Przewodniczący Samoobrony RP, jako jedyny z polskich polityków, wystosował szereg listów i apeli, których celem było zwrócenie uwagi opinii międzynarodowej na możliwość pokojowego rozwiązania konfliktu irackiego. Wielokrotnie opowiadał się jednoznacznie za rezygnacją z interwencji zbrojnej i zastąpieniem jej misją pokojową dysponującej największymi doświadczeniami w zakresie zażegnywania konfliktów międzynarodowych ONZ - pisze Mateusz Piskorski.
{ADDONS}
Wiosną br., po rozpoczęciu agresji Stanów Zjednoczonych na Irak, w krajach zachodnioeuropejskich pojawiły się niezauważalne od dłuższego czasu na scenie politycznej postulaty pokojowe. Znamiennym zjawiskiem był fakt, że spotkały się one ze znaczącym poparciem społecznym, które przejawiało się choćby w wielotysięcznych wystąpieniach protestacyjnych na ulicach największych europejskich miast. Pozwoliło to na zwiększenie znaczenia politycznego ruchów społecznych i politycznych, a także licznych formacji związkowych, krytycznie ustosunkowujących się do coraz częstszego łamania elementarnych norm prawa międzynarodowego przez niektóre państwa. Działania wojenne USA spotkały się zatem ze stanowczym potępieniem zachodnioeuropejskich formacji reprezentujących bardzo szeroki wachlarz założeń programowych; od antyglobalistycznej lewicy, po stojącą na gruncie obrony państw narodowych prawicę.
Główni aktorzy polskiej sceny politycznej, pomimo znaczącej dezaprobaty zdecydowanej większości społeczeństwa wobec wojny w Iraku, właściwie nie podjęli debaty na ten temat. Jednym z nielicznych ugrupowań, obok niewielkich grup pozbawionych reprezentacji parlamentarnej, które podjęło się krytycznego spojrzenia na polską politykę zagraniczną w sprawie Iraku była Samoobrona RP. Jej przedstawiciele włączyli się tym samym w żywotny nurt europejskiej debaty o przyszłym kształcie ładu międzynarodowego. Bez wątpienia, po akcesji Polski w struktury Wspólnot Europejskich, partia ta znajdzie sobie istotne miejsce wśród ugrupowań politycznych państw członkowskich Unii Europejskiej.
Jedną z ciekawszych inicjatyw wspomnianych środowisk jest odbywająca się corocznie Konferencja Europejskich Ruchów Ekologicznych, Pokojowych i Alternatywnych. W tym roku odbyła się ona w malowniczej podparyskiej miejscowości Villepintes, a wśród jej uczestników znalazła się także delegacja z Polski reprezentująca Samoobronę RP. Główny temat konferencji zakreślony został dość szeroko, gdyż dotyczył „przyszłości światowego ładu międzynarodowego”. Rozmach zawarty w tym haśle był jednak nieprzypadkowy, bowiem wśród delegatów z wielu krajów europejskich znaleźli się tym razem, dość licznie reprezentowani, przedstawiciele ruchów społecznych krajów arabskich i afrykańskich. Umożliwiło to intensywną wymianę poglądów pomiędzy narodami, które przy konferencyjnym stole spotykają się raczej nieczęsto – choćby dyskusję z naukowcami libijskimi. Warto zasygnalizować kilka najciekawszych wątków pojawiających się w wystąpieniach uczestników sierpniowego spotkania pod Paryżem.
Jeden z najbardziej interesujących wykładów wygłosił lider walońskiego skrzydła belgijskiej Partii Komunitarno-Narodowej (PCN), Luc Michel. Ten polityk z Brukseli jest jednocześnie znanym politologiem, specjalizującym się w zagadnieniach związanych z geopolityką i myślą polityczną. W ubiegłym roku opublikował pierwszą w Europie monografię naukową irackiej partii Baas, stąd też wiodącym tematem jego prelekcji była sytuacja w Iraku, w ponad trzy miesiące po opanowaniu Bagdadu przez siły Stanów Zjednoczonych i ich sprzymierzeńców. Michel stwierdził przede wszystkim, iż perspektywa stacjonowania obcych wojsk okupacyjnych w Iraku może przedłużać się nieustannie przez kolejne lata, ze względu na wysoki stopień integracji ideologicznej irackich socjalistów, dziesiątek tysięcy ludzi gotowych do konfrontacji zbrojnej. Podkreślił przy tym, że sprzeciw wobec samego pomysłu agresji na Irak był w pełni uzasadniony szczególnie z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Niestety, jako przykład skrajnej arogancji i lekceważenia dla tego prawa wymienił najwyższych przedstawicieli władz polskich, z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim na czele.
