Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

DECYZJE I ETYKA

Czy myć ręce, czy nogi?
Dlaczego komuś, kto rozwozi kamienie trzeba płacić więcej, niż temu, kto rozwozi chleb? Dylemat z zakresu ludowej etyki wyjaśnia prof. Wojciech Gasparski.
Profesor Wojciech Gasparski

WOJCIECH GASPARSKI

“Czyste państwo”, “czysty biznes”, “czyste ręce” - to nazwy programów, akcji lub tytuły książek albo artykułów czy referatów poświęconych sposobom postępowania wolnym od nagannych etycznie praktyk. Czy “czystość” ta jest tylko metaforą? A może między nią i czystością niemetaforyczną, bezprzymiotnikową, czyli zwykłym myciem się, zachodzi jakiś związek?

Pytania te nasunęły się jednemu z mych studentów po przeczytaniu raportu o tym, co w Polsce brzydko pachnie, zatytułowanego “Bomba odorowa” [Polityka n. 46/2324]. W szczególności uderzyły mego studenta dane liczbowe przytoczone w tym raporcie stwierdzające ni mniej ni więcej, że statystyczny Polak kąpie się 2,6 razy w tygodniu, czyli dwa razy na tydzień kąpie się cały, a za trzecim razem jeden rodak kąpie się do pasa, a inny od pasa, plus 0,1 na coś ekstra. Właściciele przedsiębiorstw, wedle tego raportu, kąpią się częściej, bo 3,1 razy tygodniowo, tj. pluskają się co drugi dzień plus owe coś dodatkowego. Kierownicy natomiast mimo tego, że są zajęci zarządzaniem, wchodzą do wanny lub pod prysznic trochę częściej, bo statystycznie 3,5 razy na tydzień, tj. w niedziele, wtorki i czwartki myjąc się za czwartym razem tylko do połowy (lewej, czy prawej?). Najczęściej kąpie się klasa średnia, której do czterokrotnej ablucji w tygodniu brak jedynie dwu dziesiątych.

Wspomniany student, po przytoczeniu powyższego zapytał czy owa statystyka nie tłumaczy etycznej strony biznesu (i nie tylko) uprawianego w Polsce, to jest czy dni “czyste” metaforycznie i takie, w których “czystością” prowadzonego biznesu kierownicy i właściciele przedsiębiorstw głowy sobie nie zaprzątają, nie są ze sobą przemieszane z częstotliwością zbliżoną do tego jak często bohaterowie raportu zanurzają się w wannie?

Argument przytoczony przez mego studenta na poparcie jego przypuszczenia zasługuje na uwagę, bo jest proweniencji filozoficznej. Oto bowiem Kazimierz Twardowski, twórca słynnej lwowsko-warszawskiej szkoły filozoficznej, w wykładach z etyki (wygłoszonych na Uniwersytecie Lwowskim w roku akademickim 1909/1910) powiedział, że obok etyki będącej teorią moralności “istnieje etyka i moralność przednaukowa i nienaukowa [...], podobnie jak można rozróżniać higienę naukową i nienaukową.”. I dalej: “I dziś mamy wśród ludu taką higienę zwyczajową, często całkiem mylną, np. że do roku nie wolno dzieciom zmywać głowy, albo noszenie blaszki w uchu przez mężczyzn [jest wskazane] dla wzmacniania wzroku. To higiena ludowa. Naturalnie, że higiena naukowa nie aprobuje na ślepo tych wszystkich poglądów na wskazane ze względu na zdrowie postępowanie, lecz sama sobie zdanie wyrabia o tym, co zdrowiu sprzyja, a co szkodzi. [...] Całkiem podobnie rzecz się ma z etyką.” [cyt. za M. Środa, red., O wartościach, normach i problemach moralnych, PWN, Warszawa 1994, s. 22].

Może więc źdźbło prawdy tkwi w przypuszczeniu studenta, że per analogiam etyka ludowa, kierująca postępowaniem tych, o higienie których donosił raport Polityki, jest dziś na poziomie ludowej higieny sprzed lat dziewięćdziesięciu. Toż przecież zgodnie z tą ludową etyką wierzy się, że tylko ten “kto smaruje - ten jedzie”, jak głosi porzekadło, ludowe przecież. To ta ludowa etyka odwołuje się do argumentu “co to pan wiesz, a ja rozumiem” oraz, że “pierwszy milion trzeba koniecznie ukraść”, także, że “wszyscy kradną”, a “nie bierze tylko ryba”. Przekonani są o tym zarówno ci co dają - “bo tak trzeba”, według etyki ludowej - jak i ci co biorą, “bo jakże inaczej”.

