|
|
TELEKOMUNIKACJA
Spory o pietruszkę
Powiedziałem operatorom, że będę przyjacielski wobec rynku telekomunikacyjnego, a teraz jeszcze wobec rynku usług pocztowych. Życzliwość wobec rynku wyklucza możliwość nadmiernej sympatii wobec któregokolwiek z operatorów. Bo nie da się tych dwóch rzeczy pogodzić. Prowadzę politykę bardzo otwartą: rozmawiam z operatorami, z całym otoczeniem telekomunikacyjnym. Te rozmowy dają wiedzę, tworzą właściwe relacje. Podejmuję się roli mediatora w trudnych rozmowach ekonomicznych, a tego dotąd nie robiono. Jestem bardzo niezadowolony z tych rozmów, ale ich wynik nie jest przesądzony. Operatorzy nie potrafią pojąć, że dzisiaj następuje ponowny podział rynku - mówi Witold Graboś, prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty.
 |
Witold Graboś: Zapóźnienie w rozwoju jest szansą, bo od razu pojawią się nowe technologie, bez etapów pośrednich |
|
Z WITOLDEM GRABOSIEM
prezesem Urzędu Reg ulacji Telekomunikacji i Poczty
rozmawia Damian A. Zaczek
Panie prezesie, proszę powiedzieć, w jaki sposób URTiP ingeruje w rynek telekomunikacji i usług pocztowych?
Działamy w dwóch rzeczywistościach: prawnej i faktycznej. Prawna daje możliwość ustalania pozycji operatorów na rynku Muszą oni przedstawiać oferty ramowe usług i ich cenniki wobec których prezes URTiP ma prawo sprzeciwu. Prezes ma także możliwość nakazania tzw. interconnectu, czyli połączenia sieci. Jeśli operatorzy nie osiągną porozumienia, to jako prezes ma prawo nakazać administracyjnie połączenie. Jeśli operatorzy się temu nie podporządkują – ma prawo ich ukarać, podobnie jak za inne uchybienia względem prawa telekomunikacyjnego. To są uprawnienia ogromne, ale procedury administracyjne, podobnie jak i sądowe są przewlekłe. Pozycja regulatora zależy w dużej mierze od jego autorytetu. Staramy się budować ten autorytet. Prowadzimy otwartą politykę wobec operatorów, mediów, opinii społecznej. Tak więc, oprócz uprawnień wynikających z ustawy jest jeszcze praktyką – zła lub dobra.
A monopolistyczna pozycja Poczty Polskiej?
Sprawy pocztowe są regulowane w niewystarczającym zakresie. Na razie działamy w oparciu o ustawę o łączności, która daje nam możliwość kontrolowania jakości usług – i to robimy. Trwają prace nad “ustawą pocztową”.
Na czym ta liberalizacja miałaby polegać?
Liberalizacja po części już jest realizowana, bo ustawa o łączności pozwala na funkcjonowanie prywatnych podmiotów świadczących usługi kurierskie. To jest 5 proc. rynku, ale w 95 proc. opanowanego przez firmy prywatne. To pole Poczta Polska już oddała i ma przedsmak konkurencji w przyszłości. Na razie Poczta Polska korzysta z monopolu na dostarczanie przesyłek, których waga nie przekracza 2 kg. W Europie od nowego roku ochrona będzie dotyczyć tylko przesyłek do 100 g. W trakcie prac nad “ustawą pocztową” pojawiły się pierwsze spory prawne. Przedstawiciele Poczty Polskiej są niechętni zbytnim uprawnieniom regulatora sądząc, że ich duża autonomia pomoże dostosować pocztę do nowych wymogów rynku, my - uważamy, że wprost przeciwnie.
Przejdźmy jednak do liberalizacji rynku telekomunikacyjnego. Czy jest możliwe, aby w najbliższym czasie została naruszona dominująca na rynku pozycja TP SA?
Polski model liberalizacji był zły już w założeniach. Ten model zakładał trzy etapy. Pierwszy – liberalizacja na poziomie lokalnym. Wymyślono tzw. duopol, czyli że na poziomie lokalnym oddano najmniej atrakcyjne ekonomicznie usługi podmiotom, które musiały startować od zera i zderzać się z ogromnym potencjałem TP SA. Drugi etap to zwolnienie połączeń międzystrefowych. Tutaj Niezależny Operator międzystrefowy w krótkim czasie opanował 25 proc. rynku, ale musiał się z niego wycofać ze względu na ograniczające go przepisy ustawy o VAT i ustawy o ochronie danych osobowych. Trzeci etap – zwolnienie połączeń międzynarodowych, który nastąpi z końcem br. Jestem pełen obaw o ten etap, gdyż nie zmieniło się otoczenie prawne. Tak więc model liberalizacji ma dwie wady: jego realizację zaczęto od najmniej opłacalnego rynku a po drugie otoczenie prawne nie pozwala na pełne jego wdrożenie. Istotą liberalizacji byłby tzw. otwarty call by call, czyli pełna możliwość wyboru operatora przez abonenta. To jest idea, do której trzeba dążyć.
