Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

SZTUKA MANIPULACJI

Pytanie zwrotne
Także niejeden flirt owocnie rozpoczyna się i rozwija na zasadzie “odbijania piłki” w pytaniach i pytaniach zwrotnych - pisze Mirosław Karwat.
Mirosław Karwat

MIROSŁAW KARWAT

Pytanie może być nie tylko ofensywną, niekiedy wręcz natrętną, formą nacisku. Może również być tarczą, a więc narzędziem obrony, przed kłopotliwymi dla nas oczekiwaniami i wymaganiami partnerów.

Jednym z najprostszych i najbardziej popularnych sposobów zasłaniania się pytaniem jak tarczą jest odpowiedź pytaniem na pytanie. Zamiast odpowiadać na cudze pytania (lub też wezwania, apele czy aluzje) można zręcznie rewanżować się zadawaniem pytań. Nie zawsze zwolni nas to z przykrej konieczności odpowiedzi, ale często pomaga nam wygodnie ustawić się w danej sytuacji i narzucić swoją płaszczyznę rozmowy.

Jest to wielofunkcyjna forma osłony. Równie dobrze może służyć kilku celom. Może zapewnić asekurację przed udzieleniem odpowiedzi na pytanie (wezwanie) partnera. Może być oględnym sposobem uniku i wykrętu. Może dopomóc w wyrównaniu układu sił i przywróceniu zachwianej równowagi – gdyż własnym pytaniem mogę zniwelować wstępną przewagę pytającego lub wzywającego. A nawet może być wdzięcznym wstępem do kontrataku.

Kontrpytanie to broń niebezpieczna, choć ma formę tak niewinną.

Tę metodę pytania zwrotnego znają i stosują już dzieci. Co prawda, u nich niekoniecznie jest to narzędzie wykrętu. Może być wyrazem ciekawości, dociekliwości albo, wręcz przeciwnie, bezmyślności. Czasem jest równie bezczelną, jak dobrze zakamuflowaną manifestacją przekory. Któż nie zetknął się z dziecięcym nieskończonym łańcuchem pytań: “A co to znaczy? A dlaczego? A po co?”. I chyba nikt nie wyszedł zwycięsko z tej próby. Nie ma na to szans, gdy rozmowa zaczyna się np. od pytania: “Czy już się umyłeś” albo “Czy już sprzątnąłeś zabawki”, a kończy się (nie, nie kończy, raczej urywa) np. na sporze między teorią ewolucji a koncepcją boskiego dzieła stworzenia.

Natomiast człowiek dorosły z rozmysłem posługuje się “kontrpytaniem” w kłopotliwych sytuacjach, w których potrzebuje osłony i asekuracji. Nie zawsze czyni tak w złych i podstępnych intencjach.

Zrozumiałe jest np., kiedy student, doktorant lub habilitant na egzaminie sam stara się postawić (jeśli tylko mu na to pozwolą) dodatkowe pytania o sens zadanych mu pytań, zanim zacznie na nie odpowiadać. Powstaje szansa na odpowiedź rzetelną – adekwatną i wyczerpującą – właśnie dzięki temu, że został uściślony zakres sprawdzianu, że uzgodniono tzw. optykę rozważań. Obie strony są pewne, przez jaki pryzmat będą patrzyć na dane zjawisko, jaką teorią lub jaką wiedzą szczegółową z jakiej dyscypliny odpowiadający winien się posłużyć, jaka terminologia będzie adekwatna. Sprawdzian dlatego jest miarodajny, ponieważ istnieje wspólna płaszczyzna myślenia egzaminatora i egzaminowanego, ten sam układ odniesienia. Minimalizowane jest nie tylko ryzyko improwizacji czy “wodolejstwa”, lecz również ryzyko arbitralizmu i dowolności w ocenie.

Podobnie zachowuje się niejeden świadek podczas przesłuchania: woli się upewnić przynajmniej co do tego, czy dobrze zrozumiał pytanie, o co (o kogo) go pytają, jakie są współrzędne miejsca i czasu akcji, z której ma zdać sprawę. To jest dlań równie ważne jak własna świadomość różnicy między tym, co widział, słyszał, przeczytał lub w czym sam uczestniczył – a zagadką, domniemaniem, przypuszczeniem, posądzeniem lub wątpliwością.

Jak wiadomo, taki wzajemny rekonesans odgrywa istotną rolę we wstępnych fazach negocjacji między ludźmi interesu, dyplomatami, stronami konfliktu; zwłaszcza wtedy, gdy partnerzy poznają siebie nawzajem dopiero przy rozwiązywaniu wspólnego problemu, zadania czy sporu. Także niejeden flirt owocnie rozpoczyna się i rozwija na zasadzie “odbijania piłki” w pytaniach i pytaniach zwrotnych.

