Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

ALTERNATYWY

Taki kraj...
Wykluczyć posła z obrad można, a nawet trzeba, ale pytanie: za co? Czy za to, że domaga się on debaty na taki to, a taki temat? - pyta Marek J. Zalewski.
Marek J. Zalewski

MAREK J. ZALEWSKI

Tym razem zacznę od opowiedzenia dowcipu, który zapewne większość z Czytelników już zna, ale jest mi to potrzebne – jak już napisałem – po to, aby zacząć. Poza tym wielu z tych, którzy ten dowcip już słyszeli mogło go zapomnieć. A że uważam ten dowcip za całkiem udany, to go przytoczę jednym po to, aby go poznali, innym dla przypomnienia. Otóż, leci człowiek na lotni i na oczach tłumu całym impetem wali w Pałac Kultury i Nauki; jeden z gapiów ze stoickim spokojem komentując zdarzenie rzuca od niechcenia: No tak! Jaki kraj, tacy terroryści...

Właśnie – jaki kraj, takie wszystko pozostałe... A jest to kraj niezwykły. Kraj, w którym wszystko jest możliwe. No, może poza zdrowym rozsądkiem. Chociaż niewielu rodaków ma go pod dostatkiem. Bieda w tym, że nie ma nań zapotrzebowania. Nawet – wydawałoby się – rozsądni obywatele, gdy pojawia się możliwość użycia go w dobrej sprawie, cudem jakimś zostają owego zdrowego rozsądku pozbawieni, albo o nim zapominają.

Ot, choćby ostatnie wydarzenia w Sejmie... Poseł Gabriel Janowski z dużą konsekwencją występuje w debatach, podczas których rozstrzygane są kwestie gospodarcze, na które ma on określony pogląd. Tym razem domagał się debaty w sprawie prywatyzacji STOEN-u, wyrażając obawy nie tylko o jej sens, ale i o to, jakie będą jej skutki. Po odebraniu mu głosu przez marszałka Borowskiego, po wyłączeniu mikrofonu i po wykluczeniu posła Janowskiego z dalszych obrad oraz zarządzeniu przerwy, poseł Janowski uznał, że wykonując swój mandat i chcąc skłonić Prezydium Sejmu do tego, aby taką debatę zarządziło, może jedynie podjąć w tych okolicznościach okupację sejmowej mównicy. Skutkiem było usunięcie posła z sali posiedzeń przez Straż Marszałkowską. A następnego dnia marszałek Nałęcz wykluczył z obrad grupę posłów Samoobrony...

No i się zaczęło... Że to wstyd, że jak tak można (okupować i paraliżować), że anarchia, że niektórzy niedorośli, że to i że tamto, a wszystko na jedną nutę potępiającą zachowanie posła Janowskiego (tutaj mrugnięcie okiem, że przecież z posłem Janowskim już były podobne kłopoty, itd. itp.) i odżegnujące go od czci i wiary. Podobnie zresztą grupę posłów z Samoobrony. Oczywiście, prym w pomstowaniu wiedli niedowarzeni dziennikarze gazet, radia i telewizji, którzy blade pojecie mając, albo wręcz żadnego, o parlamentaryzmie, pomstowali na czym świat stoi, zadając przy tym dramatyczne pytania o stan naszej demokracji i histerycznie opędzając się przed mrocznym cieniem anarchii.

Tymczasem demokracja i parlamentaryzm jako jej część mają prawa, które bynajmniej nie są do końca określone. Linia do której mamy do czynienia z demokracją to nie jest gruba krecha, którą każdy potrafi dostrzec. Linia, za którą mamy do czynienia już z anarchią jest linią niezwykle powiewną i delikatną. Czasami tylko ledwo dostrzegalny niuans może zdecydować, że coś przestało być demokratyczne, a stało się anarchiczne. Mam wrażenie, że te niuanse tkwią w regulaminie Sejmu. W tym, że jest on po prostu nieodpowiedni, żeby nie powiedzieć – zły. A jest to regulamin, który zamyka usta posłom. Dla większości z nich nie ma to żadnego znaczenia, bo i tak przez całą kadencję – zapewne z uwagi na swą skromność – nie zabierają głosu. Ale są tacy, którzy potrafią i chcą korzystać z możliwości, jakie daje im debata sejmowa i możliwość zabrania głosu. A regulamin obrad to ogranicza. Z telewizyjnych relacji wynika jasno, że wypowiadać się może właściwie bez ograniczeń poseł-sprawozdawca oraz indagowany przedstawiciel rządu. Ten ostatni może w ogóle pominąć wątek postawionego pytania lub złożonej interpelacji, a pytający poseł nie ma praktycznych możliwości wydobycia satysfakcjonującej go odpowiedzi, bo... regulamin.

Wykluczyć posła z obrad można, a nawet trzeba, ale pytanie: za co? Czy za to, że domaga się on debaty na taki to, a taki temat? Czy za to, że pragnie zwrócić uwagę ministra, rządu, środków masowego przekazu, czy – co najbardziej istotne – wyborców na coś, co – jego zdaniem – takiej uwagi wymaga i leży w interesie społecznym? Nie! Dla uciekania się przez prowadzących posiedzenie do tej metody w tych wypadkach zgody być nie może. Stąd bowiem tylko mały krok do cenzurowania poselskich wystąpień (początek już dano, wyłączając mikrofony niektórym posłom) i odbierania immunitetu. To drugie może być łatwiejsze do przeprowadzenia przy sprawach merytorycznych niż kryminalnych...

