|
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Primum non nocere
Czas już chyba, aby obraz otaczającej nas rzeczywistości widzieć takim, jakim on jest, a nie takim, jaki nam jest potrzebny dla naszych doraźnych interesów - pisze Andrzej Will.
 |
Andrzej Will |
|
ANDRZEJ WILL
Niedawno minął rok od powołania rządu Rzeczypospolitej. Rządu, przypomnę, wyłonionego z zwycięskiej w wyborach parlamentarnych koalicji. Celowo podkreślam “zwycięskiej” oraz “parlamentarnych”, aby nie było żadnych wątpliwości, że koalicja, z której został wyłoniony rząd ma pełne i niezaprzeczalne prawo rząd ten sprawować. Wszystkie wymogi demokracji zostały spełnione i więcej, do sprawowania władzy doproszeni zostali partnerzy nie startujący w wyborach “ramię przy ramieniu”. Objęli oni kluczowe, na tym etapie negocjacji z Unią , stanowiska .
Tak w telegraficznym skrócie wygląda obraz przedpola, na którym raz po raz obywają się spektakle mogące być prawzorem dla niejednej farsy, tragikomedii, kabaretu i innego rodzaju inscenizacji ku uciesze “szerokiej gawiedzi” . Historia zna takie przypadki, kiedy zdarzenia adresowane dla “kucharek” zaliczone zostały po latach do klasyki. Ale takie przypadki mogą mieć miejsce jedynie w literaturze. I dobrze, i wystarczy. Harce “ku uciesze” w polityce, w rządzeniu, w parlamentaryzmie niebezpiecznie zbliżają się do krawędzi destrukcji, łagodniej mówiąc, dekompozycji, a ostrzej, sabotażu. Określenie “sabotaż” dla opisu zdarzeń inspirowanych przez różne siły polityczne wydaje się być najwłaściwsze.
Mając na uwadze fakt, że pojęcie “sabotaż” występuje zawsze w kontekście określającym, “dla kogo” i “przeciw komu”, nadaje niektórym grupom politycznym wyrazu, barwy, kolorytu, o ile głupota i działania na szkodę ogółu ma wyżej wymienione zabarwienia.
Używam mocnych słów, bo i czasy są niezwyczajne . W takich właśnie czasach, kiedy świat stoi na krawędzi totalnej zawieruchy, bo przecież tego, co się dzieje nie można nazwać wojną , kiedy krąg aktów terroru bardzo wyraźnie się poszerza - polityczny egoizm obliczony na destrukcję i osłabienie możliwości sprawczych rządzących nie można nazwać inaczej, jak sabotażem.
Nie będę dodawał przymiotników dla wzmocnienia tego określenia .Samo ono niesie w sobie wystarczający i czytelny ładunek destrukcji. Gdyby jeszcze ta destrukcja dotyczyła ugrupowania, które ją emituje, to byłoby pół biedy, ale na nieszczęście ma ona wpływ na społeczeństwo, na jego organizację, na mobilność, na aktywność, na potoczystość procesów zarządzania itd., .itp.
W tym miejscu można by zadać pytania, na czym opieram te stwierdzenia, czym podyktowana została taka opinia, jakie były przesłanki takich, a nie innych określeń? Oczywiście, takie pytania można mnożyć w nieskończoność, ale nie o to przecież chodzi. Generalnie chodzi o to, aby przed każdym, dosłownie każdym działaniem politycznej i sprawczej natury dokonać analizy jego skutków i konsekwencji .Analizy nie tylko pod kątem osiąganych korzyści, ale przede wszystkim strat. Strat mierzonych nie tylko w skali mikro, ale makro i to w długim przedziale czasowym.
Wracając do zasadniczego wątku: koalicja, z której wyłoniony został obecny rząd, w kampanii wyborczej prezentowała program, którego realizacja obliczona jest na całą kadencję. To samo dotyczy expose premiera. Działań sprawczych dokonywanych na żywym organizmie społeczeństwa ani planować, ani tym bardziej oceniać w krótkich odstępach czasowych nie można. Nie powinno się tego robić, a przede wszystkim nie powinno się takimi “ocenami” dzi elić w imię wyimaginowanych “wyższych racji” i opacznie rozumianej demokracji.
Laurki takie wystawiają, żeby było śmieszniej, ci, którzy zawiedli zaufania wyborców, wypadli z politycznego obiegu pierwszych stron gazet i ze wszech sił chcą zaistnieć. Cena w tym wypadku nie gra roli. Tutaj interes społeczny, racja stanu się nie liczą, tutaj nic się nie liczy tylko chęć zaistnienia, “dołożenia”, “dokopania”. Tutaj liczy się tylko działanie według zasad “wejdę komuś na plecy, będę wyższy” , “po mnie chodź by potop”.
