Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

WYNALAZCZOŚĆ

Piękny umysł
Budowa parku technologicznego była moim marzeniem. Jestem właścicielem obiektu i gruntu, na którym stoi hala wystawowa, laboratoria, sale kongresowe, aula na 300 osób. Tam mogę kontynuować badania nad udoskonalaniem metody iniekcji krystalicznej i innymi wynalazkami. Jestem teraz niezależnym badaczem, choć nadal pracuję w Wojskowej Akademii Technicznej - mówi Wojciech Nawrot.
Wojciech Nawrot na okładce DECISION MAKERA

Z dr. inż. WOJCIECHEM NAWROTEM

zdobywcą siedmiu złotych medali
na Światowych Wystawach Wynalazczości,
członkiem Międzynarodowej Akademii Odkryć Naukowych i Wynalazków

rozmawia Jerzy Wojciewski

Jest Pan autorem 42 opatentowanych wynalazków i około 100 publikacji, głównie z dziedziny technologii materiałowej i fizyki budowli. Które są dla Pana najważniejsze?
Rzeczywiście opatentowałem 42 wynalazki, ale w szczególnym dziale. Otóż jest to ochrona budowli przed wszelką korozją związaną z działalnością wody, wilgoci i atmosfery. Oprócz iniekcji krystalicznej chcę wymienić opracowanie technologii katalizatorów rodnikowych. Pod koniec lat sześćdziesiątych ub. wieku uznano to za wielką rewelację, gdyż pozwalała przyspieszyć wiele trudnych procesów w dziedzinie produkcji materiałów ochronnych np. dla drewna.

Najwartościowszym, najbardziej utytułowanym Pańskim wynalazkiem jest opracowanie technologii iniekcji krystalicznej skutecznego osuszania budowli z wilgoci podciąganej z gruntu. Co Pana skłoniło do skierowania uwagi na ten problem?
Na pewnym etapie mojej pracy nad wynalazkami doszedłem do wniosku, że ważniejsze jest zwalczanie przyczyn, niż skutków, negatywnej działalności wody i wilgoci. Taką dziedziną, w której przez ostatnie 20 lat się wyżywałem, jest opracowanie technologii dotyczącej osuszania budowli. Osuszanie budynków użyteczności publicznej eliminowało wiele uciążliwych problemów – korozję biologiczną, murszenie i degradację techniczną. Głównie starszych, aczkolwiek są to problemy również wielu nowo wzniesionych budynków, wynikające z błędów projektowych, czy wykonawczych.
Mnóstwo starych budowli, zwłaszcza z XVIII i XIX wieku a także XX wieku miało pozakładane słabe izolacje, które z biegiem lat uległy degradacji i wilgoć zbierała swoje żniwo. 50 lat dla budynków pod tym względem to jest bardzo dużo. Nie mówię już o budynkach, które takich izolacji nie miały. Opracowanie skutecznej technologii w zakresie wytwarzania nowych izolacji w istniejących obiektach było wyzwaniem
dla techniki ostatnich 20-30 lat. W tym okresie mniej się inwestowało, wobec tego należało więcej remontować. Technologią, która uzasadniała racjonalne i ekonomiczne przesłanki było stworzenie nowej izolacji po to, aby można było zrewaloryzować obiekt już bardzo mocno zdegradowany technicznie. Taką technologią, która wyszła naprzeciw tym problemom, była technologia iniekcji krystalicznej osuszania budowli z wilgoci podciąganej z gruntu. W Polsce i na świecie technologie stawały się coraz droższe, ale efektywność ich była niewielka. Poza tym, były szkodliwe dla ludzi. Okazywało się, że zabezpieczenia przed wilgocią były skuteczne, ale tylko przez krótki okres. I koszty, i szkody były duże. Trzeba było w miejsce tych drogich i złych rozwiązań wprowadzić nowe. Chodzi głównie o ekologię, trwałość w czasie tak solidną, żeby zabiegów odwilgocenia nie trzeba było powtarzać kilkakrotnie “za życia” obiektu. Obiekty zabytkowe nie wytrzymują kilkakrotnych ingerencji technicznych, nawet jeśli chodzi o odwilgocenie. Mogą się po prostu rozpaść.

