Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

KALININGRAD

Zagubiony jantar
Potencjalni inwestorzy zachodni uważają, że administracja nie ma umiejętności, niezbędnych do profesjonalnego wypromowania Kaliningradu - pisze Henryk Suchar.
{ADDONS}

Co w końcu zechce zrobić Moskwa ze swą bałtycką enklawą, Kaliningradem. Czy Kreml dążyć będzie wreszcie do przekształcenia go w Hongkong wschodu Europy, czy też umacniać będzie status tego obszaru jako ważnego przyczółka militarnego, gdzie obok rakiet i silnej Floty Bałtyckiej, swobodnie rozwijać się będzie zorganizowana przestępczość, handel ludżmi, AIDS i przemyt narkotyków? Od wyboru drogi przez rząd centralny, wobec jednego z 89 podmiotów administracyjnych Federacji Rosyjskiej, zależeć będzie też samopoczucie Europy, i w największym stopniu sąsiedniej Polski.

Kaliningrad (dawny Koenigsberg i polski Królewiec) jest kłębkiem problemów, odziedziczonych po epoce sowieckiej, wynikających głównie z militaryzmu polityki radzieckiej. Po drugiej wojnie światowej bowiem, gdy dotychczasowe terytorium niemieckie przypadło zwycięskiemu ZSRR, Stalin postanowił, że będzie ono swego rodzaju niezatapialnym, najdalej na zachód "przycumowanym" lotniskowcem radzieckim. Miejscowy przemysł wytwarzał głównie dobra, mające zaspokoić potrzeby gigantycznych (obecnie zredukowanych) jednostek wojskowych. Reszta dostaw pochodziła z innych regionów ZSRR i tak zostało do dziś. Kaliningrad jest niemal w pełni uzależniony od produkcji wytwarzanej lub importowanej do Rosji właściwej, a następnie wiezionej dalej.

Gdy władze regionalne pomyślały sobie, patrząc na przykład Tatarstanu, że autonomia Królewca sprzyjać będzie jego samowystarczalności, Moskwa wybiła im tę koncepcję z głowy. W Rosji, niezmiernie czułej na punkcie integralności terytorialnej, gdzie przywiązanie do rozległych przestrzeni nie ma sobie równych w świecie, nie ma przyzwolenia społecznego na coś, co choć trochę pachnie separatyzmem. Na dodatek elity rosyjskie dobrze wiedzą, że mieszkańcy enklawy nie są mistrzami Federacji Rosyjskiej w licytowaniu się patriotyzmem. 3/4 z nich nigdy nawet nie było na odległych ziemiach "matuszki-Rossii". Ale za to zwiedzało Niemcy, Polskę, i inne części naszego kontynentu. Widziało i poznało inny styl, a nade wszystko - poziom życia, nieporównanie lepszy w zestawieniu z ubóstwem, jakiego doświadcza większość z 950 tysięcy obywateli Kaliningradu.

W 1995 roku, bojąc się konsekwencji nieskrępowanego żywiołu ekonomicznego, Kreml zakazał działalności Wolnej Strefy Gospodarczej "Jantar". Powołana na początku lat 90., nie zaznała ona zbyt długiego żywota, gdyż oferowała liberalne rozwiązania inwestycyjne, których zaawansowanie zagrozić mogło wpływom centrali moskiewskiej na tym newralgicznym terenie. Następczyni "Jantara", Specjalna Strefa Ekonomiczna Kaliningrad, nie ściągnęła znaczących, kosztownych inwestycji, bo zakładała zbyt dużo restrykcji w działalności gospodarczej. Poza tym powstała ona w 1996 roku, gdy w Rosji kipiały namiętności, owocując odpychającą kapitał destabilizacją polityczną. Złe wrażenie pozostało do dziś, zaś Moskwa nie robi nic, by je rozproszyć.

