Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

LOBBING PO AMERYKAŃSKU

Dwa światy
Potrzeby są tylko nie ma możliwości ich realizacji. Większość firm amerykańskich w Polsce działa na zasadzie filii z małymi możliwościami decyzyjnymi, a co za tym idzie – z małymi budżetami, w których nie ma pozycji „lobbing”. Natomiast są namiastki lobbingu, ludzie spotykają się z ludźmi, referują swoje racje, ale jest to działalność nieprofesjonalna, szczątkowa - mówi Szymon Moldenhawer.
{ADDONS}

Z SZYMONEM MOLDENHAWEREM

dyrektorem wykonawczym
Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce
w latach 2000-2002

rozmawia Damian A. Zaczek

Jak Amerykanie uprawiają lobbing na własnym podwórku?
Odpowiedź jest dość skomplikowana. Rząd amerykański jest “obecny” w wielu strukturach federalnych, stanowych i powiatowych – lobbing istnieje na każdym z tych poziomów. Federalne prawo lobbingowe jest inne od takiegoż prawa stanowego i powiatowego. Jednak, według amerykańskiego ustawodawstwa, prawo niższej instancji nie może stać w konflikcie do wyższych instancji. Najwyżej ustawione jest prawo federalne, które musi być zgodne z konstytucją.
Lobbing jest zagwarantowany w konstytucji. Sednem amerykańskiej ustawy zasadniczej jest zapis, że obywatele mają prawo wygłaszać swoje opinie wobec rządu. Amerykanie są bardzo czuli na punkcie możliwości bezpośredniego docierania do polityków - z prezydentem włącznie. Im więcej opinii na dany temat, tym lepiej – to zasada amerykańskiego rynku.

Jakimi zasadami kieruje się amerykański lobbing?
Lobbing amerkański nie jest oparty na gigantycznych unormowaniach prawnych lecz na zasadzie zdrowego rozsądku i uczciwości. Oczywiście, tam gdzie zaczynają się przepływy pieniędzy są stosowne prawa i zasady. Najważniejszą zasadą jest przejrzystość działań lobbingowych, czyli jawność transakcji: kto od kogo i za co dostaje pieniądze. Amerykański rząd bez lobbystów miałby duże problemy z funkcjonowaniem. To właśnie lobbyści są tak naprawdę głównymi dostarczycielami informacji, a rynek szybko weryfikuje ich uczciwość.

Do kogo bezpośrednio zwracają się lobbyści?
Głównie do kongresmenów. Biuro każdego kongresmena ma dział zajmujący się kontaktami z lobbystami i selekcją dostarczanych przez nich informacji. W Ameryce jest mnóstwo organizacji, związków, stowarzyszeń, których podstawowym zadaniem jest przekazywanie opinii i informacji od swoich członków różnym władzom. W Ameryce jest cały system szkoleń dla menedżerów, w jaki sposób kontaktować się z rządem i jakie są różnice w postrzeganiu świata pomiędzy urzędnikiem państwowym a przedsiębiorcą. To są zupełnie innego rodzaju spojrzenia na świat.

Amerykański system lobbingowy nie ma problemów z korupcją?
Lobbingiem z natury zajmują się biura prawne i już ten fakt powoduje, że nie jest on kojarzony z korupcją. Jednak zdarza się, że strona przegrana w ostatniej możliwości odwoływania się do opinii publicznej, po przegraniu z argumentami merytorycznymi, odwołuje się do uczuć emocjonalnych, sugerując, że to lobbyści wprowadzili kogoś w błąd. Tu jest ten niuans: nie chodzi o przekupstwo, ale stwierdzenie znane np. z sądu – my mieliśmy rację, ale oni mieli lepszego prawnika.

Jak wielki amerykański biznes osiąga swoje cele?
Prasa tworzy przekonanie, że wielki biznes jest bardzo efektywnym lobbystą. Prawda jest inna. Wielki biznes nie osiąga swoich celów. W większości przypadków cele osiągają ci, którzy mają silną motywację. A wielki biznes jej nie ma. Dlatego, że np. szef General Motors czy General Electric ma sto ważniejszych problemów (np. z radą nadzorczą, akcjonariuszami, giełdą) niż pilnowanie, żeby jakaś ustawa przeszła po jego myśli. Takie sprawy z reguły są delegowane do departamentu prawnego, który reaguje wolno. To widać w mnóstwie ustaw, które można określić mianem antybiznesowych. To mit, że wielki biznes dostaje co chce. Zaniedbanie biznesu jest o wiele większe, niż niektórych grup społecznych, co widać w rozgrywkach np. między przemysłem a ekologami. Wielokrotnie obiektywna racja jest po stronie biznesu, a ekolodzy wygrywają.

