Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

NIEUCZESANE REFLEKSJE

Jeden wielki strach
Z jednej strony, dzięki mediom świat się skurczył, odległości nie grają takiego znaczenia, ale z drugiej strony koncentracja informacji o kataklizmach, zbrodniach, nieprawościach wprowadza nas w świat przerażającego zła.
Andrzej Will

ANDRZEJ WILL

Prasa codziennie bombarduje nas zatrważającymi informacjami o kataklizmach, nieszczęściach o niewyobrażalnym rozmiarze, wypadkach, które tak na prawdę nie powinny się zdążyć, o niszczycielskiej sile natury szalejącej wichurami i powodziami.

Czytając te doniesienia włos się jeży, przerażenie dech zapiera w piersi i przez moment jesteśmy jednym wielkim strachem. Ale tylko przez moment. Bardzo szybko przychodzi refleksja: to wszystko dzieje się nie u nas, nie u mnie, nie w moim najbliższym otoczeniu. A więc mnie to nie dotyczy i nie mam się, czego bać. Siła oddziaływania strachu słabnie i za chwilę po przerażeniu nie zostaje śladu. Tak się dzieje, gdy rzeczy “straszne” wydarzą się daleko, a ich sprawcą są siły natury niezależne od nas, od naszych postaw i działań, od naszych kompetencji i zasad postępowania. Pozostaje jedno słabe uczucie bezsilności. Uczucie niejednokrotnie usprawiedliwione. Kataklizm był nie do przewidzenia i zostało zrobione wszystko, aby jemu zapobiec, a jednak się wydarzyło. Natura w starciu z człowiekiem zwyciężyła w przerażającym stylu. I powtarzamy sobie “to nie od nas zależało”. Bezsilność jest wtedy mniej doskwierającą, mniej dokuczliwą, mniej obezwładniającą.

Rzecz ma się całkiem odwrotnie, gdy “kataklizm” jest wywołany nie powodzią, nie huraganem, ale ludzkim działaniem, przekalkulowanym, przemyślanym. Działaniem z premedytacją. Działaniem, wobec, którego my, zwykli śmiertelnicy, jesteśmy bezradni. Działaniem ludzi, których zadaniem, podstawowym zadaniem, jest obrona nas przed niegodziwością, bezprawiem, nieuczciwością itd. Po prostu, obrona w imieniu prawa. Spotykany brak tej obrony nie budzi aż takiego sprzeciwu jak łamanie ogólnie przyjętych zasad, jak traktowanie członków społeczeństwa przedmiotowo, jak daleko posunięty

subiektywizm w ocenie zjawisk i zdarzeń. Postawy takie a raczej działania ludzi powołanych do przestrzegania i egzekwowania prawa budzą nie tylko bezsilność, ale i strach. Strach, że widzimisie jakiegoś tak zwanego stróża prawa uczyni z nas obiekt dochodzenia, podejrzeń, wreszcie śledztwa (o reszcie wolę nie myśleć) - paraliżuje. Może obezwładniać, może wywoływać upiory, a zimny pot budzić w środku nocy.

Tytuły zamieszczane w prasie wywołują dreszcze niepokoju, bo co innego mogą wywoływać tytuły: “Lepper wzywa do obywatelskiego nieposłuszeństwa”, “Szare państwo”, “Waluś w szpitalu – Samoobrona węszy spisek”, “Podwójna śmierć”, “Śmiertelna pętla”, “Głodny pacjent”. I wiele, wiele innych tytułów mówiących o sprzeniewierzaniu się prawu i moralności. Ludzi, zawodów i funkcji nie będę wymieniał, od których, nie z naszej woli, jesteśmy w większym lub mniejszym stopniu zależni.

Z jednej strony, dzięki tzw. mas mediom świat się nam skurczył, odległości nie grają takiego znaczenia jak dawniej, ale z drugiej strony koncentracja informacji o kataklizmach, zbrodniach, nieprawościach wprowadza nas w świat przerażającego zła. Z jednej strony chcemy być rzetelnie informowani, z drugiej strony zaś ta sama informacja powoduje frustracje, odbiera motywację pozytywnego działania.

Refleksje takie “naszły” mnie podczas zaległej lektury codziennej i tygodniowej prasy. Rozumiem mechanizm działania atrakcyjnego news`a. Lepiej się “sprzedaje” wiadomość o morderstwie niż o uzyskanych plonach z ha. Afery lepiej “idą” niż informacje o zaradności wójta w zmniejszaniu skutków bezrobocia i o budowanym przez niego polu golfowym. Atrakcyjniejszy jest artykuł o bliźnim, który zdefraudował, zgwałcił i poderżnął, niż tekst nawołujący do społecznikostwa, samopomocy, solidarności.

