Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

POLSKIE LOBBY W NIEMCZECH

Syzyfowa praca
Polityka współczesna mniej opiera się na przesłankach etycznych, bardziej na pragmatycznych. Powstało pojęcie politycznego managementu, mówi się o ekonomizacji polityki, podporządkowaniu jej celom gospodarczym - mówi Klaus Wuermell.
{ADDONS}

Z dr. KLAUSEM WUERMELLEM

historykiem, prezesem organizacji “Znaki nadziei”

rozmawia Michał Jaranowski

“Znaki nadziei” należą do tych organizacji niemieckich, które jako pierwsze zaczęły wypełniać treścią pojęcie pojednania z Polską. Jaki był rezonans w połowie dekady lat 70., gdy stowarzyszenie powstało?
Odzew w Polsce przekroczył nasze wyobrażenia. Niemal wszyscy, którzy w taki czy inny sposób dowiadywali się o istnieniu “Znaków nadziei”, nawiązywali z nami kontakty. Stwierdziliśmy, że dokonuje się pewien psychologiczny przełom w stosunku do Niemców. Pierwsze spotkania z nami stanowiły często pierwszy po wojnie moment, gdy dawni więźniowie Auschwitz, Stutthofu, Dachau przezwyciężali w sobie odrazę, by znów mówić po niemiecku... Odebrali sygnał – tak nam mówili - że istnieje coś takiego jak inne Niemcy.

A jaki był rezonans po stronie niemieckiej?
U polityków nie mieliśmy czego szukać. Nasze postulaty o współudział w niesieniu pomocy odbijały się jak od ściany. Argumentowano, że to niemożliwe, bo nie ma np. traktatu pokojowego, trwa konflikt Wschód – Zachód. Ale prywatnie – to interesujący szczegół – zachęcano nas do działań na rzecz dawnych ofiar. W społeczeństwie niemieckim zyskaliśmy poparcie zwłaszcza w środowiskach kościelnych, nierzadko ze strony osób zaangażowanych politycznie.

Jak to się zmieniało w miarę upływu czasu, np. w okresie stanu wojennego?
Stan wojenny wywołał niesłychaną falę pomocy. Ale te reakcje miały niewiele wspólnego z ideami pojednania. Był to przede wszystkim wyraz zaangażowania się na rzecz ludzi zbuntowanych przeciw systemowi i walczących o egzystencję. Po przełomie nastąpiły wypłaty odszkodowań, zmienił się klimat polityczny w stosunkach dwustronnych. W konsekwencji spadło zainteresowania organizacjami takimi jak nasza. Górę wzięło przekonanie, że wszystko zostało uregulowane Dla naszych członków wszakże decydujący jest nie wymiar buchalteryjny, formalny lecz ludzki. Działamy więc nadal.

Czy w Niemczech istnieje lobby polskie, opierające się na przesłankach historycznych i moralnych?
Sceptycznie na to patrzę. Owszem, istnieją grupy ludzi w różnych obszarach życia politycznego i społecznego, dla których stosunki z Polską to sprawa szczególnej wagi. Nie mówiłbym jednak o lobby. Jest to w dużej mierze kwestia pokoleniowa. Ludzi powyżej sześćdziesiątki zastępuje nowa, młoda generacja, a wśród jej przedstawicieli nadzwyczaj trudno rozbudzić zainteresowanie Polską. W Centrum Spotkań Polsko–Niemieckich, w Krzyżowej, gdzie zaangażowałem się w sprawy wymiany i edukacji historycznej młodzieży, nie widać praktycznie nowych szkól czy gmin, zainteresowanych współpracą z partnerami w Polsce. Nawet w środowiskach kościelnych pozyskanie dla tych spraw młodych ludzi to syzyfowa praca! Na wschodzie Niemiec, brak zainteresowania Polską miesza się dodatkowo ze specyficznym spojrzeniem za Odrę – w Polakach upatruje się konkurentów. A to rodzi niechęć.
Równocześnie, chyba po raz pierwszy, w wielkich partiach niemieckich, również chadeckich, dostrzegamy grupę polityków nowego pokolenia, silnie zaangażowanych na rzecz traktowania Polski jak “Francji na wschodniej granicy Niemiec”. Tak to określił Friedbert Pflueger z CDU, przewodniczący Komisji Europejskiej Bundestagu, w poprzednich latach szef Towarzys
twa Niemiecko-Polskiego w Bonn. W tej grupie jest też Hartmut Koschyk z bawarskiej CSU, w swoim czasie sekretarz generalny Związku Wypędzonych. Wśród socjaldemokratów Polska wywołuje skojarzenia z Markusem Meckelem, ostatnim ministrem spraw zagranicznych NRD. Dzieje się więc coś pozytywnego.

