|
|
ALTERNATYWY
Optymistycznie...
Sejm zdecydował o bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w nadchodzących wyborach samorządowych. I bardzo dobrze! - pisze Marek J. Zalewski.
 |
Marek J. Zalewski |
|
MAREK J. ZALEWSKI
Do pisania tego felietonu siadałem z mocnym postanowieniem, że tym razem napiszę tekst przepełniony optymizmem. Bo przecież nie brakuje wiadomości optymistycznych. Lasy nam nie płoną jak w Kalifornii i Arizonie, ziemia jest stabilna całkowicie, nie tak, jak w Iranie, nawet nasza specjalność ostatnich lat – powodzie zanadto nas w tym roku, póki co, nie doświadczają. Upały, jak się zorientowały po trzech dniach trwania, że pozbawią nas dróg ze szczętem, zamieniając je w lepikowo-asfaltow e potoki i zanim tory kolejowo-tramwajowe zdążyły stracić do końca nadaną szynom w pocie hutniczego czoła formę pierwotną, słowem – zanim to wszystko się stało, upały ustąpiły...
Matka natura ma nas najpewniej w swojej opiece. Ale skoro tak, to ciekaw jest em na co nasi politycy zepchną odpowiedzialność za to, że kraj się wali? Wali się eksport... Wali się produkcja (sprzedana też się wali)...Zwalił się nawet ogólnonarodowy entuzjazm związany z zapowiadanymi sukcesami, które nasza reprezentacja miała odnieść na boiskach Korei. Nie odniosła. Z tego akurat wypada się tylko cieszyć. Proszę sobie bowiem wyobrazić co by się działo w naszym nieszczęsnym kraju, gdyby “orły” Engela nie okazały się być “pliszkami”? Gdyby – że popuszczę wodze fantazji – znalazły się w tym miejscu, w którym dzisiaj (w wigilię półfinałów) znajduje się drużyna koreańska?
Ten sukces zaślepiłby naród i jego polityków w sposób niemal doskonały. W panteonie naszych świętych przybyłoby co najmniej 25 nowych aureoli. Indyjskie święte krowy mogłyby tylko złorzeczyć na swój dramatyczny los. Bo prawdziwy dla nich raj powstałby nad Wisłą. Nawet tak przytomny polityk, jak prof. Belka, przed piłkarską wyprawą na mistrzostwa zagadnięty, czy nie zwolniłby od podatku naszych kopaczy, gdy zaplączą się w o kolice pudła, odparł z całą powagą, że rozważy taką możliwość. Na całe szczęście nasi tak poukładali sobie drużynę, że w pierwszych dwóch meczach grali ci, którzy akurat zapomnieli o umiejętnościach, za które biorą pieniądze i doznali sromoty klęski. Ja się akurat takim rozwojem wypadków cieszę, bo piłki nożnej serdecznie nie znoszę. No i jest wreszcie coś optymistycznego...
Poza tym optymistyczną wiadomością było, że zebrała się Rada Gabinetowa. O dziwo nie było to spotkanie poświęcone stanowi polskiej piłki po koreańskim laniu, aczkolwiek Prezydent uznany został za winnego współudziału w tej sromocie, gdyż po pierwsze nie zaprotestował, gdy do wykonania naszego hymnu przed pierwszym meczem z Koreą szykowała się Edyta Górniak, a po drugie bronił tego niesz częsnego zawodzenia, nic sobie nie robiąc ze spostponowania tej wielkiej pieśni, która miast do boju nas porwać – jako drzewiej bywało – przyczyniła się w tym farsowym wręcz wykonaniu do okrycia nas hańbą narodową.
Ale wróćmy do wątków optymistycznych... Premier zjadł obiad w Sewilli. Podobno niezły. Ale czy po to, aby dowiedzieć się tego, co już od dawna wiadome (czyli, że niczego nowego się nie dowie) i aby zjeść najlepszy nawet obiad warto było lecieć tyle kilometrów? A może dyplomatyczniej było nie kor zystać z zaproszenia, które kosztować nas może ponad 3,5 mld euro rocznie, poczynając od 2004 roku? Może nieobecność naszych polityków na niedzielnym obiadku dałaby do myślenia unijnej gromadce? A ponadto zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można by było przeznaczyć na jakiś znacznie wartościowszy cel – ot choćby wakacje dla dzieci robotników Stoczni Szczecin, pozbawionych pracy. Ale tego rodzaju postępowanie ani w głowie naszej elicie. Jeszcze wielokrotnie jej przedstawiciele latać będą na spotkania pozbawione wszelkiego sensu i za każdym razem zapewniać swych rodaków, czyli nas o tym, jak ważne były kwestie omawiane w korytarzu prowadzącym do..., miedzy przystawką a deserem, lub podczas 3. minutowego spaceru po ogrodach urządzonego dla potrzeb ekip telewizyjnych. Każde z tych spotkań jawi się nam jak kongres prestidigitatorów – za każdym bowiem razem wyciągany jest coraz to inny królik z kapelusza.
