Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

PUNKTY WIDZENIA

Przewietrzyć stereotypy
Wciąż obowiązuje stworzony dziesięć lat temu stereotyp prywatyzacji najsilniejszych. O ile było to celowe parę lat temu, dzisiaj nie ma sensu - mówi senator Andrzej Chronowski.
{ADDONS}

Z ANDRZEJEM CHRONOWSKIM

senatorem nowosądeckim Bloku Senat 2001
b. ministrem skarbu państwa

rozmawia Jan Forowicz

Jest Pan uważany za zwolennika zachowywania równowagi pomiędzy służeniem środowiskom lokalnym, z których się pochodzi, i służbą interesom całego państwa. Jak pogodzić te dwie optyki w aktywności jednego polityka?
Pogodzi je ten, kto tak jak ja, w ogóle nie interesuje się samą grą polityczną. Zawsze staram się skupiać wyłącznie na kwestiach merytorycznych. W tym upatruję siły argumentu. Robiłem tak jako inżynier nowosądeckiego Zakładu Naprawy Taboru Kolejowego. To samo robię jako senator trzeciej już kadencji, były wicemarszałek tej Izby.

Był Pan ministrem skarbu państwa. W tym czasie nowosądecki ZNTK tkwił już w do dzisiaj nierozwiązanych kłopotach finansowych spowodowanych nieuregulowanymi przez PKP należnościami za wykonane naprawy. Jak Pan dzisiaj ocenia ten konflikt, co państwo powinno zrobić dla jego rozwikłania?
Sprawa dość typowa. Dotyczy nie tylko zakładów naprawiających tabor kolejowy, ale także paru innych rodzajów przedsiębiorstw np. PRK - robót kolejowych i innych. Ogólnie mówiąc, wciąż mamy do czynienia z brakiem płynności finansowej. Najwięksi klienci PKP to znaczy hutnictwo i górnictwo nie mają czym zapłacić kolei. PKP jakoś sobie radzi - opłaca już składki ZUS, nie opóźnia wynagrodzeń kolejarskich itd. Nie płaci jednak ZNTK, którym zagraża upadłość nie z powodu braku zysku, tylko z powodu wspomnianych zatorów finansowych. Czy można uzdrowić sytuację ogłaszając bankructwo hut? Nie, ponieważ pojawią się kolejne rzesze bezrobotnych. Nie, ponieważ potrzebujemy wielu rodzimych wyrobów hutniczych. A więc kolej nadal wozi te wyroby. Zadłużenie narasta a łańcuch nieprawidłowych zależności pieniężnych nie zmienia się. Skuteczne byłoby zatem skonsolidowanie polskiego hutnictwa i szybka prywatyzacja. Nad tym nie trzeba się długo zastanawiać. Tędy prowadzi droga naprawy.

Krytycy dotychczasowej prywatyzacji zarzucają zbyt pospieszne wyzbywanie się majątku państwowego. Na dodatek, Pana poprzedników na urzędzie ministra skarbu obwiniano o dopuszczanie do unicestwiania dobrych dawniej fabryk państwowych przez niektórych nowych nabywców.
Brakuje rzetelnej analizy tego tematu. Nie będę się w tym miejscu wypowiadał za innych ministrów. Ja sam od dawna, jeszcze zanim zostałem szefem Ministerstwa Skarbu, podkreślałem priorytet prywatyzacji firm najsłabszych. Wciąż natomiast obowiązuje stworzony dziesięć lat temu stereotyp prywatyzacji najsilniejszych. O ile było to celowe parę lat temu, kiedy uruchamiano giełdę papierów wartościowych, dzisiaj nie ma sensu. Mając to na uwadze, w nieco ponad półrocznym okresie pełnienia funkcji ministra, proszę zauważyć, wyraźnie przyspieszyłem prywatyzację firm małych i średnich.
Minister skarbu państwa powinien dysponować częścią gotówki z prywatyzacji. Aby dobrze sprzedać, zapobiec wygaszaniu produkcji przez nowego właściciela fabryki itd., trzeba prowadzić określone przygotowania. Z owych pieniędzy można sfinansować jakąś część modernizacji sprzedawanego zakładu. Można spowodować, że prywatyzowana firma jeszcze przed zawarciem odpowiedniego kontraktu, odpowiednio wcześnie znowu zacznie się w dobrym tego słowa znaczeniu kręcić na rynku. Wyjątkowo korzystnie działa jej oddłużenie. Sprzedając firmę bez ogona kwot niespłaconych, stosunkowo drobnych w skali państwa, otrzymamy za nią od nabywcy cztery razy więcej. W umowach sprzedaży trzeba wobec nabywcy precyzować warunki dotyczące zachowania działalności wytwórczej. Inwestor ma je spełnić, a rada nadzorcza ma skontrolować dopełnienie zobowiązań. Z ubolewaniem stwierdzam, że nie mówimy teraz o praktyce. Trzeba raczej mówić o niespełnionym postulacie sensowniejszej filozofii prywatyzacji. Jej skrajną konsekwencją mogłyby być przypadki zrywania umowy z inwestorem nie dotrzymującym zobowiązań.
Bardzo złe skutki przyniosła polityka prywatyzacji na raty, metodą sprzedaży pakietów mniejszościowych. Rozwlekało to proces przekształceń. Co istotne, nabywca pakietów mniejszościowych często prosił o objęcie warunków umowy sekretem. Nie chciał, aby podpisujący umowę minister ujawnił coś z planów zakupu reszty majątku i zamierzeń właścicielskich. Członkowie rad nadzorczych nie mieli więc dostępu do utajnionych planów znanych jedynie ministrowi. Wsz
ystko to razem nie ułatwiało sprawowania kontroli nad nowym właścicielem.