W moim pisaniu niejednokrotnie dawałem dowód na to, że nie ze wszystkimi działaniami obecnego rządu się zgadzam, że niektórzy wysocy urzędnicy są ludźmi nie z mojej bajki, że niektóre decyzje są nietrafione, że należałoby to czy tamto poprawić. Starałem się i staram być aktywnym uczestnikiem, a nie recenzentem życia społecznego. Opisywać negatywne zjawiska nie po to, aby “dołożyć” rządzącym, ale by dać im przesłankę do refleksji. Nie tylko pycha przeze mnie przemawia, ale obowiązek, który kar ze mi zabierać głos w ważnych społecznie sprawach.
Szkoda, że nie takim przesłaniem kierują się niektóre wielonakładowe pisma i dzienniki węszące sensacje na każdy kroku, w każdym słowie w każdym geście. A podobno media to czwarta władza, a władza to nie tylko projektowanie, decydowanie i egzekwowanie, ale również ponoszenie odpowiedzialności.
W krajach o utrwalonej demokracji swobodne i swawolne żonglowanie faktami, ich nadinterpretacja, podawanie informacji niesprawdzonych, w najlepszym wypadku kończy się wysokimi odszkodowaniami wypłacanymi również urzędnikom. U nas, na nasze nieszczęście, żadna gazeta nie została zamknięta za wypisywanie bzdur, mimo, że wyrządzone przez nią szkody są oczywiste .
Czas już chyba, aby obraz otaczającej nas rzeczywistości widzieć takim, jakim on jest, a nie takim, jaki nam jest potrzebny dla naszych doraźnych interesów. Partykularyzm, polityczny egoizm, ale i pospolite warcholstwo zbyt często przedkładane jest nad rzetelność, odpowiedzialność, prawdę.
Za rzadko polit ycy i ich zaplecza zdają sobie sprawę z czynionych szkód. Pora, aby “primum non nocere” nie odnosiło się tylko do lekarzy.
Andrzej Will
|
|
|
|
|
 |
|

Bardzo jęczliwy utwór Boba Dylana
Romance in Durango Oto jest, dla przypomnienia
W zakładce Linki pod numerem 10.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Znaczenie kontekstu
Gramatyka czynu (jak nazywa się prakseologię) oraz gramatyka języka są istotne, bo dostarczają wiedzy o formie doboru środków do celu, pierwsza w odniesieniu do działania w ogóle, druga w odniesieniu do komunikowania się. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Sugestia
Sugestywny to: wywierający silny wpływ na cudze wyobrażenia, skojarzenia, wrażenia, przeżycia i zamiary; przekonywający; niekiedy wręcz zniewalający – w tym sensie, że nie potrafimy się temu oprzeć - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Lobbysta w imię Boga
Wybitne zdolności lobbingowe (w najlepszym sensie tego słowa) wykazał Jan Paweł II w dążeniu do beatyfikacji i kanonizacji tej, która stała się ostatecznie św. Faustyną - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Imperatyw uczciwości
Nie musi to być groźne. Sam fakt udziału dziecka w przedsięwzięciu reklamowym nie powoduje krzywdy. Ważne, jak do tego doszło i co się będzie działo dalej - mówi Mirosława Kątna. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Rekord ilościowy
Najpilniejszym przedsięwzięciem jest uchwalenie jednej ustawy o systemie szkolnictwa wyższego, scalającej istniejące cztery. Sprowadzi to polską różnorodność uczelnianą do wspólnego mianownika - mówi Edmund Wittbrodt. całość...
|
POLSKA - EUROPA
Lobby antyunijne atakuje
Siłą radykalnego lobby antyunijnego jest zręczne wykorzystywanie błędów i potknięć polityki rządowej i negocjacji, największą słabością - brak alternatywy - pisze Michał Jaranowski. całość...
|
NIERUCHOMOŚĆI - Promocja
Czas transakcji
Mogłoby się wydawać, że pracownikom agencji, której zlecimy doprowadzenie do transakcji zależy jedynie na jak najszybszym jej przeprowadzeniu. I tak jest najczęściej... całość...
|
POLITYKA I BIZNES
List do prof. G. Kołodki
Piotr Kempa, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych pisze list do Grzegorza Kołodki - wiceprezesa Rady Ministrów. całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Krowa na łańcuchu
Rodzima krasula dostała ostatnio ślinotoku na myśl, że łańcuch się wydłuży o cztery oczka, ale po informacji, że wydłużenie nastąpi o jedno oczko jest w szoku i zastanawia się, czy oni są głupsi ode mnie? - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Primum non nocere
Czas już chyba, aby obraz otaczającej nas rzeczywistości widzieć takim, jakim on jest, a nie takim, jaki nam jest potrzebny dla naszych doraźnych interesów - pisze Andrzej Will. całość...
|
ALTERNATYWY
Taki kraj...
Wykluczyć posła z obrad można, a nawet trzeba, ale pytanie: za co? Czy za to, że domaga się on debaty na taki to, a taki temat? - pyta Marek J. Zalewski. całość...
|
FUNDACJA NA RZECZ POLSKI
Polak potrafi
Prezentacja firm w Wielkiej Księdze, i to w gronie najlepszych, może być wielka szansą marketingową w pozyskiwaniu rynków zbytu. W planach Fundacji Na Rzecz Polski jest pozyskanie do współpracy najwyższych władz państwowych. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|