Prawdą jest jakoby konik morski znajdował się pod międzynarodową ochroną. Prawdą jest również, iż odłowy niektórych gatunków są dozwolone, ale znajdują się pod ścisłą ochroną. Kwoty odłowowe ustalają władze indonezyjskie.
 |
Konik znajduje się pod ochroną, stąd odłowy są kontrolowane |
|
Bezpodstawnie aresztowany przez Izbę Celną w Gdyni, napiętnowany przez jedną telewizję i dwie gazety dobrodziej wielu chorych - konik morski – broni się, udowadniając prawowitość swojej obecności w Polsce. Nieprawdą jest bowiem, jakoby konik morski przypłynął z Indonezji do Polski w ukryciu. Nieprawdą jest więc, iż nasi dzielni celnicy odkryli epokowy przemyt.
Konik morski przybył do Polski w szczegółowo opisanym kontenerze, w opakowaniach z polskimi napisami i zgodnie z międzynarodowym prawem.
Bezprecedensowa nagonka na indonezyjską rybę o wyglądzie beznogiego konika nie znajduje potwierdzenia w faktach i dokumentach. Świadczy natomiast o pogoni za nieprawdziwą sensacją i o braku elementarnej wiedzy o przedmiocie mózgowych wypocin oskarżycieli. Niestety, na trwałe zakorzeniły się u nas standardy wywyższające prymitywną sensację dla otumanionej gawiedzi.
Konik morski uznawany jest za cudotwórcę tysięcy Polaków cierpiących na schorzenia nerek, czemu dają wyraz w setkach listów kierowanych do polskiej farmaceutycznej firmy importowej, gdy w aptekach pojawiają się braki w zaopatrzeniu w preparat.
Konik morski zamieszkuje oceaniczne rejony ciepłowodne, głównie wokół Azji i Australii. Właściwości lecznicze konika morskiego znane są w medycynie ludowej od kilkuset lat. Wyciągami z koników wspomagano chorych cierpiących na różne schorzenia – od wspomnianych nerek po astmę. Nic dziwnego, że popyt nań zaczął niebezpiecznie zagrażać całej populacji koników, a jest ich 47 gatunków.
Konik morski jest stworzeniem nie tylko sympatycznym z wyglądu, ale posiada także cechy szalenie rzadko występujące w przyrodzie. Otóż koniki rodzą… samce. Samica ogranicza się do umieszczenia jajeczek w torbie lęgowej usytuowanej pod tułowiem od strony brzusznej samca. Ciąża konika morskiego trwa od dwóch do czterech tygodni. Im temperatura wody wyższa, tym ciąża krótsza. W jednym miocie może urodzić się od stu nawet do półtora tysiąca konikowych dzieci. Im większy i silniejszy tata, tym bardziej płodny. Samiec jest gotowy do ponownego zapłodnienia już w kilka godzin po wydaniu na świat potomstwa. Dorosłe osobniki osiągają od kilku do 35 centymetrów długości.
Zaledwie kilka lat temu odławiano aż 25 milionów sztuk koników morskich rocznie. Mimo, iż jest to gatunek rozmnażający się niezwykle szybko, badacze fauny zaalarmowali międzynarodowe władze o rabunkowym odłowie tych ryb. Dzięki ich staraniom najbardziej zagrożone gatunki koników trafiły do Czerwonej Księgi Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN Red List). Chroni je także tzw. Konwencja Waszyngtońska (CITES).
W roku 2008 odławianie konika morskiego z naturalnej hodowli jest ściśle kontrolowane przez rząd indonezyjski. Tylko sześć gatunków koników morskich w tym roku może być eksportowanych w ściśle określonych kwotach. Uprawnienia eksportowe ma tylko 15 firm, wśród nich tylko jedna na eksport do Polski, co robi już od kilku lat.
Cały roczny kontyngent eksportowy koników morskich z Indonezji wynosi 33.250 sztuk wszystkich sześciu gatunków. Spośród nich do Polski może trafić w tym roku preparat wykonany tylko z 635 osobników: Hippocampus kuda (525 koników) i Hippocampus kellogi (120 koników). I taki transport do Gdyni dotarł wraz ze stosownymi dokumentami sygnowanymi przez indonezyjskie władze.
Za demokracji socjalistycznej po demoludach krążyły dowcipy o Radiu Erewań. Słuchacze pytali, a radio wyjaśniało. Jedno z pytań brzmiało: Czy to prawda, że w Moskwie były rozdawane stachanowcom telewizory? Radio odpowiedziało: Tak, to prawda, ale nie telewizory, tylko rowery i nie rozdawano, ale ukradziono.
Taką informacją uraczyli Polaków celnicy z Gdyni oraz usłużne media.
Karol Jurasz