejscem swojego zamieszkania, załatwiało ważne sprawy l ub nie miało czasu, a 13 dalszych procent to chorzy lub niepełnosprawni.
Wybory według Konstytucji są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym. Ale korzysta z nich coraz mniej osób. Standardy XX wieku już nie wystarczają. Należy pomyśleć co zrobić, by głosowanie podążało w ślad za dynamicznym rozwojem innych usług wykorzystując osiągnięcia współczesnej techniki. Wiek XXI wymaga odpowiedzi na pojawiające się powody niskiej frekwencji - niedoinformowanie, brak czasu, niedopasowanie systemu do rosnącej mobilności.
JAK TO ROBIĄ INNI
Władze dużych brytyjskich miast - Liverpoolu i Sheffield już umożliwiły swoim obywatelom wybór ich przedstawicieli do władz lokalnych bez konieczności ruszania się z domu. W ramach programu pilotażowego mieszkańcy kilku dzielnic tych miast mogli skorzystać z udogodnień, jakie daje dzisiejsza technika. Uprawnieni do głosowania obywatele mogli oddać swój głos tradycyjnie w lokalu wyborczym, bądź nowatorsko za pomocą Internetu, telewizji c yfrowej lub telefonów komórkowych. Jeśli nie dysponowali potrzebnymi urządzeniami, do ich dyspozycji były specjalne kioski podłączone do Internetu. Rząd brytyjski wydał 3,5 miliona funtów, aby umożliwić przetestowanie systemu łącznie w kilkunastu dzielnicach kilku miast. W Sheffield wybrano trzy dzielnice, które charakteryzowały się największą i najmniejszą frekwencją w wyborach lokalnych oraz dzielnicę o największym przekroju społecznym, z dużą grupą studentów. Frekwencja wzrosła we wszystkich, najbardziej w dzielnicy tradycyjne biorącej udział w wyborach oraz w zamieszkałej przez studentów. W tych dzielnicach co trzeci wyborca skorzystał z Internetu, SMS-ów lub kiosków. W przyszłych wyborach planuje się również wykorzystanie telefonów stacjonarnych.
Ułatwianie głosowania za pomocą systemów elektronicznych jest coraz szerzej stosowane na świecie. W marcu 2000 roku zarejestrowani sympatycy Partii Demokratycznej ze stanu Arizona mogli wziąć udział w prawyborach nie ruszając się domu. Rozesłano do nich pocztą specjalny PIN i instrukcję głosowania w sposób elektroniczny. Okazało się, że w tych prawyborach wzięło udział więcej osób niż kiedykolwiek. Frekwencja była prawie siedem razy większa niż w poprzednich, choć Internetem napłynęło jedynie 41 procent głosów.
W październiku 2000 r. w jednym dniu przeprowadzono w Brazylii wybory elektroniczne (choć nieinternetowe) do władz municypalnych 4500 miast, przy 100 milionach uprawnionych wyborców. Wybory zakończyły się sukcesem, a wyniki były znane jeszcze tego samego dnia. W październiku 2002 r. podczas wyborów prezydenckich wszyscy Brazylijczycy głosowali za pośrednictwem elektronicznych urn wyborczych. Wyborom przyglądali się obserwatorzy z USA, Japonii, Wenezueli i Kolumbii, którzy pozytywnie ocenili perspektywy wykorzystania podobnych systemów w innych państwach.
Pod koniec 2000 r. 250 osób z personelu amerykańskich baz wojskowych mogło wziąć udział w wyborach prezydenckich korzystając z atestowanych komputerów wojskowych i wysyłając swoje głosy przez Internet. Niemieckie miasta Kolonia i Brema ogłosiły, że będą gotowe do przeprowadzenia e-głosowania w 2006 r. Szybsi będą Szwajcarzy, którzy już za rok będą mogli wybierać swoich przedstawicieli do rady kantonu Genewy właśnie za pomocą e-votingu.
