|
|
LINIE LOTNICZE
Bruksela bliżej
Sabena była drugą najstarszą linią lotniczą na świecie – istniała ponad 80 lat. Jestem przekonany, że SN Brussels Airlines będzie linią lepszą od Sabeny. Taki jest nasz cel - mówi Peter Davies.
{ADDONS}
PETER DAVIES
dyrektor generalny SN Brussels Airlines
Damian A. Zaczek: Jak dziś wygląda rynek lotniczych przewozów pasażerskich? Czy widzi Pan oznaki wychodzenia z kryzysu? PETER DAVIES: Widzę powolne, ale zdecydowane wychodzenie z kryzysu spowodowanego atakiem na Amerykę 11 września przed dwoma laty oraz wojną w Iraku. Minione dwa lata były złe dla lotnictwa cywilnego. Na świecie nie było linii lotniczych, które nie byłyby dotknięte kryzysem. Oznaki poprawy sytuacji, czyli zwiększoną liczbę pasażerów w samolotach, obserwuję od maja br. Rynek przewozów lotniczych odzyskuje zaufanie podróżnych, a nie jest to łatwe, bo problem tkwi w psychologii – ludzie z trudem uświadamiają sobie, że to co najgorsze jest już za nimi. Jest nadzieja i oczekiwanie, że sprawy idą ku lepszemu.
Jaką przyszłość widzi Pan dla tak małej linii, jaką jest SN Brussels Airlines? Jesteśmy linią małą, a małe może być piękne! Mamy kilka atutów, a głównym jest port docelowy – Bruksela. Coraz więcej ludzi, w tym Polaków, jeździ do stolicy Belgii, która jest przecież centrum Unii Europejskiej. Mieści się tu także ponad 17 tysięcy międzynarodowych firm, a 600 z nich ma centrale na całą Europę. Do Brukseli przyjeżdża wiele osób w interesach na kilka czy kilkanaście dni. Wiele miast w Europie i na świecie służy często tylko jako miejsca przesiadek z jednego samolotu do drugiego. Przyznaję, że w porównaniu z Sabeną, a tym bardziej z British Airways czy Air France, jesteśmy mali, ale oferujemy usługi na bardzo istotnej trasie. Koncentrujemy się na jakości usług.
Można się domyślić, dlaczego Warszawa jest istotnym miejscem dla SN Brussels Airlines... Warto jednak od czasu do czasu przypominać, że Warszawa jest stolicą Polski, a Polska z każdym rokiem będzie stawała się coraz ważniejszym krajem w tej części Europy, wkrótce Unii Europejskiej. Dla Polski otwierają się niewyczerpane możliwości gospodarcze i polityczne – trzeba tu być.
Nieistniejąca już Sabena była w Polsce dobrze rozpoznawaną linią lotniczą. Czy SN Brussels Airlines jest jej sukcesorką? Nie możemy zapomnieć, czy ignorować historii. Sabena była drugą najstarszą linią lotniczą na świecie – istniała ponad 80 lat. Musimy respektować tę tradycję, ale też myślimy o przyszłości. Jestem przekonany, że SN Brussels Airlines będzie linią lepszą od Sabeny. Taki jest nasz cel.
W jaki sposób i jak długo zamierza Pan budować markę linii w Polsce? Ten proces potrwa jakiś czas – trudno dokładnie przewidzieć. Koncentrujemy się na jakości usług i punktualności lotów. Wierzę, że dlatego ludzie będą chcieli z nami latać. Jesteśmy bardzo elastyczni, ciągle udoskonalamy usługi, poprawiamy produkt pokładowy, mamy świetną załogę oraz obsługę naziemną w Warszawie i w Brukseli. Do tego oferujemy bardzo konkurencyjne ceny biletów. Tak więc dopiero nieco ponad półtora roku budujemy naszą reputację. Z mojego wieloletniego, bo 30-letniego doświadczenia, mogę powiedzieć, że lepiej jest skoncentrować wysiłki na jakości podstawowych usług, niż rozdrabniać się na dodatkowe usługi. Nie prowadzimy też szerokiej akcji reklamowej, zależy nam na pewnego rodzaju intymnej zażyłości z pasażerami, na osobistym do nich podejściu.
Strategia jest więc dość prosta. Jednak nie prowadzicie działalności charytatywnej, ale biznes. Kiedy pojawią się dochody? Bardzo dobre usługi, dobre połączenia, punktualność lotów pomiędzy Warszawą a Brukselą – te cechy przysparzają nam pasażerów i nasza linia już przynosi dochód, chociaż jeszcze nie satysfakcjonujący. Pamiętajmy, że mamy konkurencję ze strony LOT-u i innych przewoźników. Dodam, że ze współpracy z LOT-em jesteśmy bardzo zadowoleni. W naszym rozwoju postępujemy bardzo rozważnie, uczymy się chodzić, zanim zaczniemy biec. Cały nasz proces decyzyjny jest podporządkowany biznesowi.
Która linia jest największym konkurentem dla SN Brussels Airlines? Jesteśmy nim my sami.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
|
|
 |
|
Żele łagodzą różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Grochem o ścianę
W rozwiniętych krajach wie się, że źródłem złego zachowania jest to, iż zbyt mało uwagi poświęca się kwestii rozwoju organizacji o wysokim morale. Nieetyczne zachowania mają charakter systemowy - pisze prof. Wojciech Gasparski. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Ślązak Niemcem
Ślązacy są etniczną częścią narodu niemieckiego. Polacy natomiast uważają, iż są oni etniczną częścią narodu polskiego - mówi Henryk Kroll. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Ludzie wrócą
W PSL muszą nastąpić zmiany, do głosu powinni dojść politycy z drugiej linii. Są tacy ludzie w PSL – młodzi i mądrzy - mówi Krzysztof Borkowski. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing miłości
Pisząc te słowa, nie wiem, co Kira Gałczyńska jeszcze wymyśli, uprawiając swój „lobbing miłości”. Sama jest pomysłowa, a i twórczość Ojca ją intelektualnie wzbogaca - wspomina Zygmunt Broniarek. całość...
|
OD REDAKTORA
Piąty rok
Jubileusz pięciolecia na rynku wydawniczym pisma lobbingowego - jedynego w Polsce - to duży sukces. Co przez te lata osiągnęliśmy? - wyjaśnia Damian A. Zaczek. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Afery czy reformy?
Zastanawiam się, co w naszej sytuacji jest gorsze, korupcja czy zaniechanie reformowania i stwarzania warunków dla rozwoju gospodarczego. Felieton Wojciecha S. Pratkowskiego. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Puste miejsca
Ostatnimi czasy obserwujemy festiwal takich artykułów, w których jedyną myślą przewodnia jest „opisać, skopać, opluć”. Co „ciekawsze” można to jeszcze robić bezkarnie - pisze Andrzej Will. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Intencje pochwał
Egzaltacja jednej pochwały może nas rozśmieszyć, a nawet urazić, powściągliwość i szorstkość innej ucieszyć - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|