Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

ARCHIWUM KORESPONDENTA

Od bawarki do krawata
Wśród ambasadorów akredytowanych w Warszawie, wielu jest takich, którzy promują swoje kraje ze szczególną energią. Oto pani Margaret Adamson - pisze Zygmunt Broniarek.
{ADDONS}

ZYGMUNT BRONIAREK

Otrzymałem miłe przesłanie treści następującej: “Mamy zaszczyt zaprosić Sz. P. Zygmunta Broniarka na uroczyste otwarcie III restauracji Bombaj tandoorj w dniu 22.11.2001 roku, o godz. 17.00. Katowice, ul. Dworcowa 4. Honorowy Gość: Jego Ekscelencja Ambasador Bangladeszu w Polsce, Dr M. Abdus Samad”.

Nie mogłem, niestety, pojechać do Katowic na tę uroczystość, ale znam właściciela tej restauracji i poprzednich dwóch oraz firmy wielobranżowej “Ganges”, do której należą. To pan Mohammed Omar Faruque i jego małżonka, Polka, pani Katarzyna Pietras-Faruque. Pan Faruque mieszka w Polsce od wielu lat, pochodzi z Bangladeszu, który odwiedza regularnie w interesach, a o jego zadomowieniu w Polsce – i znajomości realiów ekonomicznych – świadczy fakt, że otworzył swą trzecią restaurację w części... dworca głównego PKP w Katowicach. Obecność ambasadora Bangladeszu na inauguracji jego lokalu dodała jej dużo splendoru. Zwłaszcza, że ambasador to młody, energiczny i bardzo sympatyczny człowiek.

Splendor ten ma także szersze znaczenie. Pan Faruque, ilekroć spotyka się zarówno z klientami jak i z dziennikarzami, usilnie przekonuje ich do niezamykania... polskiej ambasady w stolicy Bangladeszu – Dakka. Bo niebezpieczeństwo takie istnieje. Bangladesz powstał w 1971 roku po podziale Pakistanu na dwie części, zachodnią i wschodnią: ta wschodnia stała się niepodległym państwem – Ludową Republiką Bangladeszu. Planowane zamknięcie ambasady polskiej w Dakka ze względów oszczędnościowych – jest tym dziwniejsze, że Polska była drugim państwem na świecie, które uznało Bangladesz – po Indiach. Rząd Bangladeszu walczy o istnienie polskiej ambasady w Dakka, bo choć zamknięcie jej nie oznacza zerwania stosunków dyplomatycznych Polski z Bangladeszem, utrudnia poważnie stosunki handlowe. A pan Faruque mówi np. Stanisławowi Błaszczykowi, naczelnemu redaktorowi miesięcznika “Ambasador”, i mnie: “Weźcie panowie pod uwagę choćby taki fakt. 120 milionów mieszkańców Bangladeszu pije regularnie herbatę. Ale nie samą. Z mlekiem. Czyli, po waszemu, bawarkę. A wy macie nieograniczone możliwości produkcji mleka w proszku. Moglibyście nam je sprzedawać też w nieograniczonych ilościach. I to bezpośrednio, nie przez Holendrów czy Belgów, jak to czynicie obecnie i w małych ilościach. I wy chcecie właśnie teraz zamykać ambasadę ?” (Zobaczymy, co zrobi rząd Leszka Millera- Z.B.)

Argumentacji pana Faruque nie można nazywać działalnością lobbingową i taką ona nie jest. Jednakże cel takich rozmów jak z nami jest jasny. Ja zresztą jestem wobec tej argumentacji nastawiony jak najbardziej pozytywnie i uważam, że ambasadorowie obcych państw w Polsce mają nie tylko prawo, ale i obowiązek, promować je, a nawet, pośrednio, ich firmy – obecność ambasadora Samada na otwarciu restauracji pana Faruque w Katowicach mieści się absolutnie w ramach jego czynności oficjalnych. A nasz nowy minister spraw zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz, czy nie wymaga tego samego od ambasadorów polskich zagranicą ?

Wśród ambasadorów akredytowanych w Warszawie, wielu jest takich, którzy promują swoje kraje ze szczególną energią. Napisałem “którzy ? A “które” – to nie ? Jak najbardziej. Oto pani Margaret Adamson, ambasador Australii, którą gościliśmy w Polskim Klubie Publicystyki Międzynarodowej na roboczym lunchu 26 listopada. Pani Adamson “wyrwała się” z wielkiej imprezy australijskiej w Polsce pt. “Australia w twoim mieście”, która trwała od 20 września do 14 grudnia. Wcześniej, 21 września, otworzyła ona w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, wystawę pt. “Bumerang”, w czasie której wprowadzone zostały dwa elementy polskie. Oto dyrektor muzeum, Jan Witold Suliga, otworzył wystawę rzuceniem bumerangu, który wrócił do niego, choć wylądował na plecach stojącego obok specjalisty od nagłaśniania. A element drugi – to wystawienie bumerangu POLSKIEGO z kości mamuta sprzed 30.000 lat, znalezionego w pobliżu Nowego Targu i proklamowanego “najstarszym bumerangiem na świecie”.

