Established in 1999
Pierwszy i jedyny magazyn lobbingowy w Polsce
The first and only lobbying publication in Poland

POLITYKA KULTURALNA

Mecenat pełnowymiarowy
Polityka historyczna to dziedzina ściśle związana z kształtowaniem wizerunku Polski w świecie. A o wizerunek ten powinien troszczyć się każdy polityk w naszym kraju, bez względu na to czy identyfikuje się z prawicą czy z lewicą. Rozumieją to elity polityczne w takich krajach, jak USA, Rosja, a ostatnio również Niemcy. Bardzo aktywną politykę historyczną od dziesięcioleci prowadzi Izrael, czego chociażby dobitnym przykładem jest działalność Instytutu Yad Vashem. Nie rozumiem, dlaczego Polska miałaby zaniechać podobnej troski o swój wizerunek. Bicie się w piersi za winy popełnione i nie popełnione stało się politycznym rytuałem. Tymczasem mało kto dostrzegł inne zagrożenia - mówi Kazimierz M. Ujazdowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Kazimierz M. Ujazdowski: Musimy się zastanowić nad kompleksową polityką państwa wobec spuścizny emigracyjnej

Z dr. KAZIMIERZEM MICHAŁEM UJAZDOWSKIM

ministrem kultury i dziedzictwa narodowego

rozmawia Jerzy Wojciewski

 

Po raz wtóry objął Pan tekę tak ważnego ministerstwa. Jednym z pierwszych Pańskich posunięć było przywrócenie nazwy, która nadana została resortowi za rządów premiera Jerzego Buzka – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dlaczego było to dla Pana takie ważne?
Powrót do tej nazwy wynika chociażby ze zobowiązań konstytucyjnych. Zapis o staniu na straży dziedzictwa narodowego jako o jednym z naczelnych zadań Rzeczypospolitej Polskiej zawarty jest w konstytucji. Polityka, jaką zamierzam prowadzić, będzie polityką mecenatu pełnowymiarowego. Pielęgnowanie i upowszechnianie tradycji narodowej należy do najważniejszych zadań ministra. Przy tej okazji chcę wyraźnie podkreślić, iż nie oznacza to antagonizowania dziedzictwa z kulturą współczesną. W tej kwestii niezbędne jest równoprawne traktowanie.

Oceniając schedę po swoich poprzednikach powiedział Pan w jednym z wywiadów, że “należy odróżnić politykę ministra Celińskiego od polityki ministra Dąbrowskiego”. Na czym polegają te różnice?
Minister Celiński skoncentrowany był raczej na pewnej wizji ideologicznej aniżeli na realnych problemach świata kultury. W efekcie byliśmy świadkami gorszących konfliktów ze środowiskami twórczymi. W okresie urzędowania ministra Dąbrowskiego, który już w momencie obejmowania stanowiska cieszył się opinią doświadczonego menedżera w dziedzinie polityki kulturalnej, sytuacja zdecydowanie się poprawiła. Minister Dąbrowski powrócił do zasady silnego mecenatu, choć i w jego przypadku nie brakuje zastrzeżeń. Ugrupowanie, które reprezentuję, Prawo i Sprawiedliwość, poparło w Sejmie poprzedniej kadencji kilka jego inicjatyw, włącznie z ustawą o kinematografii. Niespodzianką jest dla mnie tylko to, że zarówno proces ukonstytuowania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, jak i decyzja o zatwierdzeniu planu na rok 2006 nastąpiły poza kontrolą parlamentarną, w czasie wyborczym. Obyczaj demokratyczny nakazywałby jednak uszanować werdykt wyborców i wstrzymać się z decyzją do chwili powołania nowego rządu.

Na jakich sprawach będzie się Pan koncentrował w tej kadencji? Jak Pan się odnosi do Narodowej Strategii Rozwoju Kultury – programu opracowanego przez Pańskiego poprzednika?
Jest to dokument przede wszystkim o charakterze informacyjnym. Pokazuje on stan, w jakim się kultura polska znajduje oraz to, jakie są zadania i potrzeby w tej sferze. Jednak realizacja Narodowej Strategii Rozwoju Kultury zależy w pierwszej kolejności od kształtu Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-13. A plan ten nie został jeszcze przyjęty. Na razie tylko tyle mogę powiedzieć na ten temat. Co do priorytetów mojej obecnej kadencji, za szczególnie ważne uważam inicjatywy związane z szeroko rozumianą polityką historyczną. Myślę tu o programie operacyjnym “Patriotyzm jutra” oraz projekcie Muzeum Historii Polski. Ponadto mój program oznacza rozszerzenie odpowiedzialności rządu na obszary, które w ostatnich latach pozostawały poza głównym nurtem polityki kulturalnej. Chodzi tu m.in. o konserwację zabytków, edukację kulturalną, czytelnictwo oraz ochronę polskiego dziedzictwa kulturalnego na Wschodzie. Będąc jednak rzecznikiem pełnowymiarowego mecenatu zamierzam dbać o kulturę jako całość.