Skoro stare technologie nie zdawały egzaminu, to Pański pomysł musiał się opierać na rozwiązaniu nowatorskim?
Zarysowując swój program walki z wilgotnością budynków brałem pod uwagę wady i zalety dotychczasowych technologii. A przede wszystkim błąd w zakresie strategii rozwojowej w tej dziedzinie. Odszedłem kompletnie od ówczesnych tendencji. Potraktowałem problem niekonwencjonalnie.
Wszystkim dotychczasowym technologiom przeszkadza woda w murze. Tę wodę trzeba usunąć. Moja koncepcja zakłada, że należy pozyskać tę istniejącą w murach wodę dla celów technologicznych. Doszedłem do wniosku, że dotychczas stosowane metody są nie tylko mało skuteczne, ale i niebezpieczne dla muru i zdrowia użytkowników budowli. Zacząłem te istniejące w m
urach zasoby wody wykorzystywać w sposób pozytywny. I udało się. Ale żeby to osiągnąć wsparłem się teoretycznymi pracami prof. Ilji Prigożina, noblisty pochodzenia rosyjskiego, który od lat mieszka w Belgii. Prof. Prigożin opisał matematycznie i termodynamicznie unikalne zjawisko samoorganizacji kryształów, za co właśnie otrzymał Nagrodę Nobla. Sięgnięcie po jego teoretyczne rozważania tak uhonorowane i aplikacja ich do celów praktycznych było moim najważniejszym zadaniem. Przekonałem się, że można w zupełnie taki sam sposób z ogromnymi pozytywnymi skutkami społecznymi stosować masowo tę technologię. Zjawisko samoorganizacji kryształów, nad którym pracowałem 11 lat, okazało się potem rewolucyjnym rozwiązaniem w tej dziedzinie, zwłaszcza że uzyskałem dobre wyniki.

Czy w przystępnych słowach mógłby Pan przybliżyć mechanizm samoorganizacji kryształów oraz istotę iniekcji krystalizacyjnej?
Zjawisko samoorganizacji kryształów zostało zamanifestowane przed milionami lat przy powstaniu górotworów w postaci wąskoszczelinowych krystalicznych pierścieni przypominających tarczę strzelniczą. Tak pięknie wygląda zastygły fizyczny obraz zjawiska samoorganizacji kryształów. Postanowiłem tym zjawiskiem pokierować dla celów użytkowych, współczesnych, ale oczywiście nie w takich wysokich ciśnieniach i temperaturach. I to mi się powiodło. Mam z tego powodu ogromną satysfakcję, gdyż udało mi się stworzyć supernowoczesną technikę – iniekcję krystaliczną, której pozytywne rezultaty są permanentnie powtarzane. Służą one celom praktycznym i są niedrogie w zastosowaniu.

Skąd Pan zdobywał fundusze na te doświadczenia?
Kilkanaście lat temu na większość próbnych działań badawczych nie starczało pieniędzy, a na pomoc finansową pracodawców nie mogłem liczyć, gdyż podpadłem moimi osiągnięciami uzyskanymi “bez zezwolenia” moich przełożonych. Wstrzymywano mi środki na nowe badania, nawet te należne. W państwowej instytucji naukowej dosłownie przez ścianę stały urządzenia potrzebne mi do pracy i nie wolno było z nich skorzystać. To był sabotaż spowodowany zawiścią. Z czasem zacząłem otrzymywać wsparcie od różnych instytucji naukowo-badawczych i organizacji społeczno-zawodowych, w tym szczególnie Stowarzyszenia Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów.

Pański trud został nagrodzony deszczem złotych medali zdobytych na siedmiu światowych wystawach wynalazczości.
Już pierwszy udział w Światowej Wystawie Wynalazczości w Brukseli w 1993 roku przeszedł moje wszelkie marzenia. Mój wynalazek – metoda iniekcji krystalicznej – otrzymał złoty medal wraz ze specjalnym wyróżnieniem jury, medalem burmistrza Brukseli i nagrodę ambasadora RP w Belgii. Dwa lata później moja technologia na Światowej Wystawie Własności Intelektualnej w Genewie została wyróżniona złotym medalem. Startowałem jeszcze w Pittsburghu (1996), w Pekinie (1996), w Casablance (1997), Norymberdze (1997) i Moskwie (2001) wszędzie zdobywając złote medale. Jestem też posiadaczem rzadko przyznawanego Medalu Rosyjskiej Akademii Nauk. Dodam, że nagrodzenie mojego wynalazku aż siedmioma złotymi medalami Światowa Organizacja Wynalazków uznała za swoisty rekord i na jej wniosek zostałem odznaczony przez króla Belgów w 1997 r. Krzyżem Kawalerskim, a w 2001 r. Krzyżem Oficerskim.
Chwile niebywałego wzruszenia przeżyłem w Pekinie, gdzie na Placu Tienanmen w obecności kilku tysięcy uczonych z całego świata, licznych polityków, ministrów nauki oraz przed kamerami wielu stacji telewizyjnych przewodniczący jury zwrócił się do mnie mówiąc: “Jest mi szczególnie miło prosić o odebranie złotego medalu przez pr
zedstawiciela wielkiego narodu Kopernika i Skłodowskiej, pana dr. Wojciecha Nawrota z Wojskowej Akademii Technicznej z Polski, za jego wspaniały wynalazek”. Dodam, że w Pekinie otrzymałem jakby złoty supermedal i za I miejsce w mojej kategorii, i za I miejsce wśród wszystkich kategorii, do których łącznie zgłoszono ponad cztery tysiące wynalazków. Te kolejne zdobyte złote medale w ciągu ośmiu lat ugruntowały moją pozycję wynalazcy. Już nikt nie odważył się drwić, sekować, ani wyśmiewać moich wynalazków, co w przeszłości często miało miejsce i bardzo mi dokuczało.