Etyka ludowa, podobnie jak wszelka etyka, wspiera się na przypowieściach zwanych z angielska case’ami (a z łaciny kazusami). Jeden z nich na przykład wyjaśnia dlaczego, wedle etyki ludowej, temu, kto rozwozi kamienie trzeba płacić więcej, niż temu kto rozwozi chleb. Przyczyna jest prosta: ten, który rozwozi kamienie musi sobie chleb kupić, ergo potrzebuje na to pieniędzy, gdy tymczasem rozwoziciel chleba ma go pod dostatkiem. Najczęściej nie tylko dla siebie, ale także dla rodziny i przyjaciół.

Kazimierz Twardowski pisząc w swej Etyce o obowiązkach wskazywał, oprócz panowania nad sobą jako cnoty zasadniczej, obowiązki jakie cnota ta umożliwia, a wśród nich na pierwszym miejscu obowiązek względem ciała, które “obsługuje ducha: a sługa ma być w stanie dużo zrobić i znosić, a mało wymagać. Stąd obowiązek: pielęgnuj ciało tak abyś mógł za jego pomocą żyć jak człowiek, tj. pełnią życia umysłowego, a ze strony ciała doznawać jak najmniej przeszkód. [...] Szczegóły podaje higiena [która jest] owiana duchem etycznym.” Ci, którzy poświęcają jej mało czasu czynią źle, dodaje filozof zwracając uwagę na to, że “wszystkie czynniki dyktowane panowaniem nad sobą uwzględniają cechy człowieczeństwa: postępować niezawiśle od chwilowych wrażeń. W tym [wyraża się] prawdziwa mądrość życiowa.” [K. Twardowski, Etyka, Wyd. A. Marszałek, Toruń 1994, s. 82-83].

Brak dbałości o higienę ciała oraz brak troski o higienę ducha mają wspólne źródło w braku odczuwania dyskomfortu z brudu obu rodzajów. Co nie znaczy, że nie zdarzają się wyjątki: wśród czyściochów korzystających z jacuzzi spotkać można moralnych brudasów, a wśród rzadko kąpiących się ekscentryków można natrafić na Dobrego Samarytanina. Jednakże wyjątki potwierdzają regułę.

Tytułowe pytanie o to, czy myć ręce, czy nogi w swej literalnej postaci jest pseudodylematem tych, którzy uważają, że higiena może być wybiórcza. Pytanie to w sensie metaforycznym dotyczącym etyczności działań pozostaje w sprzeczności z niezłomnością, inaczej - integralnością. Nie można uznać za moralnego kogoś, kto w dni parzyste mówi prawdę, a w dni nieparzyste kłamie, choć statystycznie jest on prawdomówny w 50 procentach. Prawda połowiczna jest fałszem, a gdy ukryta pod maską dokładności, mistyfikuje rzeczywistość.

Wojciech Gasparski

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Czy myć ręce, czy nogi?
Dlaczego komuś, kto rozwozi kamienie trzeba płacić więcej, niż temu, kto rozwozi chleb? Dylemat z zakresu ludowej etyki wyjaśnia prof. Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia natrętna
Pytanego nie tyle wabimy, jak w podchwytliwych pytaniach-pułapkach, ile wciągamy w swoją grę wywierając widoczny nacisk. Na czym on polega? Na krępującej próbie sił - pisze Mirosław Karwat. całość...
OKIEM SOCJOLOGA
Walory sytuacji kryzysowych
Dla przezwyciężenia kryzysu wiarygodności instytucji publicznych w Polsce celowe jest podjęcie poważnej dyskusji nad kryteriami i mechanizmami selekcji kandydatów do administracji rządowej i parlamentu. całość...
ALTERNATYWY
Spektakl...
Tylko w tym systemie politycy o lepkich rękach i absolutnie jednoznacznych powiązaniach, mający jednak usta pełne frazesów o demokracji, interesie państwa i obywateli, tacy politycy mogą spać spokojnie - pisze Marek J. Zalewski. całość...
PRZYKŁAD NIEMIECKI
Demokracji trzeba bronić każdego dnia
Prawo to podstawowy filar demokracji niemieckiej. Chyba w niewielu krajach jest równie bezwzględnie egzekwowane, jak Niemczech. Może być dobre lub złe, by sięgnąć po określenia mowy potocznej. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Tańsze farmaceutyki
Nie silmy się na indywidualne sukcesy. Trzeba się włączyć w jakiś dłuższy, może ponadnarodowy łańcuch powiązań wytwórczych - mówi poseł Władysław Szkop. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Przewietrzyć stereotypy
Wciąż obowiązuje stworzony dziesięć lat temu stereotyp prywatyzacji najsilniejszych. O ile było to celowe parę lat temu, dzisiaj nie ma sensu - mówi senator Andrzej Chronowski. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Od bawarki do krawata
Wśród ambasadorów akredytowanych w Warszawie, wielu jest takich, którzy promują swoje kraje ze szczególną energią. Oto pani Margaret Adamson - pisze Zygmunt Broniarek. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 779604 Czytelnikiem.