Czy nie groziłoby to zbyt daleko posuniętym wtrącaniem się państwa?
Trzeba najpierw uporządkować pojęcia, a dopiero potem rozważać czy istnieje jakieś zagrożenie np. nadmierną ingerencją w prywatne sprawy. Jestem zwolennikiem przewietrzenia atmosfery wokół prywatyzacji i polityki gospodarczej. W dobie globalizacji (wyraz “globalizacja” rozumiem jako trwający proces tworzenia wielkiego rynku światowego), inaczej trzeba spojrzeć np. na taki straszak liberalny jak “monopol państwa”. Rozpatrzmy rynek farmaceutyków w Polsce. Jest krytykowany za rosnące ceny medykamentów, eliminację polskich leków itd. Państwo długo jeszcze będzie zmuszone refundować wiele recept. Czy nie byłoby celowe powołanie w Polsce holdingu producentów i dystrybutorów skupiających 40 proc. naszego obrotu leków refundowanych? Holding miałby interes w sprzedawaniu tych medykamentów. Miałby siłę przeciwstawić się konkurencji potentatów zagranicznych. Państwo byłoby akuszerem konkurencji. Jaki to “monopol państwa”? Globalizacja zdejmuje pojęcie monopolu.
Podobne postulaty można by dyskutować w odniesieniu do polskiej energetyki, sektora paliw płynnych, transportu i kilku innych. Potrzebujemy nowego spojrzenia na te sprawy
.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Czy myć ręce, czy nogi?
Dlaczego komuś, kto rozwozi kamienie trzeba płacić więcej, niż temu, kto rozwozi chleb? Dylemat z zakresu ludowej etyki wyjaśnia prof. Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia natrętna
Pytanego nie tyle wabimy, jak w podchwytliwych pytaniach-pułapkach, ile wciągamy w swoją grę wywierając widoczny nacisk. Na czym on polega? Na krępującej próbie sił - pisze Mirosław Karwat. całość...
OKIEM SOCJOLOGA
Walory sytuacji kryzysowych
Dla przezwyciężenia kryzysu wiarygodności instytucji publicznych w Polsce celowe jest podjęcie poważnej dyskusji nad kryteriami i mechanizmami selekcji kandydatów do administracji rządowej i parlamentu. całość...
ALTERNATYWY
Spektakl...
Tylko w tym systemie politycy o lepkich rękach i absolutnie jednoznacznych powiązaniach, mający jednak usta pełne frazesów o demokracji, interesie państwa i obywateli, tacy politycy mogą spać spokojnie - pisze Marek J. Zalewski. całość...
PRZYKŁAD NIEMIECKI
Demokracji trzeba bronić każdego dnia
Prawo to podstawowy filar demokracji niemieckiej. Chyba w niewielu krajach jest równie bezwzględnie egzekwowane, jak Niemczech. Może być dobre lub złe, by sięgnąć po określenia mowy potocznej. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Tańsze farmaceutyki
Nie silmy się na indywidualne sukcesy. Trzeba się włączyć w jakiś dłuższy, może ponadnarodowy łańcuch powiązań wytwórczych - mówi poseł Władysław Szkop. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Przewietrzyć stereotypy
Wciąż obowiązuje stworzony dziesięć lat temu stereotyp prywatyzacji najsilniejszych. O ile było to celowe parę lat temu, dzisiaj nie ma sensu - mówi senator Andrzej Chronowski. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Od bawarki do krawata
Wśród ambasadorów akredytowanych w Warszawie, wielu jest takich, którzy promują swoje kraje ze szczególną energią. Oto pani Margaret Adamson - pisze Zygmunt Broniarek. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.