Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

ARCHIWUM KORESPONDENTA

"Negatywny lobbing" Berii
To jednostronne nastawienie Stalina miało swe skutki w postaci owego „negatywnego lobbingu”. Na czym on polegał? - odpowiada Zygmunt Broniarek.
Zygmunt Broniarek

ZYGMUNT BRONIAREK

10 czerwca 1941 roku, sir Alexander Cadogan, podsekretarz stanu w brytyjskim Foreign Office, wezwał pilnie ambasadora ZSRR w Londynie, Iwana Majskiego, i zakomunikował mu: “Panie ambasadorze, pozwoliłem sobie pana zaprosić, by złożyć niezwykłej wagi oświadczenie. Proszę o wzięcie kartki papieru i zanotowanie tego, co panu podyktuję”. Następnie Cadogan przeczytał informacje Secret Intelligence Service o przesuwaniu jednostek niemieckich ku granicy radzieckiej. Po powrocie do ambasady Majski natychmiast zaszyfrował oświadczenie Cadogana i wysłał je do Moskwy. Ono, podobnie jak inne ostrzeżenia pod adresem Stalina, zostało zignorowane.

Powyższe słowa znalazły się w książce Piotra Kołakowskiego pt. “NKWD i GRU na ziemiach polskich 1939 – 1945” (Bellona, Warszawa, 2002). Wyjaśniają one w znacznym stopniu, dlaczego Stalin do ostatniej chwili nie chciał wierzyć, że Hitler napadnie na ZSRR. To prawda, że wyjaśnienie PODSTAWOWE jest znane: Stalin był chorobliwie podejrzliwy w stosunku do Winstona Churchilla, którego uważał za super-konspiratora i antykomunistę niepoprawnego. Według Stalina, to Churchill dążył za wszelką cenę do skłócenia hitlerowskich Niemiec ze Związkiem Radzieckim – co dalekie od prawdy nie było. To prawda również, że Stalin uważał siebie za nieomylnego. Ale w grę wchodził jeszcze jeden czynnik: to, co można nazwać “lobbingiem negatywnym”, a więc wysiłkiem najbliższych mu ludzi DEZAWUOWANIA PRAWDZIWYCH INFORMACJI WYWIADOWCZYCH, które mu dostarczano.

Wywiad radziecki “w terenie” spisał się przed wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej na ówczesną piątkę z plusem. Znana jest oczywiście sprawa Richarda Sorge, niemieckiego komunisty, działającego jako korespondent “Frankfurter Zeitung” w Tokio i zaufany ówczesnego ambasadora Rzeszy w Japonii, generała-majora Eugena Otta. To Sorge przekazał Moskwie najbardziej wiarygodne informacje o nadchodzącym napadzie Hitlera na ZSRR. Ale Stalin nie tylko te informacje odrzucił, ale na ich podstawie umocnił się w przekonaniu, że są one DEZINFORMACJAMI, ponieważ zostały nadane z Japonii, do której miał takie same “zaufanie”, jak do Churchilla.

Kluczowym wydarzeniem, które umocniło Stalina w przekonaniu, że wszelkie informacje na temat nadchodzącej napaści Hitlera na ZSRR są kłamstwem, było wylądowanie w Anglii 10 maja 1941 roku samolotu pilotowanego przez jednego z najbliższych współpracowników Hitlera, Rudolfa Hessa. Nic to, że Hess został natychmiast w Anglii aresztowany, że jego zabiegi okazały się rzeczywiście staraniami o separatystyczny pokój, ale, o ile dotychczas wiadomo, podjętymi poza plecami Hitlera, i że jego inicjatywa nie miała żadnych skutków. Stalin do końca wojny nie przestał wierzyć, że jego lot został zorganizowany przez angielskie służby specjalne w celu zawarcia takiego separatystycznego pokoju i wspólnego ruszenia na ZSRR (taką wersję Stalin, owszem, akceptował). Natomiast żeby Hitler, sam, przeciwko sojusznikowi? Nie!

Nic więc dziwnego, że Stalin zlekceważył kompletnie doniesienia nawet “spod własnego nosa”. Kontrwywiad radziecki powiadomił go, że w okresie od 10 do 17 czerwca 1941 roku wyjechało do Niemiec 34 pracowników ambasady niemieckiej w Moskwie, a 18 czerwca, że trzy dni wcześniej attachat wojskowy Rzeszy spalił wiele swoich dokumentów.
To jednostronne nastawienie Stalina miało swe skutki w postaci owego “negatywnego lobbingu”. Na czym on polegał?
Ambasadorem Związku Radzieckiego w Berlinie w latach sojuszu Hitlera ze Stalinem był Władimir Diekanozow, który dobrze orientował się w sytuacji i nadsyłał do Ławrentija Berii, komisarza ludowego (ministra) spraw wewnętrznych (NKWD), alarmujące informacje o szykowanej napaści. Tymczasem Beria, znając nastawienie Stalina do takich informacji, opierał się, bo chciał się opierać, na raportach niedoświadczonego rezydenta radzieckiego wywiadu politycznego w Berlinie, Amajaka Kobułowa. Kobułow zawdzięczał tę posadę swojemu bratu, Bogdanowi Kobułowowi, który był jednym z najbliższych współpracowników Berii. Niemiecka Abwehra i osobiście jej szef, admirał Wilhelm Canaris, wiedzieli o tym i prowadzili poprzez Kobułowa akcję dezinformacyjną, a Beria chętnie z niej korzystał.