Czy to wynik kalkulacji czy traktowania polityki w kategoriach moralnych, historycznych? Czy na Polsce można zrobić karierę w Niemczech?
Nie sądzę. Jestem przekonany, że dla polityków, których wymieniłem, zasadnicze znaczenie mają przesłanki moralno–historyczne. Nisza polityczna do zagospodarowania? To też się liczy, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu. Normalność stosunków z Polską nie wyłącza poza nawias odpowiedzialności niemieckich polityków wobec Polski i jej historii. Byłoby to w pełni zrozumiałe i dla samych Polaków, gdyby nie zaskakujące wydarzenia polityczne, jak żądania Edmunda Stoibera z CSU, chadeckiego kandydata na kanclerza. Nie dość, że domaga się od Polski cofnięcia dawno nieaktualnych ustaw – czyli popisuje się niewiedzą – to jeszcze wprowadza zamieszanie w delikatną materię stosunków dwustronnych.

Czy nie jest to przejaw zmian pokoleniowych? Kohl nie wystąpiłby w podobnym duchu.
Może to raczej znak czasu. Polityka współczesna mniej opiera się na przesłankach etycznych, bardziej na pragmatycznych. Powstało pojęcie politycznego managementu, mówi się o ekonomizacji polityki, podporządkowaniu jej celom gospodarczym.

Dziękuję za rozmowę.

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Bielinek kapustnik z Puszczy Kampinoskiej
Zasada autorytetu, to jeszcze jedna droga na skróty, polegająca na korzystaniu z symboli (stanowisko, tytulatura, strój, samochód, dom). Jak więc sprawdzić, czy tej kandydatce (kandydatowi) mogę zaufać? całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
"Negatywny lobbing" Berii
To jednostronne nastawienie Stalina miało swe skutki w postaci owego „negatywnego lobbingu”. Na czym on polegał? - odpowiada Zygmunt Broniarek. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Co szkodliwe - powyrzucać
Lobbingu w żadnej firmie nigdy nie uprawiałem. Jest to nowy, nie przez wszystkich rozpoznany typ działalności. Postrzegam go raczej w kategoriach politycznych niż biznesowych - mówi poseł Bachalski. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Między prawem a etyką
Nie dążę do „rozdawania broni każdemu, kto zechce ją dostać”. Proponuję ułatwienie posiadania jej wyłącznie na własny użytek i tylko we własnym domu - mówi senator Smoktunowicz. całość...
POLITYCZNE GRILLOWANIE
Lubieżnik prezydencki
Pewną profanacją jest porównanie muzyki do grillowania, ale stwierdzenie Jerzego Waldorffa o łagodzeniu obyczajów okazało się prawdziwe również w kulinarnej materii. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Pytanie o zwłokę
Na co liczy kunktator odpowiadając pytaniem na pytanie? Na względy dla siebie jako człowieka pytającego - odpowiedź dalej rozwija Mirosław Karwat. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Polwinieta
W 1989 r. byłem przekonany, że zmiany przyniosą zdecydowaną poprawę warunków życia w Polsce naszym dzieciom, a teraz jestem pewien, że szanse na lepsze życie mają dopiero nasze wnuki - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
KALININGRAD
Zagubiony jantar
Potencjalni inwestorzy zachodni uważają, że administracja nie ma umiejętności, niezbędnych do profesjonalnego wypromowania Kaliningradu - pisze Henryk Suchar. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Punkty odniesienia
Z mariażu „Internet i nasza wyobraźnia” przechodzimy, a raczej jesteśmy wrzuceni, w związek „rzeczywistość i nasza wyobraźnia”. A rzeczywistość jawi się nam, łagodnie mówiąc, nieciekawie - pisze Andrzej Will. całość...
ALTERNATYWY
Pomysł...
Jak uczy historia większość pomysłów, które z dobrym skutkiem stosujemy i tu, nad Wisłą, niestety nie jest naszego, czyli – polskiego autorstwa - pisze Marek J. Zalewski. całość...
FUNDACJA NA RZECZ POLSKI
Wielka Księga Polskiej Przedsiębiorczości
Dotychczas brakowało wydawnictwa, które tu, w kraju, ale przede wszystkim za granicą prezentowałoby sukcesy polskich firm. Stosunkowo bardzo skromnie, jakby bez wiary we własne możliwości, pokazywaliśmy światu nasz dorobek. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062413 Czytelnikiem.