Niekiedy dużą siłę promocyjną stanowią pozorne drobiazgi. Na przyjęciu wydanym 27 sierpnia przez ambasadora Republiki Moldova (Mołdawii) w Polsce, pana Gheorghe Gusaca w restauracji “Villa Moldova” z okazji 10. rocznicy proklamowania niepodległości tego państwa, furorę robi krawat ambasadora Chorwacji, p. Zdenko Karakasza. On wyjaśnia, że nie tylko krawat, który nosi, ale krawat w ogóle jest CHORWACKIM wkładem w cywilizację światową. Jak się okazuje, do wojny trzydziestoletniej (1618-1648) zostali zwerbowani żołnierze chorwaccy, którzy dotarli aż do Paryża. Tam spodobali się paryżanom – i paryżankom – dlatego, że nosili malowane chusty specjalnie wiązane wokół szyi. Te weszły natychmiast w modę, tworząc styl “à la Croate” (“na chorwacką modłę”), co spowodowało pojawienie się słowa “la cravate”. Przejęły je prawie natychmiast inne języki: “la cravatta” (włoski), “la corbata” (hiszpański), “a gravata” (portugalski), a nawet “kravat” (turecki, choć jest i czysto tureckie słowo “boyunbagi”).

Historia ta wywołała takie zainteresowanie, że do ambasadora Karakasza zwrócił się jeden czy drugi dziennikarz z prośbą o rozszerzenie tego tematu. A sam ambasador jest zdania, że promocję własnego kraju należy prowadzić różnymi sposobami, zwłaszcza, że takie “pozorne” drobiazgi najmocniej wbijają się w pamięć. Zresztą – czy to drobiazg? Krawaty nosi na świecie miliard, półtora miliarda ludzi, a wielu z nich – to ci najlepiej sytuowani. A więc ?

Zygmunt Broniarek

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Czy myć ręce, czy nogi?
Dlaczego komuś, kto rozwozi kamienie trzeba płacić więcej, niż temu, kto rozwozi chleb? Dylemat z zakresu ludowej etyki wyjaśnia prof. Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia natrętna
Pytanego nie tyle wabimy, jak w podchwytliwych pytaniach-pułapkach, ile wciągamy w swoją grę wywierając widoczny nacisk. Na czym on polega? Na krępującej próbie sił - pisze Mirosław Karwat. całość...
OKIEM SOCJOLOGA
Walory sytuacji kryzysowych
Dla przezwyciężenia kryzysu wiarygodności instytucji publicznych w Polsce celowe jest podjęcie poważnej dyskusji nad kryteriami i mechanizmami selekcji kandydatów do administracji rządowej i parlamentu. całość...
ALTERNATYWY
Spektakl...
Tylko w tym systemie politycy o lepkich rękach i absolutnie jednoznacznych powiązaniach, mający jednak usta pełne frazesów o demokracji, interesie państwa i obywateli, tacy politycy mogą spać spokojnie - pisze Marek J. Zalewski. całość...
PRZYKŁAD NIEMIECKI
Demokracji trzeba bronić każdego dnia
Prawo to podstawowy filar demokracji niemieckiej. Chyba w niewielu krajach jest równie bezwzględnie egzekwowane, jak Niemczech. Może być dobre lub złe, by sięgnąć po określenia mowy potocznej. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Tańsze farmaceutyki
Nie silmy się na indywidualne sukcesy. Trzeba się włączyć w jakiś dłuższy, może ponadnarodowy łańcuch powiązań wytwórczych - mówi poseł Władysław Szkop. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Przewietrzyć stereotypy
Wciąż obowiązuje stworzony dziesięć lat temu stereotyp prywatyzacji najsilniejszych. O ile było to celowe parę lat temu, dzisiaj nie ma sensu - mówi senator Andrzej Chronowski. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Od bawarki do krawata
Wśród ambasadorów akredytowanych w Warszawie, wielu jest takich, którzy promują swoje kraje ze szczególną energią. Oto pani Margaret Adamson - pisze Zygmunt Broniarek. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.