Czy działania URTiP mają charakter jedynie regulacyjny, czy urząd odpowiada też za realizację polityki państwa w zakresie telekomunikacji?
Urząd nie ma inicjatywy legislacyjnej. Prawo stanowi parlament, do którego kierowane są inicjatywy legislacyjne rządu. My jesteśmy wykonawcami prawa. Czynności regulacyjne rynku wynikają z mocy ustawy, ale muszą wynikać też z autorytetu, mocnej pozycji regulatora oraz z poparcia społecznego uzyskiwanego przy pomocy mediów. To dla mnie szalenie ważne, bo jeżeli mówię dzisiaj, że potrzebny jest tańszy Internet, to pytam sam siebie, co mogę w tej materii zrobić? Mam tu dość słabe instrumenty prawne. Wcale nie ukrywam tego, że moje relacje z operatorami będą kształtowane również przez ich decyzje. Obserwując rynek będę musiał ocenić, z jakich źródeł uzyskują oni nadmierne zyski, a jakie usługi są deficytowe.
Jakie ma Pan priorytety?
Głównym priorytetem są łatwo dostępne powszechne i tanie usługi telekomunikacyjne. By ten efekt osiągnąć potrzebne jest ożywienie rynku telekomunikacyjnego. Stawiam na nowe technologie telekomunikacyjne i – być może – nowych operatorów. Realizuję bardzo liberalną politykę wydawania nowych zezwoleń telekomunikacyjnych. Bardzo ważną sprawą jest tani dostęp do Internetu, ale również obniżka cen połączeń z telefonów stacjonarnych na telefony komórkowe. Na razie koszty tych połączeń są nienormalnie wysokie. Obecnie minuta połączenia z telefonu stacjonarnego na telefon komórkowa jest droższa od połączenia międzynarodowego. To są elementarne sprawy, ale bardzo trudne, bo dotyczą współpracy poszczególnych operatorów i tu wszyscy muszą ustąpić o krok.
Czy URTiP posiada instrumenty umożliwiające podejmowanie działań zmierzających do obniżenia cen usług wykonywanych przez operatorów? Tak i będę z tej możliwości korzystać. Już wkrótce ustalimy pozycje operatorów sieci mobilnych. Będzie to pozycja na rynku usług, być może pozycja na rynku interconnect, czyli połączeń sieci telekomunikacyjnych. To pozwoli w uzasadnionych przypadkach administracyjnie wymuszać ceny połączeń, a także stosować kary.
Czy operatorzy wywierają na Pana naciski, uprawiają lobbing?
Powiedziałem operatorom, że będę przyjacielski wobec rynku telekomunikacyjnego, a teraz jeszcze wobec rynku usług pocztowych. Życzliwość wobec rynku wyklucza możliwość nadmiernej sympatii wobec któregokolwiek z operatorów. Bo nie da się tych dwóch rzeczy pogodzić. Prowadzę politykę bardzo otwartą: prowadzę rozmowy z operatorami, z izbami gospodarczymi, z całym otoczeniem telekomunikacyjnym. te rozmowy dają wiedzę, tworzą właściwe relacje.
Jaki jest udział URTiP w tworzeniu wzajemnych relacji między operatorami?
Podejmuję się roli mediatora w trudnych rozmowach ekonomicznych, a tego dotąd nie robiono. Takie mediacje trwają w przypadku wspomnianych połączeń fix to mobile. Jestem bardzo niezadowolony z tych rozmów, ale ich wynik nie jest przesądzony. Operatorzy, którzy mają mocną pozycję na rynku, nie potrafią pojąć, że dzisiaj następuje powtórny podział tego rynku, trwa obejmowanie jego poszczególnych sektorów. Więc albo oni zajmą te sektory, albo przyjdzie konkurencja i je zapełni. Pojawia się możliwość świadczenia tańszych, masowych usług. Szczególnie dotyczy to Internetu. Oczekuję, że TP S.A. wprowadzi standardowe rozliczenia na całodobowy dostęp do Internetu i będą to ceny przystępne. Oczekuję, że TP S.A. wprowadzi ceny za faktycznie użytkowany czas połączenia, a nie będzie nam kazać płacić za czas uzgadniania parametrów technicznych połączeń modemów.
