Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

DECYZJE I ETYKA

Zdarzyło się jutro
Gdzie te czasy, gdy bez audytorów, policji i ochroniarzy możliwy był handel między ludźmi Sahary a plemionami Sahelu opisany przez kupca weneckiego Alvise’a da Ca’da Mosto - pyta prof. Wojciech Gasparski.
Profesor Wojciech Gasparski

WOJCIECH GASPARSKI

Od kilku lat krąży po różnych stacjach telewizyjnych amerykański serial s.f., którego bohater otrzymuje za sprawą kota gazetę informującą nie o tym co zaszło, lecz o mających nastąpić zdarzeniach dnia następnego. Są to zdarzenia dramatyczne, wypadki, zagrożenia, katastrofy, którym zapobiec może tylko bohater serialu.

Wspominam ten serial dlatego, że liczne fakty opisywane w prasie codziennej i tygodniowej, a dotyczące różnych Enronów, WorldComów, mafii paliwowej, czy ministra obrony RFN zmuszonego do dymisji z powodu wzięcia wysokiego honorarium od prywatnej firmy, są opisem tego, przed czym etycy biznesu, niczym kot z serialu, przestrzegali. Artykuły i książki etyków życia gospodarczego (i politycznego) informowały - i nadal informują - o tym co może zdarzyć się jutro jeśli ci, do których słowa etyków były adresowane nie zapobiegną w porę nieszczęściu.

Toż o “twórczej księgowości” - jak nazywają ją Anglosasi deprecjonując twórczość par excellence - piszą niemal wszyscy autorzy zajmujący się etyczną stroną księgowania. Jej źródłem są wieloznaczne przepisy umożliwiające liczne, pokrętne niekiedy, interpretacje. Członkowie zarządów firm pragnąc zachować stanowiska prezentują wyniki osiągane przez korporacje tak, by imponowały. Komu? Innym wielkim inwestorom instytucjonalnym, takim np. jak fundusze emerytalne, którym zależy na stałym wzroście. Rynek też ma swoje oczekiwania - przede wszystkim, by wyniki były takie, jak zapowiadane, a jeśli rzeczywistość okazuje się gorsza od zapowiedzi, to się blefuje ukrywając za upiększoną fasadą kulisy manipulacji rachunkowych. Fasada zaś zyskuje jeśli zyska uznanie krytyków sztuki - magicznej sztuki uprawianej nad kasą. Rolę krytyków spełniają rewidenci zwani z obca audytorami. Korzysta się więc z chętnego Arthura Andersena, który wydawał się być królem Arturem, a był, jak się okazało, bajkopisarzem rachunkowym wspomagającym “tfu... rczość” księgową “tfu... rczym” audytem. I tak sprawy toczyły się dopóty, dopóki w kasie nie zabrakło gotówki.

Gdzie te czasy, gdy bez audytorów, policji i ochroniarzy możliwy był nadnigerski handel między ludźmi Sahary a plemionami Sahelu opisany przez kupca weneckiego Alvise’a da Ca’da Mosto, który w XV wieku odwiedził Afrykę: “Gdy Murzyni dojdą już nad wodę, czynią co następuje: każdy z nich usypuje z przyniesionej przez siebie soli kopczyk, oznacza go, po czym odchodzą od ustawionych w szereg solnych pagórków i cofają się o pół dnia drogi w tę samą stronę, z której przyszli. Wtedy przybywają ludzie z innego murzyńskiego plemienia, którzy nigdy nikomu się nie pokazują ani z nikim nie rozmawiają; przybywają na dużych łodziach, prawdopodobnie z jakichś wysp, wysiadają na brzeg i ujrzawszy sól, kładą obok każdego kopczyka pewną ilość złota, a następnie wycofują się, pozostawiając i sól i złoto. Gdy odejdą, wracają ci, którzy sól przynieśli, i jeżeli ilość złota uznają za wystarczającą, zabierają je, pozostawiając sól; jeżeli nie, nie biorą ani złota, ani soli i znowu się wycofują. Wtedy ponownie nadchodzą tamci i zabierają sól z tych kopczyków, przy których nie ma złota; przy innych kładą więcej złota, o ile uznają to za właściwe, albo nie zabierają soli. W ten właśnie sposób prowadzą ze sobą handel, nie widząc się wzajemnie i wcale ze sobą nie rozmawiając.” (tłum. Joanna Szymanowska; cyt. za: Ryszard Kapuściński, Heban, Czytelnik, Warszawa 1998, s. 298-299). To były czasy, to były obyczaje!

Wróćmy jednak do naszych baranów, to jest raczej do wilków przebranych w owczą skórę. Niektórzy szefowie firm, tych również, które są negatywnymi bohaterkami niedawnych artykułów, sami uczestniczyli w konferencjach organizowanych przez etyków biznesu traktując swój udział jako element przyczyniający się do budowy owej fasady.