Jakie względy grają tu główną rolę?
Po pierwsze - emocjonalne, po drugie – wielki biznes ma inne ramy myślenia niż politycy. Ci drudzy uważają, że jeśli mają rację, to ta racja sama wyjdzie na jaw. Natomiast grupy nacisku, np. ekolodzy, operują wygodnymi dla siebie faktami, a nawet je zniekształcają. I wtedy osiągają lepsze rezultaty.

Przejdźmy do Polski. Czy amerykańskie firmy prowadzą tu działalność lobbingową?
Tak naprawdę – w bardzo ograniczonym zakresie.

Nie mają takich potrzeb?
Potrzeby są tylko nie ma możliwości ich realizacji. Większość firm amerykańskich w Polsce działa na zasadzie filii z małymi możliwościami decyzyjnymi, a co za tym idzie – z małymi budżetami, w których nie ma pozycji “lobbing”. Natomiast są namiastki lobbingu, ludzie spotykają się z ludźmi, referują swoje racje, ale jest to działalność nieprofesjonalna, szczątkowa. No i oczywiście jest prasa polska, która radośnie miesza lobbing z korupcją.

Co, wobec tego, robi American Chamber of Commerce in Poland?
Głównie zajmuje się całościową reprezentacją amerykańskich interesów. AmCham nie jest w stanie zająć się działalnością lobbingową choćby ze względów budżetowych. Rola AmCham jest bardziej edukacyjna, dokonuje analiz, pomaga w sprawach prawnych. Lobbing nie jest tak duży.

W Polsce mamy tylko kilka firm przyznających się do lobbingu. Tym zawodem zaczynają zajmować się firmy PR, a nie jak w USA kancelarie prawnicze. Czy to dobra droga?
Najlepiej, żeby ten zawód zweryfikował rynek, żeby zainteresowani zobaczyli czy wydane pieniądze przynoszą efekty. Prawnie nie można ograniczać ludzi, którzy chcą uprawiać lobbing.

Czym Pan tłumaczy małą ilość i słabość polskich firm lobbingowych?
Wiąże się to z bardzo małymi obrotami polskich przedsiębiorstw. Bardzo słabe są też organizacje zrzeszające polskich przedsiębiorców. Może to wynikać z przeszłości: władza centralna nie tolerowała żadnych niezależnych stowarzyszeń. Ponadto w tych organizacjach brakuje prawdziwego przywództwa i brakuje też ducha odpowiedzialności cywilnej członków tych organizacji. Wydaje się, że przynależność do organizacji zawodowych służy ich członkom do własnych, prywatnych celów – nie widzą oni interesu grupowego.

Dziękuję za rozmowę.

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Zdarzyło się jutro
Gdzie te czasy, gdy bez audytorów, policji i ochroniarzy możliwy był handel między ludźmi Sahary a plemionami Sahelu opisany przez kupca weneckiego Alvise’a da Ca’da Mosto - pyta prof. Wojciech Gasparski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Polski dynamizm
Trwa migracja w poszukiwaniu pracy na terenie własnego kraju. Większość nowych domów w Warszawie zbudowano rękoma przybyszów z Olsztyńskiego, Podhala czy Ciechanowskiego - mówi Adam Graczyński. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Nie dać się obcym
Jako przedsiębiorca chciałbym, żeby nasze prawo nie było zbyt często zmieniane. Przepisy mogą być takie czy inne, ale długotrwałe - mówi Zygmunt Szymański. całość...
JUBILEUSZ DECYDENTA
To już trzy lata
Proszę Państwa, DECYDENT skończył trzy lata. To sukces, zważywszy na specyficzną tematykę – lobbing. Damian A. Zaczek - redaktor naczelny. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing na rzecz Macedonii
Jedną z mniej znanych u nas spraw dotyczących Macedonii, jest sprawa nazwy tego państwa. Istnieją bowiem dwie jej wersje - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie zwrotne
Także niejeden flirt owocnie rozpoczyna się i rozwija na zasadzie “odbijania piłki” w pytaniach i pytaniach zwrotnych - pisze Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Nasza samoobrona?
Po pierwszym półroczu działania rządu pana Millera czuję się oszukany, ponieważ program wyborczy w sprawach gospodarczych nie jest realizowany - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Jeden wielki strach
Z jednej strony, dzięki mediom świat się skurczył, odległości nie grają takiego znaczenia, ale z drugiej strony koncentracja informacji o kataklizmach, zbrodniach, nieprawościach wprowadza nas w świat przerażającego zła. całość...
ALTERNATYWY
Quod libet
Prezydent Bush udzielił polskim dziennikarzom wywiadów przed wizytą. O co go nasi wytrawni spece od pióra i mikrofonu pytali? O nastrój i o to czym Polska dla Stanów jest - ironizuje Marek J. Zalewski. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.