Nasi politycy albo naprawdę nie wiedzą o co chodzi Unii Europejskiej, albo udają, że nie wiedzą. W jednym i drugim przypadku będzie to miało opłakane skutki dla nas wszystkich. Już w zasadzie nie jest tajemnicą, że niemal wszystkie nasze uzgodnienia zamknięte w poszczególnych rozdziałach negocjacji są dla nas generalnie niekorzystne – że łagodnie to ocenię. Że n asi negocjatorzy potknęli się na wylizywanych przez siebie unijnych schodach dowiaduje się coraz więcej z grona tych, którzy w przyszłorocznym referendum będą ostatecznie decydować o naszym wejściu lub nie do Unii. A nasi politycy nie ustają w unijnej tromtadracji...
Ale miało być optymistycznie... Niechaj więc będzie! Oto coś naprawdę optymistycznego – Sejm zdecydował o bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w nadchodzących wyborach samorządowych. I bardzo dobrze! Jestem przekonany, że do takiej decyzji sejmowego gremium pasują biblijne słowa o tych, którzy “nie wiedzą, co czynią”. Wszak może okazać się – i oby tak właśnie się stało – że partie polityczne mogą stracić wpływ na to, co będzie się działo w samorządach. Ich szefami mogą bowiem zostać ludzie całkowicie niezależni od lokalnych polityków. Zerwanie tych więzów będzie największym sukcesem od czasu, gdy przed 13 laty “wybuchła” w Polsce demokracja. Szkoda tylko, że takie wybory samorządowe odbędą się tylko raz. Myślę bowiem, że ordynacja powróci do poprzedniej wersji, gdy okaże się, że partyjne knowania przegrają w październiku z wolą wyborców... A miało być OPTYMISTYCZNIE...
Marek J. Zalewski
|
|
|
|
|
 |
|

Bardzo jęczliwy utwór Boba Dylana
Romance in Durango Oto jest, dla przypomnienia
W zakładce Linki pod numerem 10.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Wakacje decydenta
Dumping to zaniżanie cen, dumpingowa aksjologia to zaniżanie wartości, ale nie po to by skorzystał kupujący, lecz po to, by kupującego uzależnić od „produktu”. Produktem może być zarówno to, co materialne, jak też to, co wirtualne. całość...
|
KONFERENCJA O LOBBINGU
Teoria i praktyka
Jak zmienić dwuznaczne postrzeganie lobbingu w Polsce? Jak wypromować lobbing jako zgodny z prawem, powszechnie stosowany i uznany sposób wpływania na decyzje polityczne? całość...
|
ODIHR W WARSZAWIE
Misja
Nasze zadanie polega na tym, by problemy bałkańskie nie wypadały z pola widzenia, by na to, co dokonano, bezustannie dmuchano, chuchano, interesowano się tym - mówi Hrair Balian. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Kampania profesora Miodka
Jan Miodek rozpoczął swą działalność medialną w PRL-u, w którym nie było takiego nacisku na popularyzowanie własnej wiedzy i własnej osoby, jak dziś. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Przywabiony do polityki
Do polityki byłem, jeśli tak można powiedzieć, przywabiany. Jestem blisko związany z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim - mówi Grzegorz Lato. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Czytać Dmowskiego
Najpierw trzeba zjednoczyć naród. Wtedy państwo polskie będzie mogło skuteczniej rywalizować z obcymi. To nie jest wymysł prawicowych teoretyków - mówi Robert Strąk. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie - insynuacja
Mechanizm pytania-insynuacji jest częściowo podobny jak w pytaniu-podpowiedzi. Pod pozorem zadawania pytania (a więc pod pozorem zasięgania informacji) podsuwamy pytanemu to, co jest nam wygodne - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
LOBBING PO FRANCUSKU
Nic o nas bez nas
ATTAC jest organizacją międzynarodową, istniejącą w 30 krajach, w tym, od marca 2001 r. Polsce. ATTAC jest szerokim ruchem społecznym, często nazywanym antyglobalistycznym i skrajnie lewicowym. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Zarządzanie: klucz do rozwoju
Najczęściej przyjętą postawą jest przeczekać przy maksymalnej redukcji kosztów i ryzyka. Oliwy dolał do ognia pan prezydent, który opowiedział się praktycznie po stronie niewidzialnej ręki rynku - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
DYPLOMACJA
Wyższa ranga
Co jeszcze dzieje się w moim kraju? Bardzo wiele,np., rząd nasz postanowił sprywatyzować sektor produkcji prądu i firmy telekomunikacyjne - mówi ambasador Arabii Saudyjskiej. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Wakacyjne tematy
Cobaty powstała w 1957 r. z inicjatywy trzech architektów budowlańców, którzy zakładając stowarzyszenie zrealizowali dane sobie przyrzeczenie jeszcze z czasów II wojny światowej. całość...
|
ALTERNATYWY
Optymistycznie...
Sejm zdecydował o bezpośrednich wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w nadchodzących wyborach samorządowych. I bardzo dobrze! - pisze Marek J. Zalewski. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|