TO NIE ELIKSIR
Trze ba w tym miejscu jasno powiedzieć, że e-voting nie jest cudownym lekarstwem na niską frekwencję. Dużo osób deklaruje polityczną obojętność, co przejawia się tym, że nie głosują, bo ich to kompletnie nie interesuje. Takich wyborców jest wedle ostatnich badań OBOP-u 58 proc. Jeszcze bardziej niepokojący jest poziom obojętności wobec życia publicznego wśród uczniów i studentów, sięgający aż 71 proc. Całkiem realnym scenariuszem jest zatem dalszy spadek frekwencji, jeśli wśród młodych ludzi nastawienie się nie zmieni.
Głosowanie elektroniczne nie nakłoni do oddania głosu tych, którzy nie chcą go oddać. To przede wszystkim pożyteczny system umożliwiający oddawanie głosów tym, którzy chcą to zrobić, ale z różnych przyczyn nie mogą pojawić się we własnym lokalu wyborczym.
Technicznie e-voting to trzy elementy:
urządzenie klienckie (telefon, komputer z dostępem do Internetu, głosomat) za pośrednictwem którego oddaje się głos;
sieć teleinformatyczna, która dostarcza oddane głosy;
urządzenie zbiorcze (serwer) - system zbierający i liczący oddane głosy
Reszta należy do wyborcy. Biorąc pod uwagę wzrastającą mobilność naszego społeczeństwa ze względu na pracę, naukę lub pobyt ludzi w innych miejscach, niż miejsce ich meldunku, możliwość oddawania głosów w taki sposób jest ważna. Daje tym osobom szansę równego traktowania. Będzie to miało coraz większe znaczenie, bo wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej część Polaków zdecyduje się na wyjazd i poszukiwanie pracy w krajach Wspólnoty. Nie wszystkim uda się w dniu wyborów dotrzeć do polskiej placówki konsularnej.
WACHLARZ MO ŻLIWOŚCI
E-voting to nie tylko elektroniczna urna wyborcza stosowana raz na kilka lat. Jest to system, który pozwala na oddawanie głosów dużej ilości osób rozsianych na dużym obszarze, szybko je przelicza, zapewnia anonimowość, dokładność i bezstronność. Może być wykorzystywany do wielu przydatnych rzeczy:
- referenda – przybliżanie procesów decyzyjnych ludziom. Pomogą zwiększyć realny wpływ wyborców na władzę. Pytania mogą dotyczyć kwestii związanej z ważnymi sprawami dotyczącymi społeczności gminy, miasta, województwa lub nawet całego kraju. Decyzja podjęta wówczas będzie o wiele bliższa oczekiwaniom ludzi, niż gdyby podjęto ją głosami jedynie kilkudziesięciu radnych czy kilk
uset posłów. Oczywiście, trzeba ustalić minimalną frekwencję oraz zapewnić możliwość oddania głosu wszystkim zainteresowanym. Wyborcy będą zarazem bardziej identyfikować się z decyzjami rządzących i przekonają się w praktyce, że ich udział w demokracji to nie tylko akt oddania głosu co cztery lata, ale partnerstwo w rządzeniu. Dodatkowo radni lub inni decydenci będą musieli stale podnosić umiejętność rozmowy z wyborcami oraz swoją wiedzę i nie będą mogli osiąść na laurach po wygranych wyborach.
likwidacja “martwej puli” – dzięki systemom elektronicznym można wprowadzić opcję wskazania drugiego lub trzeciego kandydata lub ugrupowania. Np. zwolennicy partii marginalnych obecnie mają pewność, że ich ulubieńcy nie przekroczą progu 5 proc. w wyborach do Sejmu. Głos oddany na taką partię jest głosem straconym, więc wielu zwolenników nawet się nie fatyguje do urn. Gdyby jednak dać możliwość wskazania drugiego lub trzeciego wyboru, wówczas, w przypadku nie osiągnięcia progu wyborczego, głos mógłby przejść na inne ugrupowanie. Operując przykładami – pierwsze wskazanie UPR, drugie – Platforma Obywatelska. Jeśli UPR nie przekroczy progu 5 proc., głos jest dodawany liście PO.
