Tunezja jest krajem postępu i stabilizacji, co więcej, wolnym od fundamentalizmu i terroryzmu islamskiego - pisze Zygmunt Broniarek.
{ADDONS}
ZYGMUNT BRONIAREK
Jest 30 lipca 2003 roku a ja mam zaszczyt uczestniczyć w bankiecie pożegnalnym wydanym przez pana Abdelwaheba Abdallaha, Ministra Radcę w Urzędzie Prezydenta Republiki i Oficjalnego Rzecznika Prezydenta Tunezji. Prezydentem jest Zine El Abidine Ben Ali, który pełni tę funkcję w wyniku “Zmiany z 7 Listopada 1987 roku” . Piszę te słowa w cudzysłowie, a “listopad” dużą literą, dlatego, że jest to w Tunezji pojęcie polityczne. Zmiana polegała na tym, że Habib Burgiba. poprzedni prezydent Tunezji i ojciec jej niepodległości (uzyskanej pokojowo od Francuzów w 1956 roku), popadł w latach 1980-ych w uwiąd starczy. Ben Ali, który w roku 1987 był premierem oraz ministrem spraw wewnętrznych, na podstawie 57 artykułu konstytucji i opinii siedmiu lekarzy, którzy uznali, iż Burgiba nie nadaje się do pełnienia funkcji prezydenta, oddalił go 7 listopada tegoż roku od władzy, pozostawiając mu wszelkie przywileje, należne byłemu prezydentowi i Przywódcy (określenie oficjalne). Później, w latach 1989, 1994 i 1999, Ben Ali poddał się osądowi wyborów powszechnych, których ważności i przejrzystości nie kwestionował żaden autorytet krajowy i międzynarodowy.
Bankiet, o którym wyżej, został wydany z okazji zakończenia kongresu rządzącej partii – Zgromadzenia Konstytucyjno-Demokratycznego – na który zostałem zaproszony z inicjatywy ambasadora Tunezji w Polsce, profesora Ali Bousnina. Kongres ten – pod hasłem “Ambicja” – potwierdził to, co jest zjawiskiem niespotykanym w krajach arabskich i w większości krajów muzułmańskich, a mianowcie: Tunezja jest krajem postępu i stabilizacji, co więcej, WOLNYM OD FUNDAMENTALIZMU I TERRORYZMU ISLAMSKIEGO.
Dlaczego więc, fakt ten nie jest tak znany na świecie, jak powinien być ? Czy Tunezja, mając taki skarb w swym łonie, nie prowadzi żadnej działalności promocyjnej ? Nawet bowiem Polacy, którzy w liczbie 50.000 rocznie przyjeżdżają do Tunezji, wydają się nie interesować przyczynami takiego stanu rzeczy.
Natrafiamy tu na niezwykłe zjawisko. Tunezja promuje swój kraj energicznie na całym świecie – również w Polsce – Z PUNKTU WIDZENIA TURYSTYKI. Natomiast jeżeli chodzi o inne elementy jej życia – WIĘCEJ CZYNI, NIŻ MÓWI. Nie znaczy to, że jeżeli ktoś chce ją rzeczywiście poznać od strony postępu gospodarczego, kulturalnego i społecznego, ma z tym trudności. Materiał informacyjny odpowiednich urzędów, zwłaszcza Tunezyjskiej Agencji do spraw Kontaktów z Mediami Zagranicznymi, jest wzorowy. Główny nacisk położony jest tu na postęp w dziedzinie równouprawnienia kobiet. I słusznie, ponieważ sytuacja kobiety w Tunezji jest nieporównywalna do sytuacji kobiety w żadnym innym kraju arabskim czy muzułmańskim.
Od 1956 roku nie ma w Tunezji wielożeństwa. Od 1993 roku formuła ślubu została zmieniona: zamiast stwierdzenia, że “żona musi szanować prerogatywy męża” jest stwierdzenie, że “małżonkowie muszą traktować się wzajemnie z życzliwością i pomagać sobie w zarządzaniu sprawami rodzinnymi i w wychowywaniu dzieci”. Żona ma prawo żądać rozwodu PRZED SĘDZIĄ – a w razie rozwodu i jeżeli są dzieci - do alimentów; gdyby zaś były mąż nie chciał ich płacić – do renty państwowej. Kobiety ubierają się dowolnie, a korzystają z tego tak, że ulica Tunisu, Bizerty, Hammametu, i innych miast wygląda jak europejska. Kobiety są sędziami, szefami przedsiębiorstw, profesorami na wyższych uczelniach, w których, nota bene, stosunek liczby studentek do studentów wynosi 53 do 47 procent.
W pewnych sprawach jednak panuje oficjalna dyskrecja – i właśnie tu objawia się potwierdzenie tezy, że w promocji swego kraju, Tunezja więcej czyni, niż mówi. Widać to np. w stosunku do sprawy aborcji. Aborcja jest legalna do końca trzeciego miesiąca ciąży. Ale w materiałach promocyjnych, które otrzymałem, nie ma o tym ani słowa. Jest tylko wzmianka, że środki koncepcyjne znajdują się w wolnej sprzedaży. Ale kiedy zapytałem o tę sprawę Tunezyjkę, która siedziała obok mnie na bankiecie pożegnalnym, odpowiedziała z dumą: “Tak, aborcja do końca trzeciego miesiąca ciąży, jest dozwolona. A my kierujemy się regułą, że jest ona ‘wolna, anonimowa i bezpłatna’”.
Taka jest Tunezja – i taki jest jej lobbing.
Zygmunt Broniarek