To przykre, ale trudno się z nim nie zgodzić. W przeciwieństwie choćby do Królestwa Danii, którego oddziały również znalazły się na terytorium Iraku, Rzeczpospolita nie zadeklarowała przejścia w stan wojny z tym państwem, co odbiera jakąkolwiek legitymizację obecności naszych żołnierzy w tym kraju.
Na pytanie, czy dostrzega jakąkolwiek możliwość uregulowania wciąż napiętej sytuacji nad Tygrysem i Eufratem, Michel stwierdził, iż jedyną drogą wyjścia z pułapki, w której znaleźli się zarówno przedstawiciele wojsk okupacyjnych, jak i samo społeczeństwo irackie, byłoby natychmiastowe wycofanie stamtąd wojsk anglo-amerykańskich wraz z ich sprzymierzeńcami i ustanowienie w ich miejsce misji pokojowej pod patronatem ONZ. W przeciwnym razie, nieustające akty sabotażu i ataki na jednostki wojsk okupacyjnych, w tym polskich, trwać będą latami, co przyczyni się bez wątpienia do odebrania jakiejkolwiek wiarygodności politykom państw interweniujących. Waloński politolog zaznaczył także, iż atak na Irak być może jest tylko preludium do zakrojonej na szerszą skalę amerykańskiej akcji usuwania przemocą reżimów poszczególnych państw arabskich, a ekipa prezydenta George’a W. Busha w sposób najbardziej dogmatyczny z możliwych realizuje utopijne założenia amerykańskich neokonserwatystów, takich jak Paul Wolfowitz, skupionych przede wszystkim w Departamencie Obrony.
Kolejnym interesującym wystąpieniem był bez wątpienia wykład wygłoszony przez profesora Uniwersytetu w Trypolisie, Alego Farfera. Farfer nakreślił wizerunek zmian, jakim podlega polityka zagraniczna Libii, analizując drogę do podjętej ostatnio przez Radę Bezpieczeństwa ONZ decyzji o zniesieniu sankcji gospodarczych nałożonych przed kilkunastu laty na ten kraj. Zauważył także, iż wypływają z tego rozliczne możliwości współpracy gospodarczej, wskazując w tym miejscu także na kraje Europy Środkowej, w tym Polskę, które cieszyły się niegdyś znakomitą opinią jako wykonawcy szeregu projektów inwestycyjnych w północnej części Afryki. Wyraził nadzieję, że nowe możliwości zaowocują w najbliższym czasie ponownym ożywieniem tych kontaktów gospodarczych.
Chciałbym na koniec poświęcić kilka zdań udziałowi reprezentacji Samoobrony RP w omawianej konferencji. Przede wszystkim, niżej podpisany autor prezentacji, wskazał na podejmowane przez Andrzeja Leppera inicjatywy pokojowe. Przewodniczący Samoobrony RP, jako jedyny z polskich polityków, wystosował szereg listów i apeli, których celem było zwrócenie uwagi opinii międzynarodowej na możliwość pokojowego rozwiązania konfliktu irackiego. Wielokrotnie opowiadał się jednoznacznie za rezygnacją z interwencji zbrojnej i zastąpieniem jej misją pokojową dysponującej największymi doświadczeniami w zakresie zażegnywania konfliktów międzynarodowych ONZ.
Niestety, jak się okazało działania te nie spotkały się z zainteresowaniem środków przekazu, przez co w oczach europejskiej opinii publicznej Polska jawiła się jako jedyny kraj, którego parlament poparł jednoznacznie i bez zastrzeżeń amerykańskie plany agresji na Irak. Inicjatywy Andrzeja Leppera zbagatelizowane zostały przez krajowe środki masowego przekazu, wskutek czego informacje o nich nie dotarły także za granicę. Tymczasem prezentacja stanowiska Samoobrony RP w tej sprawie spotkała się z bardzo życzliwym zainteresowaniem uczestników konferencji. Miejmy nadzieję, że pozwoli to na zmianę wizerunku Rzeczpospolitej przynajmniej wśród części zainteresowanych problematyką międzynarodową środowisk politycznych i akademickich.
Dzięki udziałowi delegatów Samoobrony RP, kolejna partia polskiego systemu partyjnego pojawiła się w sferze zainteresowania potencjalnych jej współpracowników z krajów UE. Być może dzięki temu, nasz kraj reprezentowany będzie godnie także w europejskiej rodzinie formacji i środowisk podkreślających potrzebę poszukiwania rozwiązań pokojowych na arenie międzynarodowej.
MATEUSZ PISKORSKI
pracownik naukowy
Instytutu Politologii
Uniwersytetu Szczecińskiego