głosowanie negatywne – dzięki e-votingowi można wprowadzić możliwość oddawania głosu jednego na jednego kandydata i/lub jednego przeciwko innemu kandydatowi. Dzięki temu osoby szczególnie niepopularne mogą nawet osiągać wyniki ujemne. Może to skłonić wiele osób, które obecnie wyrażają swój sprzeciw nie chodząc w ogóle do wyborów, do głosowania pozwalającego na wskazanie osoby, której nie lubią. Wielu kontrowersyjnych polityków mogłoby nie uzyskać mandatów. Może to podnieść frekwencję, ale istnieje niebezpieczeństwo zwiększenia roli prowadzenia kampanii negatywnych.
IDĄ MŁODZI
W naszym kraju w 2005 r . podczas następnych podwójnych wyborów – parlamentarnych i prezydenckich, pokolenie ludzi młodych, urodzonych w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych będzie stanowiło już 45 proc. ludzi uprawnionych do głosowania. Dla wielu z nich nowoczesne technologie są jak najbardziej naturalne i chętnie je wykorzystują. Można zaobserwować zmniejszającą się liczbę listów pisanych tradycyjnie, za to rosnącą lawinowo liczby wysyłanych e-maili i SMS-ów. Badania wykonane przez CBOS są bezlitosne – w ostatnich wyborach parlamentarnych nie głosowało prawie 60 proc. ludzi młodych (do 35 roku życia). Absencja jest dwa razy większa niż w innych grupach wiekowych. Ludzi młodych trzeba zachęcać do aktywnego udziału w życiu społecznym i politycznym naszego kraju. Wymaga tego idea społeczeństwa obywatelskiego, do którego dążymy.
W naszym kraju dostęp do Internetu deklaruje 24 proc. Polaków i jest około 12 milionów telefonów komórkowych. W przyszłości te i inne narzędzia komunikacji będą się dalej upowszechniać. W miejscach takich jak sklepy, hipermarkety, urzędy, kościoły i poczty spotykają się ludzie. Można tam przed wejściem lub w środku poustawiać kioski wyborcze-głosomaty, dzięki czemu głosowanie będzie bliżej ludzi. Bardzo dobrym pomysłem rozważanym od jakiegoś czasu przez Krajowe Biuro Wyborcze, a przypomnianym ostatnio przez Instytut Spraw Publicznych, jest stworzenie centralnej bazy, dzięki czemu będzie można głosować w dowolnym punkcie w kraju. Jest to pierwszy niezbędny krok na drodze do ewentualnego wprowadzenia elektronicznego głosowania. Koszty wprowadzenia systemu powinny zwrócić się już po kilku głosowaniach.
* * * * *
W Polsce na e-voting można patrzeć przez pryzmat pierwszej tury wyborów samorządowych 2002 r., kiedy przesyłanie danych do centralnego serwera zbiorczego zakończyło się potwornym zamieszaniem w skali całego kraju. Ale np. w Krakowie, przesyłanie do Miejskiej Komisji Wyborczej wyników wyborów do osiemnastu pomocniczych Rad Dzielnic zakończyło się sukcesem i już siedem godzin po zamknięciu lokali wyborczych, około godziny 3 w nocy, wyniki we wszystkich dzielnicach były dostępne w Internecie. Wyniki wyborów do Rady Miasta Krakowa poznaliśmy dopiero parę dni potem. A przecież wyborców było niemalże tyle samo, komisje podliczyły wyniki w tym samym czasie. Zalążki systemu już pokazują swoją przydatność.
