|
|
LOBBING PO ANGIELSKU
Poseł pod wpływem
W Wielkiej Brytanii nie ma przepisów lobbingowych. Lobbing wynika z samej natury rządu i parlamentu i tak długo będzie zapotrzebowanie na lobbystów, jak długo instytucje te nie zaczną pracować przy otwartej kurtynie. W systemie brytyjskim działania lobbingowe adresowane do posłów są w dużym stopniu stratą czasu. Zasadnicze decyzje zapadają najczęściej na stosunkowo niskich szczeblach. Poparcie ministra ogranicza się więc do złożenia podpisu. Znane są przypadki kampanii lobbingowych, których autorzy przekonani, że wszystko załatwili, w końcu przegrali, bo konkurenci okazali się skuteczniejsi na ostatnim etapie.
 |
Charles Miller "Politico`s Guide to Political Lobbying", Politico`s, Wielka Brytania, 2000 |
|
KATARZYNA BZOWSKA
Korespondencja z Londynu
Masz prawo do lobbingu. Wykorzystaj je dobrze.
Tak brzmi przesłanie książki Charlesa Millera “Politico’s Guide to political lobbying ”. Jej autor od lat zajmuje się lobbingiem w sposób praktyczny - pracuje jako konsultant w firmie lobbingowej Citigate Westminster, jest też sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Zawodowych Konsultantów Politycznych (Association of Professional Political Consultants); uważany jest za eksperta z zakresu lobbingu. Wydana w 2000 r. książka pochodzi z wydawniczej serii “Politico’s Guide to...”, w której istniejące od 1998 r. wydawnictwo “Politico’s” stara się przybliżyć, tym którzy tej wiedzy potrzebują, skomplikowany system władzy brytyjskiej. Do tej pory wyszły “Politico’s Guide to electoral reform”, “Careers in politics & government”, “Local Government” oraz “Parliament”.
W Wielkiej Brytanii nie ma przepisów lobbingowych. Miller uważa, że ta dziedzina powinna podlegać pewnym regulacjom, ale nie mogą być one zbyt szczegółowe, np. propozycja, by nikt kto pracował w rządzie lub na wyższych stanowiskach w administracji nie mógł zatrudnić się w firmie konsultingowej przez dwa lata po opuszczeniu swej poprzedniej pracy, jest nieuzasadniona. “Wiele osób dlatego jest zatrudniane w tych firmach, bo mają gruby notes z telefonami” - mówi Miller i jego zdaniem nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś korzysta z nawiązanych wcześniej kontaktów. Lobbing wynika - zdaniem Millera - z samej natury rządu i parlamentu i tak długo będzie zapotrzebowanie na lobbystów, jak długo instytucje te nie zaczną pracować przy “otwartej kurtynie”.
Na samym wstępie swej książki Miller definiuje co to jest lobbing. Pisze: “To po prostu podjęcie akcji zmierzającej do wpłynięcia na działania instytucji rządowych. Oznacza to, że lobbing swym działaniem obejmuje wszystkie elementy centralnego i lokalnego rządzenia, a także inne instytucje publiczne, zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym”. Lobbing to działanie w pełni legalne - uważa Miller, podkreślając, że aby było skuteczne, podejmujący działalność lobbingową powinni poznać dokładnie system polityczny, aby wiedzieć, jak się w nim poruszać. Dlatego też znaczna część książki omawia szczegółowo brytyjski system polityczny oraz jego funkcjonowanie. W tym sensie może się wydawać, że podręcznik jest bezużyteczny dla polskich lobbystów. Do pewnego stopnia to prawda, bo polski system polityczny jest zupełnie inny, ale jednocześnie autor daje szereg uwag ogólnych, a na konkretnych przykładach omawia udane i nieudane akcje lobbingowe. Te uwagi mają charakter uniwersalny.
Często też Miller pisze o systemie politycznym Unii Europejskiej, gdzie - jak twierdzi - panuje znacznie mniejsza tajemniczość niż w polityce brytyjskiej, a dostęp do urzędników i polityków jest łatwiejszy. Ze względu na zbliżające się członkostwo Polski w Unii Europejskiej ta część książki zawiera cenne uwagi dla przyszłych lobbystów, którzy powinni pamiętać, że wiele decyzji legislacyjnych zapadać będzie w Brukseli.