W Sejmie trwają prace nad nowelizacją prawa telekomunikacyjnego. Jak Pan ocenia proponowane zmiany?
To są zmiany dobre, prorynkowe, zgodne z prawem europejskim,. Trzeba na nowo zdefiniować usługę powszechną.. Nowe przepisy prowadzą do uwolnienia pętli abonenckiej, spowoduje to rewolucję na rynku. Umożliwi to innym podmiotom dostępu do końcówki linii telefonicznej docierającej do abonenta. To ważne dla liberalizacji rynku telekomunikacyjnego. Istnieje jednak kilka niebezpieczeństw. Główne – jeżeli ta nowela nie wejdzie w życie do końca roku, to URTiP znajdzie się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Nie będzie bowiem aktów wykonawczych. Specjalny zespół legislacyjny pracuje, aby do tego nie dopuścić. Odnoszę wrażenie, że są jakieś siły lobbystyczne, które nie chcą dopuścić do uchwalenia w tym roku nowego prawa telekomunikacyjnego.
Od początku przyszłego roku liberalizowane są połączenia międzynarodowe. Czy operatorzy i otoczenie prawno-organizacyjne rynku są należycie przygotowani do tego wydarzenia?
Zdecydowanie nie. Muszę powiedzieć, że w tym przypadku URTiP zrobił więcej, niż mógł. Przygotowaliśmy materię prawną, organizacyjną, pozyskaliśmy tzw. punkty styku między innymi z Polinezji A w praktyce uwolnienie połączeń międzynarodowych będzie preferować operatora dominującego. Z operatorami alternatywnymi będzie trzeba podpisywać umowy. Takie rozwiązanie będzie uciążliwe i niezrozumiałe dla abonentów. Pamiętajmy, że mamy ponad 11 milionów posiadaczy telefonów stacjonarnych, a jeśli np. 30 proc. z nich korzysta z połączeń międzynarodowych, to jak zmusić 3,5 miliona ludzi do podpisywania umów na cząstkę usługi z różnymi operatorami? Jest to trudny problem praktyczny. Z jednej strony chciałoby się, żeby nie było preferencji dla operatora dominującego, ale alternatywą jest podpisywanie umów z operatorami alternatywnymi. Abonenci mogą mieć uzasadnione pretensje do URTiP za bezrozumne komplikowanie im życia.
Parlament pracuje nad ustawą o restrukturyzacji zobowiązań koncesyjnych operatorów niezależnych, którzy znaleźli się w złej kondycji finansowej. Jaka jest rola tego aktu normatywnego? Czy URTiP popiera proponowane rozwiązania oraz jaki będą one miały wpływ na rynek?
Ta ustawa powinna wejść w życie do końca roku, jeżeli nie wejdzie, bo nie ma już możliwości odłożenia kolejnych rat opłat koncesyjnych. Można się więc spodziewać upadłości operatorów. Nie dopuszczam myśli że abonentów po nich musiałaby przejmować TP SA.
Jak Pan ocenia perspektywy rozwoju rynku telekomunikacyjnego w Polsce?
Odnoszę wrażenie, że dzisiejsze spory pomiędzy operatorami toczą się o przysłowiową pietruszkę. To są spory grosze w interconnekcie, czy w jakiejś usłudze. Jest to doraźne wydzieranie sobie pieniędzy, które w sumie – przyznaję – dają potężne zyski. Gra dotyczy więc głównie walki o utrzymanie pozycji na rynku, gdy tymczasem jego rozwój zależeć będzie od środków inwestycyjnych i nowych technologii. Pytanie: kto to zrobi? – jest otwarte. Tak więc, wbrew pozorom, mniej ważna jest obecnie konfrontacja pomiędzy operatorami – ważniejsza będzie konfrontacja nowych technologii. To one będą wyznaczać rozwój rynku.
Na przykład UMTS?
Nie wiem. UMTS przeżywa w Europie wyraźny kryzys i nie wiadomo czy zostanie efektywnie wdrożony. Tym bardziej, że GSM rozwija się przejmując niektóre funkcje UMTS. Gdzie znajdą się bogaci klienci, którzy wyłożą na nową usługę duże pieniądze? Proszę pamiętać, że nienormalnie wysokie opłaty za UMTS przyczyniły się do kryzysu na rynku telekomunikacyjnym. Być może pojawią się nowe, tanie technologie, które umożliwią dotarcie do rejonów zapóźnionych, które wypełnią rzeczywiste nisze rynkowe. Niszą rynkową jest Polska powiatowa, gminna. Mamy tam nie więcej niż 17 stacjonarnych telefonów na 100 mieszkańców.