Ale też pytanie w odpowiedzi na pytanie może być zręczną formą uniku lub przewrotnym działaniem, w którym “odwracamy kota ogonem”, np. doprowadzamy do zamiany ról. Kto pyta? Kto jest przepytywany? – Inaczej to wyglądało po jego pytaniu, a inaczej się przedstawia po następnym, moim.

Oto kilka przykładów takich pytań zwrotnych – kiedy zadane pytanie wraca od adresata do nadawcy jeszcze nie z odpowiedzią, lecz w zaskakującej formie “pytania do pytania”.

– Czy dotrzymasz obietnicy? – pyta nas ktoś równie zainteresowany w naszej słowności, uzależniony od naszej pomocy czy spłacenia jakiegoś długu, będący właśnie w pilnej potrzebie, jak zaniepokojony niepewnością sytuacji.

– A czy ja kiedyś nie dotrzymałem obietnicy? – taka odpowiedź brzmi mocno. Łączy w sobie zapewnienie, potwierdzenie gotowości z pretensją, z wymówką ze strony człowieka honoru, którego o takie rzeczy nie należy pytać, którego to obraża, godzi w jego spiżowy wizerunek. Jednak równie dobrze może tak zaszarżować ktoś, kto w danej chwili chce zachować twarz, ale już myśli o ucieczce przed zobowiązaniem i odpowiedzialnością; już jest gotów do wiarołomstwa, lecz musi się zabezpieczyć przed przedwczesnym zdemaskowaniem, zapewnić sobie swobodny wybór dogodnego momentu. Potrzeba mu zatem uśpienia czujności partnera, którego już postanowił zwieść i zawieść – i wyłącznie temu służy poza rycerza bez skazy. No, może jeszcze myśli o zabezpieczeniu: jak się zachować w oczekiwaniu na rozwój sytuacji, żeby nie “spalić się” na wypadek, gdyby się rozmyślił, zawahał przed nierzetelnością lub gdyby nie musiał w ten sposób się ratować.

Do takich zachowań będzie skłonny partner postępujący pokrętnie, współdziałający z nami tylko koniunkturalnie, mniej przywiązany do reguły wzajemności niż do własnej wygody i korzyści.

Jednak zamiast takiej rytualnej, honorowej odzywki może zastosować chwyt pragmatyczny, balansując na krawędzi rzeczowości, elegancji, roztargnienia, ironii i bezczelności:

– A co ja obiecałem?

Zwykle reakcją na takie zachowanie jest zaskoczenie i bezradność. Coś, co wydawało się oczywiste, nagle podlega nie tyle przypomnieniu, ile negocjacjom, sporom, licytacji. Adresat wymagań przerzucił na nas wysiłek ustalenia zobowiązań – lecz tym manewrem wcale nie zamyka dyskusji, aby przejść do czynu (do spłaty), przeciwnie, dopiero otwiera sobie furtkę.

Mirosław Karwat

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Zdarzyło się jutro
Gdzie te czasy, gdy bez audytorów, policji i ochroniarzy możliwy był handel między ludźmi Sahary a plemionami Sahelu opisany przez kupca weneckiego Alvise’a da Ca’da Mosto - pyta prof. Wojciech Gasparski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Polski dynamizm
Trwa migracja w poszukiwaniu pracy na terenie własnego kraju. Większość nowych domów w Warszawie zbudowano rękoma przybyszów z Olsztyńskiego, Podhala czy Ciechanowskiego - mówi Adam Graczyński. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Nie dać się obcym
Jako przedsiębiorca chciałbym, żeby nasze prawo nie było zbyt często zmieniane. Przepisy mogą być takie czy inne, ale długotrwałe - mówi Zygmunt Szymański. całość...
JUBILEUSZ DECYDENTA
To już trzy lata
Proszę Państwa, DECYDENT skończył trzy lata. To sukces, zważywszy na specyficzną tematykę – lobbing. Damian A. Zaczek - redaktor naczelny. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbing na rzecz Macedonii
Jedną z mniej znanych u nas spraw dotyczących Macedonii, jest sprawa nazwy tego państwa. Istnieją bowiem dwie jej wersje - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie zwrotne
Także niejeden flirt owocnie rozpoczyna się i rozwija na zasadzie “odbijania piłki” w pytaniach i pytaniach zwrotnych - pisze Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Nasza samoobrona?
Po pierwszym półroczu działania rządu pana Millera czuję się oszukany, ponieważ program wyborczy w sprawach gospodarczych nie jest realizowany - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Jeden wielki strach
Z jednej strony, dzięki mediom świat się skurczył, odległości nie grają takiego znaczenia, ale z drugiej strony koncentracja informacji o kataklizmach, zbrodniach, nieprawościach wprowadza nas w świat przerażającego zła. całość...
ALTERNATYWY
Quod libet
Prezydent Bush udzielił polskim dziennikarzom wywiadów przed wizytą. O co go nasi wytrawni spece od pióra i mikrofonu pytali? O nastrój i o to czym Polska dla Stanów jest - ironizuje Marek J. Zalewski. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.