|
|
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia natrętna
Pytanego nie tyle wabimy, jak w podchwytliwych pytaniach-pułapkach, ile wciągamy w swoją grę wywierając widoczny nacisk. Na czym on polega? Na krępującej próbie sił - pisze Mirosław Karwat.
 |
Mirosław Karwat |
|
MIROSŁAW KARWAT
Na czym polega “władcza” odmiana pytań sugestywnych? Pytaniem chcemy n arzucić pytanemu temat rozmowy (niekoniecznie zgodny z jego intencjami i zainteresowaniami), swoją ocenę lub wręcz swoją wolę. Przesądzamy za niego jego odpowiedź. Skłaniamy go, by zastosował się do naszych, wyraźnie sygnalizowanych, oczekiwań, życzeń, wymagań. Nie jest to więc czysta sugestia (np. podpowiedź, podszept, wskazówka lub czytelna aluzja), ale mocno zaakcentowany nacisk. Ale też tylko nacisk, a nie otwarte wezwanie, rozkaz czy pogróżka. Pytanie z podpowiedzią jest rodzajem natręctwa lub też zawoalowanego, a nie jawnego przymusu, np. szantażu.
Pytanego nie tyle wabimy, jak w podchwytliwych pytaniach-pułapkach, ile wcią gamy w swoją grę wywierając widoczny nacisk. Na czym on polega? Na krępującej próbie sił. Pytający występuje w roli kogoś, kto dobrze wie, czego chce, a przy tym wie trochę więcej, chociaż pyta. Podkreśla swoją przewagę nad przepytywanym, przesłuchiwanym. Jego przewaga polega i na tym, że wie więcej, i na tym, że jemu wypada lub wolno czegoś nie wiedzieć, nie być pewnym, pomylić się, podczas gdy nie wypada lub nie wolno temu, kogo pyta.
Natomiast słabością pytanego jest jego niepewność i zakłopotanie. Albo w ogóle brak mu pewności siebie (poczucia własnej wartości, miarodajności jakichkolwiek swoich opinii i informacji, poczucia bezpieczeństwa – zwłaszcza w sytuacji, która może być z agrożeniem), albo też nie jest pewny swoich informacji, wyobrażeń, wrażeń, przeświadczeń dotyczących konkretnej sprawy, a przez to zdeprymowany własną niepamięcią, dezorientacją. To wprawia go w zakłopotanie, może bowiem sądzić (choćby irracjonalnie), że to miałoby źle o nim świadczyć: o jego inteligencji, przytomności umysłu, spostrzegawczości. Choćby mimo woli zaczyna się zachowywać jak ktoś, kto nie chciałby źle wypaść, zbłaźnić się. Z drugiej strony, te same obawy wikłają go w błędne koło i czynią podatnym na sugestie, wręcz posłusznym. Jest bowiem zakłopotany również własną zawodnością w obliczu obowiązku, faktem, że nie bardzo potrafi sprostać pewnym wymaganiom, że oblewa jakiś egzamin, a nawet, co gorsza, że nie bardzo wie, czego od niego oczekują. Dodatkowo paraliżuje go obawa, czy przypadkiem zadawane pytania nie są złośliwą próbą, prowokacją, pułapką. Taki informator nie tyle skupia się na tym, co wie, ile na tym, by zgadnąć, czego oczekują.
Zeznania świadka zależą nie tylko od jego pamięci i koncentracji. Zeznaje on pod wrażeniem ostrzeżenia o karze za krzywoprzysięstwo lub zatajanie informacji. Pytający “daje szansę”, a nawet “wyciąga pomocną dłoń”. Pytanie, wywiad, przesłuchanie lub n egocjacje stron o nierównych siłach niepostrzeżenie przybierają postać transakcji: odpowiednie potraktowanie w zamian za właściwą odpowiedź. Taka jest forma przepytywania.
Natomiast sama treść (nie tyle treść pytania, ile podsuwana treść odpowiedzi) przekazywana jest na zasadzie “przemytniczej”. W natrętnym pytaniu sugestywnym przemycamy i podsuwamy nie tylko pożądaną odpowiedź, ale i pewne aluzje: zakodowaną, zaszyfrowaną informację, że pytający z jednej odpowiedzi byłby niezadowolony, a inna, przeciwnie, byłaby dobrze widziana i wręcz nagrodzona. Pod wpływem takiej aluzji, stwarzanego nastroju rozmowy, pytany zaczyna się zastanawiać, czy warto nadal w coś wątpić, wahać się lub też upierać się przy czymś źle przyjmowanym.