Potencjalni inwestorzy zachodni uważają też, że administracja nie ma umiejętności, niezbędnych do profesjonalnego wypromowania Kaliningradu. Sugerują, by wynajęła ona specjalistów z prawdziwego zdarzenia, z kwalifikacjami i doświadczeniem pracy na rynku europejskim. Gdyby udało im się fachowo zareklamować atuty "czwartej bałtyckiej republiki" (obok Litwy, Łotwy, Estonii), to być może właściciele pieniędzy przymknęliby wtedy oko na inne niedostatki. Podstawowy - to utrudniony dostęp do enklawy, zwłaszcza - po uruchomieniu rejsów LOT-u i SAS-u - szlakami lądowymi. Sytuacja na granicy polsko-kaliningradzkiej jest katastrofalna; kolejki na przejściach, manifestacyjna ociężałość celników, korupcja. Ktoś w Rosji musi to w końcu przełamać ten krąg niemożności, bo jak długo może winę za bałagan, niedociągnięcia i biedę zwalać na innych i tylko obcym przypisywać złą wolę?

Henryk Suchar

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Bielinek kapustnik z Puszczy Kampinoskiej
Zasada autorytetu, to jeszcze jedna droga na skróty, polegająca na korzystaniu z symboli (stanowisko, tytulatura, strój, samochód, dom). Jak więc sprawdzić, czy tej kandydatce (kandydatowi) mogę zaufać? całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
"Negatywny lobbing" Berii
To jednostronne nastawienie Stalina miało swe skutki w postaci owego „negatywnego lobbingu”. Na czym on polegał? - odpowiada Zygmunt Broniarek. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Co szkodliwe - powyrzucać
Lobbingu w żadnej firmie nigdy nie uprawiałem. Jest to nowy, nie przez wszystkich rozpoznany typ działalności. Postrzegam go raczej w kategoriach politycznych niż biznesowych - mówi poseł Bachalski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Między prawem a etyką
Nie dążę do „rozdawania broni każdemu, kto zechce ją dostać”. Proponuję ułatwienie posiadania jej wyłącznie na własny użytek i tylko we własnym domu - mówi senator Smoktunowicz. całość...
POLITYCZNE GRILLOWANIE
Lubieżnik prezydencki
Pewną profanacją jest porównanie muzyki do grillowania, ale stwierdzenie Jerzego Waldorffa o łagodzeniu obyczajów okazało się prawdziwe również w kulinarnej materii. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie o zwłokę
Na co liczy kunktator odpowiadając pytaniem na pytanie? Na względy dla siebie jako człowieka pytającego - odpowiedź dalej rozwija Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Polwinieta
W 1989 r. byłem przekonany, że zmiany przyniosą zdecydowaną poprawę warunków życia w Polsce naszym dzieciom, a teraz jestem pewien, że szanse na lepsze życie mają dopiero nasze wnuki - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
KALININGRAD
Zagubiony jantar
Potencjalni inwestorzy zachodni uważają, że administracja nie ma umiejętności, niezbędnych do profesjonalnego wypromowania Kaliningradu - pisze Henryk Suchar. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Punkty odniesienia
Z mariażu „Internet i nasza wyobraźnia” przechodzimy, a raczej jesteśmy wrzuceni, w związek „rzeczywistość i nasza wyobraźnia”. A rzeczywistość jawi się nam, łagodnie mówiąc, nieciekawie - pisze Andrzej Will. całość...
ALTERNATYWY
Pomysł...
Jak uczy historia większość pomysłów, które z dobrym skutkiem stosujemy i tu, nad Wisłą, niestety nie jest naszego, czyli – polskiego autorstwa - pisze Marek J. Zalewski. całość...
FUNDACJA NA RZECZ POLSKI
Wielka Księga Polskiej Przedsiębiorczości
Dotychczas brakowało wydawnictwa, które tu, w kraju, ale przede wszystkim za granicą prezentowałoby sukcesy polskich firm. Stosunkowo bardzo skromnie, jakby bez wiary we własne możliwości, pokazywaliśmy światu nasz dorobek. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.