Oto na przykład, szef Enronu (Chairman and CEO, jak nazywały się jego oficjalne stanowiska w firmie), uczestniczył w konferencji pn. Corporate Governance: Ethics Across the Board zorganizowanej w kwietniu 1999 roku przez Centrum Etyki Biznesu Uniwersytetu św. Tomasza w Houston (Teksas). Na konferencji tej pochwalił się swym doświadczeniem menedżerskim (Natural Gas, Transco) oraz członkostwem w zarządach (First City Bank, Texas Commerce Bank, Baker-Hughes, Eli Lilly, Compaq). Następnie zaś zacytował fragment kodeksu Enronu dotyczący cech jakie charakteryzować powinny członków zarządu wymieniając: siłę charakteru, dociekliwą i niezależną umysłowość, praktyczną mądrość i umiejętność dojrzałego osądu. “Jak w każdej osiągającej sukces firmie musimy mieć dyrektorów, którzy proponują to, co właściwe, którzy nie maja ukrytych planów i którzy dążą do decydowania o tym co najlepsze dla firmy, a nie dla nich lub innych grup. [...] A, gdy mówię firma, to mam na myśli wszystkich ją tworzących, włączając pracowników, konsumentów, społeczności lokalne i, oczywiście, akcjonariuszy.” Dzięki temu - dodawał - członkowie zarządu zapewniają to, czego Kenneth Lay jako szef od nich oczekiwał, tj. “zgodnego z prawem i etycznego postępowania firmy i wszystkich ludzi firmy”.

A co zdarzyło się jutro? Starsi poszli z torbami, oczywiście pustymi (firma zachęcała ich do inwestowania w “nasze” akcje), a innym - młodym pracownicom Enronu - Playboy zorganizował sesje fotograficzne.

Zdarzenia opisane w gazecie przyniesionej przez kota nie muszą się jednak spełniać - tak głosi przesłanie serialu telewizyjnego. Możemy im zapobiegać kierując się “trójcą”, jak nazywa Charles Sampford z Australijskiego Centrum Etyki i Prawa połączenie zespołu standardów etycznych z normami prawnymi i niezbędną reformą instytucjonalną. Owa “trójca” to australijski odpowiednik infrastruktury etycznej, o której pisałem na tej kolumnie wcześniej.

Nie przepędzajmy kota z wycieraczki, na której kładzie on gazetę uprzedzającą o tym, co zdarzyło się jutro, jeśli zapomnimy o wczorajszych przestrogach.

Wojciech Gasparski

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Zdarzyło się jutro
Gdzie te czasy, gdy bez audytorów, policji i ochroniarzy możliwy był handel między ludźmi Sahary a plemionami Sahelu opisany przez kupca weneckiego Alvise’a da Ca’da Mosto - pyta prof. Wojciech Gasparski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Polski dynamizm
Trwa migracja w poszukiwaniu pracy na terenie własnego kraju. Większość nowych domów w Warszawie zbudowano rękoma przybyszów z Olsztyńskiego, Podhala czy Ciechanowskiego - mówi Adam Graczyński. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Nie dać się obcym
Jako przedsiębiorca chciałbym, żeby nasze prawo nie było zbyt często zmieniane. Przepisy mogą być takie czy inne, ale długotrwałe - mówi Zygmunt Szymański. całość...
JUBILEUSZ DECYDENTA
To już trzy lata
Proszę Państwa, DECYDENT skończył trzy lata. To sukces, zważywszy na specyficzną tematykę – lobbing. Damian A. Zaczek - redaktor naczelny. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing na rzecz Macedonii
Jedną z mniej znanych u nas spraw dotyczących Macedonii, jest sprawa nazwy tego państwa. Istnieją bowiem dwie jej wersje - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie zwrotne
Także niejeden flirt owocnie rozpoczyna się i rozwija na zasadzie “odbijania piłki” w pytaniach i pytaniach zwrotnych - pisze Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Nasza samoobrona?
Po pierwszym półroczu działania rządu pana Millera czuję się oszukany, ponieważ program wyborczy w sprawach gospodarczych nie jest realizowany - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Jeden wielki strach
Z jednej strony, dzięki mediom świat się skurczył, odległości nie grają takiego znaczenia, ale z drugiej strony koncentracja informacji o kataklizmach, zbrodniach, nieprawościach wprowadza nas w świat przerażającego zła. całość...
ALTERNATYWY
Quod libet
Prezydent Bush udzielił polskim dziennikarzom wywiadów przed wizytą. O co go nasi wytrawni spece od pióra i mikrofonu pytali? O nastrój i o to czym Polska dla Stanów jest - ironizuje Marek J. Zalewski. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.