|
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbysta w imię Boga
Wybitne zdolności lobbingowe (w najlepszym sensie tego słowa) wykazał Jan Paweł II w dążeniu do beatyfikacji i kanonizacji tej, która stała się ostatecznie św. Faustyną - pisze Zygmunt Broniarek.
 |
Zygmunt Broniarek |
|
ZYGMUNT BRONIAREK
Nie ma w tych słowach nawet cienia ironii. Przeciwnie, jest w nich autentyczny podziw dla nieprawdopodobnego wprost talentu wywierania wpływu przez papieża Jana Pawła II – bo o nim to oczywiście mowa – na umysły ludzkie. I to W SKALI MASOWEJ, ponieważ chodzi tu o miliardowe audytoria. Papież, w pewnym sensie, ma jeden z przymiotów boskich – dzięki telewizji jest wszechobecny wszędzie W TYM SAMYM MOMENCIE.
Wybitne zdolności lobbingowe (w najlepszym sensie tego słowa) wykazał Jan Paweł II w dążeniu do beatyfikacji i kanonizacji tej, która stała się ostatecznie św. Faustyną. Sprawa ta została szczegółowo opisana w publikacji “Śladami miłosierdzia”, wydanej przez Dom Wydawniczy “Rafael”. A ta kże omówiona na konferencji prasowej w Warszawie 12 sierpnia, tj. przed IX pielgrzymką Jana Pawła II do Polski, m. in. przez ks. Zygmunta Kosowskiego z redakcji “Rafaela” i Przemysława Bednarza z Fundacji Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie.
W pu blikacji tej znajduje się duży artykuł siostry Beaty Piekut ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, zakonu, do którego należała Helena Faustyna Kowalska, bo tak brzmiało jej imię i nazwisko, figurujące w dowodzie osobistym z marca 1931 roku. Siostra Beata przepisała i opatrzyła komentarzami “Dzienniczek” siostry Faustyny, który stał się podstawą jej beatyfikacji i kanonizacji. W “Dzienniczku” tym opisane są jej wizje, a zwłaszcza ta z 22 lutego 1931 roku, kiedy objawił się jej Jezus, który nakazał jej namalować obraz według wzoru, jaki oglądała. Jest to teraz już znany na całym świecie obraz Jezusa w szacie białej; jedna jego ręka wzniesiona jest do błogosławieństwa, druga zaś dotyka szaty na piersiach. Z tej uchylonej szaty na piersiach wychodzą dwa wielkie promienie – jeden czerwony, drugi biały. A pod tym napis: “Jezu, ufam Tobie”.
Siostra Beata, jeszcze jako nowicjuszka, zetknęła się z Faustyną w Krakowie. Później, po jej śmierci w październiku 1938 roku w łagiewnickim klasztorze, poświęciła się propagowaniu jej kultu. Bo rósł on szybko i spontanicznie. Dla niektórych może nawet za szybko i zbyt spontanicznie.
Oto, jak pisze siostra Beata, “w 1959 roku nadeszła notyfikacja Stolicy Apostolskiej, zakazująca rozszerzania kultu Miłosierdzia Bożego według wskazań siostry Faustyny”. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w innym artykule - publikacji “Śladami miłosierdzia” pt. “Biografia duszy”. Stwierdza się tam: “Po raz pierwszy ‘Dzienniczek’ został przepisany z polecenia matki generalnej Michaeli Moraczewskiej przez siostrę Ksawerę Olszanowską. Pracę wykonano niestety nieprecyzyjnie i nienaukowo. Ten nieautentyczny tekst został przetłumaczony na język francuski a później także włoski”. I ten tekst dotarł prawdopodobnie do Watykanu. [Michaela Moraczewska była przełożoną klasztoru Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia przy ulicy Żytniej w Warszawie, do którego Helena Faustyna Kowalska została przyjęta 1 sierpnia 1925 roku – ZB].
Wracajmy do siostry Beaty. “ Przełom – pisze – nastąpił w latach sześćdziesiątych. W 1964 roku zwróciłam się do księdza arcybiskupa Wojtyły z prośbą, by podczas swojego pobytu w Watykanie rozeznał sytuację, czy jest odpowiednia pora i klimat, by rozpocząć proces beatyfikacyjny siostry Faustyny. Od razu mnie zaskoczył, witając słowami: ‘Mnie tu bombardują w sprawie inauguracji tego procesu, a ja nic nie wiem o ‘tej waszej Faustynie’. Jutro jadę do Rzymu, niech więc siostra szybciutko napisze mi przynajmniej życiorys Faustyny i ...prośbę o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego’. Kiedy się broniłam, mówiąc, że nie mam takich kompetencji, że powinna to napisać matka generalna, on ponaglał: ‘Niechże siostra pisze, o resztę się nie martwi, bo przecież za to siostry nie powieszą’. Podpisałam więc w imieniu matki generalnej napisaną naprędce prośbę...”.