SYSTEM
Gdy czyta się prasę, ogląda telewizję i słucha radia - stwierdza Miller - można dojść do wniosku, że działania rządu mają charakter czysto polityczny, ale wynika to z tego, że dziennikarze mają na ogół dostęp jedynie do osób, które znajdują się “na froncie” systemu rządzenia - do posłów , ministrów, radnych, funkcjonariuszy partyjnych, czy - na szczeblu europejskim - komisarzy unijnych. Proces podejmowania decyzji, które mogą obserwatorowi z zewnątrz wydawać się politycznymi, jest jednak znacznie bardziej skomplikowany i to, co utrzymuje cały system polityczny państwa, często jest niedostępne zewnętrznemu obserwatorowi, a właśnie najczęściej przesądza o podejmowanych decyzjach. To cały skomplikowany układ, w skład którego wchodzą urzędnicy państwowi i przedstawiciele biznesu.
Najważniejsze miejsce w tym skomplikowanym systemie - przynajmniej w Wielkiej Brytanii - przypada urzędnikom państwowym. Choć ich liczba znacznie spadła w ciągu ostatnich dwudziestu lat, to nadal w urzędach państwowych zatrudnionych jest 460.000 urzędników, z któr ych trzy czwarte pracuje w sześciu z pięćdziesięciu departamentów urzędów centralnych. Już samo to pokazuje, jak bardzo władza w Wielkiej Brytanii - wbrew temu, co się sądzi - jest scentralizowana.
Głównym zadaniem departamentów ministerstw i urzędów centralnych jest wprowadzanie w życie decyzji politycznych, a więc podejmowanych przez ministrów, oraz zapewnianie ciągłości pracy tych urzędów, bez względu na polityczne zmiany. Jednocześnie ze względu na to, że ministrowie pełnią funkcje stosunkowo krótko i nie są specjalistami w danej dziedzinie, korzystają z doradztwa urzędników. Rola tych ostatnich jest znacznie większa niż mogłoby się formalnie wydawać. Stąd wniosek dla lobbystów: jeśli nawet będą starali się pozyskać poparcie ministra, muszą pamiętać o tym, że i tak wszystko wyląduje na biurku urzędnika, czasem lepiej więc uzyskać bezpośrednio jego poparcie, bo wtedy to on będzie przekonywał ministra.
Drugim ważnym elementem sytemu jest parlament, w Wielkiej Brytanii złożony z Izby Gmin i Izby Lordów , z których ta ostatnia jest obecnie w fazie zasadniczych reform, które nie wiadomo jak się zakończą i tym samym jej rola jako przedmiotu oddziaływania lobbystów jest znacznie ograniczona. “Parlament instytucjonalnie - pisze Miller - znajduje się w centrum władzy. Jego prawdziwa funkcja i znaczenie jest w pewnym sensie konstytucyjną fikcją, gdyż rząd z dużą większością parlamentarną może zrobić to, co zechce”. Miller zwraca uwagę na statystyki: 90 proc. ustaw parlamentu brytyjskiego i 70 proc. ustaw Parlamentu Europejskiego zostało zatwierdzonych bez żadnych parlamentarnych poprawek.
W systemie brytyjskim działania lobbingowe adresowane do posłów są w dużym stopniu stratą czasu. W Polsce jeszcze do tego daleko.
Nie oznacza to wcale, że parlamentarzystów należy lekceważyć. Jako politycy wiedzą, jak przyciągać uwagę mediów i mogą być świetnie wykorzystani, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy lokalne. Nie należy zapominać, że ministrowie także najczęściej są posłami. Działają więc w pewnym otoczeniu, prowadzą rozmowy i z pewnością są posłowie, z których zdaniem należy się liczyć.
Dobry lobbysta powinien znać aktualne układy. Ponadto, ministrowie (mówiąc ogólniej - rząd) są wrażliwi na to, co Miller nazywa “nastrojem Izby”. Jeśli nastrój jest im nieprzychylny, to będą woleli odłożyć niewygodną dla siebie debatę lub z większym zainteresowaniem słuchać będą głosów z zewnątrz, które mogą dostarczyć im cennych argumentów.