Czy doceniono Pana także w Polsce?
Najbardziej satysfakcjonuje mnie tytuł “Wynalazcy Wojska Polskiego”, który zdobyłem w konkursie-plebiscycie “Polski Zbrojnej” i “Przeglądu Wojsk Lądowych” w 1995 roku. Rok później otrzymałem medal “Za zasługi przy odbudowie Teatru Narodowego”. Za osuszenie licznych warszawskich zabytków wręczono mi medal “Cztery wieki stołeczności Warszawy”, zaś za całokształt moich dokonań wynalazczych prezydent Aleksander Kwaśniewski udekorował mnie Krzyżem Kawalerskim. Kilku znanych polskich uczonych zadbało o to, aby moje nazwisko i dorobek wynalazczy znalazły się w słynnej encyklopedii “Who is who?”. Cieszy fakt, że czytelnicy “Przeglądu Technicznego” obdarowali mnie tytułem “Złotego Inżyniera Roku 2002”.

Tuż za rogatkami Warszawy wybudował Pan za własne pieniądze Autorski Park Technologiczny. Skąd taki pomysł?
Budowa parku technologicznego była moim marzeniem. Jestem właścicielem obiektu i gruntu, na którym stoi hala wystawowa, laboratoria, sale kongresowe, aula na 300 osób. Tam mogę kontynuować badania nad udoskonalaniem metody iniekcji krystalicznej i innymi wynalazkami. Jestem teraz niezależnym badaczem, choć nadal pracuję w Wojskowej Akademii Technicznej.

Dziękując za rozmowę pragnę dodać, że w ub. roku “Newsweek” umieścił metodę iniekcji krystalicznej na XII miejscu wśród polskich wynalazków od Jagiellonów (XVI wiek) do czasów współczesnych.

 

 

 

 

 

 

Żele łagodzą
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Grochem o ścianę
W rozwiniętych krajach wie się, że źródłem złego zachowania jest to, iż zbyt mało uwagi poświęca się kwestii rozwoju organizacji o wysokim morale. Nieetyczne zachowania mają charakter systemowy - pisze prof. Wojciech Gasparski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Ślązak Niemcem
Ślązacy są etniczną częścią narodu niemieckiego. Polacy natomiast uważają, iż są oni etniczną częścią narodu polskiego - mówi Henryk Kroll. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Ludzie wrócą
W PSL muszą nastąpić zmiany, do głosu powinni dojść politycy z drugiej linii. Są tacy ludzie w PSL – młodzi i mądrzy - mówi Krzysztof Borkowski. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing miłości
Pisząc te słowa, nie wiem, co Kira Gałczyńska jeszcze wymyśli, uprawiając swój „lobbing miłości”. Sama jest pomysłowa, a i twórczość Ojca ją intelektualnie wzbogaca - wspomina Zygmunt Broniarek. całość...
OD REDAKTORA
Piąty rok
Jubileusz pięciolecia na rynku wydawniczym pisma lobbingowego - jedynego w Polsce - to duży sukces. Co przez te lata osiągnęliśmy? - wyjaśnia Damian A. Zaczek. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Afery czy reformy?
Zastanawiam się, co w naszej sytuacji jest gorsze, korupcja czy zaniechanie reformowania i stwarzania warunków dla rozwoju gospodarczego. Felieton Wojciecha S. Pratkowskiego. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Puste miejsca
Ostatnimi czasy obserwujemy festiwal takich artykułów, w których jedyną myślą przewodnia jest „opisać, skopać, opluć”. Co „ciekawsze” można to jeszcze robić bezkarnie - pisze Andrzej Will. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Intencje pochwał
Egzaltacja jednej pochwały może nas rozśmieszyć, a nawet urazić, powściągliwość i szorstkość innej ucieszyć - pisze Mirosław Karwat. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1060379 Czytelnikiem.