Dlaczego takie duże znaczenie ma pielęgnowanie przez Pański resort dziedzictwa narodowego w dzisiejszym globalizującym się świecie?
Uważam, że tego wymaga polski interes narodowy. To samo zresztą robią inne kraje Unii Europejskiej. Przyjrzyjmy się chociażby Francji, która przywiązuje ogromną wagę do promocji swojej kultury poza granicami kraju. Promocja kultury podnosi poziom cywilizacyjny, atrakcyjność turystyczną i potencjał edukacyjny kraju. Poza tym przez 120 lat zaborów oraz 45 lat PRL, głównym czynnikiem integrującym Polaków była kultura. Nie zamierzam oczywiście porównywać obecnego stanu rzeczy do niewoli rozbiorowej czy dyktatury komunistycznej. Warto jednak zauważyć, że w dobie integracji europejskiej i globalizacji rola państw narodowych definitywnie maleje, natomiast wzrasta znaczenie ponadnarodowych struktur politycznych i gospodarczych. W tej sytuacji kultura staje się głównym gwarantem podmiotowości narodu. Z kolei dziedzictwo narodowe wiąże się z pielęgnowaniem pamięci historycznej, która stanowi jedno z najważniejszych źródeł zbiorowej tożsamości. Dlatego tak bardzo potrzebna jest aktywność państwa w tej dziedzinie.

Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało Pakt dla Kultury Narodowej. Które jego składniki będzie Pan realizował w swoim resorcie?
Zależy mi na dwudziestoprocentowym wzroście wydatków na kulturę do końca kadencji 2005-2009. Kolejnym ważnym zadaniem jest ustanowienie stabilnych reguł prawnych sprzyjających rozwojowi kultury, w tym nowelizacja prawa autorskiego. Chciałbym zwiększyć inwestycje w muzealnictwie, obszarze szczególnie dotkniętym cięciami budżetowymi w ostatnich latach. I oczywiście zamierzam prowadzić aktywną politykę historyczną, której ważnym elementem jest powołanie Muzeum Historii Polski.

Na początku grudnia ub.r. podał Pan do wiadomości publicznej, że w 2006 roku rząd na polską kulturę przewiduje 1 mld 745 mln zł, plus środki z funduszu promocji kultury i twórczości oraz finanse pochodzące z Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Norweskiego Mechanizmu Finansowego. W przypadku ich maksymalnego wykorzystania budżet resortu wyniósłby łącznie 1 mld 986 mln zł. Dodał Pan wówczas, że celem resortu jest zrealizowanie podczas całej kadencji programowego zobowiązania PiS o 25-proc. wzroście wydatków na kulturę. Czy będzie Pan również korzystał ze znowelizowanej w 2003 roku Ustawy z 1994 roku, która nałożyła na Totalizator Sportowy obowiązek przekazywania środków do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z przeznaczeniem na wsparcie kultury narodowej, a jest to niebagatelna kwota, bo wynosząca rocznie 120 mln zł?
Wpływy z Totalizatora Sportowego stanowią jedno z podstawowych źródeł finansowania kultury.