Praca parlamentu w dużym stopniu toczy się w komisjach. W niektórych przypadkach komisje są gotowe do słuchania opinii spoza parlamentu, od osób i grup bezpośrednio zainteresowanych przedmiotem komisyjnych prac.
TRYBY ZEGARKA
Lobbysta powinien nie tylko wiedzieć, jak skonstruowany jest system władzy państwowej, ale także znać mechanizmy jego działania. W tej części książki Miller podaje szereg konkretnych, czasem wydawałoby się trywialnych, uwag. Na przykład, trzeba pamiętać, że ministrowie są przeciążeni pracą. Nie należy więc umawiać się z nimi na długą rozmowę; to co można przedstawić w godz inę, da się równie dobrze skomasować do 20 minut. Przed takim spotkaniem trzeba się dobrze przygotować, wysyłając ministrowi list zawierający główne punkty, które chcemy omówić. Wszelkie załączniki powinno się przekazać urzędnikom - to w praktyce oni będą zajmowali się sprawą. Zasadnicze decyzje - stwierdza Miller - zapadają najczęściej na stosunkowo niskich szczeblach. Poparcie ministra ogranicza się najczęściej do złożenia podpisu.
Dlatego też zanim rozpoczniemy działania lobbingowe należy odpowiedzieć sobie na kilka zasadniczych pytań:
• Kto w praktyce będzie podejmował decyzję? • Kto lub co może mieć na nią wpływ? • Jak wyglądają argumenty obydwu stron? • Kto i z jakich pozycji będzie prowadził lobbing? Kim są nasi sprzymierzeńcy i ew entualni przeciwnicy? • Czy sprawą mogą zainteresować się media? • Czy propozycja, której jesteśmy przeciwni będzie kosztowna? Jeśli tak, to należy zebrać jak najwięcej argumentów w tej sprawie. • Czy nasza propozycja będzie wymagała poniesienia kosztów? Jeśli tak, to musimy zebrać argumenty, które uwidocznią, że korzyści są większe niż poniesione ewentualne wydatki.
Trzeba pamiętać - podkreśla Miller - że ministrowie słuchają nie tylko urzędników, posłów swojego ugrupowania, doradców, ale także przyjaciół i rodziny. Musimy dobrze rozpoznać grunt, na jakim przychodzi nam działać. Musimy dobrze znać argumenty naszych przeciwników. Nie należy ich przemilczać. Znacznie lepszą taktyką jest przygotowanie kontrargumentów.
Prowadząc działania lobbingowe trzeba znać system pracy osób, na które zamierzamy wywierać wpływ. Na przykład, nie należy umawiać się z ministrami w godzinach obrad parlamentu - istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że nie będą mieli dla nas czasu i zrezygnują z wcześnie j umówionego spotkania, bo będzie ważne głosowanie w parlamencie. Nie należy też umawiać się z nimi w czasie weekendu - wtedy jeżdżą do domów i odbywają spotkania w swoich okręgach wyborczych, na których zawsze możemy się zjawić. Do każdej osoby, której poparcia szukamy, należy wysłać osobisty list, wszelkie okólniki trafiają na ogół do kosza.
Trzeba pamiętać, że w niektórych okresach, zwłaszcza podczas kampanii wyborczej, politycy są znacznie bardziej wrażliwi na opinię publiczną. Ale i tu Miller udziela dobrej rady: nie należy kandydatów na posłów zasypywać długimi kwestionariuszami, wymagającymi szczegółowych odpowiedzi - nie będą mieli na to czasu. Jeśli chcemy poznać opinie kandydata na interesującą nas sprawę, lepiej przychodzić na spotkania wyborcze.
Szkoda, że tych rad nie znali Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii, którzy od lat mówią o potrzebie utworzenia “polskiego lobby” (co miałoby to oznaczać w praktyce, pozostaje tajemnicą). Od lat Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii przed wyborami powszechnymi wysyłało do kandydatów sążniste ankiety, prosząc ich o wyrażenie opinii w tak czasem szczegółowych sprawach, jak np. prawo do pracy dla polskich pielęgniarek. Dziwiono się potem, że przychodziło tak mało odpowiedzi, a sprawa jak nie była załatwiona, tak nie jest.