Czytelników zainteresowanych stroną techniczną e-votingu odsyłam do obszernego raportu na ten temat na stronę: www.egov.pl/teksty/e-voting/dokument.php
MATEUSZ DROŻDŻ, MACIEJ JANIEC
Dr Joanna Dzwończyk, adiunkt w Katedrze Nauk o Polityce Akademii Ekonomicznej w Krakowie: We współczesnej politologii demokrację elektroniczną (czyli e-voting) uznaje się za najbliższą idei demokracji bezpośredniej. Do zalet głosowania w ten sposób zalicza się umożliwienie obywatelom aktywności politycznej, zwiększenie zainteresowanie polityką, zwłaszcza wśród młodzieży oraz zmuszenie polityków do jasnego przedstawiania swoich racji i argumentów. Poza ewentualnymi problemami natury technicznej – dostępność, uniemożliwienie wielokrotnego głosowania przez tę samą osobę - politologia wysuwa tylko jeden zarzut. Dotyczy on pytań referendalnych. Jeśli występują tam opcje bycia “za”, “przeciw” lub “brak zdania”, to wówczas polityka jest potraktowana jako gra o charakterze zerowym. Nie ma wtedy miejsca na rozmowy, negocjacje czy przetargi. Rodzi się możliwość dyktatury większości. Oczywiście, przy umiejętnym sformułowaniu pytania – co do kwestii zasadniczych, referendum elektroniczne może być przeprowadzone, bez pozbawiania możliwości uzgodnienia szczegółów w negocjacjach. Osobiście uważam, że z punktu widzenia edukacji obywatelskiej, demokracja elektroniczna jest jak najbardziej pożądana w procesie budowy społeczeństwa obywatelskiego.
|
|
|
|
|
 |
|
Żele łagodzą różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
TAK w referendum
Tak wygląda mój czerwcowy lobbing na rzecz przystąpienia Polski do Unii Europejskiej - pisze profesor Wojciech Gasparski. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Proste, jak konstrukcja cepa
Nie przypuszczam, żeby powstały w naszym kraju enklawy, gdzie na widok Murzyna dzieci będą wołały: „o dziki przyjechał”. Ale kto wie?! Dużo dziwnych rzeczy nawywijaliśmy w przeszłości - pisze Andrzej Will. całość...
|
DYPLOMACJA
Znak firmowy
ODiHR jest sprawną maszynerią. Biuro jest bardzo operatywne. Co roku w różnych krajach realizujemy około 100 projektów. Mamy dobre robocze kontakty z przedstawicielami 55 państw członkowskich OBWE - mówi Christian Strohal. całość...
|
RECYKLING
Puszka to jest to!
Puszki aluminiowe do napojów pojawiły się na polskim rynku w połowie lat 90. wraz z uruchomieniem dwóch fabryk puszek Can Pack w Brzesku i Continental Can Polska w Radomsku. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Kreator bezrobocia
Najlepszym lekarstwem na kaca byłoby stworzenie przez rządzących warunków do rozwoju naszej gospodarki i inwestowania - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
OD REDAKTORA
Nieprzewidywalni
Polscy wyborcy są nieprzewidywalni. Mało, nie potrafią wyciągać wniosków z przeszłości. Co gorsze, nie potrafią myśleć perspektywicznie - pisze Damian A. Zaczek. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Trudny próg
Polska powinna stać na stanowisku, że Unia powinna budować własną sprawność obronną i mieć własną politykę zagraniczną. Nie będzie skutecznej wspólnej polityki zagranicznej, jeśli nie będzie możliwości działania zbrojnego w całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Poczucie równości
My, Polacy, nie możemy się obnosić ze swoją odmiennością. W Brukseli, w Strasburgu trzeba być podobnym. Trzeba być Europejczykiem, ale reprezentantem kraju, który ma swoje interesy - mówi Bogusław Liberadzki. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Finezja sugestii
Bezpośrednią sugestią jest stopniowe wykruszanie się grona słuchaczy na przyjęciu lub konferencji, gdy nasza przemowa się przedłuża; podobnie – chrząknięcie, gdy ktoś staje przed nami w kolejce - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Izrael i Tunezja: miękki lobbing
Mistrzem promocji Izraela jest ambasador tego państwa w Polsce, Szewach Weiss. Zwłaszcza w sferze lekkich form - uważa Zygmunt Broniarek. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|