Co się stało dalej? Siostra Beata opisuje tylko skutek działań arcybiskupa Wojtyły w Rzymie, natomiast szczegółów tych działań nie podaje. A jaki był to skutek? “Kiedy arcybiskup wrócił z Rzymu – stwierdza – zawezwał mnie, by poinformować, że prefekt Kongregacji nie tylko nie zabronił, ale wręcz nakazał rozpoczęcie takiego procesu. ‘Gdybyście go od razu rozpoczęły, Faustyna byłaby już na ołtarzach – powiedział późniejszy Jan Paweł II. - Każdy by wiedział, skąd wziął się obraz i kult Miłosierdzia w nowej formie, ale wy zaczęłyście od ogona’ – dodał z wyrzutem. Tak powiedział – ciągnie siostra Beata - ‘zaczęłyście od ogona’. Dostałam polecenie szukania świadków, zbierania dowodów i organizowania trybunału”.
A więc stanowisko Watykanu odwróciło się o 180 stopni. Musiał to być wynik nie lada działalności “lobbingowej” Karola Wojtyły w Rzymie. “Notyfikacja”, która w 1965 roku obowiązywała od 6 lat, nie tylko została uchylona w ciągu jednego pobytu Karola Wojtyły za Spiżową Bramą, ale przekształcona w jej przeciwieństwo. Teraz Watykan NAKAZYWAŁ propagowanie Miłosierdzia Bożego w zaproponowanej przez siostrę Faustynę formie.
Proces informacyjny dotyczący heroizmu życia siostry Faustyny trwał 3 lata, od 1965 do 1968 roku. Proces beatyfikacyjny – 25 lat – od 1968 do 1993 roku. Zaś proces kanonizacyjny – od 1993 do 2000 roku – 7 lat. Razem 35 lat. To prawda, że od października 1978 roku, Karol Wojtyła był w najlepszej możliwie sytuacji, by proces beatyfikacyjny, a później kanonizacyjny, popierać – był papieżem. Ale zarówno jego jak i siostry Beaty Piekut działania “lobbingowe” zasługują na uwagę. W sensie profesjonalnym także.
Zygmunt Broniarek
|
|
|
|
|
 |
|
ALPA w płynie i żelu łagodzi różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Znaczenie kontekstu
Gramatyka czynu (jak nazywa się prakseologię) oraz gramatyka języka są istotne, bo dostarczają wiedzy o formie doboru środków do celu, pierwsza w odniesieniu do działania w ogóle, druga w odniesieniu do komunikowania się. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia
Sugestywny to: wywierający silny wpływ na cudze wyobrażenia, skojarzenia, wrażenia, przeżycia i zamiary; przekonywający; niekiedy wręcz zniewalający – w tym sensie, że nie potrafimy się temu oprzeć - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbysta w imię Boga
Wybitne zdolności lobbingowe (w najlepszym sensie tego słowa) wykazał Jan Paweł II w dążeniu do beatyfikacji i kanonizacji tej, która stała się ostatecznie św. Faustyną - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Imperatyw uczciwości
Nie musi to być groźne. Sam fakt udziału dziecka w przedsięwzięciu reklamowym nie powoduje krzywdy. Ważne, jak do tego doszło i co się będzie działo dalej - mówi Mirosława Kątna. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Rekord ilościowy
Najpilniejszym przedsięwzięciem jest uchwalenie jednej ustawy o systemie szkolnictwa wyższego, scalającej istniejące cztery. Sprowadzi to polską różnorodność uczelnianą do wspólnego mianownika - mówi Edmund Wittbrodt. całość...
|
POLSKA - EUROPA
Lobby antyunijne atakuje
Siłą radykalnego lobby antyunijnego jest zręczne wykorzystywanie błędów i potknięć polityki rządowej i negocjacji, największą słabością - brak alternatywy - pisze Michał Jaranowski. całość...
|
NIERUCHOMOŚĆI - Promocja
Czas transakcji
Mogłoby się wydawać, że pracownikom agencji, której zlecimy doprowadzenie do transakcji zależy jedynie na jak najszybszym jej przeprowadzeniu. I tak jest najczęściej... całość...
|
POLITYKA I BIZNES
List do prof. G. Kołodki
Piotr Kempa, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych pisze list do Grzegorza Kołodki - wiceprezesa Rady Ministrów. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Krowa na łańcuchu
Rodzima krasula dostała ostatnio ślinotoku na myśl, że łańcuch się wydłuży o cztery oczka, ale po informacji, że wydłużenie nastąpi o jedno oczko jest w szoku i zastanawia się, czy oni są głupsi ode mnie? - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Primum non nocere
Czas już chyba, aby obraz otaczającej nas rzeczywistości widzieć takim, jakim on jest, a nie takim, jaki nam jest potrzebny dla naszych doraźnych interesów - pisze Andrzej Will. całość...
|
ALTERNATYWY
Taki kraj...
Wykluczyć posła z obrad można, a nawet trzeba, ale pytanie: za co? Czy za to, że domaga się on debaty na taki to, a taki temat? - pyta Marek J. Zalewski. całość...
|
FUNDACJA NA RZECZ POLSKI
Polak potrafi
Prezentacja firm w Wielkiej Księdze, i to w gronie najlepszych, może być wielka szansą marketingową w pozyskiwaniu rynków zbytu. W planach Fundacji Na Rzecz Polski jest pozyskanie do współpracy najwyższych władz państwowych. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|