W “Gazecie Wyborczej” z 7-8 stycznia br. ukazał się wywiad Jarosława Kurskiego z dr. Robertem Traubą (z Instytutu Studiów Politycznych PAN) pod tytułem “Kicz patriotyczny”, a dotyczący zapowiadanej przez Pana budowy Polskiego Muzeum Historycznego – Muzeum Wolności. Na pytanie red. Jarosława Kurskiego: “Polityka historyczna legła u podstaw ideologii IV Rzeczypospolitej. Jak Pan rozumie to pojęcie?” dr Robert Trauba odpowiada: “Paradoks polega na tym, że polityka historyczna, która weszła przebojem do dyskursu publicznego jest enigmą. Nikt nie wie, co to jest i na czym miałaby polegać.” Proszę o wyjaśnienie historykowi i politologowi dr. Robertowi Traubie, na czym polityka historyczna ma polegać i ewentualnie udostępnienie mu szyfrów do tej enigmy?
Polityka historyczna to dziedzina ściśle związana z kształtowaniem wizerunku Polski w świecie. A o wizerunek ten powinien troszczyć się każdy polityk w naszym kraju, bez względu na to, czy identyfikuje się z prawicą czy z lewicą. Rozumieją to zresztą elity polityczne w takich krajach jak w USA, Rosji, ostatnio również w Niemczech. Bardzo aktywną politykę historyczną od dziesięcioleci prowadzi Izrael, czego chociażby dobitnym przejawem jest działalność Instytutu Yad Vashem. Nie rozumiem, dlaczego Polska miałaby zaniechać podobnej troski o swój wizerunek. Minione 16 lat było okresem polskiej odmiany “przezwyciężania przeszłości”. Bicie się w piersi za winy zarówno popełnione, jak i nie popełnione stało się politycznym rytuałem. Liczne autorytety moralne wskazywały na to, że najpoważniejsze zagrożenie dla naszej świadomości zbiorowej stanowi nacjonalizm. Tymczasem mało kto dostrzegał inne zagrożenia związane z fałszywym, i właśnie ideologicznym, pojmowaniem nowoczesności przejawiającym się w odcinaniu od rodzimej historii traktowanej jako zbędny balast przeszłości. Warto w tym miejscu przywołać słowa Prymasa Tysiąclecia: “Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się”. Tymczasem dzieje nasze obfitują w wydarzenia, które stanowią ważną część europejskiej historii. Stąd pojawił się pomysł Muzeum Historii Polski. Jestem przekonany, że idea wolności zajmuje centralne miejsce w dziejach polskiej wspólnoty politycznej i stanowi nasz największy wkład w dziedzictwo Starego Kontynentu. Prezentując w nowoczesny, atrakcyjny sposób nasze dzieje od Rzeczypospolitej Obojga Narodów aż po XX-wieczne zmagania z totalitaryzmami, kształtujemy wizerunek Polaków jako pionierów praktycznego zastosowania idei, która dziś uchodzi za fundament jednoczącej się Europy.

Panie Ministrze, część środowisk twórczych krytycznie patrzy na działania PiS-u w dziedzinie kultury. Co zamierza Pan czynić, aby zmienić ten stan?
Myślę, że krytyczne opinie części środowisk twórczych wynikają z niedoinformowania i opierania wiedzy na temat programu mojego ugrupowania na podstawie faktów prasowych. Uważam, że po roku 1989 kultura traktowana była po macoszemu, jako sfera o marginalnym znaczeniu, będąca źródłem niepotrzebnych obciążeń budżetowych. A przecież twórcy nie pobierają od państwa jałmużny. Winniśmy im wielki szacunek, bo Polska zawdzięcza tym ludziom swój byt. Druga przesłanka wskazuje na konieczność wspierania kultury przez państwo. Nie wszystko bowiem to, co wartościowe, potrafi obronić się samo. W moim resorcie zamierzam zająć się ustanowieniem silnych podstaw finansowych rozwoju kultury. Liczę na to, że dzięki właściwej polityce informacyjnej ministerstwa, uda się przełamać uprzedzenia niektórych środowisk twórczych.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że chciałby systematycznie wskazywać na powinność realizowania misji w dziedzinie kultury i dziedzictwa narodowego przez telewizję publiczną. W jaki sposób?
Zamierzam ponowić i kontynuować moje działania w tym zakresie z lat 2000-2001, kiedy poprzednio piastowałem stanowiska ministra. Wtedy na zlecenie Ministerstwa Kultury Instytut Monitorowania Mediów sporządził raport na temat obecności kultury i dziedzictwa narodowego w mediach publicznych. Raport wykazał tutaj rażące niedociągnięcia. Zamiast realizować swoją misję, telewizja publiczna w czasach, gdy jej dyrektorem był Robert Kwiatkowski, stanęła w szranki ze stacjami komercyjnymi, w znacznym stopniu rezygnując z ambitnego repertuaru na rzecz tandetnej rozrywki. Chcę, aby się to zmieniło. Dlatego bardzo ważnym zadaniem jest radykalna poprawa skuteczności ściągania abonamentu radiowo-telewizyjnego. Realizacja misji musi iść w parze z dofinansowaniem działalności, która z założenia nie jest komercyjna.