Czy znajdą się operatorzy, którzy zechcą wprowadzać nowe technologie, np. z szerokoformatowym dostępem do internetu, w tych rejonach?
Tutaj zapóźnienie w rozwoju jest szansą, bo tam od razu pojawią się nowe technologie, bez etapów pośrednich.
Dziękuję za rozmowę.
|
|
|
|
|
 |
|
Żele łagodzą różne bóle decydentów.
Oprócz egzystencjalnych.
|
|
|
 |
|
Komentarze, felietony, eventy |
DECYZJE I ETYKA
Rachunek bezsumienia
Jeden z francuskich teologów, powiedział, „że potrafi zrozumieć ludzi, którzy nie wierzą w Boga, ale że są ludzie, którzy w diabła nie wierzą, to przechodzi jego pojętność.” - tę i inne myśli rozwija prof. Wojciech Gasparski. całość...
|
OD REDAKTORA
Lobbing nad Tamizą
W Londynie ukazją się dwa miesięczniki "The Parliament" oraz "The House" służące lobbingowi grup interesów. Są czytane i stanowią żródło informacji dla Izby Gmin i Izby Lordów. całość...
|
ALMANACH LOBBINGOWY
Mało nas
Redakcja DECYDENTA miała zamiar utworzyć spis firm lobbingowych. Oto, co z pomysłu udało się zrealizować. całość...
|
ARCHIWUM KORESPONDENTA
Pastusiak a kontrasty w lobbingu
Moja praca dziennikarska powoduje, że obracam się dość często w korpusie dyplomatycznym. Członkowie korpusu w Warszawie, to w ogromnej większości ludzie sympatyczni i towarzyscy. Są też wyjątki - pisze Zygmunt Broniarek. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Motywacje narodowe
Kształtowanie demokracji wymaga czasu. Trzeba przejść przez pewne próby i doświadczenia. Demokracja jest czymś zdecydowanie bardziej skomplikowanym niż to, czego się można o niej dowiedzieć z telewizji - mówi Jarosław Kaczyński. całość...
|
PUNKTY WIDZENIA
Zbędne lęki
Kapitał od dawna już wędruje gdzie mu lepiej, jest ponadpaństwowy. Odrębność będzie się manifestowała dzięki zróżnicowaniu kulturowemu, wnoszeniu do kultury coraz większego wkładu - mówi Stanisław Nicieja. całość...
|
NIERUCHOMOŚCI
Korzystna lokata
Jeżeli zdecydujemy się na zakup nieruchomości powstaje pytanie – działamy sami, czy zlecamy zadanie wyspecjalizowanej firmie? Można, oczywiście, starać się aby wszystko załatwić samodzielnie. całość...
|
SZTUKA MANIPULACJI
Co sugerujemy
A jaki jest cel i charakter sugestii emocjonalnej? Albo zabiegamy o „braterstwo dusz”, albo też o wykorzystanie cudzych uczuć, pragnień i złudzeń - pisze Mirosław Karwat. całość...
|
LOBBING
Kluczem jest informacja
„Informacja jest częścią struktury relacji sił, pomaga w przepływie pozytywnego obrazu mężów stanu i polityków.”
Pierre Sorlin, Mass Media, Astrum, Wrocław, 2001, s. 191.
całość...
|
TROSKI PRZEDSIĘBIORCY
Kroplą w beton
Mam świadomość, że moje lobbowanie w sprawie stworzenia warunków dla przedsiębiorczości łagodnymi metodami perswazji i przedstawiania spraw oczywistych nie jest jak widać sposobem zbyt skutecznym - pisze Wojciech S. Pratkowski. całość...
|
NIEUCZESANE REFLEKSJE
Szklana ściana
Od czasu do czasu trzeba sprawdzić nasze miejsce w organizacji społecznego życia. Określić, a raczej sporządzić, bilans możliwości i niemożliwości, tego, co jest w zasięgu ręki i możemy to mieć - pisze Andrzej Will. całość...
|
ALTERNATYWY
...wyszło, jak zwykle...
Nasze negocjacje z Unią Europejską. Przedstawiciele wszystkich kolejnych rządów i niektórych partii politycznych zapewniali nas wszystkich o miodzie, który dla nas szykują w procesie negocjacji - pisze Marek J. Zalewski. całość...
|
|
 |
 |
|
|
|