Miller uważa, że często znacznie skuteczniejsze niż głośna akcja, nawet dostrzeżona przez media, są negocjacje. Rząd i poszczególni ministrowie są znacznie bardziej wrażliwi na konkretne argumenty, niż petycje, nawet podpisane przez tysiące ludzi.
Lobbyści powinni pamiętać też o jednym: działania należy podejmować na wstępnym etapie, bo maszynka legislacyjna, choć działa powoli, to raz rozpędzona jest trudna do zahamowania.
I jeszcze jedno: nigdy za wcześnie nie wolno spocząć na laurach. Znane są przypadki kampanii lobbingowych, których autorzy przekonani, że wszystko zostało załatwione, w końcu przegrali, bo konkurenci okazali się skuteczniejsi na ostatnim etapie.
Pod koniec książki Miller podaje szereg konkretnych wskazówek jak uczyć się lobbingu, gdzie zapisać się na kursy z zakresu działania systemu administracyjnego i politycznego, jak oddziaływać na partie polityczne. Książka jest bowiem pomyślana jako rodzaj kursu dla lobbystów, dlatego zawiera szereg przykładów i p unktów do “powtórki”. Dla laika jest to wykład czasem mało przejrzysty i usiany zbyt skomplikowanymi wyrażeniami technicznymi.
Autor pisze wreszcie : “Książka ta jest z pewnością obciążona przez temat, który porusza, a który jest trudny do zrozumienia dla osób z zewnątrz, nie mających jasnego obrazu działania całego systemu. Nie tylko bowiem instytucje niechętnie odsłaniają kurtyny, ale niewiele jest prac dostępnych dla osób spoza systemu, które go omawiają i tym samym mogą być pomocne dla lobbystów”. [...]
Także i ta książka nie odsłania wszystkich szczegółów: nie podaje niuansów skutecznych technik negocjacyjnych, ani innych tricków tego specyficznego fachu, bo zarówno prowadzący działania lobbingowe, jak i będący ich przedmiotem, dobrze wiedzą, że rzadko kiedy jest sprawą słuszną ujawnianie strategii i środków jakimi dysponujemy.
Oczywiście, angielski “poradnik lobbysty” może tylko stanowić ogólny przewodnik dla polskich pionierów tej trudnej sztuki wywierania wpływu.
Katarzyna Bzowska Londyn
Charles Miller “Politico’s Guide to political lobbying”, Politico’s, Wielka Brytania, 2000.
|
|
|
|
|
 |
|
ALPA w płynie i żelu łagodzi różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Lekcja angielskiego
Świat realny to jednak nie mozaika luźno rozrzuconych fragmentów, lecz całość powiązanych ze sobą i wzajemnie zależnych członów, elementów, składników. Kto jak kto, ale edukator powinien o tym wiedzieć. całość...
|
SZKOŁA LIDERÓW
Aktywni obywatele
Bycie liderem społecznym nie jest kwestią pozycji społecznej czy pochodzenia, ale chęci i świadomego wyboru. Jednak same chęci nie wystarczą. A cierpimy na niedosyt działaczy publicznych. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Jeszcze jest czas
Najwyższy czas powiedzieć jasno i wyraźnie: struktury państwa, naszego państwa są niewydolne. Jego reformy realizowane są z krótką, nieczytelną perspektywą - pisze Andrzej Will. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Próba sił
Nauczyciele nie są przygotowani do pracy wychowawczej we współczesnej szkole, w której odbijają się wszystkie problemy społeczne - mówi senator Grażyna Staniszewska. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Najpierw uczeń
Kandydat na pedagoga jeszcze przed egzaminami powinien umieć odpowiedzieć sobie na pytanie: czy ja się nadaję do tego zawodu? - mówi poseł Danuta Grabowska. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Płeć obojętna
W Polsce mamy w wielu przypadkach do czynienia z próbami wyłudzenia od samorządów, władz wojewódzkich oraz innych organów władzy pieniędzy na funkcjonowanie różnych organizacji pozarządowych - mówi poseł Marta Fogler. całość...
|
archiwum korespondenta
Tubezja - więcej czynów
Tunezja jest krajem postępu i stabilizacji, co więcej, wolnym od fundamentalizmu i terroryzmu islamskiego - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|