Jaką politykę będzie Pan prowadził wobec dziedzictwa polonijnego i emigracyjnego?
Szczególną wagę przywiązuję do polskiego dziedzictwa narodowego na dawnych naszych Kresach wschodnich. To tam na przestrzeni wieków kwitła kultura polska. Niestety, czasy obecności sowieckiej na tych terenach zrobiły swoje. Naprawa szkód, jakie nagromadziły się w minionym półwieczu to zadanie także państwa polskiego. Dawne Kresy wschodnie to również ziemia wielu naszych rodaków – potomków obywateli II Rzeczypospolitej. W niejednej rodzinie do chwili obecnej mówi się po polsku i pielęgnuje się historię Polski. Państwo polskie powinno w tym zakresie współpracować ze stowarzyszeniami i parafiami polskimi, okazywać im wszelką możliwą pomoc. Jest to kwestia realizacji naszej racji stanu i naszego interesu narodowego.

A czy twórczość literacka powstająca na emigracji może liczyć na mecenat krajowy?
Promocją kultury polskiej poza granicami kraju zajmują się specjalnie powołane do tego celu instytucje: Instytut Adama Mickiewicza i Instytut Książki. Twórczość emigracyjna stanowi ważną część polskiego dziedzictwa kulturalnego, gdyż na przestrzeni dziejów była ona przejawem naszych aspiracji wolnościowych, a także niejednokrotnie stanowiła przejaw intelektualnej niezależności. Musimy się poważnie zastanowić nad kompleksową polityką państwa zarówno wobec spuścizny emigracyjnej, jak i współczesnych wybitnych twórców tworzących poza granicami kraju.

Czego spodziewa się Pan po działalności nowo powstałego Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej?
Kinematografia polska po roku 1989 napotyka na wiele trudności. Związane one są z transformacją gospodarczą, z problemami dotyczącymi finansowania kultury w ogóle. Żywię głęboką nadzieję, że działalność Instytutu okaże się tu pozytywnym przełomem. Liczę szczególnie na wsparcie udzielane młodym utalentowanym twórcom filmowym. Mamy zresztą już tego zwiastun, jakim jest ogłoszenie przez Instytut wspólnie z Muzeum Powstania Warszawskiego konkursu na scenariusze filmu fabularnego i dokumentalnego poświęcone Powstaniu Warszawskiemu.

Dziękuję za rozmowę.

 

ALPA w płynie i żelu
łagodzi
różne bóle
 
decydentów.

Oprócz egzystencjalnych.

Komentarze, felietony, eventy

BIBLIOTEKA DECYDENTA
Praca nad marką
Jak zarządzać marką wyrobów i firmy, jak wypromować rozpoznawalna markę? To książka pomagająca przedsiębiorstwom wyruszyć ku nowemu światu firm świadomych swej wartości. całość...
OD REDAKTORA
Niemal cały świat
Lobbujemy na rzecz firm polskich i zagranicznych, promujemy wizerunki, marki, idee w środowiskach polskich i zagranicznych decydentów. To jest nasz interes - ludzi przedsiębiorczych - pisze Damian A. Zaczek. całość...
RELACJE PUBLICZNE
Mistyfikacje
Niezwykle wyrazistym dowodem, że polscy politycy zaczęli doceniać znaczenie PR-u, są działania PiS związane z wyborami prezydenckimi i formowaniem rządu - uważa Monika Iskandar. całość...
DECYZJE I ETYKA
Wiara, nadzieja, miłość, codzienność
Integracja europejska wpływa na przyspieszenie procesu nie tylko gospodarczej, ale także etycznej transformacji już to za sprawą standardów ogólnych, już to w reakcji na złe praktyki firm - pisze Wojciech Gasparski. całość...
SZTUKA MANIPULACJI
Koty i myszy
Wszystkim ulżymy, wszystkim zapowiadamy korzyść, poprawę ich sytuacji. Wszystkim mamy jakoby dopomóc i dogodzić tym samym posunięciem. Mniejsza o to, czy można w tak prosty sposób pogodzić i jednocześnie zadowolić wszystkich. całość...
FARMACJA
Śródziemnomorska równowaga
Jemy byle co, byle gdzie, najczęściej w pośpiechu pochłaniamy jakieś gotowe produkty, chcąc jak najszybciej zaspokoić uczucie głodu. Dotychczas najbardziej znanym źródłem NNKT były ryby morskie i tran - pisze Monika Iskandar. całość...


© DAZ PRESS 2007 | Serwis optymalizowany do 1024x768+, windows-1250

Home | O nas | Archiwum | Lobbing | Linki | Kontakt

Jesteś naszym 1062192 Czytelnikiem.