Powiecie Państwo, że teksty o zbrodniach spełniają rolę informacji, że są tak samo potrzebne jak i z innej tematyki. To prawda. Nasze życie składa się z różnych odcieni, wielu barw, wielu zdarzeń, wielu momentów wartych odnotowania. W tym przecież zawiera się istota informacji - w różnorodności.

Ale jest jeszcze inna zasada, bardzo rzadko przestrzegana, a tak niezmiernie ważna dla życia społecznego: zasada pełnej i rzetelnej informacji. Bardzo często, aby nie powiedzieć nagminnie, opisuje się zdarzenie z pogranicza spraw kryminalnych, niekompetencji, korupcji, sobiepaństwa czy też zwykłego chamstwa. Opisuje się zdarzenie, a raczej jego początek, przesłanki, podejrzenie, jakieś działanie niezgodne z prawem, wykroczenie. Opis jest barwny, im mniej konkretów tym bardziej kwiecisty, i na tym koniec. Coś w rodzaju: “urzędnik biura skarbowego w X dowolnie interpretując przepis o podatku VAT doprowadził do upadłości firmę Y w wyniku, czego pięciu ludzi straciło pracę” lub: “ w dniu takim a takim zwolniono po dwuletnim areszcie Mariana M. niesłusznie posądzonego o to czy tamto” czy też: “od dłuższego czasu policjant w miejscowości T. współpracował z gangiem”. Informacje chwytliwe, ale tylko w połowie - brak dokończenia sprawy.

Rzetelna informacja winna zawierać również i to ile zapłacił kary urząd skarbowy z tytułu doprowadzenia do bankructwa, ile odszkodowania uzyskał niesłusznie przetrzymywany tak, aby powetować mu nie tylko straty materialne, ale w jakimś stopniu straty moralne, jaki wyrok otrzymał skorumpowany policjant. Brak kompleksowych informacji według reguły “wina – kara” wywołuje upiory i obawy “mnie też to może spotkać i nikt się za mną nie ujmie, bo nie ma sprawiedliwości”. Tym samym państwo staje się wrogie, nieprzyjazne, nie dla obywatela, nie dla nas. Już chyba najwyższy czas, po zachłyśnięciu się wolnością prasy, informacjom dopisywać ciąg dalszy.

Andrzej Will
a.will@chello.pl

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Zdarzyło się jutro
Gdzie te czasy, gdy bez audytorów, policji i ochroniarzy możliwy był handel między ludźmi Sahary a plemionami Sahelu opisany przez kupca weneckiego Alvise’a da Ca’da Mosto - pyta prof. Wojciech Gasparski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Polski dynamizm
Trwa migracja w poszukiwaniu pracy na terenie własnego kraju. Większość nowych domów w Warszawie zbudowano rękoma przybyszów z Olsztyńskiego, Podhala czy Ciechanowskiego - mówi Adam Graczyński. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Nie dać się obcym
Jako przedsiębiorca chciałbym, żeby nasze prawo nie było zbyt często zmieniane. Przepisy mogą być takie czy inne, ale długotrwałe - mówi Zygmunt Szymański. całość...
JUBILEUSZ DECYDENTA
To już trzy lata
Proszę Państwa, DECYDENT skończył trzy lata. To sukces, zważywszy na specyficzną tematykę – lobbing. Damian A. Zaczek - redaktor naczelny. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing na rzecz Macedonii
Jedną z mniej znanych u nas spraw dotyczących Macedonii, jest sprawa nazwy tego państwa. Istnieją bowiem dwie jej wersje - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie zwrotne
Także niejeden flirt owocnie rozpoczyna się i rozwija na zasadzie “odbijania piłki” w pytaniach i pytaniach zwrotnych - pisze Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Nasza samoobrona?
Po pierwszym półroczu działania rządu pana Millera czuję się oszukany, ponieważ program wyborczy w sprawach gospodarczych nie jest realizowany - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Jeden wielki strach
Z jednej strony, dzięki mediom świat się skurczył, odległości nie grają takiego znaczenia, ale z drugiej strony koncentracja informacji o kataklizmach, zbrodniach, nieprawościach wprowadza nas w świat przerażającego zła. całość...
ALTERNATYWY
Quod libet
Prezydent Bush udzielił polskim dziennikarzom wywiadów przed wizytą. O co go nasi wytrawni spece od pióra i mikrofonu pytali? O nastrój i o to czym Polska dla Stanów jest - ironizuje Marek J. Zalewski. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.