W wyniku tego doszło do wydarzenia bez precedensu. W przeddzień agresji niemieckiej na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku, Beria przekazał Stalinowi następujący raport: “Ponownie podtrzymuję moją prośbę o odwołanie i ukaranie naszego ambasadora w Berlinie, Diekanozowa, który w dalszym ciągu bombarduje mnie dezinformacjami o rzekomym przygotowywanym napadzie na ZSRR. Przekazał on właśnie, że ten napad odbędzie się jutro...To samo przekazał przez radio generał-major W.I. Tupikow, attaché wojskowy w Berlinie. Generał ten twierdzi, że trzy grupy Wehrmachtu będą prowadzić ofensywę na Moskwę, Leningrad i Kijów. Powołuje się przy tym na swoją berlińską agenturę... Generał-porucznik F.I. Golikow, szef Zarządu Wywiadowczego, gdzie jeszcze niedawno działała banda (Jana) Berzina (szefa GRU – radzieckiego wywiadu wojskowego – rozstrzelanego na rozkaz Stalina w 1938 lub 1939 roku - ZB), skarży się na ambasadora Diekanozowa i na swojego pułkownika Nowobrancewa, który także kłamie, jakoby Hitler ześrodkował przeciwko nam na naszej zachodniej granicy 170 dywizji... Ale ja i moi ludzie, Józefie Wissarionowiczu, dobrze pamiętamy Wasze mądre wskazania: w 1941 roku Hitler na nas nie napadnie”.
Skutki tego “negatywnego lobbingu” poznała Europa i świat aż nadto boleśnie.

Zygmunt Broniarek

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Bielinek kapustnik z Puszczy Kampinoskiej
Zasada autorytetu, to jeszcze jedna droga na skróty, polegająca na korzystaniu z symboli (stanowisko, tytulatura, strój, samochód, dom). Jak więc sprawdzić, czy tej kandydatce (kandydatowi) mogę zaufać? całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
"Negatywny lobbing" Berii
To jednostronne nastawienie Stalina miało swe skutki w postaci owego „negatywnego lobbingu”. Na czym on polegał? - odpowiada Zygmunt Broniarek. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Co szkodliwe - powyrzucać
Lobbingu w żadnej firmie nigdy nie uprawiałem. Jest to nowy, nie przez wszystkich rozpoznany typ działalności. Postrzegam go raczej w kategoriach politycznych niż biznesowych - mówi poseł Bachalski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Między prawem a etyką
Nie dążę do „rozdawania broni każdemu, kto zechce ją dostać”. Proponuję ułatwienie posiadania jej wyłącznie na własny użytek i tylko we własnym domu - mówi senator Smoktunowicz. całość...
POLITYCZNE GRILLOWANIE
Lubieżnik prezydencki
Pewną profanacją jest porównanie muzyki do grillowania, ale stwierdzenie Jerzego Waldorffa o łagodzeniu obyczajów okazało się prawdziwe również w kulinarnej materii. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie o zwłokę
Na co liczy kunktator odpowiadając pytaniem na pytanie? Na względy dla siebie jako człowieka pytającego - odpowiedź dalej rozwija Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Polwinieta
W 1989 r. byłem przekonany, że zmiany przyniosą zdecydowaną poprawę warunków życia w Polsce naszym dzieciom, a teraz jestem pewien, że szanse na lepsze życie mają dopiero nasze wnuki - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
KALININGRAD
Zagubiony jantar
Potencjalni inwestorzy zachodni uważają, że administracja nie ma umiejętności, niezbędnych do profesjonalnego wypromowania Kaliningradu - pisze Henryk Suchar. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Punkty odniesienia
Z mariażu „Internet i nasza wyobraźnia” przechodzimy, a raczej jesteśmy wrzuceni, w związek „rzeczywistość i nasza wyobraźnia”. A rzeczywistość jawi się nam, łagodnie mówiąc, nieciekawie - pisze Andrzej Will. całość...
ALTERNATYWY
Pomysł...
Jak uczy historia większość pomysłów, które z dobrym skutkiem stosujemy i tu, nad Wisłą, niestety nie jest naszego, czyli – polskiego autorstwa - pisze Marek J. Zalewski. całość...
FUNDACJA NA RZECZ POLSKI
Wielka Księga Polskiej Przedsiębiorczości
Dotychczas brakowało wydawnictwa, które tu, w kraju, ale przede wszystkim za granicą prezentowałoby sukcesy polskich firm. Stosunkowo bardzo skromnie, jakby bez wiary we własne możliwości, pokazywaliśmy światu nasz dorobek. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062413 Czytelnikiem.