Swego czasu telewizja nadała przedwojenny, amerykański film pod tytułem “Mr. Smith jedzie do Waszyngtonu” z doskonałą rolą Jamesa Stewarta, który zostaje kongresmenem i pełen dobrej woli i naiwności ląduje w Kongresie USA. Nie miejsce na streszczanie całej fabuły, ale przypominam ten fragment filmu, w którym bohater nie chcąc dopuścić do przeforsowania złej ustawy zaczyna przemawiać... I przemawia, przemawia, przemawia dzień i noc, bez przerwy, słaniając się z wyczerpania na nogach. Ale przemawia... I nikt mu głosu nie ma prawa odebrać, gdy on sam komuś nie ustąpi miejsca. A ponieważ wcześniej bardziej doświadczony “kolega” zastosował wobec niego wybieg, prosząc o ustąpienie głosu, nasz bohater pomny tej nauczki przemawia...i przemawia.... I zwycięża. Zwycięża też sprawa i jego wyborcy.

Tak więc, Panowie Marszałkowie, wynaturzeniem demokracji nie jest to, co robią w Sejmie poseł Janowski, czy którykolwiek inny, gdy dotyczy to tego, czemu Sejm ma służyć – publicznej debacie. Wynaturzeniem jest to, co Panowie uczyniliście, wykluczając posła z obrad, a następnie usuwając go siłą z sali posiedzeń. Ale cóż, jaki kraj, taka demokracja. Jaka demokracja, taki Sejm. Jaki Sejm, TAKI KRAJ...

Marek J. Zalewski

 

Bardzo jęczliwy utwór 
Boba Dylana 

 Romance in Durango
Oto jest, dla przypomnienia


W zakładce Linki
  pod numerem 10. 
 

Komentarze, felietony, eventy

DECYZJE I ETYKA
Znaczenie kontekstu
Gramatyka czynu (jak nazywa się prakseologię) oraz gramatyka języka są istotne, bo dostarczają wiedzy o formie doboru środków do celu, pierwsza w odniesieniu do działania w ogóle, druga w odniesieniu do komunikowania się. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia
Sugestywny to: wywierający silny wpływ na cudze wyobrażenia, skojarzenia, wrażenia, przeżycia i zamiary; przekonywający; niekiedy wręcz zniewalający – w tym sensie, że nie potrafimy się temu oprzeć - pisze Mirosław Karwat. całość...
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbysta w imię Boga
Wybitne zdolności lobbingowe (w najlepszym sensie tego słowa) wykazał Jan Paweł II w dążeniu do beatyfikacji i kanonizacji tej, która stała się ostatecznie św. Faustyną - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Imperatyw uczciwości
Nie musi to być groźne. Sam fakt udziału dziecka w przedsięwzięciu reklamowym nie powoduje krzywdy. Ważne, jak do tego doszło i co się będzie działo dalej - mówi Mirosława Kątna. całość...
PUNKTY WIDZENIA
Rekord ilościowy
Najpilniejszym przedsięwzięciem jest uchwalenie jednej ustawy o systemie szkolnictwa wyższego, scalającej istniejące cztery. Sprowadzi to polską różnorodność uczelnianą do wspólnego mianownika - mówi Edmund Wittbrodt. całość...
POLSKA - EUROPA
Lobby antyunijne atakuje
Siłą radykalnego lobby antyunijnego jest zręczne wykorzystywanie błędów i potknięć polityki rządowej i negocjacji, największą słabością - brak alternatywy - pisze Michał Jaranowski. całość...
NIERUCHOMOŚĆI - Promocja
Czas transakcji
Mogłoby się wydawać, że pracownikom agencji, której zlecimy doprowadzenie do transakcji zależy jedynie na jak najszybszym jej przeprowadzeniu. I tak jest najczęściej... całość...
POLITYKA I BIZNES
List do prof. G. Kołodki
Piotr Kempa, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych pisze list do Grzegorza Kołodki - wiceprezesa Rady Ministrów. całość...
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Krowa na łańcuchu
Rodzima krasula dostała ostatnio ślinotoku na myśl, że łańcuch się wydłuży o cztery oczka, ale po informacji, że wydłużenie nastąpi o jedno oczko jest w szoku i zastanawia się, czy oni są głupsi ode mnie? - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Primum non nocere
Czas już chyba, aby obraz otaczającej nas rzeczywistości widzieć takim, jakim on jest, a nie takim, jaki nam jest potrzebny dla naszych doraźnych interesów - pisze Andrzej Will. całość...
ALTERNATYWY
Taki kraj...
Wykluczyć posła z obrad można, a nawet trzeba, ale pytanie: za co? Czy za to, że domaga się on debaty na taki to, a taki temat? - pyta Marek J. Zalewski. całość...
FUNDACJA NA RZECZ POLSKI
Polak potrafi
Prezentacja firm w Wielkiej Księdze, i to w gronie najlepszych, może być wielka szansą marketingową w pozyskiwaniu rynków zbytu. W planach Fundacji Na Rzecz Polski jest pozyskanie do współpracy najwyższych władz państwowych. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1115812 Czytelnikiem.