Gdzie i kiedy najczęściej stosowane są “władcze” pytania sugestywne? Podczas rozmaitych przesłuchań świadków lub podejrzanych – w toku dochodzeń policyjnych czy detektywistycznych, w toku śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i podczas rozpraw sądowych. W sądzie pytanie sugestywne ma taki zasięg rażenia, jak karabin wielostrz ałowy. Ma odpowiednio zasugerować nie tylko świadka, by powiedział to, co jest nam wygodne, ale również sędziów, przysięgłych czy ławników. Właśnie dlatego tak często pełnomocnik drugiej strony lub sam sędzia sprzeciwia się podobnym pytaniom-podpowiedziom.
Oto przykłady takich chwytów. Pytamy świadka: “Którędy wszedł złodziej?”. Tym samym przesądzamy kilka założeń naraz. Świadek ma przyjąć jako coś oczywistego, że ktoś wszedł i że ten, kto wszedł, był oczywiście złodziejem. Pytamy podczas przesłuch ania, które dopiero ma wyjaśnić okoliczności sprawy.
Najpierw wymaga rozstrzygnięcia kwestia, czy w ogóle miało miejsce wejście do mieszkania. A jeśli, to wejście w jaki sposób, w jakiej sytuacji: Wtargnięcie? Włamanie? Podstępne wkroczenie? A może wejście przez pomyłkę? Czy też ktoś śpieszył na pomoc słysząc podejrzane odgłosy lub widząc pożar? Następnie winn iśmy ustalić, czy weszła (jeśli w ogóle weszła) dana osoba. A kiedy już upewnimy się, że właśnie ta osoba weszła, to dopiero na tej podstawie możemy sprawdzać, czy weszła z zamiarem kradzieży, czy z innego powodu i z innym zamiarem, a wtedy z kolei ciekawi nas, czy w obliczu przypadkowej okazji uległa pokusie kradzieży.
Inny przykład. Świadka pytają: “Czy mężczyzna, który uciekał, miał na głowie kominiarkę?”. Jeśli ten świadek niezbyt dobrze pamięta przebieg wydarzeń, to skłonny będzie raczej potwierdzić, podświadomie skrępowany swoją dezorientacją i wdzięczny za “przypomnienie”. Tą podpowiedzią sugerujemy nie tylko rodzaj nakrycia głowy, ale i charakter ruchu (zamiast “biegł” od razu “uciekał”) oraz oczywisty związek kominiarki z ucieczką, a tego wszystki ego z napadem. Natomiast jeśli zapytamy świadka: “Jakie miał nakrycie głowy ten mężczyzna, który uciekał?”, to odpowie zapewne tylko wtedy, gdy ten szczegół zauważył i zapamiętał. Jednak i to pytanie sugeruje założenie przesłuchującego, że uciekający miał jakieś nakrycie głowy, a przede wszystkim, że uciekał, a nie np. śpieszył się z innego powodu.
Mirosław Karwat, autor książki “O perfidii”
|
|
|
|
|
|
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Czy myć ręce, czy nogi?
Dlaczego komuś, kto rozwozi kamienie trzeba płacić więcej, niż temu, kto rozwozi chleb? Dylemat z zakresu ludowej etyki wyjaśnia prof. Wojciech Gasparski. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia natrętna
Pytanego nie tyle wabimy, jak w podchwytliwych pytaniach-pułapkach, ile wciągamy w swoją grę wywierając widoczny nacisk. Na czym on polega? Na krępującej próbie sił - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
OKIEM SOCJOLOGA
Walory sytuacji kryzysowych
Dla przezwyciężenia kryzysu wiarygodności instytucji publicznych w Polsce celowe jest podjęcie poważnej dyskusji nad kryteriami i mechanizmami selekcji kandydatów do administracji rządowej i parlamentu. całość...
|
ALTERNATYWY
Spektakl...
Tylko w tym systemie politycy o lepkich rękach i absolutnie jednoznacznych powiązaniach, mający jednak usta pełne frazesów o demokracji, interesie państwa i obywateli, tacy politycy mogą spać spokojnie - pisze Marek J. Zalewski. całość...
|
PRZYKŁAD NIEMIECKI
Demokracji trzeba bronić każdego dnia
Prawo to podstawowy filar demokracji niemieckiej. Chyba w niewielu krajach jest równie bezwzględnie egzekwowane, jak Niemczech. Może być dobre lub złe, by sięgnąć po określenia mowy potocznej. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Tańsze farmaceutyki
Nie silmy się na indywidualne sukcesy. Trzeba się włączyć w jakiś dłuższy, może ponadnarodowy łańcuch powiązań wytwórczych - mówi poseł Władysław Szkop. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Przewietrzyć stereotypy
Wciąż obowiązuje stworzony dziesięć lat temu stereotyp prywatyzacji najsilniejszych. O ile było to celowe parę lat temu, dzisiaj nie ma sensu - mówi senator Andrzej Chronowski. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Od bawarki do krawata
Wśród ambasadorów akredytowanych w Warszawie, wielu jest takich, którzy promują swoje kraje ze szczególną energią. Oto pani Margaret Adamson - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|